Przejdź do menu głównego | Przejdź do treści | Przejdź do banera | Przejdź do internetowych kanałów radiowych | Przejdź do wyboru wielkości czcionki | Przejdź do wyboru kontrastu | Przejdź do mapy strony |

Tu jesteś: Radio ZET > Programy > Gość Radia ZET >

Drukuj

  • a
  • a
  • a

Bartosz Arłukowicz

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Bartosz Arłukowicz klub Sojuszu Lewicy Demokratycznej witam Monika Olejnik, dzień dobry.

Bartosz Arłukowicz: Dzień dobry, witam.

Monika Olejnik: Z notatki opublikowanej wczoraj przez Instytut Pamięci Narodowej wynika, że gen. Jaruzelski prosił o pomoc Związek Radziecki, o pomoc 13 grudnia, co pan na to.

Bartosz Arłukowicz: Ja jestem zwolennikiem prawdy historycznej w związku z tym uważam, że każdy człowiek, który kiedykolwiek, czy teraz czy w przeszłości zrobił coś, co podlega osądzeniu powinien być osądzony, ale w sposób prawdziwy, rzetelny, historyczny i polityczny. W związku z tym, skoro taka notatka jest to muszą zająć się nią historycy.

Monika Olejnik: I już, tak, nie Trybunał.

Bartosz Arłukowicz: Być może Trybunał. Ja nie jestem zwolennikiem takiej sytuacji żeby politycy osądzali historię, to nigdy dobrze się nie kończy. W związku z tym mam takie zdanie, że jeżeli pojawiają się nowe fakty historyczne powinny zostać rozwiązane w sposób rzetelny, przeanalizowane, wyciągnięte wnioski.

Monika Olejnik: A widziałby pan gen. Jaruzelskiego przed Trybunałem?

Bartosz Arłukowicz: Nie, ja w ogóle nigdy nie widziałem gen. Jaruzelskiego, chciałbym go kiedyś poznać, w ogóle nie miałem przyjemności, ale nie chciałbym stawiać dzisiaj wyroku czy powinien być przed Trybunałem czy nie, powinni zająć się tym ludzie, którzy osądzają historię, koniec, kropka.

Monika Olejnik: Bartosz Arłukowicz jest członkiem komisji hazardowej. Jak pan sądzi dlaczego szef CBA optował za tym żeby obniżyć opłaty za wideoloterię, to tak wynika z notatki Mariusza Kamińskiego, którą wysłał do..., którą wysłał z listu, wniosku Mariusza Kamińskiego do Zbigniewa Wassermanna.

Bartosz Arłukowicz: To zadziwiające, coraz więcej zadziwiających faktów pojawia się w tej komisji i faktycznie taka notatka jest CBA, pytanie tylko dlaczego szef CBA wykazywał, jakby przedkładał swoje zdanie w tej sprawie. On powinien zajmować się zupełnie czymś innym, z drugiej strony mamy wiele braków w dokumentacji CBA. Ja cały czas biorę pod uwagę to, że nie mamy dostępu do informacji niejawnych, więc może coś jeszcze dostaniemy, ale z materiałów...

Monika Olejnik: Ale wczoraj był szef CBA na posiedzeniu czy nie daje państwu reszty dokumentów dlatego, że część z państwa nie posiada certyfikatu?

Bartosz Arłukowicz: To, że nie posiadamy certyfikatu, to rzecz jasna, nie mamy go w związku z tym nie możemy sięgać do tajemnicy państwowej ściśle tajnej. Ale szef CBA wczoraj właściwie przekazał nam jeden komunikat – wszystko, co miałem to państwu przekazałem, bo zostały notatki...

Monika Olejnik: Czyli nie ma niczego więcej, tak?

Bartosz Arłukowicz: Zostały notatki odtajnione za czasów jeszcze ministra Kamińskiego, szefa CBA Kamińskiego, w związku z tym ja nie jestem przepełniony nadzieją, że coś tam jeszcze jest. I zadziwiające jest to, że CBA prowadziło akcję, wyjaśniało coś w roku 2006, potem była przerwa półtoroczna, przynajmniej z dokumentów nie wynika żeby coś się działo przez ten czas i potem jest znowu wzmożenie akcji CBA w roku 2008, to wiele niejasności. No i na pewno niejasny jest ten zapis, w którym szef CBA pyta, wnosi, prosi o to żeby wrócić do zapisu obniżającego podatek od wideoloterii, to rzecz zadziwiająca.

Monika Olejnik: A zadziwiające jest to, że w komisji nie ma Zbigniewa Wassermanna i Beaty Kempy?

Bartosz Arłukowicz: Zadziwiający jest sposób w jaki usunięto ich z tej komisji. Ja od początku nie byłem zwolennikiem tego żeby w tej komisji zasiadał Zbigniew Wassermann, głosowałem przeciwko jego kandydaturze do prezydium tej komisji, dlatego że uważam, że jakoś tak dziwnie się dzieje w Prawie i Sprawiedliwości, że co by się w Polsce nie działo, co by nie trzeba było wyjaśnić to do tego są kierowani ci sami ludzie, no Beata Kempa, Zbigniew Wassermann ewentualnie Antoni Macierewicz. Klub PiS...

Monika Olejnik: No, ale to jest prawo PiS.

Bartosz Arłukowicz: Ale to jest wewnętrzna sprawa, oczywiście, że wewnętrzna sprawa PiS. Skończyło się, jak się skończyło, głosowanie fatalne, efekt fatalny, stoimy z pracami komisji, czyli samo zło, tak naprawdę po tym piątku wydarzyło się samo zło. I mam wrażenie, że politycy Platformy Obywatelskiej dzisiaj już to rozumieją, ja nawet jadąc dzisiaj do pani mijałem kilku polityków Platformy po drodze w kuluarach i w hotelu i mówili – niedobrze, niedobrze, niedobrze się stało.

Monika Olejnik: Czyli sądzi pan, że jeżeli odbędzie się, jakie jest wyjście z sytuacji powinno być głosowanie jeszcze raz nad Zbigniewem Wassermannem i Beatą Kempą.

Bartosz Arłukowicz: No przede wszystkim powinno być to zrobione wszystko w zgodzie z prawem, ja wcale nie jestem przekonany, czy prezydium sejmu może spowodować żeby głosowanie przeprowadzono jeszcze raz, ale poczekajmy na opinie prawników i decyzje prezydium. Ja jestem zwolennikiem tego żeby inne partie polityczne nie prowadziły castingu wewnątrz innych partii politycznych.

Monika Olejnik: Czy chciałby pan żeby Beata Kempa i Zbigniew Wassermann wrócili do komisji?

Bartosz Arłukowicz: Ja najbardziej chciałem żeby się to głosowanie nie odbywało w piątek, a w poniedziałek czy we wtorek na przykład, czyli w obecności marszałka Stefaniuka, jeżeli Prawo i Sprawiedliwość zdecyduje...

Monika Olejnik: Nie, ja pytam prosto czy chciałby pan, proste pytanie czy chciałby pan żeby Zbigniew Wassermann i Beata Kempa wrócili do komisji?

Bartosz Arłukowicz: Chciałbym żeby prace komisji ruszyły. I jeżeli ma być to Zbigniew Wassermann i Beata Kempa, ja na razie z dokumentów, z którymi się zapoznałem, podkreślam do tej pory, bo jeszcze chyba nie ma żadnego członka komisji, który przeanalizowałby wszystkie te dokumenty, bo to rzecz niemożliwa, nie znalazłem przesłanek takich żeby Zbigniew Wassermann, bądź Beata Kempa w sposób jakiś taki nadzwyczajny wpływali na projekty legislacyjne. I nie widzę powodu przesłuchiwania ich dzisiaj, na pewno dzisiaj. Jeśli takie powody by zaszły no to faktycznie można by przesłuchać Zbigniewa Wassermanna dlaczego przesłał dalej notatkę okrojoną, tą, którą wysłał mu szef CBA.

Monika Olejnik: No właśnie tutaj akurat się okazuje, że zrobił dobrze Zbigniew Wassermann.

Bartosz Arłukowicz: Właśnie o to chodzi, właśnie o to chodzi, że Zbigniew Wassermann stał...

Monika Olejnik: On się nie zgodził z tym, co proponował Mariusz Kamiński.

Bartosz Arłukowicz: Oczywiście. Mało tego on wnosił też o przywrócenie do zapisów artykułu 4 punkt 4, proszę zwrócić uwagę to jest bardzo ważny artykuł, on apelował o to, artykuł, który mówi o wzmocnieniu kontroli ministerstwa finansów nad wydatkami Totalizatora Sportowego, on za tym optował, czyli on działał – wedle dokumentów, z którymi ja się na dzisiaj zapoznałem – on działał propaństwowo. W związku z tym, każdy z posłów w jakiś sposób dotykał ustawy hazardowej, no przecież głosowali, zabierali głos.

Monika Olejnik: Czy można powiedzieć, że Mariusz Kamiński działał nie propaństwowo, w tych wnioskach.

Bartosz Arłukowicz: Nie, ja tego absolutnie nie mogę powiedzieć. Ja przeczytałem tylko strzępek notatek CBA, nawet nie wiem czy pełne notatki CBA, podkreślam jeszcze raz...

Monika Olejnik: A nie zastanawia pana dlaczego nie założono podsłuchu Przemysławowi Gosiewskiemu, który – jak wynika z tych dokumentów, zebranych do tej pory – no, lobbował na rzecz Totalizatora sportowego i G-Techu.

Bartosz Arłukowicz: Wie pani, ja nie jestem specjalistą od służb specjalnych i od działań operacyjnych i nie zamierzam nim być. Staram się trzymać od tego jak najdalej i tam wiele jest rzeczy zadziwiających, ale zadziwiające jest też to, że nie widzę aktywności w dokumentach, które przynajmniej do tej pory do mnie dotarły, aktywności CBA wyjaśniającej na przykład, który departament i dlaczego w ministerstwie finansów jest uwikłany, wedle notatki, którą stworzył pan Przemysław Gosiewski. Ja w ogóle oceniając te materiały CBA dochodzę do wniosku takiego, że Centralne Biuro Antykorupcyjne nie było służbą w sposób szczególnie zainteresowaną profesjonalnym działaniem, takie mam odczucie, że opiera się w dużej części na przekazach prasowych. To zadziwiające.

Monika Olejnik: Wczoraj Zbigniew Wassermann oskarżył członka komisji hazardowej o kłamstwo, pana Urbanka, który powiedział

Bartosz Arłukowicz: Urbaniaka...

Monika Olejnik: Urbaniaka, przepraszam, który powiedział, że podczas posiedzenia komisji pan Wassermann powiedział, że nie przekazał notatki

Bartosz Arłukowicz: z tego względu, że ona nie była istotna, podobno nie było takiej rozmowy w ogóle, tak mówi Zbigniew Wassermann.

Bartosz Arłukowicz: Ja nie mogę w stu procentach powiedzieć, czy nie było, bo nie wiem czy sobie panowie nie wyszli, nie porozmawiali.

Monika Olejnik: Nie, nie w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” pan Urbaniak powiedział, że to było na posiedzeniu komisji.

Bartosz Arłukowicz: Ja takiej rozmowy nie pamiętam, ale dobrze, że komisje są nagrywane, bo są i to jest bardzo proste do sprawdzenia, a więc myślę, że nie ma co prowadzić dywagacji, trzeba to wyjaśnić.

Monika Olejnik: A jak okaże się, że kłamał to co wtedy, powinien zasiadać w komisji?

Bartosz Arłukowicz: Jak okaże się, że kłamał to rzecz oczywista, że nie powinien zasiadać w komisji, powinien zostać przesłuchany na tą okoliczność i nie ma nad czym dyskutować. Ja uważam, że ta komisja powinna zająć się...

Monika Olejnik: Przypomnę, że pan Urbaniak jest członkiem Platformy Obywatelskiej.

Bartosz Arłukowicz: Ja wiem, ja doskonale wiem...

Monika Olejnik: Ale ja przypominam słuchaczom, bo nie wszyscy zdaje się tak się znają.

Bartosz Arłukowicz: To, że on jest członkiem Platformy Obywatelskiej to ma wytatuowane na czole, to nie trzeba być specjalnym specjalistą obserwacji jego zachowań.

Monika Olejnik: Czy pan ma wytatuowane na czole SLD?

Bartosz Arłukowicz: Nie, jestem bezpartyjny, ale jestem w klubie...

Monika Olejnik: Wstydzi się pan zapisać do SLD?

Bartosz Arłukowicz: A, już wchodzimy na inny temat, już wyjaśniam. Jestem w klubie lewicy, jestem człowiekiem bezpartyjnym i robię politykę, uprawiam politykę z moimi partnerami z SLD i czuję się w tym świetnie. Myślę, że współdziałamy ze sobą bardzo dobrze i bardzo dobrze czuję się współpracując z członkami SLD.

Monika Olejnik: Ale nie chce się pan zapisać do SLD.

Bartosz Arłukowicz: A dlatego, że umówiliśmy się i podjęliśmy taką decyzję, że będę człowiekiem bezpartyjnym po to żeby móc konsolidować ze sobą środowiska lewicowe i pomagać SLD we współpracy z tymi środowiskami i tak swoją rolę postrzegam, tak ją wykonuję i tak ją będę wykonywał.

Monika Olejnik: Powiedział Bartosz Arłukowicz, ps. Agent?

Bartosz Arłukowicz: Nie.

Monika Olejnik: Nie?

Bartosz Arłukowicz: Nie.

Monika Olejnik: Arłukowicz, pseudonim Agent, Brzdąc, a za chwilę www.radiozet.pl. Wracając do agenta, dlaczego pan był w „Agencie”?

Bartosz Arłukowicz: Z bardzo prostej przyczyny, prozaicznej, mnie strasznie zawsze męczyła taka czołobitność przed lekarzami, że lekarz to jest kimś nadzwyczajnym, kimś do kogo jest strach podejść, a jeszcze lekarz nauczyciel akademicki to w ogóle ktoś straszliwie poważny, ja jestem zwolennikiem autentyczności, nie tylko w życiu codziennym, ale i w polityce i w pracy, w związku z tym chciałem pokazać swoim pacjentom i zrobić troszkę na przekór czasem swoim kolegom i pokazać, że lekarz też może być człowiekiem, który się boi, ma swoje słabości, śmieje się, pali papierosy, przeklina, bo każdy z nas to robi.

Monika Olejnik: Koledzy mówią, że ma pan parcie na szkło po prostu.

Bartosz Arłukowicz: Ja mam parcie na wyjaśnienie prawdy w aferze hazardowej, to jedyne parcie, jakie w tej chwili mam.

Monika Olejnik: No nie, ale w „Agencie” pan nie wyjaśniał jakiejś prawdy materialnej tylko po prostu się pan bawił.

Bartosz Arłukowicz: W „Agencie” się bawiłem, świetnie się bawiłem w „Agencie” szukałem tego, kto nam przeszkadza, zarobiłem trochę pieniędzy, zdobyłem trochę popularności, generalnie zmieniłem swoje życie.

Monika Olejnik: Ale zostawił pan dzieci.

Bartosz Arłukowicz: Nie, w życiu nie zostawiłem dzieci, na krótki moment.

Monika Olejnik: Ale nie jest pan, nie zajmuje się pan już leczeniem dzieci.

Bartosz Arłukowicz: Dlatego, że uważam, że jeżeli chce się robić dobrze to, co się robi, to trzeba się zdecydować. Ja przez kilka lat byłem jednocześnie lekarzem i politykiem i wiem, jakie to jest trudne.

Monika Olejnik: Nie da się tego pogodzić.

Bartosz Arłukowicz: Jestem przekonany, że w tym czasie nie byłem, ani w pełni nie angażowałem się w politykę, ani w pełni w szpitalu. W szpitalu myślałem co się dzieje w polityce, w polityce się zastanawiałem, jak moje dzieciaki, to nie jest dobre. Zawiesiłem teraz pracę w szpitalu. Jestem przekonany, że kiedyś do niej powrócę, bo politykiem się tylko bywa. I cieszę się bardzo, że jestem tego typu politykiem, który ma gdzie wrócić i nie boję się tego powrotu.

Monika Olejnik: Czy lekarz pediatra, Bartosz Arłukowicz, uważa, że pani minister popełniła błąd nie kupując szczepionki przeciwko świńskiej grypie?

Bartosz Arłukowicz: Pani minister popełniła błąd inny, to że nie kupiła to jest efekt błędów popełnionych wcześniej, pani minister wykazał się pewnego rodzaju arogancją w podejściu do tego problemu. Ja pamiętam komisję bodajże z 20 maja tego roku, kiedy pytałem panią minister, jak to jest, że rządy Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch, Hiszpanii, Szwecji ustawiają się w kolejkę po szczepionkę, której nie ma. Więc pani minister odpowiadała w sposób niezwykle twardy i taki jednoznaczny, że nie będzie przecież zamawiać szczepionki, której nie ma. Okazało się, że inne państwa stawały w kolejce po tą szczepionkę, bo czasem musimy się ustawić w kolejce po coś, co dopiero będzie, po to żebyśmy potem mogli to kupić. A dzisiaj jakaś żenująca sytuacja, z jakąś korespondencją ze Szwecją, wypieranie się, Szwedzi potwierdzają, no żenujące sytuacje, a Polacy jak nie zaszczepieni, tak nie zaszczepieni, grypa jak szaleje, tak szaleje. Ja myślę, że wielu z nas odczuwa to na własnej skórze, odczuwam także i ja, leczę się z grypy przez trzy tygodnie i tak naprawdę bałem się sprawdzić jaka to jest grypa, czy H1N1 czy nie.

Monika Olejnik: A zaszczepił się pan?

Bartosz Arłukowicz: Nie, no nie zaszczepiłem się, nie zaszczepiłem się powtarzałem to już.

Monika Olejnik: A!

Bartosz Arłukowicz: No, ale co mam zrobić, mam panią okłamać, no nie zaszczepiłem się, no i mam efekty.

Monika Olejnik: Ale jak gdyby pan się zaszczepił to nie znaczy to, że pan by się nie zaziębił.

Bartosz Arłukowicz: Pewnie, że tak.

Monika Olejnik: Nie chorowałby pan także.

Bartosz Arłukowicz: Proszę pamiętać, że wirusy grypy to są jedne z najczęściej mutujących wirusów i szczepionka na nie tak naprawdę musi ciągle powstawać.

Monika Olejnik: Ale proszę powiedzieć, dlaczego tak właściwie zależało Platformie Obywatelskiej na wyrzuceniu Kempy i Wassermanna?

Bartosz Arłukowicz: Ja miałem wrażenie, że Platforma Obywatelska chciała zrobić cokolwiek żeby pokazać, że wszystko, co się działo wokół tej sprawy to jest nie ich sprawa. Ja przyniosłem tutaj dokumenty, oczywiście nie będę ich wyciągał, ale przeanalizowałem świadków, których zaprosili poszczególni członkowie komisji hazardowej. Okazało się, że ja zaprosiłem świadków związanych bezpośrednio z tą sprawą, czyli Chlebowski, Drzewiecki itd., itd. żeby nie przedłużać, związanych z Totalizatorem Sportowym czyli kręcących się wokół sprawy, projektu tej ustawy. Przeanalizowałem świadków, których zaprosiła Platforma Obywatelska, no to tam świadków związanych bezpośrednio z tą sprawą to był Kamiński i Chlebowski, no i Kapica, o tych trzech ludzi wystąpili członkowie Platformy Obywatelskiej i potem lista kilkudziesięciu świadków związanych z SLD, z PiS, no to pokazuje pewien styl myślenia i – zresztą dzisiaj rano idąc do pani, czytając newsy czytam, że Platforma zmienia strategię, to pokazuje całą prawdę, to pokazuje całe sedno, czyli była jakaś strategia, która okazała się nieskuteczna, więc chłopaki zrobili zebranie i postanowili zmienić strategię.

Monika Olejnik: No, ale tak naprawdę, gdyby od pana zależało to kto powinien być pierwszy przesłuchiwany?

Bartosz Arłukowicz: Ja myślę tak, że powinniśmy przesłuchać urzędników średniego szczebla i tak naprawdę od tego powinniśmy zacząć, bo urzędnicy ci bezpośrednio uczestniczyli w procesie tworzenia tej ustawy, a dopiero potem przejść do ich szefów i dopiero potem, po uzyskaniu informacji z resortu zacząć rozmawiać z tymi, którzy próbowali na tą ustawę wpływać. Na pewno nie powinniśmy zaczynać...

Monika Olejnik: Czyli na razie dobrze się dzieje, no bo...

Bartosz Arłukowicz: W mojej ocenie tak, w ogóle nie powinniśmy zaczynać od Chlebowskiego czy Drzewieckiego, bo tak naprawdę nie jest to sedno tej sprawy, chciałbym to bardzo wyraźnie powiedzieć, że na podstawie informacji, które dzisiaj posiadłem i z informacji, które mam po przesłuchaniach jestem w stanie powiedzieć, że Chlebowski i Drzewiecki nie są głównymi bohaterami tej sprawy.

Monika Olejnik: A kto jest głównym bohaterem?

Bartosz Arłukowicz: Nie wiem, to wyjaśnimy. Ale wiem na pewno, że Chlebowski wykazał się żeby użyć ładnego słowa brakiem doświadczenia politycznego, zaś w kuluarach usłyszałem takie opowieści, że Chlebowski wykazał się głupotą.

Monika Olejnik: A, jak pan patrzy na sprawę PiS to kto jest głównym bohaterem tej sprawy, czy w ogóle jest sprawa PiS, czy nie ma?

Bartosz Arłukowicz: Oczywiście, że jest, są niejasności w PiS, no bo jeżeli rozpoczynamy przesłuchania, tak się złożyło, że ja rozpoczynałem przesłuchanie pani Anny Cendrowskiej, to jest szefowa departamentu służby stanu, w ministerstwie finansów i przesłuchanie rozpocząłem od tego, że przeczytałem jej notatkę Przemysława Gosiewskiego, w której ona rzekomo opowiada o tym, że ktoś jej przyniósł ustawę, że opowiada o tym, że departament jest uwikłany i ona powiedziała do mnie wprost: to jest nieprawda. I zakończyłem przesłuchanie pani Cendrowskiej, bo trzeba doprowadzić w tym momencie przesłuchać jeszcze pana Przemysława Gosiewskiego i zapytać, czy poseł Przemysław Gosiewski zgadza się z notatką premiera Przemysława Gosiewskiego, no zakładam, że się zgadza, chyba żeby się nie zgodził, no to już w ogóle wtedy mamy jakąś historię kuriozalną

Monika Olejnik: Że jest departament uwikłany.

Bartosz Arłukowicz: Nie, że poseł Gosiewski nie zgadza się z premierem Gosiewskim, no to wtedy być może wyprze się tej notatki, ale zakładam, że się nie wyprze, no to do czego trzeba doprowadzić – do konfrontacji pani Cendrowskiej i pana Przemysława Gosiewskiego kto komu przyniósł ustawę, jak to się dzieje, że minister Banaś, jak mówiła pani Cendrowska wraca z wakacji, zakazuje pracy nad ustawą, ktoś przynosi inną ustawę, powstają jakieś notatki. To wszystko trochę robi CBA, papierów w CBA nie ma.

Monika Olejnik: To, co mówi Zbigniew Wassermann, Banasiowi zakazano dlatego, że departament był uwikłany, tak wczoraj przynajmniej mówił w „Kropce nad i”.

Bartosz Arłukowicz: A skąd poseł Wassermann to wie, jak na razie mamy rozbieżność między notatką premiera Gosiewskiego a jego podwładnej, czyli szefowej departamentu, która mówi, że ta notatka jest nieprawdziwa. I tu mamy problem, to trzeba wyjaśnić, przede wszystkim trzeba stwierdzić, kto mówi prawdę.

Monika Olejnik: Ale w każdym razie z tych notatek wynika, że Zbigniew Wassermann jawi się, jako postać krystaliczna, a w dziwnej sytuacji chyba jest Mariusz Kamiński, można takie odnieść wrażenie.

Bartosz Arłukowicz: Myślę, że w tej komisji i przez najbliższe tygodnie wiele osób będzie się jeszcze jawiło jako osoby krystaliczne, a potem ten krystaliczny kolor będzie przechodził w mleczny, a potem nie wiem czy nie w szary.

Monika Olejnik: W każdym razie jeżeli dojdzie do tego, że Wassermann i Kempa nie będą w komisji to co się będzie działo z tą komisją.

Bartosz Arłukowicz: No świat się nie zawali.

Monika Olejnik: Ale to w ogóle nie będzie sensu żeby działała, chyba.

Bartosz Arłukowicz: A dlaczego pani redaktor, no co pani poseł Kempa i pan poseł Wassermann to są w ogóle...

Monika Olejnik: No, ale to jest bez opozycji, to co we własnej sprawie jest pan...

Bartosz Arłukowicz: Ale nie, nie, to pani pyta mnie, co będzie jak nie będzie Kempy i Wassermanna czy pani pyta mnie co będzie, jak nie będzie przedstawicieli PiS.

Monika Olejnik: Tak, jak nie będzie PiS.

Bartosz Arłukowicz: Jak nie będzie PiS to komisja w ogóle nie może działać, bo nie jest zgodna z ustawą. Ustawa mówi jasno, bodajże artykuł 2 tej ustawy mówi o tym, że komisja musi być reprezentowana, musi reprezentować wszystkie kluby i koła, koniec – kropka. Jeżeli zaś PiS chce się obrazić na rzeczywistość i wybrać wersję taką – trudno, wyrzucili nas, to niech sobie robią co chcą, to proponuję żeby w ogóle wypisali się z parlamentu, bo tam też większości nie mają i tam też są przegłosowywani.

Monika Olejnik: Ktoś na pana próbował wpływać, albo na komisję?

Bartosz Arłukowicz: Znaczy, ja dostałem wczoraj bardzo ciekawe pismo. Dostałem pismo od firmy Central Europa Consulting, która występowała w imieniu korporacji finansowej, która współpracuje z Totalizatorem Sportowym i chciałbym odczytać jedno tylko zdanie z tego pisma. To zdanie brzmi tak: „Jeśli w dalszym ciągu prace komisji śledczej miałyby być wykorzystywane do podnoszenia lub powtarzania bezpodstawnych lub nieprawdziwych zarzutów godzących w dobre imię firmy Central Europa Consulting, będziemy czuli się zmuszeni do zwrócenia się o należną nam ochronę prawną roztaczaną przez sądy” – zastanawiam się kto i kiedy podnosił, powtarzał bezpodstawne, nieprawdziwe zarzuty.

Monika Olejnik: A w ogóle nikt się nie zajmował tą firmą.

Bartosz Arłukowicz: Zajmowałem się generalnie tylko ja, ja zadawałem pytania czy, czy ta firma występowała, czy ta firma reprezentowała...

Monika Olejnik: w imieniu G-Techu

Bartosz Arłukowicz: Tak jest. I dochodzę do informacji i tutaj muszę ją powiedzieć, cytując to zdanie, że wraz z tą listą dostaliśmy materiał od tej firmy, w którym firma informuje nas w ostatnim przekazanym przez siebie piśmie, że pierwszy raz w sprawie tej ustawy występowała 10 marca 2008 do ministerstwa finansów, tylko problem polega na tym, że rozpoczęcie prac nad tą ustawą minister Rostowski ogłosił dopiero dzień później. Czyli przed ogłoszeniem rozpoczęcia prac, firma występuje i uwaga cytat z tego pisma: „Wiemy, że obecnie trwają w ministerstwie finansów wstępne prace nad nowelizacją ustawy o grach”, a przecież nie trwały, bo minister ogłosił to dzień później, ale fajne jest kolejne zdanie „Nie osiągnęły one jednak takiego poziomu, który pozwala nam, aby zgodnie z prawem włączyć się w proces legislacyjny, dlatego piszemy...”

Monika Olejnik: No tak, bo zgodnie z prawem, bo oni są firmą lobbującą.

Bartosz Arłukowicz: To zadziwiające, to zadziwiające.

Monika Olejnik: Ale firmą, która ma prawo lobbować.

Bartosz Arłukowicz: Więc uprzejmie informuję za pani pośrednictwem firmę Central Europa Consulting, że będę zadawał pytania i będą to pytania trudne, niezależnie od tego, jakie pisma będą do mnie pisać.

Monika Olejnik: A czy odczuwa pan jako taką próbę nacisku na komisję śledczą, takie pisma?

Bartosz Arłukowicz: To pani powiedziała, to pani powiedziała.

Monika Olejnik: Nie, ja nie wiem co powiedziałam.

Bartosz Arłukowicz: To czy jest to próba nacisku, ja nie chcę stawiać takich wyroków, bo ja nie chcę się bawić w kogoś, kto tutaj film sensacyjny kręci, ja chcę wyjaśnić tą sprawę, chciałbym dojść do prawdy, naprawdę. Ja uważam, że to jest strasznie ważne dla polskiej demokracji, straszni mi na tym zależy, ja może jestem takim idealistą, takim naiwniakiem jeszcze młodym, ale strasznie mi na tym zależy.

Monika Olejnik: Dobrze, a co pan sądzi o kampanii Kościoła, ruszyła kampania, że metoda in vitro jest to metoda niemoralna i sprzeczna z nauką Kościoła i powinna być zakazana.

Bartosz Arłukowicz: No i to jest pole do ogromnej dyskusji, do ogromnej debaty w państwie. Bo jeżeli jest tak, że Kościół, który ja szanuję, ja uważam, że powinien w Polsce być, powinien mieć swoje miejsce, powinien być wyizolowany od państwa w sensie uszanowania wartości państwa i Kościoła, rozdziału państwa od Kościoła, ale jeżeli słyszę od hierarchów coś, co jest niezgodne z nauką, coś, co jest niezgodne z postępem, z czymś co umiemy już dzisiaj robić, kiedy umiemy ludziom pomagać i kiedy to my, lekarze

Monika Olejnik: Już 20 lat.

Bartosz Arłukowicz: Dokładnie, kiedy to lekarze patrzą w oczy tym ludziom, którzy chcą mieć dziecko, oni chcą mieć dziecko, marzą o tym, walczą o to i Kościół, który ma działać w imię dobra człowieka, tego żeby ludzie byli szczęśliwi, opowiada takie bzdury, no to wie pani we mnie się gotuje, we mnie się gotuje i zastanawiam się kiedy w Polsce dojdziemy do takiego momentu, że takie akcje będą przez Polaków napiętnowane i negowane przez opinię publiczną, a nie podnoszone, że listy od biskupów w takiej właśnie sprawie nie będą odczytywane, a jeśli będą odczytywane to będą oprotestowywane, bo Kościół ma zająć się wiarą, nadzieją, mówieniem ludziom co jest dobre co jest złe, ale jeżeli mówi, że jest coś złe, kiedy wszyscy inni wiedzą, że to jest dobre, to znaczy, że się myli. Kościołowi, w ogóle historii Kościoła, często zajmowało kilkaset lata zanim uznawano coś, osiągnięcie nauki za skuteczne, przypomnę Wesaliusza, sekcje zwłok, mógłbym tu opowiadać całą historię medycyny...

Monika Olejnik: Tak, tak, przeszczepy...

Bartosz Arłukowicz: Przeszczepy, mnóstwo takich historii mamy i Kościół, młyny Kościoła mielą powoli, no hierarchom zajmuje czasem kilkaset lat zanim zrozumieją, że nauka idzie do przodu, że świat się zmienia, że cywilizacja postępuje, ludzie umieją pomagać innym ludziom, chcą to robić i są z tego powodu szczęśliwi, więc Kościół gdzieś się gubi w tej swojej historycznej debacie.

Monika Olejnik: Jak się, pan myśli, mogą czuć lekarze, którzy stosują tę metodę i składają przysięgę i okazuje się, że to co robią to jest niezgodne z nauką Kościoła i ma być zakazane, jest niemoralne.

Bartosz Arłukowicz: No nie znam mnóstwo tych lekarzy, którzy to robią i oni są szczęśliwymi ludźmi, bo pomagają ludziom. Każdy kto jest lekarzem zna to uczucie, kiedy może pomóc, kiedy uratuje czyjeś życie, a oni tworzą życie. Ale ja myślę, że samorząd lekarski stoi przed bardzo ciekawym wyzwaniem. Ponieważ nie wiem czy pani pamięta, ale poseł Piecha szef komisji zdrowia wniósł projekt ustawy całkowicie zakazujący in vitro, ja się zwróciłem do sądu naszego, lekarskiego Naczelnego Sądu Lekarskiego żeby orzekł, czy lekarz, który przysięga, składa przysięgę Hipokratesa, w której mówimy o tym, że zawsze będziemy pomagać ludziom w zgodzie z nauką i wiedzą dostępną, może zakazywać ludziom dostępu. I to jest wyzwanie dla Naczelnego Sądu Lekarskiego, jestem bardzo ciekawy, jaka decyzja zapadnie czy lekarz może odmówić, czy nie może, w zależności od swojej wiary, oczywiście. Bo co jest ważniejsza wiedza i przysięga Hipokratesa, czy wiara, której wyznawcą jest dany lekarz.

Monika Olejnik: Zobaczymy jakie będzie rozstrzygnięcie. Dziękuję, Bartosz Arłukowicz był gościem Radia ZET, dziękuję bardzo.

R E K L A M A

Który z poniższych filmów nieanglojęzycznych ma Twoim zdaniem szansę na Oskara:

R E K L A M A