Przejdź do menu głównego | Przejdź do treści | Przejdź do banera | Przejdź do internetowych kanałów radiowych | Przejdź do wyboru wielkości czcionki | Przejdź do wyboru kontrastu | Przejdź do mapy strony |

Piątek, 12 Marca 2010

Imieniny: Grzegorza, Justyny, Józefiny

Na antenie:

SŁUCHAJ RADIA ZET

%s1 / %s2
- +

Tu jesteś: Radio ZET > Programy > Tydzień z Głowy

Tydzień z Głowy

Bardzo nieobiektywne podsumowanie najważniejszych i najgłupszych wydarzeń tygodnia. W niedziele od 21 do 23 do Radia ZET zapraszają Rafał Bryndal i Jacek Gratkiewicz. Przy nich loża szyderców to amatorzy.

Przez cały czas możecie też pisać na ich mail, proponując tematy, komentując wydarzenia całego tygodnia i przysyłając zdjęcia z ciekawostkami!

Wasz Tydzień z głowy

W zeszłą niedzielę pytaliśmy Was o Wasz najciekawszy, najlepszy albo najgorszy dzień tygodnia. W zeszłą niedzielę to był "Wasz tydzień z głowy". Publikujemy Wasze najciekawsze opowieści:

" wyjątkowy dzień, zdecydowanie środa. Wybija godzina 2 nad ranem, więc podejmuję męską decyzję, idę spać, przecież i tak się nic więcej nie nauczę... Trzy godziny później z grymasem na twarzy wyłączam budzik i "na azymut" trafiam do kuchni, żeby po pierwszej kawie chociaż przypomnieć sobie o tej zabójczej godzinie jak się nazywam... Prysznic, druga kawa i nagłe olśnienie, nie zajrzałam do całek podwójnych! Więc jedną ręką robią makijaż, drugą przekręcam strony w książce od analizy, ale dałam radę. 7:30 zaczyna się najgorszy egzamin w sesji... dwie godziny męczarni, pierwsze 5 zadanek roztrzaskanych, dalej pod górkę... I później 3,5 najdłuższych godzin semestru, bo przecież sprawdza od razu... i nagle niesamowite szczęście ogarnia człowieka, gdy słyszy swoje nazwisko wśród tych, którzy zaliczyli:) I obie sesje udało się zakończyć, obie pozytywnie, obie bez "września". Taka mała rzecz, a cieszy że heeeeeeeej:)"

--------------------

" Godzina 8 rano, jak co dzień obudziła mnie poranna audycja Radia Zet.
Wstać czy nie? A poleżę jeszcze troszkę i tak do 7 dnia tygodnia Moniki Olejnik ,którego nie sposób wysłuchać.
Koniec audycji trzeba było teraz wstać z łóżka, opuścić raj w którym przebywałem przez ostatnie 6 godzin. Umyłem się, posłałem łóżko, zjadłem śniadanie i zacząłem się przygotowywać do reszty jakże zajmującego dnia.

W końcu to niedziela ostatni dzień tygodnia, a za razem ostatni dzień ferii. Nie sposób spędzić go leniwie, i tak też się stało.
Wstać, zjeść, pouczyć się i usiąść do komputera. Ta monotonność nieraz już mnie dobija.
Tak wygląda mój dzień powszedni, no dobra to tylko dzisiejszy dzień,tak wygląda.
Około godziny 14 do domu weszli rodzice. Mama zadowolona bo udało się jej zdobyć pieniądze na remont zakładu fryzjerskiego. Tata miał jednak zupełnie inną minę. Potem się dowiedziałem, że te pieniądze pochodziły z jego kieszeni dlatego tak mu mina zrzedła. No i po raz kolejny powtarza się cykl codzienności. Mamusia do kuchni, robi obiad. Najpierw trochę pokrzyczy, bo w znowu zobaczy stertę nie umytych naczyń. Tata zaś przyjął tradycyjną pozę przed telewizorem zajmując swój ukochany kąt kanapy.

Przy obiedzie te same pytania i te same odpowiedzi. Ojciec dopytuje się co u mnie? zwykle odpowiadam, że dobrze choć to często mija się z prawdą. Mamie zadaje pytania dotyczące jej pracy. Czy dużo było klientów ? Przez ostatnie sześć miesięcy dostaje tą samą odpowiedź: Kaszana ...
Po obiedzie rodzice siadają do puzzli od których w ostatnim czasie bardzo ciężko jest ich oderwać, spoglądają od czasu do czasu na program telewizyjny. Ja usiadłem do komputera i dalej próbowałem stworzyć swoją wymarzoną stronę internetową. Nic nie zapowiadało tego co miało się za chwilę stać.
Posiedziałem 10 minut przy komputerze i nagle usłyszałem wołanie taty.

Okazało się ,że zadzwoniła siostra, która mieszka w innym mieście. Pytam co się stało? Właśnie to ,że jest w ciąży, problem w tym ,że nie mamy pojęcia z kim, a ni ona za chętnie nic się nie chwali, skończyła rozmowę tłumacząc się dzwonkiem do drzwi. Miała oddzwonić ale telefon jak milczał tak milczy.

Można powiedzieć dzień jak co dzień, ale dla mojej rodziny na swój sposób nie zwykły."

--------------------

" Czwartek miał być zwykłym dniem w pracy, ale kolega poprosił mnie o zamianę. Wiec okazało się że czwartek będę miał wolny a w nagrodę pocieszenia dostałem pracująca sobotę, no ale dobra są sytuacje że nie wypada odmówić. I co zrobić z nagle wolnym dniem ?? I to czwartkiem??
Zaplanowałem porządki w swoim pokoju.... I tak miało być, no ale w środę w nocy zadzwoniła do mnie moja ukochana z prośbą, zapytaniem: czy mogę odebrać ze szpitala jej tatę bo ona w tym czasie pracuje i nie chce żeby sam się przemieszczał. Oczywiście zgodziłem się. Ale sprawa nie była taka prosta bo w tym samym czasie musiałem odebrać moja mamę z zakupów. A nasi rodzice się jeszcze nie znali wcześniej więc trochę niezręczna sytuacja powstała dla mnie. Więc wymyśliłem że upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu. Odebrałem najpierw moja mamę z zakupów następnie przyszłego teścia ze szpitala i wszyscy wylądowaliśmy u mnie w domu na herbatce. Było całkiem miło, nikt nie ucierpiał. A poza tym już mam z głowy oficjalne przedstawienie sobie naszych rodziców.Chyba dobrze z tego wybrnąłem, prawda?? A jacy wszyscy byli ze mnie dumni...."

--------------------

" Miniony tydzień nie będę mile wspominał, a szczególnie ostatnia nocną służbę z piątku na sobotę. Nie dość że zostałem wylosowany przez
kierownika do pracy z "ARBUZEM" (Strażnik Miejski) to musiałem się męczyć przez prawie całą noc z chyba trochę za wcześnie świętującymi
ostatki "Krawaciarzami" z Warszawy i już myślałem ze nic gorszego mnie nie spotka, ale grubo się myliłem.W trakcie służby rozwaliłem prawie nowy radiowóz i to że dostałem 500zł mandatu i 5 pkt karnych to jeszcze nic w porównaniu z tym jaką minę będzie miał mój Naczelnik gdy się o tym dowie w poniedziałek rano. A najgorsze jest to, że jutro będę musiał przyjść do pracy i się z nim spotkać... yghhh... Mam nadzieje, że do przyszłej niedzieli nie osiwieje i nie wyłysieje..."

--------------------

" Nasz pełen emocji dzień zaczął się w sobotę. Zaprosiłam grupkę przyjaciół z Poznania do mojego rodzinnego miasta, Stargardu Szczecińskiego. Poszliśmy w czwórkę do pubu i spotkaliśmy tam znajomych ze Stargardu. Przyszedł między innymi perkusista pewnego zespołu ze swoją dziewczyną. Dobrze nam się siedziało, więc postanowiliśmy przenieść imprezę do mojego domu, zwłaszcza, że już zamykali lokal. Jak się okazało, temu perkusiście, Lewemu, zniknęła kurtka, w której były klucze do domu. Przypomnieliśmy sobie, że do nas dosiadło się dwóch nieznajomych w bardzo nietrzeźwym stanie i to ich podejrzewaliśmy o zabranie tej kurtki. Szybko skombinowaliśmy do jednego z nich numer telefonu. Osoba, która odebrała, powiedziała, że kupiła tą kurtkę od kogoś na ulicy za 20 zł razem z tym telefonem, na który dzwonimy... przypominam, że godzina była 4 nad ranem. Następnie podał adres, pod którym możemy odebrać tą kurtkę. Po tym, jak wsiedliśmy do taksówki i podaliśmy adres, pan taksówkarz powiedział, że ten adres nie istnieje, więc pojechaliśmy do mnie. Lewy cały czas dzwonił do tego pana i w końcu udało nam się dogadać, skąd możemy odebrać kurtkę. Pojechaliśmy na to miejsce i faktycznie kurtka była, z tym, że bez kluczy, więc nowopoznani znajomi wciąż nie mogli się dostać do domu. Po tym, jak przyjechaliśmy z powrotem do mnie, Lewy zadzwonił na policję. Tam mu powiedzieli, że przyjmą zgłoszenie, jak już będzie w stanie trzeźwym. Lewy był bardzo zdenerwowany, sięgając po fajkę do torby powiedział " Następnym razem zawsze będę chował klucze do torby...", po czym wyjął klucze z torby! Wszystko szczęśliwie się skończyło. Adamek wygrał, Lewy znalazł klucze. Zrobiliśmy sobie śniadanie, bo już była 8. Po tym, jak Lewy z dziewczyną wyszli, usłyszałam dzwonek do drzwi. Otwieram, a tam policja! Na szczęście okazało się, że szukali poprzednego lokatora. Tak oto nasz dziwny dzień skończył się po 8. Po przebudzeniu o 21 włączyliśmy Radio Zet i stwierdziliśmy, że musimy opisać naszą historię. Mamy nadzieję, że dostaniemy dyskografię Sade, bo jest nam bardzo potrzebna do zrelaksowania się po tym dziwnym dniu. Pozdrawiamy wszystkich w studiu i proszę pozdrowić Atomową, Wichra, Pazderskiego, Lewego i Malwę."

--------------------

" Mój tydzień jest rzeczywiście jak SADE... Dlaczego?

Poniedziałek.

Nasz mały Franio (5 miesięcy) pierwszy raz włożył stópkę do buzi :)
Mój narzeczony zrobił nam niespodziankę i wrócił szybciej do domu. :)
Wieczorem podczas oglądania filmu pokłóciliśmy się o to, jak chcemy wychować naszego Malca :(

Wtorek.

Franio chciał zjeść telefon podczas rozmowy z Dziadkami :)
Narzeczony wrócił w złym humorze do domu i kontynuowaliśmy naszą nieciekawą rozmowę z wczoraj i popłynęło dalej nieciekawie... :(

Środa.

Franio rozkochał w sobie panie czekające ze mną w kolejce na poczcie :)
Dostałam elektro-swingową płytkę w prezencie, przysłaną listem :)
Narzeczony powiedział, że chce ślubu, że kocha mnie najmocniej na świecie i żebym Mu nie fundowała takich trudnych rozmów. Przytulił mnie
tak mocno, jak lubię i wszystko wróciło do najlepszego porządku :))

Czwartek.

Franio bawił się ze swoim młodszym o 19 dni kolegą - Adasiem :) Zgubił bucik podczas spaceru. :(
Ustaliłam świetne dla mnie warunki współpracy z firmą, w której pracowałam przed porodem, na czas urlopu wychowawczego. :) Będę pracować kilka godzin w domu w tygodniu i będę miała swoje pieniążki, nie narzeczonego, na gałganki i kobiece fatałaszki :)
Narzeczony zrobił mi super masaż i vice versa :))

Piątek.

Franio podgryzł przypadkiem ptasie mleczko - strach mieliśmy w oczach :( Ale dobrze się skończyło! :)

Ważyłam się, jak to na koniec tygodnia, po 3 razach/tydz. po 1godz. na siłowni! Wracam do formy po ciąży! :) Coraz bardziej się sobie podobam! :)

Wieczorem, jak Franio zasnął, tańczyliśmy w pokoju, obok Jego łóżeczka przez prawie 2h salsę, co robiliśmy namiętnie i nałogowo także podczas
ciąży (oj, jak ludzie się wtedy w Salsa Libre na nas patrzyli - ja z ogromnym brzusiem, a wywijaliśmy jak dwa wróbelki), wypróbowaliśmy wtedy kilka nowych kroków, które zamierzamy wykorzystać w naszej prezentacji salsy-tańca podczas wesela :) Było bosko! :)) A, no i mój Braciszek miał studniówkę! Doroślak się robi! A pamiętam Takie Małe Coś Z Przesuwającą Się W Śpiochach Pieluchą, Smarkacza Małego! :):)

Sobota.

Spaliśmy do 11. Nawet Franio! Luksus od kilkunastu miesięcy niedoświadczany! :)
Moja najukochańsza Babcia się rozchorowała! :(
Całą naszą Trójeczką pływaliśmy na basenie! Tak, łącznie z Franiem!

Niedziela.

Spacer po Łazienkach. Przytulanie, zdjęcia z pawiami, szaleństwa! Cała Trójka wróciła z czerwonymi nosami! :)
Tęsknie za Rodzicami, za Babcią, za Rodziną, którą mam na północy, w Gdańsku! Teraz rzadziej tam jeżdżę, bo z Franiem tak długa podróż jest dość trudna, choć pochwalę, że przejechał już z nami Polskę 4 razy z Gdańska do Sanoka, do drugich Dziadków :(
Super obiad udało mi się ugotować! :)
Frania boli brzuszek, po raz pierwszy od urodzenia ma jakieś gastryczne problemy. Cierpimy razem z Nim :(
Niestety spacer po Łazienkach zakończył się początkiem niemiłej rozmowy o nas, planach na ślub, odmienności i choć tak bardzo się kochamy, teraz mój Daniel siedzi w kuchni i się smuci, a ja... a ja piszę do Was.
Bo...może nam, mającym tydzień jak SADE, zdecydujecie się podarować dyskografię SADE. A dokładniej dla mojego Dancia ją dacie, bo jako
młodziak słuchał jej kaset - widziałam jedną u Niego w rodzinnym domu w pokoju! :) Może wówczas się uśmiechnie, a to spowoduje, że się znów do
mnie przytuli! :)

A do meritum - dlaczego tydzień jak SADE?

Bo:

"S" jak Sometimes SAD Sometimes SMILE
"A" jak ADORE
"D" jak DISLIKE
"E" jak Everything

Nasz tydzień był jak roll"E"rcoster. Jak SADE.
Ale, jak każdy kolejny razem, we Troje, PIĘKNY!"

Dodaj komentarz

Dużo śniegu napadało...

Więc wysłaliście nam swoje zdjęcia. A właściwie zdjęcia Waszych bałwanów!

Dodaj komentarz

Życzenia dla słuchaczy Radia ZET

Życzymy Wam, aby Waszych zbyt wygórowanych ambicji nie przerosła choinka i żeby nie tylko zwierzęta odezwały się do Was w Wigilię ludzkim głosem... no i żeby Święty Mikołaj nie był na tyle święty, żeby nie spełnić Waszych niepoprawnych często marzeń! I oczywiście- wszystkich problemów z głowy- raz na zawsze!

Rafał i Jacek

Dodaj komentarz

Sprawdźcie, co czeka Was w programie w najbliższą sobotę po 10!



Specjalny wywiad przed Annapurną

Niezwykła galeria zdjęć i recenzja Beaty Pawlikowskiej.

R E K L A M A

SONDY2

Czy wierzysz w niewinność oskarżonej o doping Kornelii Marek?