Przejdź do menu głównego | Przejdź do treści | Przejdź do banera | Przejdź do internetowych kanałów radiowych | Przejdź do wyboru wielkości czcionki | Przejdź do wyboru kontrastu | Przejdź do mapy strony |

%s1 / %s2
- +

Tu jesteś: Radio ZET > Programy > Gość Radia ZET >

Środa, 3 Lutego 2010, 07:49

Drukuj

  • a
  • a
  • a

Bronisław Komorowski

Monika Olejnik rozmawia z Bronisławem Komorowskim

Pobierz oryginalny plik

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Bronisław Komorowski, herbu...

Bronisław Komorowski: Marszałek Sejmu

Monika Olejnik: Herbu?

Bronisław Komorowski: Marszałek Sejmu.

Monika Olejnik: Kandydat na kandydata do urzędu prezydenta, wita Monika Olejnik dzień dobry.

Bronisław Komorowski: Może to być Laska Marszałkowska

Monika Olejnik: Ale herbu, nic, herbu Korczak

Bronisław Komorowski: Herbu, o widzi pani, wystarczy poczekać a sama pani zgadnie.

Monika Olejnik: Czy przekonał już pan rodzinę do tego, że jest pan kandydatem na kandydata?

Bronisław Komorowski: Wie pani, ja jestem człowiekiem w znacznej mierze spełnionym i życiowo i politycznie więc rzeczywiście w sposób szczególny przykładam jakby znaczenie dla rozładowania lęków moich najbliższych, więc pracujemy, pracujemy, ale wydaje mi się rzeczą absolutnie normalną i naturalną, że dokonuje się takiej oceny zagrożeń, perspektywy kubła pomyj wylewanych na głowę każdego dziecka, które mimo, że już są dorosłe, bo ja mam wszystkie dzieci dorosłe...

Monika Olejnik: A jest ich pięcioro.

Bronisław Komorowski: ...to jednak mają swoją wrażliwość, ja już mam skórę nosorożca czasami.

Monika Olejnik: Ale czy żona powiedziała tak?

Bronisław Komorowski: Nie, to ja mam powiedzieć tak.

Monika Olejnik: Ale nie, czy żona się zgodziła, no żona też jest ważna.

Bronisław Komorowski: Jest odpowiedź, jest pytanie.

Monika Olejnik: Żona też jest ważna.

Bronisław Komorowski: Proszę zadzwonić i spytać, to jest tak i Platformy Obywatelskiej, ale oczywiście sprawą istotną jest również to, aby nie wiązało się to z poważnymi jakimiś obawami, lękami własnego, naturalnego zaplecza, jakie stanowi rodzina.

Monika Olejnik: Mówi pan tak, dlaczego?

Bronisław Komorowski: Wie pani, no jest pewna logika w działaniu politycznym. Jeżeli się 20 lat funkcjonuje w polityce niepodległego, demokratycznego państwa, wcześniej działało się przez wiele lat na rzecz niepodległości Polski i demokracji w Polsce i to w najtrudniejszym okresie systemu komunistycznego, no to trudno się uchylać od kolejnych wyzwań. Kiedyś sobie powiedziałem, że chciałbym uniknąć losu emeryta politycznego, to znaczy takiej osoby, która dożywa tylko gdzieś na marginesach politycznych, jak spadać to z wysokiego konia, albo zsiadać, albo zeskakiwać, co jeszcze jest lepiej.

Monika Olejnik: Ale jak przegrać, to jest właśnie przegrana z wysokiego?

Bronisław Komorowski: ...to jest wysokie, oczywiście tak. Demokracja jest zawsze ryzykiem, wybory są zawsze ryzykiem, ale wie pani, ja ryzykowałem w życiu wiele razy, więc ryzyka się nie boję. Oczywiście ryzyko musi być jednak mądrze skalkulowane i jesteśmy w trakcie kalkulacji wewnątrz Platformy Obywatelskiej. Jesteśmy jeszcze przed decyzjami, jakby pewna jakaś, na jakiś zasadach moja gotowość, jak rozumiem także gotowość Radka Sikorskiego, to jest dopiero część zadania, natomiast sprawą zasadniczą jest podjęcie decyzji przez Platformę Obywatelską, dotyczącą wyłonienia kandydata, który byłby popierany przez całe środowisko.

Monika Olejnik: A czy chce się biegać pan o urząd, którym tylko jest pałac, żyrandol i weto, jak to mówi Donald Tusk.

Bronisław Komorowski: Nie, nie jest...

Monika Olejnik: Deprecjonując ten urząd, oburzony tym wyznaniem dla „Gazety Wyborczej” był Aleksander Kwaśniewski.

Bronisław Komorowski: Tak, słyszałem tą wypowiedź pana Aleksandra Kwaśniewskiego. Ja myślę, że o tych kwestiach decyduje nie jednostkowa wypowiedź, ale po prostu konstytucja. Konstytucja prezydentowi daje daleko idące uprawnienia.

Monika Olejnik: No tak, ale jest takie powodzenie, że to co właściwie jest za urząd.

Bronisław Komorowski: A nawet bym powiedział, że w przekonaniu – chcę to dzisiaj powiedzieć – powiedziałem także miesiąc temu, dwa miesiące temu, a nawet proszę to pamiętać lat temu 12, kiedy konstytucja była głosowana w sejmie, należałem do pięciu osób, które miały zastrzeżenia do konstytucji, uważam, że za duże, to znaczy jest niekonsekwentnie konstytucja zbudowana i urząd prezydenta też nie jest najlepiej uformatowany. Mam na myśli to, co zapisali trzej byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego, że weto jest tak skonstruowane w konstytucji, że stanowi zachętę do jego nadużycia. W Niemczech też jest weto prezydenckie, ale jest o wiele rzadziej stosowane.

Monika Olejnik: Czyli zmieniłby pan, zmniejszyłby pan rangę prezydenta.

Bronisław Komorowski: Tak, tylko trzeba być realistą, ja o tym mówiłem wielokrotnie, że można by właśnie zrobić to, co byli prezesi Trybunału sugerują, znaczy obniżenie progu odrzucania weta prezydenckiego.

Monika Olejnik: Ale chce pan pójść do tej złotej klatki, którą tak obśmiewa Donald Tusk?

Bronisław Komorowski: Ale w zamian za to.... ale wie pani w zamian za to...

Monika Olejnik: Panie marszałku!?

Bronisław Komorowski: Ale chciałbym pani powiedzieć, bo to wydaje mi się...

Monika Olejnik: Ale czy pan mnie słyszy?

Bronisław Komorowski: ...ja słyszę, ale odnoszę wrażenie, że pani mnie nie chce słuchać.

Monika Olejnik: Chcę, chcę.

Bronisław Komorowski: Że tu nie chodzi o odebranie czy tylko dodanie prezydentowi uprawnień chodzi o to, aby prezydenta wciągnąć trochę we współodpowiedzialność za działanie państwa, jako całości, stąd ja upieram się cały czas, że jeśli ma być obniżony prób odrzucania weta prezydenckiego, to jednocześnie prezydentowi powinno się da uprawnienia do uczestniczenia w procesie legislacyjnym na każdym jego etapie. To znaczy urzędnicy prezydenccy powinni mieć prawo zgłaszania poprawek w podkomisjach, w komisjach, na sali sejmowej, bo wtedy na końcu ustawa jest trochę prezydencka.

Monika Olejnik: Trochę jego dziełem, tak, a wracając do mojego pytania, chce panu się iść do tej złotej klatki, jeżeli pan dojdzie, tak obśmianej przez Donalda Tuska.

Bronisław Komorowski: Tak, ja już, że tak powiem, w różnych klatkach siedziałem i byłem w więzieniu na Rakowieckiej, byłem w obozach internowania, więc rzeczywiście złota klatka...

Monika Olejnik: Tak, ale krótko, jak to mówi Jarosław Kaczyński, krótko.

Bronisław Komorowski: Złota klatka na Krakowskim Przedmieściu no oczywiście nie jest jako klatka największą atrakcją, ale to, co jest atrakcją w polityce to znaczy możliwość pozytywnego działania.

Monika Olejnik: Dlaczego Jarosław Gowin woli Radosława Sikorskiego.

Bronisław Komorowski: To pani mnie pyta o to.

Monika Olejnik: No pytam pana, co pan czuje, co pan czuje, jak Gowin mówi wolę Sikorskiego.

Bronisław Komorowski: No to, ja czuję, że to jest dobre prawo każdego człowieka, każdego polityka.

Monika Olejnik: Woli dlatego, że pana podejrzewa o to, że pan może flirtować z SLD.

Bronisław Komorowski: A no to pani wie, no a ja tego nie wiedziałem tak, no ciekawe wie pani, a jednocześnie słyszę, słyszę na przykład...

Monika Olejnik: Czy pan chciałby flirtować z SLD?

Bronisław Komorowski: Ja słyszę od Andrzeja Olechowskiego na przykład, że z kolei jestem skrajnie właśnie prawicowy w ramach Platformy.

Monika Olejnik: Ale podobno Sikorski jest bardziej prawicowy.

Bronisław Komorowski: Strasznie daleko i bardzo daleko od myśli jakiejkolwiek o współpracy z lewicą. Wie pani, ale już poważnie, bo ja uważam to są takie etykietki przyklejane, wpychanie polityków do szufladek różnych, na ogół wedle tego, co komu jest wygodne, więc ja rozumiem, z jakiś powodów Jarosławowi Gowinowi jest wygodne mnie wsadzić do takiej szufladki. No ja mu się nie będę rewanżował, do której szufladki go wkładam, bo to nie ma sensu. Natomiast stwierdzam to jest dobre prawo każdego członka Platformy, aby mieć taką czy inną ocenę kandydata. Pytanie jest oczywiście, czy warto tą debatę prowadzić publicznie, póki się jej nie przeprowadziło w środku, to już jest pytanie o to, co służy Platformie, a co jej szkodzi. Ja uważam, że kwestie wyboru kandydata prezydenckiego Platformy, powinna najpierw poprzedzić debata wewnętrzna, a dopiero potem uprawianie promocji czy złej antyreklamy na zewnątrz.

Monika Olejnik: A czy decyzja Donalda Tuska nie jest ryzykowna.

Bronisław Komorowski: Jest, jest oczywiście, że jest, sam namawiałem Donalda Tuska do tego, aby kandydował, jednocześnie mając pełną świadomość, że funkcja premiera jest funkcją, która stwarza największe możliwości zrealizowania, czy działania na rzecz własnej wizji Polski, zmieniania Polski. Bo tak jest konstytucja właśnie zapisana, że to premier ma i największą odpowiedzialność, ale również i największe możliwości jeśli chodzi o kształtowanie rzeczywistości. Więc to jest, to jest oczywiście ryzyko wynika z faktu, że opinia publiczna była w znacznej mierze przygotowana, w tym także i przeze mnie, przez moje wypowiedzi, do perspektywy kandydowania Donalda Tuska jako lidera Platformy Obywatelskiej i jako osoby, która już raz kandydowała do urzędu prezydenckiego.

Monika Olejnik: No właśnie.

Bronisław Komorowski: Ale to jest problem pewnej kalkulacji politycznej wewnątrz Platformy i także oceny własnego miejsca, roli i sensowności kontynuowania działań przez premiera. Premier dokonał takiej oceny no i teraz jesteśmy w nowej trochę sytuacji...

Monika Olejnik: W bardzo nowej

Bronisław Komorowski: ...wyboru kandydata na kandydata.

Monika Olejnik: Czy nie żałuje pan swoich słów, kiedy pan powiedział o prezydenckim Kaczyńskim - taki zamach, jaki prezydent.

Bronisław Komorowski: Ja to powiedziałem o prezydencie Gruzji, chciałem zwrócić uwagę, o prezydenckie Gruzji, bo to...

Monika Olejnik: A, o prezydencie Gruzji, nie o Lechu Kaczyńskim, tak?

Bronisław Komorowski: No oczywiście, że tak.

Monika Olejnik: Czy Janusz Palikot będzie pana szefem kampanii, jeżeli...

Bronisław Komorowski: Bo wie pani, bo to rzeczywiście było skandalicznie przygotowana wizyta i to się nie zdarza w cywilizowanym świecie żeby głowę państwa zapraszanego do siebie wystawiać na tego rodzaju sytuację, jak to miało miejsce w Gruzji.

Monika Olejnik: A czy Janusz Palikot będzie pana szefem kampanii?

Bronisław Komorowski: A pani już chce ze mną rozmawiać, jak ja bym, byłbym kandydatem na prezydenta, a ja nie jestem.

Monika Olejnik: Nie, nie, no chcielibyśmy wiedzieć, czy Janusz Palikot jest blisko pana.

Bronisław Komorowski: A ja nie jestem, a ja nie jestem, a ja nie jestem. Odsyłam panią do blogu Janusza Palikota, gdzie ostatnio miał okazję zamieścić taką dosyć dużą fraszkę...

Monika Olejnik: O blogach Janusza Palikota to porozmawiamy.

Bronisław Komorowski: ... fraszkę o Januszu Palikocie i to w znacznej mierze, to świadczy o Januszu znakomicie, bo ma poczucie humoru i pewnego dystansu do siebie samego, potrafi się śmiać, także z samego siebie, bo fraszka jest, pewnie niektórzy mogliby się obrazić.

Monika Olejnik: I teraz przechodzimy na www.radiozet.pl i dowiemy się, czy będąc kandydatem na- do urzędu prezydenta należy schudnąć, zaprasza.

Bronisław Komorowski:Nie, ja się nie odchudzam. Ja się odchudzam tylko w ten sposób, że chodzę, jak chodzę to jest OK.

Monika Olejnik: Nie no, ale jeździ pan na nartach też.

Bronisław Komorowski: No tak, no.

Monika Olejnik: Pływa pan.

Bronisław Komorowski: Pytanie, nie uważam, że nie należy robić z siebie małpy, to znaczy nie należy się zachowywać pod publiczkę, zmieniając raptem czy swój wizerunek, czy raptem pokazując, że jest się człowiekiem, który przywiązuje raptem, nie wiadomo dlaczego jakieś gigantyczne znaczenie dla kwestii wyglądu. Natomiast w demokratycznej polityce jest tak, że jednocześnie polityk powinien pamiętać o tym, że ma obowiązek podobać się ludziom.

Monika Olejnik: Właśnie.

Bronisław Komorowski: No, ale nic na siłę.

Monika Olejnik: Jak pan będzie się chciał spodobać ludziom?

Bronisław Komorowski: Więc ja pani redaktor zapraszam na spacer to wtedy nie będzie problemy, ja bardzo lubię dużo spacerować i chodzić, to jest najlepsza metoda żeby bez żadnych ekstra diet, jak pamiętam, kiedyś była dieta prezydencka, no po prostu mieć dobrą figurę.

Monika Olejnik: No tak, ale ludzie lubią osoby z dobrą figurą, no tak to już jest.

Bronisław Komorowski: Jedni tak, a drudzy, wie pani Ryszard Kalisz jest bardzo popularny, a bym powiedział do Ryszarda Kalisza brakuje mi jeszcze sporo centymetrów, prawda.

Monika Olejnik: Dobrze, czy Janusz Palikot powinien mówić o urzędującym prezydencie, nawet jakby nie urzędował, kurdupel, alkoholik.

Bronisław Komorowski: Nie, nie powinien, no przecież mówiłem o tym wielokrotnie i nie ma żadnych wątpliwości, że trzeba umieć tak się wypowiadać w polityce żeby było jasne, że ma się krytyczny stosunek do kogoś, czy do jakiś zjawisk, ale używać takich słów, które nie są, które nie godzą jakby w autorytet urzędu, to po pierwsze, a po drugie, które nie brutalizują w sposób przesadny życia politycznego. Mi się to nie podoba, ja takich metod staram się unikać, aczkolwiek warto pamiętać, że Janusz Palikot jest często bardzo atakowany, właśnie z powodu tego, że mówi dosyć brutalnym językiem o panu prezydencie, przez tych ludzi z PiS, którzy do niedawna sami strasznymi słowami mówili o Lechu Wałęsie, o Aleksandrze Kwaśniewskim i warto pamiętać w związku z tym, że ich krytyka dotycząca Janusza Palikota nie jest krytyką w pełni, nie tyle wiarygodną, ile obiektywną.

Monika Olejnik: Ale Jarosław Kaczyński, no jakimi słowami brzydkimi.

Bronisław Komorowski: No, ja pamiętam to, co powiedział o Stefanie Niesiołowskim, powiedziałbym się kwalifikowało jednak do jednej z najgorszych, na listę jednych z najgorszych wypowiedzi.

Monika Olejnik: Ale wziąłby pan uwagę bliskość Palikota...

Bronisław Komorowski: Czy to, co o Lechu Wałęsie mówił.

Monika Olejnik: ...bliskość Janusza Palikota w kampanii?

Bronisław Komorowski: Wie pani, ja nigdy nie ukrywałem z Januszem Palikotem wiążą mnie nici sympatii osobistej przy całym moim krytycyzmie w stosunku do jego zachowań politycznych, natomiast absolutnie jest przedwczesne, aby mówić cokolwiek, odrzucać rozumiem formułowane publicznie jakby oferty, to jest kompletnie nie w moim stylu, żeby z góry zapowiadać, gdzie, co się zrobi, jeżeli się jeszcze nie przeskoczyło, no nie mów hop, póki nie przeskoczysz, stare polskie powiedzenie według mnie tutaj znajduje znakomite uzasadnienie.

Monika Olejnik: A ustawa o zdrowiu prezydenta, projektu Janusza Palikota, odpowiada panu?

Bronisław Komorowski: Ja muszę powiedzieć, że byłem krytyczny bardzo w stosunku do tego i uważałem, mówiąc delikatnie, nie spieszyłem się z uruchomieniem prac nad tym, ale po różnych obserwacjach moich, po zasięgnięciu opinii także, jak to funkcjonuje na świecie, uważam, że jakaś forma sprawdzenia tej fizycznej zdolności do dźwigania odpowiedzialności za państwo powinna mieć miejsce. Myśmy mieli, ja pamiętam sam taki moment kiedy był poważny problem z jednym z kandydatów, prawda, ze względu na zdrowie i potem się okazało, że pewne uszkodzenie, że tak powiem, było oczywiście brzemienne w skutki, dramatyczne i dotyczy to osoby, którą bardzo, bardzo sobie zawsze ceniłem. Ale interes państwa czasami może wymagać tego, aby było jasne czy partie polityczne proponują osoby, które mają realną możliwość od strony fizycznej pełnienia tej funkcji. Jest tutaj trudność, no bo nie wszystko można zrobić, nie wszędzie można zaglądać publicznie, prawda.

Monika Olejnik: No tak.

Bronisław Komorowski: I to jest problem tak, jak z każdą chorobą, ale są...

Monika Olejnik: ...są kraje, gdzie się to robi i w granicach.

Bronisław Komorowski: I się to robi jakoś. Więc ja uważam to trzeba by wyjąć spod debaty politycznej i zastanowić się czy można to zrobić w ten sposób żeby nikt się nie czuł, żeby to nie było rozwiązanie godzące w kogokolwiek konkretnie.

Monika Olejnik: Nie zmienił pan zdania w sprawie parytetów, jest pan przeciwko parytetom.

Bronisław Komorowski: Ja jestem za aktywizacją polityczną i społeczną kobiet, bo uważam, że to jest kwestia ważna z punktu widzenia demokracji polskiej, żeby kobiety chciały bardziej uczestniczyć w procesach demokratycznych, ale uważam, że nie wolno nikogo przymuszczać do tego, ani stosować jakiś szczudeł, w sytuacji, kiedy Polska ma znakomite osiągnięcia, jeśli chodzi o właśnie poziom aktywności polityczne kobiet.

Monika Olejnik: No, ale te sto tysięcy podpisów świadczy o tym, że nie.

Bronisław Komorowski: No ja bym się nie zgodził, że... no świadczy o tym, że to jest jakaś sprawa, że istnieje sprawa właśnie niewystarczającego zaangażowania kobiet.

Monika Olejnik: Możliwości dla kobiet, nie, nie możliwości żeby były zaangażowane, bo to jest tak.

Bronisław Komorowski: Nie, nie, no – tu się pewnie zgodzimy, bo na przykład tu widzę w tej chwili, tak lewym okiem zerkam jest na pierwszej stronie jest informacja o pracach rządu nad koncepcją ułatwiającą życie kobietom poprzez rozbudowę systemu żłobków, więc ja uważam tędy droga. Wie pani, ja sam byłem dzieckiem biegającym z kluczem na szyi. Mama moja zawsze pracowała, jako pracownik naukowy, socjolog, zresztą socjolog rodziny i wiem, co to znaczy, mama zaangażowana w życie, że tak powiem, pozadomowe i to nie są same przyjemności. Więc jeśli chcemy, a ja chcę, żeby kobiety odgrywały większą rolę w życiu publicznym no to trzeba stworzyć kobietom naturalną możliwość, angażowania się nie od razu na poziomie parlamentu tylko także – nie wiem – radnych i gdzie indziej, tam sobie kobiety radzą.

Monika Olejnik: No dobrze, ale przy pomocy przepisów czy nie, czy jak będzie głosowanie to pan będzie przeciwko?

Bronisław Komorowski: No ustawa, spokojnie, zobaczymy co z tego wyjdzie.

Monika Olejnik: Co spokojnie, teraz niech pan powie, co spokojnie, ja chcę wiedzieć 30, 50 czy wcale.

Bronisław Komorowski: No spokojnie, bo znowu pani chce żeby powiedzieć hop zanim się przeskoczy, zanim będzie wiadomy kształt ustawy. Przecież ustawa, ja ustawę

Monika Olejnik: No dobrze, ale czy pan jest za 30, 50 czy wcale?

Bronisław Komorowski: Ja ustawę, ustawę kieruję do komisji bardzo szybko. To jest projekt obywatelski, w nadziei, że tam zostaną znalezione rozwiązania pozwalające na właśnie, że tak powiem, trochę inne podejście, nie takie z punktu widzenia tego, co jest modne w świecie zachodnim tylko, co może służyć w polskich realiach aktywności publicznej kobiet. Bo chciałem jeszcze raz to na koniec powiedzieć, jeśli pani pozwoli, my mamy w Polsce doskonałe doświadczenie, Francuzki jeszcze mężom kapcie podawały, gdy Polki miały pełne prawa obywatelskie. Mamy doświadczenia daleko, mamy kobiety premiera, kobiety prezesa Narodowego Banku Polskiego bez żadnych nadzwyczajnych rozwiązań. Zachód, a może część krajów zachodnich, poszła w kierunku ustawowego, jakby tworzenia mechanizmu zwiększającego szanse kobiet w polityce. My mamy 20 proc. kobiet w sejmie, w Platformie jest to jeszcze więcej – bez żadnych rozwiązań ustawowych, czyli warto się zastanowić, czy warto małpować rozwiązania zachodnie, czy też może pogłębić te dobre doświadczenia polskie.

Monika Olejnik: Dobrze, to niech pan powie odważnie nie, jestem przeciwko parytetom.

Bronisław Komorowski: Ale ja tego, nie mogę tego powiedzieć, bo ja tak nie uważam. Uważam, że należy rozwiązań, które by...

Monika Olejnik: Ale jakie, ale proponują pana koledzy z partii i panie, nie wszystkie, ale proponują żeby to było 30, 40, 50 proc., pan uważa, że powinna być jakaś określona...

Bronisław Komorowski: Nie, ale ja uważam, że powinno się obudować ten cały problem rozwiązania ustawowymi, które by zachęcały i ułatwiały kobietom start w życie publiczne. Ale niekoniecznie poprzez rozwiązania proponowane w projekcie obywatelskim, który jest prosty, na każdej liście obligatoryjnie musi być 50 proc. kobiet, nawet gdyby to była partia, która by się nazywała partia mężczyzn, ma być 50 proc. kobiet. Wydaje mi się to dosyć dziwnym rozwiązaniem także z punktu widzenia konstytucyjności, więc na koniec pani powiem tyle, że zanim się wypowiem w sposób ostateczny to po pierwsze kieruję ten projekt do debaty w sejmie, po drugie badam konstytucyjność tego rozwiązania i to będzie podstawą do dalszych...

Monika Olejnik: Musimy jeszcze wyjaśnić tę sprawę zamachu, bo to jest strasznie ważne, wtedy jak pan powiedział, że „taki zamach, jak i prezydent” to brzmiało tak, że prezydent słaby, więc zamach był słaby. Teraz pan mówi, że chodziło panu o prezydenta Gruzji...

Bronisław Komorowski: Ale oczywiście, to były słowa...

Monika Olejnik: ... to znaczy, że gdyby to był mocny prezydent to by lepszy zamach przygotował?

Bronisław Komorowski: Nie, no już niech pani, chodzi o to, że wszystko razem było po prostu źle przygotowana wizyta, no fatalnie przygotowana i to były pretensje pod adresem prezydenta Gruzji i do dzisiejszego dnia podtrzymuję.

Monika Olejnik: I nie żałuje pan tych słów.

Bronisław Komorowski: No jeżeli zostały przez panią także opacznie z rozumiane to oczywiście były niepotrzebne, albo błędnie wypowiedziane, ale jeszcze raz powiem, uważam, że to był absolutny brak odpowiedzialności za wizytę polskiej głowy państwa w Gruzji.

Monika Olejnik: Czy nie boi się pan, że zaczną na pana szukać haków, haków dotyczących na przykład tego, że pan ma związki z WSI.

Bronisław Komorowski: Co to znaczy związki z WSI?

Monika Olejnik: Takie związki z WSI, że pan bronił WSI, głosował pan przeciwko WSI.

Bronisław Komorowski: oczywiście byłem ministrem, a tak, ja byłem ministrem obrony...

Monika Olejnik: ...rozwiązaniu WSI.

Bronisław Komorowski: Jak byłem ministrem obrony narodowej WSI podlegało mi, jak każda inna służba wojskowa. Powiem więcej, moje doświadczenie polityczne mówi mi jedno, że im słabszy kraj, im biedniejszy, im z mniejszą, słabszą armią, tym ważniejszy jest problem wywiadu, tak jak Izraela, czy gdzie indziej i Polska nie może sobie pozwalać na niszczenie własnego wywiadu, co się stało za czasu rządu PiS. Dlatego pryncypialnie wypowiadałem się przeciwko likwidacji WSI i zniszczeniu aktywów służb wywiadowczych, kontrwywiadowczych i podtrzymuję tę moją opinię, bo to wynika z mojego doświadczenia ministra obrony narodowej. Natomiast wie pani, próba wmontowania mnie w budowanie przekonanie, że mam jakieś niejasne związki z WSI jest skandalem, jest głupotą, jest paskudztwem, bo to tak, jak ja bym chciał oskarżyć pana Giertycha, że ma związki z Mosadem, a pana prezydenta Kaczyńskiego, że z CIA, a jego brata, że z KGB, no po prostu to są nonsensy. Nonsensy, przed którymi czasami trudno się bronić. Szczególnie bolesne nonsensy, jeżeli moje własne działania wynikały z pryncypialnego podejścia do problemu roli ministra obrony narodowej.

Monika Olejnik: Ale to chodziło o pana spotykanie się Aleksander L., tak nazywał się ten facet, który do pana przychodził w sprawie raportu o WSI?

Bronisław Komorowski: Nie proszę panią, ten pan z mojego powodu siedzi w więzieniu. To były oficer służb, jeszcze nie WSI, tylko były oficer służb kontrwywiadu PRL-owskiego, postać, o której mam najgorszą opinię. Z jakiego powodu on do mnie przyszedł z propozycjami korupcyjnymi to jest sprawa między nim a prokuraturą. Przyszedł także na szczęście inny oficer, który przyniósł materiał dowodowy przeciwko temu panu L., jak pani to powiedziała, no i sprawa została przeze mnie przekazana do prokuratury i do służb. Tak się postępuje zawsze, tak postępuje każdy świadomy obywatel, jeśli w grę wchodzi ryzyko korupcji, przy komisji weryfikacyjnej WSI, która może zaowocować nie tylko kupieniem sobie prawa funkcjonowania w tych służbach, ale po prostu kupieniem sobie szpiega. Bo jeżeli można skorumpować, albo podejmować przynajmniej próbę korumpowania członków komisji weryfikacyjnej to, to jest zagrożenie bezpieczeństwa państwa. I ja mam nadzieję, że każdy świadomy obywatel by zrobił dokładnie to samo, przekazał informacje wraz ze świadkiem, wraz z dowodem przekazał odpowiednim służbom, które dbają o interes bezpieczeństwa kraju.

Monika Olejnik: Donald Tusk mówi, że największym wrogiem Lecha Kaczyńskiego jest Lech Kaczyński, zgadza się pan z tym.

Bronisław Komorowski: No ja bym dodał, dołożył jeszcze Jarosława Kaczyńskiego jako, bo będzie siłą rzeczy, Lech Kaczyński będzie oceniany i pozytywnie i negatywnie przez pryzmat osiągnięć, zachowań, ale i także błędów popełnianych przez własnego brata. Głównym problemem, cały czas prezydentury Lecha Kaczyńskiego jest to, co powiedział na samym początku – panie prezesie, melduję wykonanie zadania, on tak się ustawił w stosunku do swojego brata...

Monika Olejnik: A nie był to żart?

Bronisław Komorowski: Nawet jeśli żart to powiedziałbym zdradzający istotę relacji pomiędzy braćmi.

Monika Olejnik: Czy może być tak, że – a co by się stało z Donaldem Tuskiem, gdyby się okazało, że wygrywa, wygra jednak wybory Lech Kaczyński.

Bronisław Komorowski: Wie pani, oczywiście warto czasami budować scenariusze czarne, ale my jesteśmy partią ludzi optymizmu i wiary w to, że mamy rację, słuszność, i że do tej racji przekonamy Polaków w wyborach, więc ja takich scenariuszy nie zakładam, scenariuszy porażki, klęski, odwrotnie.

Monika Olejnik: Ale już taki scenariusz był.

Bronisław Komorowski: Zakładamy scenariusz walki zwycięskiej.

Monika Olejnik: Ale już taki scenariusz był, był scenariusz, że wygrywa Donald Tusk, a wygrał Lech Kaczyński.

Bronisław Komorowski: Tak, tylko to był scenariusz w warunkach powiedziałbym rozmycia różnic między Platformą a PiS prawda, w sytuacji kiedy miał być wspólny rząd itd., pomysły takie były. Dzisiaj jest sprawa jasna, dzisiaj między nami jest główna konkurencja także w obszarze wyborów prezydenckich.

Monika Olejnik: Myśli pan, że to jest większe zaskoczenie rezygnacja Donalda Tuska to jest większe zaskoczenie dla Platformy Obywatelskiej czy dla Lecha Kaczyńskiego?

Bronisław Komorowski: Lech Kaczyński zdaje się, że no nie powinien być specjalnie zaskoczony, bo przecież takie sygnały pojawiały się od dłuższego czasu, także w wystąpieniach, wypowiedziach premiera i wiedział, że jest budowanych parę wariantów planu politycznego Platformy Obywatelskiej, planu Donalda Tuska więc nie sądzę żeby był tak bardzo chyba zaskoczony. A jeżeli był zaskoczony to tym lepiej świadczy o planie.

Monika Olejnik: A Sikorski podobno lepiej w sondażach wypada od pana, takich wewnętrznych sondażach, które są w Platformie Obywatelskiej.

Bronisław Komorowski: Nie znam takich wyników sondaży. Znam tylko ten jeden, który był w „Newsweeku”, który mówił o tym, że 70 proc. parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej chciałoby widzieć mnie, jako kandydata. Ale chciałem pani powiedzieć, że jestem głęboko przekonany o tym, że bez względu na to, na kogo wskaże Platforma to ten kandydat będzie mógł liczyć na wsparcie, jeśli to będzie Jarosław Kaczyński,

Monika Olejnik: ojej,

Bronisław Komorowski: Och, katastrofa, wpadka, jeśli to będzie wie pani co człowiek ma w głowie.

Monika Olejnik: To jeszcze raz, raz, dwa, trzy.

Bronisław Komorowski: Jeśli to będzie Radek Sikorski to oczywiście będzie, może liczyć na wsparcie Bronisława Komorowskiego i wydaje mi się, że w drugą stronę również, bo takie są zasady życia partyjnego, jeżeli partia jest zdrowa. Wyłaniamy jednego kandydata, jak wydaje się również bez jakiegoś większego bólu wewnętrznego, bez dzielenia wewnętrznego Platformy, a i wszyscy pozostali pracują na jego szanse.

Monika Olejnik: A byłaby niespodzianka, gdyby Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło, że kandyduje Jarosław Kaczyński, a nie Lech Kaczyński.

Bronisław Komorowski: Z Platformy Obywatelskiej?

Monika Olejnik: Nie, z PiS – nie, nie, aż tak to nie, z PiS.

Bronisław Komorowski: Aż tak to nie, tak to nie, no z Samoobrony mógłby tak jeszcze parę możliwości ma, wie pani to trzeba brać pod uwagę, bo z różnych powodów, wystarczy przejrzeć sondaże, można wywnioskować, że PiS ma kłopot z tym czy poprzeć obecnego prezydenta, czy też szukać innego rozwiązania personalnego. No tak, czy siak rozumiem sprawa by została w rodzinie, prawda.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo.

Bronisław Komorowski: Dziękuję bardzo.

Monika Olejnik: Gościem Radia ZET był marszałek sejmu Bronisław Komorowski, kandydat na kandydata.

Komentarze

Rozmowa Moniki Olejnik z Palikotem, i w kontraście niedawna rozmowa z Pawłem Wypychem, ministrem w Kancelarii Prezydenta.
----

Zauważcie w jaki sposób przedstawicielka tej nowej nieomylnej rasy panów, Monika Olejnik, traktuje zawsze ludzi z PiS. Tak jakby to byli najgorszego sortu podludzie, jak nic nie warte śmieci.

I zawsze ten ciągły, agresywny atak nie pozwalający odpytywanemu dokończyć niewygodnej jej wypowiedzi. I te wiecznie złe, nienawistne spojrzenia pełne wrogości i pogardy, tej urodzonej manipulatorki.

I w kontraście mamy jej zalotnie życzliwe, często filuterne spojrzenia, chichotanie, bardzo rzadkie wcinanie się i tylko wtedy by gościowi ułatwić wyjście z trudnej sytuacji, wtedy szybka zmiana tematu. I tak zawsze gdy rozmawia z kims spoza PiS.

Pitera, Nowak, itp, chrzanią takie kocopoły, że normalny dziennikarz zjadłby ich w locie. Olejnik zaś pozwala im wręcz bezkarnie chrzanić niebotyczne bzdury...

To jest właśnie sprawiedliwość, normy, zasady i etyka dziennikarzy reżimowych. Czyli brak wszelkich zasad. Nic się nie mieniło. Właśnie tacy dziennikarze jak Monika Olejnik pracowali w Trybunie Ludu.

Masz media w łapach, masz też w łapach wszystkie autorytety, elity itp, bo to ty decydujesz kim takie **ki będą, jaką zrobią karierę.

To od ciebie zależy, czy zrobisz tym przy**asom czy też nie odpowiednią reklamę, sponsoring, przydzielisz im lub ich dzieciom stypendia, granty itp. Ty decydujesz czy ludzie będą coś wiedzieć o danym artyście, pismaku, politologu, socjologu, itd, czy też popadnie niepokorny delikwent w niebyt.

Jak o takiej gnidzie nie napiszesz w prasie, w mediach, itp, to pies z kulawą nogą nie będzie wiedział, że taki jegomość istnieje, więc masz ciula w garści. Będzie taka dworska gnida żarła ci z reki wręcz mlaskając, a jak nie, to, żegnaj Gienia.

Bo po prostu o nim nigdzie nie napiszesz, nie wspomnisz, nie pokażesz zucha w TV, nie zareklamujesz w internecie.

Mając media, ty sponsorujesz, ty kreujesz, i ty też namaszczasz na autorytety kogo tylko zechcesz, a więc również i pisarzy, artystów i wszelkiego typu innych "mądrych". Również demagogicznych pismaków którzy mają za zadanie by w mediach, internecie, wszędzie gdzie można, prać ludziom mózgi zgodnie z twoją linią, twoimi wskazówkami.

I właśnie tacy oczytani tą szemraną medialną propagandą szytą grubą nicią wchodzą na blogi, czy to siepacza o. Michnika - Hołuba - tego obłudnego wielbiciela RM, Moniki Olejnik, itp. Ogólnie mówiąc, wchodzą wszędzie tam gdzie czują ten szczególny zapach koni z tej samej stajni, by tam poszpanować swoim bezmyślnym "oczytaniem".
----

Link do 2 części:
**.kontrowersje.net/tresc/masz_media_w_lapach_masz_tez_w_lapach_wszystkie_autorytety_parytet_w_mediach

Ten zwierzęcy strach spowodował, że na gwałt poszukiwali kogoś kto by im zapewnił bezpieczeństwo i chronił ich interesy oraz ogromne wpływy. A bezpieczeństwo, wręcz nietykalność, mógł zagwarantować rzodkiewkom tylko naturalny ich sojusznik, czyli PO.

PO, organizacja powiązana tak licznymi interesami z oligarchami wywodzącymi się z elit komunistycznych i byłych służb specjalnych. Niestety, jedni i drudzy w ciągu tych około 20 lat prawie całkowicie się zasymilowali dmuchając już w jedną trąbę.
—-

Ten nowy zasymilowany byt wykreował z siebie Nową Rasę Panów, nieomylnych Nadludzi, lewackich faszystów pełnych przerażającej buty i pychy, traktujących inaczej myślących gorzej niż ludzi 5 kategorii, często gorzej niż bezrozumne bydło.

Dodatkową gwarancją nietykalności, cementującą jednocześnie wzajemną lojalność i miłość, są haki będące w posiadaniu byłych pracowników UB i SB. A taki argument jest gwoździem do trumny dla każdego niepokornego, czy nielojalnego.

Tak więc wszystko układa się w logiczną całość. Słabość charakteru, grzechy młodości, chciwość, gnidowatość itp. skutkują obecnie bezgraniczną wzajemną miłością.

Rzodkiewek do PO, z wdzięczności, a PO do rzodkiewek też z wdzięczności. Miłością cementowaną dodatkowo powiązaniami biznesowymi. Czyż można sobie wyobrazić bardziej zgodne małżeństwo?
—-
Link do wszystkich 4 części:
**.kontrowersje.net/tresc/dlaczego_elity_dziennikarze_kochaja_po_i_nienawidza_pis

Jak oni sie rozumieja. Nie bylo chamstwa typowego dla paniusi Olejnik, nikt nikomu nie przerywal, nie bylo trudnych pytan, takie gledzenie o niczym, by Monisia mogla zrobic swoja kasiore, a Komorowski nie musial sie tlumaczyc z tego, dlaczego kieliszek wodki jest dla niego wazniejszy od zycia Warszawiaka. Przyjazn z nastepnym chamidlem pt. Palikot cos swiadczy dla nas Polakow, ale on sie czuje juz tak pewnie, ze ma tych Polakow w glebokim powazaniu. Umiejetnosc prania mozgow przejal po psychologach komunizmu. Zmarnowane pol godziny.

Jeszcze raz się pytam, gdzie się podziały komentarze dotyczące Pani wywiadu z Jaruzelskim. Dlaczego zostały skasowane. I Pani pragnie się mienić dziennikarzem obiektywnym. Żenada.

Nie no beznadzieja! Na pewno nie bede glosować na niego po tym jak tu mówi o żonie jak o jakimś zapleczu:((

"Monika Olejnik: Ale czy żona powiedziała tak?

Bronisław Komorowski: Nie, to ja mam powiedzieć tak.

Monika Olejnik: Ale nie, czy żona się zgodziła, no żona też jest ważna.

Bronisław Komorowski: Muszę zadzwonić i się jej spytać.

Monika Olejnik: Żona też jest ważna.

Bronisław Komorowski: Muszę zadzwonić i się jej spytać, to jest moje tak i Platformy Obywatelskiej, ale oczywiście sprawą istotną jest również to, aby nie wiązało się to z poważnymi jakimiś obawami, lękami własnego, naturalnego zaplecza, jakie stanowi rodzina. "

Dziwna sprawa, że redaktor, który przepisywał ten fragment jego wypowiedzi na stronę zmienił te słowa i dodał własne wypaczając sens. Wystarczy porównać z plikiem mp3. Mocno stronnicze i nie dziennikarskie zachowanie.

Jak Tusk Kamińskiego dymisjonował.

14 września

Rzeszowska prokuratura przesyła Kancelarii Premiera informację o zamiarze postawienia zarzutów Mariuszowi Kamińskiemu.

16 września

Premier spotyka się z Kamińskim. Według notatki Jacka Cichockiego z 18 września, premier "zaznaczył również, że w najbliższych dniach przeprowadzona zostanie analiza prawna, jakie działania powinien podjąć Premier w związku z sytuacją kiedy Szef CBA będzie miał postawione zarzuty karne. Na jej podstawie zostanie podjęta decyzja o dalszych losach M. Kamińskiego na zajmowanym stanowisku".

17 września

Premier ma już wstępną analizę prawną. Dwustronicowe pismo, zatytułowane "Notatka dla Prezesa Rady Ministrów Pana Donalda Tuska ws. przesłanek odwołania Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego", jest podpisana przez Macieja Berka, szefa Rządowego Centrum Legislacji.

Notatka Macieja Berka z 17 września: Bezsporne jest, że osoba powołana na stanowisko Szefa CBA nie jest funkcjonariuszem CBA w rozumieniu art. 62 ustawy. Oznacza to, że do Szefa CBA nie mają zastosowania regulacje określające zasady i tryb zawieszania funkcjonariusza w czynnościach służbowych w przypadku wszczęcia przeciwko niemu postępowania karnego. (...) Art. 7 ust 1 punkt 3 ustawy statuuje wykazywanie nieskazitelnej postawy moralnej jako jeden z warunków, jakie musi spełniać Szef CBA. Na mocy art. 8 punkt 2 ustawy odwołanie Szefa CBA z zajmowanego stanowiska następuje w przypadku "niespełnienia któregokolwiek z warunków określonych w art. 7". (...) Określenie zamkniętego katalogu przypadków, w których następuje odwołanie Szefa CBA z zajmowanego stanowiska, przy jednoczesnym sformułowaniu w art. 6 ust. 1 ustawy zasady jego kadencyjności, służyć ma zapewnieniu podstaw prawnych uniezależnienia działania tego organu od bieżącej sytuacji politycznej. Uwzględniając przedstawiony wyżej stan prawny, należy stwierdzić, iż wszczęcie przeciwko Szefowi CBA postępowania karnego, postępowania w sprawie o wykroczenie (wykroczenie skarbowe) lub postępowania dyscyplinarnego nie skutkuje w każdym przypadku obowiązkiem jego odwołania z zajmowanego stanowiska przez Prezesa Rady Ministrów.


6 października

Rzeszowska prokuratura stawia Mariuszowi Kamińskiemu zarzuty.

7 października

Premier w*****a procedurę odwołania Mariusza Kamińskiego, zgodnie z wymogiem ustawy, zwraca się do prezydenta o wyrażenie opinii w tej sprawie. Tego lub następnego dnia premier wypowiada jakże zaskakującą w kontekście tego co właśnie z Kamińskim robił opinię o nim.

Donald Tusk: Nie miałem i nie mam żadnych zastrzeżeń o charakterze etycznym czy politycznym wobec pana Kamińskiego za to, że doszedł do tej wiedzy [a aferze hazardowej] i mi ją przedstawił.

9 października

Premier dostaje drugą opinię Macieja Barka, o takim samym tytule i bardzo podobnej treści. Berek powtarza, że samo postawienie zarzutów nie skutkuje koniecznością odwołania, wskazuje co należy brać pod uwagę.

Notatka Macieja Berka z 9 października: Należy stwierdzić, iż wszczęcie przeciwko Szefowi CBA postępowania karnego może skutkować jego odwołaniem z zajmowanego stanowiska przez Prezesa Rady Ministrów w takim stanie faktycznym, którego analiza wskazywać będzie przede wszystkim na:
1) prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego, adekwatne do aktualnego etapu wszczętego postępowania karnego;
2) "wagę" czynu zabronionego, stanowiącego podstawę wszczęcia postępowania karnego, stanowiącego podstawę wszczęcia postępowania karnego;
3) wysoki stopień uszczerbku w dobrach chronionych prawem albo rozmiar zagrożenia tych dóbr wywołany czynem, stanowiącym podstawę wszczęcia postępowania.

13 października

Premier nie czekając na opinię prezydenta odwołuje Mariusza Kamińskiego. Tego samego dnia dostaje też kolejną opinię prawną, tym razem przygotowaną przez Departament Prawny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów na polecenia Tomasza Arabskiego. Jednym z punktów opinii jest "Analiza przepisów prawnych w zakresie konsekwencji nie wyrażenia opinii przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na temat odwołania Szefa CBA dla jego skuteczności".

Pismo Biura Prawnego Kancelarii Premiera: Za wskazówkę interpretacyjną per analogiam dla określenia maksymalnego terminu dla wydania odpowiedniej opinii uznać w tym zakresie można treść art. 106 kpa, który w paragrafie 3 stwierdza, iż organ, do którego zwrócono się o zajęcie stanowiska, obowiązany jest przedstawić je niezwłocznie, jednak nie później niż w terminie dwóch tygodni od dnia doręczenia mu żądania, chyba, że przepis prawa przewiduje inny termin. (...) Z istniejących w tym zakresie norm prawnych nie wynika możliwość odwołania bez wyrażenia oficjalnej opinii przez Prezydenta RP. (...) Departament Prawny stwierdza, że nie należy wykluczyć odwołania Szefa CBA bez wyrażenia opinii Prezydenta, w czasie - jak wyżej wskazano - najwyżej dwóch tygodni, z tym zastrzeżeniem, że może to powodować zarzut naruszenia przepisów prawa przez organ odwołujący.

Chyba nie trzeba nic dodawać, bo daty i pisma mówią same za siebie. Tusk nie musiał odwoływać Kamińskiego, musiał za to czekać na opinię prezydenta. I choć to wszystko wiedział od swoich własnych prawników, bardzo chciał zrobić to, czego wcale nie musiał, i bardzo nie chciał zrobić tego, co miał obowiązek. Co takiego się zatem stało, że nie można było poczekać z czyszczeniem CBA, a premier nawet nie zadbał o pozory normalności całej procedury? Zupełnie tego nie rozumiem, tym bardziej, że - jak sam zadeklarował obalając przy okazji narrację własnej partii o zastawionej na siebie pułapce - nie miał do Kamińskiego żadnych zastrzeżeń o charakterze etycznym czy politycznym za to, że go poinformował o ustaleniach CBA (może posłowie z komisji przypomną Tuskowi tę jego wypowiedź i spytają kiedy i po czym zorientował się, że Kamiński na niego zastawił pułapkę, skoro jeszcze odwołując go zapewniał, że jego zachowanie nie budzi tu jego zastrzeżeń).

Po takiej publicznej egzekucji Kamińskiego za ujawnienie "afery hazardowej" nieprędko się ktoś odważy ujawnić jakiekolwiek machlojki partii rządzącej, bo jej zemsta jest ekspresowa i bezwzględna. Ale sądząc po tym jak się następca Kamińskiego uwija z szukaniem i dostarczaniem dziennikarzom kolejnych sensacji na temat Kamińskiego, jemu raczej gniew Tuska nie grozi. Choć tylko dwa dęte doniesienia do prokuratury po czterech miesiącach szukania trochę rozczarowują.

Dwa lata poslowie PIS mówią że prezydent został wybrant przez naród i nie jest partyjnym ptezydentem!?OK to niech PIS wystawi swojego kandydata!!!!

MO- pomaga tylko frajerom z PO i reszta też!!!!

Ludzie idą spać i wtedy mają sny. Czasami przyjemne, a czasami przykre. Budzą się i znowu otacza ich ta sama, powszednia, powtarzalna rzeczywistość. I ciągle to słychać to samo aż do znudzenia - prezydent powiedział to, a premier tamto. Jednego zaprosili do Katynia na uroczystosci i jedzie, a drugiego nie zaprosili i też pojedzie. I znowu będzie kłótnia o miejsce w samolocie. A planowana operacja będzie za pół roku, bo znowu wydłużyli termin. Szpital poinformował o braku funduszy.
A marszałek Komorowski rano zakłada na palec sygnet. Z herbem "Korczak". I mysli o prezydenturze. Czy coś zrobił, żeby na tą planowaną od dawna operację byly fundusze?
I tak w kólko - gadanie, opowiadanie, powazne miny, konferencje, wywiady, briefingi. A funduszy na operację nadal nie ma. To przykre, ale nic na to nie poradzimy, mówią.
Prezydentem powinien byc ktoś, kto rozumie potrzeby ludzi. Kto myśli, martwi się i śni jak oni. Kto nie czyni z herbu "Korczak" czegoś, co go odróżnia od innych.
Takim człowiekiem jest Jerzy Szmajdziński, najlepszy kandydat na prezydenta RP.

Nowy komentarz

Gościem Moniki Olejnik był Jarosław Gowin, poseł PO.

Policja będzie mogła karać za naruszenie przepisów na drogach wewnętrznych. Czy kierowcy przestraszą się i zaczną jeździć oraz parkować jak należy?