Marcin Wojciechowski o płycie "Biała Droga" Urszuli... [WIDEO]

Felieton Marcina Wojciechowskiego. Kilka słów o Urszuli. 

W latach 90. byłem wielkim fanem polskiej muzyki. Głównie śpiewających i grających dziewczyn. Może nie znam szczegółów, ale odnoszę wrażenie, że poza wyjątkami wydawano gotowy materiał, który artyści przynosili do wydawcy. Ewentualnie nikt nie chciał go wydać, ale nie było chyba tak intensywnego kreowania gwiazd od początku do końca czyli wstawianie ich w gotowe ramy, całkowita zmiana stylu postawiona wyłącznie na sprzedaż. Takie czasy są teraz, rozumiem to. W interesie wydawcy nie jest dokładnie do płyt, z których można zarobić. Dzisiaj to się zdarza prawdopodobnie w przypadku wydawnictw alternatywnych uzupełniających katalogi, i to jest w porządku, oby jak najdłużej.
Myślę, że dzisiaj Urszula z "Białą Drogą" traiłaby właśnie do niszowego katalogu, wtedy w 1995 roku wszystkich zaskoczył ogromny sukces komercyjny tego materiału. Lubię ten materiał, mam piersze wydanie mimo wędrówek u ludzi z klasy wrócił cały.

Wydana 20 lat temu "Biała Droga" ukazała się właśnie w wersji koncertowej. Wydanie o tyle ciekawe, że odtworzone jeden do jedngo także kolejnością utworów. Pierwszy raz spotkałem się z tym pomysłem na Woodstock Festival. Ula zagrała tam "Białą..." odtwarzając album. Lubię tę płytę, ale festowalowy klimat i większa publiczność odebrały jej pewną intymnośc. Tutaj mamy do czynienia z zarejestrowanym koncertem, osobistym, tylko Jej, z bardziej świadomymi fanami. To słychać. Album jak na studyjnej wersji otwiera "Niebo dla Ciebie", dalej "Na sen", moje ulubione "Ja płaczę" świetne wykonanie "What Is And What Should Never Be", gdzie Ula pozwala sobie na więcej.

Bawi się jakby wiedziała, co na "Białej Drodze" można było zrobić jeszcze lepiej i udaje Jej się to. "Ten Tato" spokojnie, między utworami coś, co lubię na koncertach czyli kontakt z publicznością. Niewymuszony, naturalny, wzajemne wyrażenie emocji, wyróżnienie zespołu. "Konik na Biegunach", najmniej lubiana przeze mnie piosenka Urszuli i dobrze reagowana na koncertach bez zmian, ale się nie dziwie. Kiedy słyszę "Mój blues" to zawsze mam ciary, na "BDLive" brzmi jeszcze lepiej niż w studiu, łzy przy tym lałem jako nastolatek. Płytę zamykają trzy numery "Biała Droga" (tak, była singlem i nie wiem kto się na to odważył), "Lewiatan" i "Millenium". Do muzyki dołączony jest obraz w postaci płyty DVD z zapisem z występów i nagraniami z Opola 1996, ale nie mam na czym obejrzeć więc na razie skupiłem się na słuchaniu.

Polecam ten album bardzo, znany materiał w koncertowej wersji to brzmi dobrze i potwierdza, że "Biała Droga" to jeden z lepszych albumów lat 90.

Urszula rusza w trasę koncertową z tym materiałem, szczegóły na stronie facebookowej Urszuli. "Biała Droga" ukazała się ponownie na CD z dodatkiem w postacu utworu "Król w malinach". Jest też wersja winylowa.

ZET na Punkcie Muzyki! Od poniedziałku do piątku 18:00-21:00

Radio ZET/MW

Więcej: