Teraz gramy

W 3 minuty rozprawił się z zabezpieczeniami Toyoty Land Cruiser

12.07.2017 10:45

Mężczyzna wyposażony w plecak podszedł do białej Toyoty Land Cruiser. W parę chwil otworzył japoński pojazd, wszedł od strony pasażera, otworzył schowek i kontynuował zuchwałą „kradzież”.

W 3 minuty rozprawił się z zabezpieczeniami Toyoty Land Cruiser

fot. kadr z wideo

W końcu po około 3 minutach udało mu się odpalić silnik pojazdu i odjechać. Jednak patrząc się na współczesne standardy, cała akcja powinna trwać znacznie krócej. Specjaliści z ADAC w marcu 2016 roku przeprowadzili testy mające na celu wykazanie ewentualnych luk w zabezpieczeniach systemów bezkluczykowych. Okazało się wtenczas, że w tym przypadku wygoda i bezpieczeństwo to elementy rozłączne.

Bezkluczykowy dostęp – w zależności od zaawansowania systemu – pozwala na otwarcie i zamknięcie samochodu, a nawet uruchomienie silnika. I to właśnie jest jedno ze szczególnie ciepło przyjętych przez klientów rozwiązań. Wystarczy mieć schowany kluczyk gdzieś w kieszeni lub w torebce i bez sięgania po niego można cieszyć się łatwym dostępem do pojazdu. Niestety ta technologia ułatwia życie nie tylko prawowitym właścicielom, ale również rzezimieszkom próbującym przywłaszczyć cudzy samochód.

Eksperci na potrzeby testów samodzielnie stworzyli urządzenie wzmacniające sygnał radiowy, którego zasięg wynosił kilkaset metrów. Po włączeniu przyrządu byli oni w stanie otworzyć drzwi i uruchomić silnik, pomimo że oryginalne kluczyki nie znajdowały się w pobliżu. To oznacza, że wykorzystanie nieskomplikowanego sprzętu pozwala na bardzo łatwą kradzież nowoczesnych aut. Nie trzeba stosować metod „jaskiniowca” rozbijając szyby, ani męczyć się z zaryglowanymi zamkami w drzwiach.

Rezultaty są zatrważające. Cały proces nieautoryzowanego otwarcia samochodu trwa zaledwie parę sekund. Wszystko co trzeba zrobić, to przedłużyć sygnał transmisyjny od dwóch do nawet kilkuset metrów. W ten sposób oszukuje się samochód, któremu się „wydaje”, że właściciel jest w pobliżu. Zatem niepożądana osoba może otworzyć go, odpalić w nim silnik i odjechać. Sam wzmacniacz nie musi być renomowanej firmy. Takie urządzenie można bez większego problemu zbudować samodzielnie bazując na podzespołach wykorzystywanych w popularnych sprzętach elektrycznych.

Jak może wyglądać potencjalny scenariusz kradzieży? Jeden ze złodziei podąża za właścicielem mającym przy sobie kluczyk, aktywuje urządzenie wzmacniające. W międzyczasie jego kolega przechwytuje sygnał, odpala samochód i odjeżdża. Problem może stanowić ponowne uruchomienie jednostki, jednak jak sprawdzono – większość pojazdów można tankować, nie wyłączając w nich silnika.

RadioZET/MS