Martin Garrix w wywiadzie dla Radia ZET: "Nie bójcie się marzyć!"

Pochodzi z Holandii, ma 20 lat i ogromny muzyczny sukces na koncie. W najbliższym czasie na pewno nie będzie bezrobotny, bo z projektami współpracy zwracają się do niego największe gwiazdy. Martin Garrix to jedna z najciekawszych muzycznych postaci, które w tym roku odwiedziły Polskę i zagrały wielkie show dla swoich fanów. Skromny i otwarty chłopak, który od niedawna zajmuje pierwsze miejsce na liście najlepszych DJów świata według zestawienia prestiżowego magazynu DJ Mag, specjalnie dla Radia ZET opowiada o swoich muzycznych mentorach, pasjach i planach.

Martin, znajdujesz się obecnie w czołówce najlepszych DJów świata. Czy przeszło Ci kiedykolwiek przez myśl, że tam trafisz?

- Nigdy! (śmiech) Moja przygoda z muzyką rozpoczęła się dlatego, że po prostu ją kocham. Tworzenie było i ciągle jest moim hobby. To zabawa. Nigdy jednak nie wyobrażałem sobie, że mogę znaleźć się w miejscu, którym obecnie jestem.

A miejsce jest zacne! Jesteś obecnie numerem jeden na liście najlepszych DJów świata według zestawienia DJ Mag. Jakie to uczucie mając 20 lat znaleźć się wyżej niż gwiazdy, na których się wzorowałeś?

- Czuję się dziwnie. Jestem na liście wyżej niż Tiesto, ale w mojej głowie zawsze to on będzie najlepszy. Swoją przygodę z muzyką zacząłem słuchając właśnie jego. Byłem i jestem pod wrażeniem numerów Ingorsso, a także Davida Guetty. To faceci, którzy w branży muzycznej zrobili tak wiele! Patrząc na moje nazwisko na pierwszym miejscu jest to dla mnie nierealne. W tym miejscu chcę podziękować za głosy i wsparcie ze strony moich fanów. To niesamowite, nigdy nie wyobrażałem sobie, że może zdarzyć się coś takiego.

Wracając do gwiazd, które wymieniłeś – czy to właśnie ci DJe są Twoimi muzycznymi mentorami?

- Największym jest Tiesto. Zdecydowanie. Zainteresowałem się muzyką elektroniczną właśnie dzięki niemu. Był też jedną z pierwszych osób, które zwróciły na mnie uwagę i uwierzyły we mnie. Podpowiadał mi wiele rzeczy, zaznaczał to, na czym powinienem się skupić. Konsultowałem z nim też szczegóły kawałka „Animals”, który był moim pierwszym poważnym sukcesem. Na początku mojej kariery mieliśmy naprawdę częsty kontakt. Wysyłając do niego pytanie albo gotową piosenkę zawsze dostawałem odpowiedź. Potrafił pochwalić i wskazać co jest dobre, a co wymaga poprawek. Był przy mnie w ważnym momencie początku mojej kariery. Jestem mu za to ogromnie wdzięczny.

Co znajduje się na muzycznej playliście, którą słuchasz prywatnie?

- Uwielbiam Flume’a, jestem też pod wrażeniem nowego albumu Travisa Scotta. Słucham bardzo zróżnicowanej muzyki. O, przypomniało mi się - lubię też Disclosure! Zazwyczaj wrzucam sobie do odtwarzacza różne gatunki. Hmm… Steve James – to  kolejny świetny artysta i producent, którego słucham. W zasadzie to właśnie takie klimaty najczęściej słychać u mnie w domu kiedy zmywam, sprzątam, odpoczywam i odpisuję na maile. Można też powiedzieć, że muzyka której słucham zależy od konkretnej sytuacji i aktualnego nastroju. :)

Wiemy już, że poza tworzeniem muzyki sprzątasz i zmywasz :). W wolnych chwilach wspinasz się też np. na… Kilimandżaro.

- To było jakieś szaleństwo! Naprawdę świetna akcja! Powiem ci szczerze – razem ze znajomymi zrobiliśmy to pod wpływem chwili, w ogóle się do tego nie przygotowywaliśmy. Pomyśleliśmy – dawajcie, wespnijmy się na ten szczyt! Kiedy rozpoczęliśmy już wędrówkę, zdaliśmy sobie sprawę, że to był chyba najgłupszy pomysł jaki kiedykolwiek przyszedł nam do głowy. Ja zazwyczaj mam sporo głupich pomysłów, ale ten ze wspinaczką na tę górę przebił chyba wszystkie na liście. Byliśmy tam zwartą grupą przyjaciół i fajne było to, że mimo chwil zwątpień wzajemnie się wspieraliśmy i motywowaliśmy. Pojawiało się zmęczenie i myśli o zawróceniu, ale za chwilę ktoś poklepywał cię po plecach i z uśmiechem mówił – „dasz radę, jesteś w stanie to zrobić!” Ostatecznie jakimś cudem zdobyliśmy szczyt, a całej tej wyprawy nie zapomnę nigdy! Sam widok z góry jest przepiękny, jesteś ponad chmurami, widzisz wschód słońca, mnóstwo pięknych kolorów… Coś niesamowitego!

Masz więc wokół siebie naprawdę fajnych ludzi! Czy nie zazdroszczą ci choć trochę tych wszystkich sukcesów?

- Nie,są ze mnie bardzo dumni. Każdy mój sukces jest także ich sukcesem. To oni ściągają mnie na ziemię kiedy odlatuję za bardzo z pomysłami, upominają kiedy robię coś głupiego. Często towarzyszą mi w podróżach i trasach, po prostu sprawiają, że czuję się normalnie, jestem sobą. Zauważyłem, że są szczęśliwi i podekscytowani byciem częścią tej mojej przygody.

Jakie są zatem Twoje najbliższe plany? Muzyczne i nie tylko?

- Jak na razie jestem na etapie tworzenia mnóstwa nowych brzmień. To bardzo ekscytujące. Kontynuuję także promocję kawałka „In The Name Of Love”. Koncentruję się na tym, co jest dla mnie ważne. Potwierdzam również kolejne daty moich koncertów. Chciałbym się również skupić na tworzeniu muzyki do filmów, to byłoby naprawdę super. Moja przyszłość to muzyka i koncerty, ale ja to prostu uwielbiam! Występując na scenie i grając jako DJ jestem w swoim żywiole.

Czy jako młody, ale już doświadczony DJ i producent masz jakieś rady dla ludzi rozpoczynających swoją karierę?

- Czy mam jakieś rady… Powiem tak: twórzcie nowe brzmienia, starajcie się robić to najlepiej jak umiecie, ale przede wszystkim pamiętajcie o swoich marzeniach. Każdy je ma i nie bójcie się postawić kroku do przodu. Warto robić wszystko i poświęcać wiele czasu na to, by w końcu się spełniły. Bawcie się tym co robicie i pamiętajcie, że trening czyni mistrza, więc jeśli jesteście w studiu starajcie się skupić i tworzyć coś co uznacie za dobre. Po prostu – nie bójcie się marzyć o rzeczach wielkich!

 

Rozmawiała:

Magdalena Barczyk - producentka ZET na Punkcie Muzyki.

Więcej: