Słuchaj
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Konrad Piasecki
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Michał Korościel
Justyna Dżbik, Roman Osica
Marcin Wojciechowski
Hubert Radzikowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Prince

Prince

Prince

Od 1978 roku, kiedy wydał swój pierwszy album „For You”, nie przestaje zaskakiwać. Jego niesamowita,

Od 1978 roku, kiedy wydał swój pierwszy album „For You”, nie przestaje zaskakiwać. Jego niesamowita, pełna wzlotów i upadków kariera jest wypadkową dwóch cech, które, jak można sądzić, nie mogą harmonijnie koegzystować. Jak pogodzić szaleńczy, nieokiełznany artystyczny indywidualizm i zaślepiające pragnienie sławy? Zdaje się, że niektórzy wiedzą jak to się robi. Szczególnie Prince Rogers Nelson, znany szerzej po prostu jako Prince. Ten muzyczny geniusz już prawie od 30 lat ma świat u swoich stóp. Branża muzyczna ma o Prince’ie takie samo zdanie, jak 25, 15 czy 5 lat temu. Prince jest multiinstrumentalistą, jednym z najwybitniejszych muzyków i kompozytorów, doskonałym producentem, wokalistą i tancerzem. Robi wszystko i robi to lepiej, niż ktokolwiek inny. Właśnie dzięki temu nie musi godzić się na kompromisy i może realizować swoją wizję, chociaż jego postępowanie niejednokrotnie nadwerężyło cierpliwość szefów wytwórni i fanów. Nagrywa tysiące piosenek, wydaje kolejne płyty, bezustannie koncertuje i pracuje z kim chce i kiedy chce. Jego najnowszy album „Planet Earth” (premiera 23 lipca) jest powrotem do wytwórni Columbia Records, z którą współpracował przy okazji multiplatynowego krążka „Musicology” z 2004 roku. Po wielce udanym „3121”, które w 2006 roku zadebiutowało na pierwszym miejscu listy najlepiej sprzedających się albumów amerykańskiego tygodnika „Billboard”, przychodzi kolej na zmianę muzycznej stylistyki oraz kolejne już przewrócenie do góry nogami zasad rządzących rynkiem muzycznym. Na „Planet Earth” jest o wiele mniej czarnego R&B i funku, które ustąpiły miejsca ostrzejszemu rockowemu graniu. Prince jest zadziorny jak nigdy przedtem, rzucając wyzwanie słuchaczom oraz właścicielom sklepów płytowych… w Wielkiej Brytanii. Tam bowiem „Planet Earth” dostępne będzie za darmo, jako dodatek do gazety The Mail on Sunday 15 lipca oraz podczas 21 rekordowo szybko wyprzedanych koncertów w hali The O2 w sierpniu i wrześniu w Londynie. Rewolucyjna decyzja Prince’a wywołała międzynarodową debatę na temat marketingowych i sprzedażowych mechanizmów rynku muzycznego. W latach 1983-1991 Prince był jedną z największych gwiazd muzyki rozrywkowej. Większość płyt z tego okresu stało się bestsellerami, a wydany w 1984 roku „Purple Rain” odniósł niezaprzeczalny artystyczny i komercyjny sukces. Prince był wszędzie, co roku wydawał nową płytę, koncertował na całym świecie, produkował muzykę, reżyserował i grał we własnych filmach. Wytwórnia Warner Bros. Records, z którą był wówczas związany, nie nadążała za morderczym tempem pracy Prince’a. Nie dość, że materiału gotowego do wydania, którym ją zalewał, była niezliczona ilość, to nagrania te były często antyradiowe i niekomercyjne, mogące nie trafić w gust masowego odbiorcy. W drugiej połowie lat 80-tych Warner Bros. Records pomogła Prince’owi utworzyć Paisley Park Records, która potem wydawała bardziej eksperymentalne nagrania Artysty oraz inne zespoły „wymyślane” i produkowane przez Prince’a. Pod skrzydłami Paisley Park Records rozwijał się jeden z jego wielu pobocznych projektów – Madhouse. Trzon grupy stanowili Prince i saksofonista Eric Leeds. Madhouse grał jazz i był swego rodzaju hołdem, złożonym ojcu Prince’a, jazzowemu pianiście. Niekonwencjonalność działania Prince’a coraz bardziej psuła jego stosunki z Warner Bros. Records. W 1995 roku doszło do rozwiązania kontraktu. Prince nie mógł pogodzić się z myślą, że jego kreatywność ograniczają sztywne ramy przemysłu fonograficznego, w którym artysta jest postacią drugoplanową i nie ma pełnych praw do swoich nagrań, a liczy się sprzedaż płyt i pozycja na listach przebojów. W 1996 roku, ukazał się trzypłytowy album „Emancipation”, wydany nakładem własnej wytwórni NPG Records i dystrybuowany przez EMI. Był to swego rodzaju krzyk artystycznej wolności. Trzy godziny materiału miały zapewnić mnóstwo hitowych singli, ale bez finansowego wsparcia ze strony dużej wytwórni płytowej Prince mógł tylko marzyć o komercyjnym sukcesie. Fani zaczęli powoli odwracać się od Prince’a i zarzucać, że artystycznie jest mu daleko do jego „najlepszych” dokonań. Prince niezłomnie trwał przy swoim – komponował, nagrywał, wydawał i koncertował.W 1999 roku podpisał kontrakt z Arista Records na wydanie jednego albumu. Był to kolejny, nie do końca szczęśliwy epizod – próba powrotu (wcześniej, w 1998 roku BMG wydało „New Power Soul”, które przeszło bez echa). Album sprzedał się słabo, ale to właśnie „Rave Un2 the Joy Fantastic”, a dokładnie jego zmieniona i zremiksowana wersja („Rave In2 the Joy Fantastic”) zapoczątkowała nowy rozdział w karierze Prince’a – był to pierwszy album wydany dla członków NPGMusicClub, jego internetowego klubu. Internet stał się idealnym miejscem dla dystrybucji muzyki. Prince o tym doskonale wiedział i wie o tym cały czas. Od 2000 roku to właśnie NPGMusicClub sprzedawał muzykę Prince’a. Drogą tą ukazały się albumy „The Rainbow Children”, „One Nite Alone”, „One Nite Alone...Live!” „Xpectation”, „N.E.W.S.” oraz liczne single. W 2004 roku Prince powrócił do świata wielkich wytwórni płytowych, podpisując kontrakt z należącą do Sony BMG wytwórnią Columbia Records. W efekcie światło dzienne ujrzał krążek „Musicology”, który na całym świecie sprzedał się w blisko 5 milionach egzemplarzy oraz zdobył dwie nagrody Grammy a w Polsce Fryderyka w kategorii Najlepsza Płyta Zagraniczna. Promująca płytę trasa koncertowa po USA była najbardziej dochodowym tournee 2004 roku (87,4 miliona dolarów przychodu). Rok później artysta zawarł umowę z Universal Records na wydanie albumu „3121”. Płyta ukazała się w 2006 roku i zawierała takie przeboje jak „Te Amo Corazon” i „Black Sweat”. Album ten otrzymał 6 nominacji do nagrody Grammy i potwierdził reputację Prince’a jako jednego z najbardziej twórczych i dynamicznie rozwijających się artystów na świecie. W 2006 roku Prince otrzymał prestiżową nagrodę Webby za całokształt twórczości oraz za swoją oficjalną witrynę www.NPGMusicClub.com. Wkrótce potem NPGMusicClub zniknął z sieci z tłumaczeniem, że dotychczasowa formuła internetowego klubu wyczerpała się. Przez prawie rok Prince nie posiadał żadnej oficjalnej strony w Internecie, by w 2007 roku osiedlić się na www.3121.com. Tam też wczesną wiosną 2007 roku pojawiły się enigmatyczne zapowiedzi nowego albumu „Planet Earth”. Wszystko wskazuje na to, że „Planet Earth” będzie naprawdę przełomowym i rewolucyjnym albumem w karierze Prince’a. Po raz pierwszy od 20 lat (album „Sign O’ the Times”) artystę można usłyszeć w towarzystwie gitarzystki Wendy Melvoin i pianistki Lisy Coleman – członkiń legendarnego The Revolution, z którym Prince świecił triumfy m.in. albumem „Purple Rain”. Gościnnie na płycie pojawia się również genialna perkusistka Sheila E. oraz Shelby Johnson – wokalistka, która ma na koncie współpracę z D’Angelo, Anthonym Hamiltonem i Larrym Grahamem. Na „Planet Earth” Prince doskonale miesza psychodeliczny rock, davisowski cool jazz oraz disco-funk, po raz kolejny jawiąc się jako niezrównany kompozytor, aranżer, wokalista i multiinstrumentalista-wirtuoz. Wszystkie utwory biją radością grania i świeżością, w efekcie składając się na jeden z najlepszych albumów w karierze Prince’a. Prince i jego muzyka są źródłem nieustającej inspiracji dla kolejnego już pokolenia muzyków i wykonawców na świecie. Gdyby nie Prince, ostatnie płyty The Black Eyed Peas, Outkast, Justina Timberlake’a i Nelly Furtado, wszystkie produkcje Timbalanda i The Neptunes nie brzmiałyby tak, jak brzmią. Większość młodych czarnych (i nie tylko) artystów przyznaje się do czerpania z dokonań Prince’a. „Kiss”, „Nothing Compares 2 U”, „How Come U Don’t Call Me Anymore”, „I Feel For You”, „Manic Monday” – to tylko kilka przykładów hitów napisanych przez Prince’a, chociaż czasem nie do końca z nim kojarzonych. W lutym 2007 roku Prince wystąpił podczas Super Bowl – finału rozgrywek amerykańskiego futbolu. Skąpany w purpurowym świetle i prawdziwym deszczu udowodnił, że na scenie nikt nie może się z nim równać, dokładnie jak za czasów „Purple Rain”. „Planet Earth” przypomni, że również w studiu Prince nie ma sobie równych i cały czas potrafi nagrywać tajemniczą, zaskakującą i jakże przebojową muzykę. oficjalna strona: www.lotusflow3r.com źródło:Sony Music Entertainment