Zrealizuj swoją wymarzoną wycieczkę do Gruzji!

W konkursie zwyciężyła pani Marta z Poznania. Gratulujemy!

A oto fragment jej wymarzonej wycieczki po Gruzji:

"Stoję na ulicy Shardeni w Tblisi. Rozglądam się dookoła i własnym oczom nie wierzę, że tu tak pięknie. Cofnęłam się do przeszłości, bo w tych budynkach zapisała się historia. Spaceruję, wyciągam aparat i chcę zatrzymać każdy moment, kolekcjonuję wspomnienia. Słyszę rozmowy szczęśliwych ludzi, wyczuwam unoszący się zapach chaczapuri i delektuję się każdą chwilą. Może spróbuję lokalnego wina? To zostawię sobie na wieczór.

- Przepraszam bardzo. Co warto zobaczyć w tym mieście? – pytam tubylca. Zostawiłam przewodnik w domu. Specjalnie. Pierwszy raz w życiu chcę iść bez planu, spontanicznie. Może nawet się zgubić, a nie patrzeć w mapę, co pięć minut. Niech mnie nogi poniosą.

- Niech pani idzie w stronę twierdzy Narikala, a później na ulicę Rustawelego. Kręte uliczki obrośnięte winoroślami, herbaciarnie, zatłoczone restauracje. Takie jest Tbilisi. Pełen szacun – jakie oni tu mają fantastyczne balkony! Nie jeden Polak w bloku (potocznie blokers) może pozazdrościć. Zostawiam stolicę za sobą i zmierzam do Kachetia. Przygnało mnie do tego kraju wino, więc muszę tam być. Skosztować wina, winogron, odwiedzić winnicę i pozwolić sobie na chwilę szaleństwa. Porozmawiać z lokalnymi mieszkańcami i poznać ich historię. A może przy okazji opowiedzieć też swoją? Ktoś zrozumie, pocieszy, rozbawi… to na pewno się wydarzy przy lampce wina. Wzniesiemy toast. Ale za co? Jak to za co, za życie. Czego nie widziałam, co muszę jeszcze zrobić? Czego dokonać? Gruzja to kraj, który zachwyca naturą i krajobrazami. Zakładam buty trekkingowe i wyruszam na spotkanie z przygodą. Cel to Kazbek i lodowiec Gergeti, a po drodze zwiedzanie kościoła Tsminda Sameba. Maszeruję, głęboko oddycham i próbuję się dogadać z pogodą (zdjąć kurtkę czy jednak nie). Czuję, że jestem wolna, tak naprawdę wolna. Niczego nie muszę, robię coś, bo tego chcę. W tym momencie chcę maszerować. Słońce muska moje policzki i czuję, że jestem nieziemsko szczęśliwa. Budzę się i jestem znów w moim fotelu. Z winem, którego smak pozostawia wiele do życzenia, w pustym mieszkaniu z brzydkim balkonem. A gdzie bym chciała być? Droga Gruzjo, czekaj na mnie, nadchodzę. Wiem, że nie zabraknie dla mnie wina, gór, słońca, pięknych balkonów i Twojej gościnności. Wiem, że nie obrazisz się, gdy na chwilę przystanę na szlaku, aby zdjąć buty z bolących od chodzenia stóp. Wiem, że masz mi wiele do zaoferowania.

Do zobaczenia!"