Antywirus uznał Windowsa za... trojana

27.04.2017 10:02

Kolejny dowód na to, że w niektórych przypadkach programy antywirusowe zamiast nas chronić, mogą wyrządzić sporo szkód. 

Antywirus uznał Windowsa za... trojana

fot. pixabay

Nieszczęsne okazało się połączenie antywirusa Webroot SecureAnywhere z aktualizacją sygnatur wirusów, jaką udostępnił producent.

W poniedziałek wieczorem posiadacze tego płatnego oprogramowania antywirusowego mogli otrzymać nieszczęsną paczkę z aktualizacją, która wyrządziła poważne szkody - narzędzie zaczęło rozpoznawać pliki systemowe jako trojany - sygnatura "W32.Trojan.Gen".

Jakby tego było mało, antywirus zaczął blokować użytkownikom bezpieczne strony internetowe - w tym Facebooka, którego uznał za stronę zawierającą treści phishingowe, czyli przechwytującą poufne dane.

Przez 15 minut od pobrania aktualizacji na komputer użytkownika, narzędzie potrafiło dokonać wiele szkód - ważne pliki systemu Windows mogły być przenoszone do kwarantanny. Skutkowało to w wielu przypadkach brakiem możliwości działania systemu - bez kluczowych plików, ten nie jest w stanie uruchomić określonych funkcji.

Obecnie felerną aktualizację wycofano, lecz grupa osób spośród ponad 30 milionów użytkowników tego narzędzia, która pobrała "zabójczy" pakiet aktualizacji nie ma możliwości przywrócenia systemu do życia.

Producentowi oprogramowania trudno będzie teraz odzyskać zaufanie klientów, którym antywirus "rozwalił" Windowsa.

Zagłosuj

Zdarzyło Ci się, że antywirus namieszał coś w komputerze?

RadioZET.pl/AM