Andrzej Rzepliński

Gościem Moniki Olejnik w Radiu ZET jest profesor Andrzej Rzepliński, prezes Trybunału Konstytucyjnego.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Andrzej Rzepliński: Dzień dobry.

Monika Olejnik: Panie prezesie, prezes Kaczyński powiedział „orzeczenie nie ma, to co zostało wygłoszone przez prezesa Trybunału to nie jest orzeczenie, tylko stanowisko pewnej części sędziów, można powiedzieć w gruncie rzeczy, że to było spotkanie prywatne pewnej grupy osób” i co pan na to?

Andrzej Rzepliński: Mogę tylko wzruszyć ramionami, chociaż w radio tego nie widać.

Monika Olejnik: Nie widać wzruszenia, dlaczego pan wzrusza ramionami, więc zapytam.

Andrzej Rzepliński: Dlatego, że to zdanie jest w sensie takim materialnym puste, wyrok jest, ten wyrok dostrzegła również w swoim stanowisku Komisja Wenecka.

Monika Olejnik: Ale jak mówi…

Andrzej Rzepliński: I czy to będzie wyrok TK, czy to będzie wyrok sądu rejonowego we Włoszczowej, to jest taki sam wyrok i każdy ma obowiązek go wykonać.

Monika Olejnik: Ale tego obowiązku nie wykonuje premier Beata Szydło, orzeczenie nie będzie opublikowane, bo tak, jak mówi prezes Kaczyński, to byłoby przestępstwo, gdyby opublikowała to orzeczenie, które nie jest orzeczeniem.

Andrzej Rzepliński: To absurdalne podejście. Ja sobie wyobrażam, że orzeczenia Rady Konstytucyjnej Republiki Francuskiej prezydent, czy premier mówią, że nie opublikują, nie uznają. To jest rzecz w Europie w ogóle nie do wyobrażenia. Takie zdania padają, ale oczywiście wyrok jest, wyrok jest ważny, wyrok musi być opublikowany.

Monika Olejnik: No, ale on…

Andrzej Rzepliński: Tego wprost domaga się Konstytucja i nie ma dyskusji. I akurat w tym przypadku nawet nie ma na milimetr miejsca na kompromis. No nie może być kompromis bezprawiem.

Monika Olejnik: No tak, ale skoro PiS, prezes Kaczyński mówi, że to pan złamał prawo, pan złamał Konstytucję, bo powinien pan działać na podstawie ustawy, którą podpisał prezydent i, którą uchwalił przede wszystkim sejm.

Andrzej Rzepliński: Nie pan, nie Rzepliński, tylko Trybunał Konstytucyjny, to jest decyzja organu kolektywnego. Wyrok został publicznie ogłoszony, uzasadnienie zostało publicznie przedstawione, wczoraj sędziowie TK podpisali także jego uzasadnienie.

Monika Olejnik: Ale były dwa zdania odrębne.

Andrzej Rzepliński: Tak, to naturalne jest zupełnie, ja uważam, że to jest, bo nie wszędzie sędziowie mogą przedstawiać zdanie odrębne, u nas tak jest, uważam, że to jest dobre rozwiązanie, bo pokazuje, że podjęcie ostatecznej decyzji przez TK w trakcie przygotowywania rozstrzygnięcia, sama rozprawa, która pokazuje swoiste teatrum sporu o konstytucyjność jakiegoś przepisu, czy ustawy, jak w tym przypadku i wreszcie wyrok Trybunału ogłoszony, że to nie jest taka prosta rzecz, że ktoś kwestionuje. Przepisy Trybunału się zbiera, Rzepliński, czy ktokolwiek będzie prezesem Trybunału wydaje polecenie, jakie ono ma być, idą, ogłaszają, nie, to jest niemal w każdym przypadku poważna dyskusja i czasami bardzo poważny spór o kształt jakiejś instytucji prawnej, która kształtuje nasze życie, nasze prawa, jak również pozycję poszczególnych sektorów władzy publicznej. Taka jest rola Trybunału.

Monika Olejnik: „Zalecenie Komisji Weneckiej, aby publikować jest wyraźnie sprzeczne z polską Konstytucją, tu nie ma o czym rozmawiać” tak mówi prezes Kaczyński w telewizji ojca Rydzyka.

Andrzej Rzepliński: Nie będę tego komentował, bo to by była czysta polityka. Jako obywatel będę się wypowiadał po 18 grudnia tego roku.

Monika Olejnik: Dobrze, ale jako prezes TK zarzuca panu prezes Kaczyński, że łamie pan Konstytucję art. 7, art. 8, art. 197.

Andrzej Rzepliński: Każdy obywatel może wygłosić takie zdanie, także obywatel poseł Jarosław Kaczyński. Polska to wolny kraj. Ale to zdanie jest pozbawione sensu, więc no co z tego, że powiedział, że łamie Konstytucję, jak dla każdego prawnika, także dla posła Jarosława Kaczyńskiego jest jasne, że to jest, to się mieści w ramach Konstytucji.

Monika Olejnik: No nie, no nie mieści się, na przykład dla każdego prawnika, bo prokurator generalny, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powiedział, że gdyby pani premier Szydło opublikowała orzeczenie mogłaby stanąć przed Trybunałem Stanu.

Andrzej Rzepliński: To zadziwiające, że minister rząd straszy prezesa rady ministrów, swojego szefa. To znowu dziwactwo, dziwactwo, które na zachód od Odry i Nysy w ogóle jest nie do wyobrażenia.

Monika Olejnik: Panie prezesie, prezes Kaczyński mówi w telewizji ojca Rydzyka „My możemy na przykład wziąć pod uwagę, że przy przyjęciu przez TK funkcjonowania tej ustawy, czyli wycofania się z tego, co zrobił, a co nie ma żadnej mocy prawnej, my pozwolimy przez odpowiednią poprawkę rozpatrzyć ustawę poza kolejnością, w dużo krótszym terminie, ale ustawa musi obowiązywać i musi obowiązywać piętnastoosobowy skład Trybunału i przynajmniej trzynastu sędziów musi w nim uczestniczyć. Tego rodzaju kompromis jest możliwy i to jest granica”, co pan powie na ten kompromis.

Andrzej Rzepliński: Ale co znaczy my?

Monika Olejnik: No my, PiS.

Andrzej Rzepliński: No, ale PiS był i jestem przekonany, że w przyszłości będzie, choć nie w okresie, kiedy sprawuje władzę, bo to jest wniosek grupy posłów do Trybunału to jest narzędzie partii opozycyjnej, był bardzo aktywnym partnerem TK w kontroli konstytucyjności prawa stanowionego wtedy i każdy to może sprawdzić. Mniej więcej co roku Trybunał w połowie spraw orzekał o konstytucyjności kwestionowanych przepisów, m.in. przez partię PiS, posłów partii PiS, w połowie o ich konstytucyjności, ale nie dlatego, że Trybunał ważył żeby było po 50 proc., tak mniej więcej to w innych systemach konstytucyjnych wychodzi i to nie jest kwestia my. Orzeczenie Trybunału jest efektem wspólnej pracy i tego, kto przedstawił sprawę Trybunałowi i argumentów prawnych, jakie przedstawia rząd, prokurator generalny i marszałek sejmu i argumentów organizacji pozarządowych, czy stowarzyszeń zawodowych takich, jak adwokaci, czy radcowie prawni, czy lekarze i wreszcie to jest rezultat pracy sędziów TK nad daną sprawą. To jest rezultat czasami kilkuletniej pracy. Orzeczenie w Trybunale nie zapadają tak szybko, chyba że szybko zapadło orzeczenie w sprawie K47/15, bo ustawa, którą myśmy kontrolowali na wniosek pięciu najbardziej poważnych instytucji życia prawnego w Polsce, to była ustawa, która kastrowała Trybunał Konstytucyjny i musieliśmy ją rozstrzygnąć żeby ruszyć znowu do roboty. Tak się stało. Wczoraj mieliśmy naradę sędziów nad tym, jak nadgonić stracony czas.

Monika Olejnik: Ale właściwie po co nadganiać stracony czas, skoro następne orzeczenia też nie będą publikowane, jeżeli będą w składzie dwunastoosobowym.

Andrzej Rzepliński: Pani redaktor będą, bo muszą być.

Monika Olejnik: Panie prezesie, no…

Andrzej Rzepliński: To jest prawo i tutaj nie ma odstępu, prawo jest ponad nami, Konstytucja jest ponad nami.

Monika Olejnik: Ale panie prezesie nie wejdzie pan do drukarni Urzędu Rady Ministrów i nie opublikuje pan tego orzeczenia.

Andrzej Rzepliński: Są jeszcze sądy w Polsce, które stosują się do tego, co obowiązuje, a obowiązuje wyrok Trybunału podjęty zgodnie z regułami postępowania i podlegający ogłoszeniu w Dzienniku Urzędowym, o tym mówi wprost Konstytucja.

Monika Olejnik: Ale pan mówi, że mówi Konstytucja, a ci, którzy mają w ręku te maszyny mówią, że nie.

Andrzej Rzepliński: To mamy rządy bezprawia w Polsce, tak?

Monika Olejnik: No mówi się, że to Trybunał jest miejscem bezprawia.

Andrzej Rzepliński: Nie, nie, no właśnie, ale to pani redaktor, to jesteśmy w piaskownicy. Rzepliński jest nazywany Ajatollahem, ja mogę w rewanżu kogoś nazwać, a ty się, ja ciebie przezwę inaczej, to jest piaskownica, to nie jest poważne, europejskie państwo.

Monika Olejnik: No właśnie mówi prezydent o panu, że właściwie to, co pan czyni to jest anarchia, oczekuje, że prezes Rzepliński zakończy tę żenującą sytuację, którą stworzył, pięciu wybranych nowych sędziów i zaprzysiężonych, wszyscy pobierają uposażenia sędziowskie, wszyscy posiadają miejsce pracy, natomiast trzem z nich prezes nie pozwala pracować.

Andrzej Rzepliński: Wyrok Trybunału nie pozwala pracować z 3 grudnia 2015 grudnia, żaden prezes. Prezes jest tylko narzędziem wyroku Trybunału i jako szef tej instytucji ma obowiązek stosować się do wyroków Trybunału, ja nie orzekałem w tej sprawie.

Monika Olejnik: No, ale…

Andrzej Rzepliński: Ja wyrok wykonuję.

Monika Olejnik: No, ale przyzna pan, że mamy sytuację patową w tej chwili.

Andrzej Rzepliński: Wyrok musi być wykonany, powtarzam z uporem, inaczej jesteśmy w państwie bezprawia. No nie może być czarnej dziury, dużej czarnej dziury w Europie na wschód od linii Odry i Nysy, na Boga, tylko dlatego, że komuś coś się wydaje i ktoś za to, co opowiada w piaskownicy nie ponosi żadnej odpowiedzialności, bo nie pełni żadnej funkcji związanej z ponoszeniem odpowiedzialności za to, co się czyni i co się mówi również.

Monika Olejnik: No nie, no odpowiedzialność ponosi premier Szydło, bo ona nie publikuje tego orzeczenia. To nie jest tak, że pani premier sobie mówi coś i nie ponosi, ponosi odpowiedzialność, to prezes Kaczyński nie ponosi, bo jest tylko i aż politykiem i szefem opozycji, ale odpowiedzialność ponosi premier Szydło, minister sprawiedliwości, przecież mogą stanąć przed Trybunałem.

Andrzej Rzepliński: Według prawa obowiązującego w Polsce wyroki Trybunału Konstytucyjnego opublikowane są w Dzienniku Ustaw, a to jest materia podległa bezpośrednio prezesowi rady ministrów.

Monika Olejnik: A jeżeli tak się nie stanie, czy to orzeczenie jest ważne, czy nieważne bez publikacji?

Andrzej Rzepliński: Mamy dziesięć tysięcy sędziów sądów powszechnych i kilkuset sędziów sądów administracyjnych, ostatecznie to sędziowie w sprawach, które przed nimi zawisną decydują, co będzie podstawą rozstrzygnięcia. Sędziowie z natury rzeczy, zresztą sama Konstytucja mówi, że sędzia jest podległy Konstytucji i ustawom i musi się do tego stosować, ale nie dlatego, że to jakaś niewolnicza robota, tylko dla prawnika jest to oczywiste, że wyroki TK są ostateczne i powszechnie obowiązujące, zwłaszcza obowiązujące organy, które prawo stosują, a sądy przede wszystkim stosują prawo, rozstrzygając sprawy, przyczyniając się do poczucia sprawiedliwości, bezpieczeństwa obywateli.

Monika Olejnik: Profesor Andrzej Rzepliński i Monika Olejnik, www.radiozet.pl.

Monika Olejnik: Jesteśmy w internecie. Ale sytuacja jest taka: pan mówi tak, Kaczyński mówi tak, no i gdzie my jesteśmy i co mają zrobić na przykład urzędnicy.

Andrzej Rzepliński: No urzędników na razie w tym sensie to nie dotyczy, że ustawa z nocy 22 grudnia była ustawą adresowaną przeciwko Trybunałowi, wyłącznie przeciwko Trybunałowi, więc jakby to, ta ustawa, to pogwałcenie tak orzekł Trybunał i takiego zdania jest również Komisja Wenecka, oczywiście że łamie art. 2 Konstytucji, który stanowi, że Rzeczpospolita jest państwem prawny, czyli że rządzi tu prawo, a nie wola jednostki, że mamy trójpodział władzy, w tym również, że odrębną władzą są sądy i trybunały, jak mówi Konstytucja i jeszcze jakby dopowiada to przepis w rozdziale o władzy sądowniczej, że sądy są władzą niezależną i odrębną od innych władz. I tak jest w każdym państwie. Tutaj myśmy nic nie wymyślili oryginalnego, bo to jest dorobek cywilizacyjny w całej Europie, także nasz, bo sądy w Polsce zaczęły się emancypować od władzy królewskiej relatywnie wcześnie. Upadek sądownictwa właśnie wskutek warcholstwa arystokracji polskiej, litewskiej, niewykonywania wyroków to, że ktoś mógł wyszywać wyrokami sądowymi spisanymi w Lublinie, czy w Piotrkowie Trybunalskim czy w Wilnie szuby swoich zimowych palt, to były pierwsze symptomy upadku państwa polskiego, to, że ono nie potrafiło wykorzystać swojej potęgi w sposób właściwy. Niewykonywanie wyroków to jest rzecz nie do wyobrażenia. Ja to mówię nie dla tego, że jestem sędzią, nie dlatego, że jestem prawnikiem, to są opinie zwykłych ludzi, którzy przecież nie…

Monika Olejnik: Ale ja mam opinię profesorów Bałaszka, Bałałagi…

Andrzej Rzepliński: Banaszaka…

Monika Olejnik: Przepraszam, Banaszaka…

Andrzej Rzepliński: Bałabana…

Monika Olejnik: Bałabana, Jastrzębskiego, na których się powoływał Zbigniew Ziobro, czytał pan te opinie i co?

Andrzej Rzepliński: Tak. Pani redaktor w Polsce mamy 1500 profesorów i doktorów habilitowanych prawa. Naprawdę znalezienie trzech, którzy będą mieli inną opinię i nie mówię, że źle motywowani, ale będą mieli inną opinię to nie jest problem. Przeczytałem te opinie i no, nie to, że ja się z nimi nie zgadzam, no one jakby omijają szerokim łukiem Konstytucję. Różne mogą być motywacje, znowu, na pewno nie jakieś złe, przyjęcia takiej opcji. Profesor jakiś po prostu ma pewien pogląd, który w ramach tego, o czym publikuje, o czym mówi studentom na wykładach wydaje się być logiczny, jakkolwiek jest dla opinio comunis, czyli całego środowiska profesorów, doktorów prawa dziwaczny.

Monika Olejnik: A to dlaczego pan nie orzekał na podstawie ustawy uchwalonej przez sejm?

Andrzej Rzepliński: No bo właśnie ona kastrowała Trybunał, nie…

Monika Olejnik: Ale pan już z góry wiedział, że ona kastruje Trybunał?

Andrzej Rzepliński: Czy można pojechać samochodem, znakomitym, który ma cztery kwadratowe koła?

Monika Olejnik: Ale nie można przed orzeczeniem wiedzieć, że ona kastruje.

Andrzej Rzepliński: Jak to przed orzeczeniem, no przepraszam bardzo, czy można ruszyć samochodem, który ma cztery kwadratowe koła? Można?

Monika Olejnik: Ale być może…

Andrzej Rzepliński: Można go z górki zepchnąć prawda.

Monika Olejnik: Ale być może któreś koło da się, z któregoś koła kwadratowego da się zrobić okrągłe.

Andrzej Rzepliński: Oczywiście, tak, tak, tak. No i właśnie, to nas odpycha od Europy, odkleja od Europy, taka ustawa. Ona była od początku i była napisana, przygotowana, pamiętamy ten

Monika Olejnik: Posiedzenie sejmu? Nie.

Andrzej Rzepliński: Tak, ten triumfalne przemówienie posła, który zresztą nie był posłem sprawozdawcą, posłem sprawozdawcą był inny, ten pierwszy jakby szybciej dobiegł do mównicy i wygłosił to, co wygłosił, ten drugi nie zdołał dobiec, bo już było zarządzone głosowanie, marszałek…

Monika Olejnik: Poseł Piotrowicz…

Andrzej Rzepliński: Tak, ten, który to mówił triumfalnie, że wam się Konstytucji zachciało, no… To było dosyć przykre. Ja rozumiem, że to emocje polityczne w sali sejmowej posłowie różne rzeczy mówią, ale dla mnie jako obywatela to było przykre. Ta ustawa była napisana mala perse, ona można powiedzieć, że w zamiarze oczywiście złym, oczywiście złym, więc nie mogła być ustawa, która miała uniemożliwić Trybunałowi orzekanie podstawą do orzekania. Ona była przedmiotem kontroli konstytucyjności, nie z urzędu Trybunał przecież tę ustawę kontrolował, kontrolował ją na wniosek pięciu podmiotów, które mają prawo wnieść sprawę do Trybunału Konstytucyjnego.

Monika Olejnik: No, a domniemanie konstytucyjności?

Andrzej Rzepliński: Proszę?

Monika Olejnik: Przecież posłowie uchwalając tę ustawę nie mieli w głowie to, że ona jest niekonstytucyjna.

Andrzej Rzepliński: Nie rozumiem.

Monika Olejnik: Czy jest…

Andrzej Rzepliński: Jak właśnie, wracam do tego samochodu, jak zakładam zamiast koła zakładam kwadrat to zakładam, że buduję samochód, nie?

Monika Olejnik: Czyli rozumiem, że gdyby pan działał na podstawie tej ustawy, to w ogóle nie mógłby pan analizować tej ustawy, bo by musiał ją pan analizować może za rok, bo w tej ustawie była mowa o tym, że według kolejności, tak, czyli może…

Andrzej Rzepliński: Pani redaktor, tu nawet nie chodzi o to, że za rok, chodzi o to, że na tej ustawie można było przećwiczyć, przetrenować to, że jeden poseł, przepraszam jeden sędzia konstytucyjny i obojętnie czy w pełni niezależny, czy zależny politycznie od kogoś tam, może zablokować wydanie dowolnego orzeczenia. A jeden taki przypadek oznacza, że generalnie sędziowie konstytucyjni nie mają tego, co muszą mieć i co mają i moim zdaniem, jako urzędnika państwowego, który jest prezesem Trybunału jest zadbanie o to żeby tak było, poczucie pełnej niezależności sądu, w którym są, że orzekają w pałacu sprawiedliwości, a nie w jakiejś budzie psiej i że są niezawiśli, każdy z nich jest niezawisły.

Monika Olejnik: Dopuści pan trzech sędziów, którzy przyjęli ślubowanie od prezydenta?

Andrzej Rzepliński: Oczywiście, jak prezydent poprosi trzech sędziów wybranych zgodnie z Konstytucją, zgodnie z ustawą 8 października i w jego obecności oni złożą ślubowanie sędziowskie, do czego mają prawo, a prezydent ma konstytucyjny obowiązek prawo stosować, prezydent ślubuje wierność Konstytucji, kiedy składa przysięgę prezydencką i prezydent, jak mówi Konstytucja, czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, czyli również nad sobą, nad swoimi urzędnikami. Ja myślę, że no nie może nie dojść do tego aktu złożenia ślubowania i to nie będzie żadna ujma dla prezydenta, zanim stoi 8 milionów głosów, które zebrał. Prezydent ma prawo, biorąc pod uwagę fakty, które musi wziąć pod uwagę, zmienić swoją decyzję. I to powtarzam, nie będzie żadna ujma dla prezydenta, bo Konstytucja zatriumfuje.

Monika Olejnik: Ale nikt z zewnątrz nam nie będzie dyktował co mają robić Polacy, żadna Komisja Wenecka, tak jak pan mówił prezydent, prezydent mówił, gdzie była Komisja Wenecka, kiedy w Polsce łamano prawo.

Andrzej Rzepliński: To nie wiem dla chrześcijan ktoś może powiedzieć mi się tekst „Ojcze nasz nie podoba”, bo tam jest zdanie, którego ja nie akceptuję, inni mogą sobie akceptować, no są pewne wartości, takie jak właśnie rządy prawa, rozdział władzy, demokracja, że nikt nie może zawłaszczyć całej władzy, nie może narzucać swojej woli wszystkim, że to jest proces, który się stale toczy, gdzie stale trzeba dostosowywać do siebie różne interesy i podejmować racjonalne decyzje, które popychają sprawy państwa do przodu.

Monika Olejnik: No dobrze, ale czy my musimy uczestniczyć w wojnie Rzeplińsko-Kaczyńskiej?

Andrzej Rzepliński: Ja nie toczę wojny z panem posłem Jarosławem Kaczyńskim, żadnej. On jest politykiem, ja jestem sędzią. To są…

Monika Olejnik: Ale on widzi w panu polityka.

Andrzej Rzepliński: Ale nie jestem politykiem, no co ja na to poradzę, żaden z prezesów sądów w Polsce nie jest politykiem, jest prezesem sądu i jest sędzią, przede wszystkim sędzią, mamy masę ograniczeń związanych z tym. Czy pani myśli, że tak łatwo mi jest zaakceptować pani zaproszenie do udziału w tej rozmowie, jako sędziemu? Sędziowie nie przepadają za chodzeniem do dziennikarzem i opowiadaniem, mimo to uważają…

Monika Olejnik: Sędzia Scalia chyba chodzi.

Andrzej Rzepliński: I mają, mają rację, mają masę racji w tym, że sędzia się wypowiada poprzez swoje orzeczenia, ale w tym przypadku trzeba radiosłuchaczom, poprzez odpowiedź na pytania dziennikarza wyjaśniać pewne sytuacje. Ludzie nie muszą na co dzień czytać Konstytucji, wyroki TK w lekturze są niezwykle trudne, bardzo łatwo nad nimi zasnąć, ktoś musi je wyjaśniać, to jest zadanie prezesa, tak mówi ustawa o Trybunale, tak mówiła pierwsza ustawa, druga ustawa, trzecia ustawa, prezes TK reprezentuje Trybunał na zewnątrz.

Monika Olejnik: Ale doszedł pan już do przecieku, kto był autorem przecieku „korupcyjnego”, jak to mówi…

Andrzej Rzepliński: Albo to był przeciek, albo to było wykradzenie i będę robił wszystko żeby prokuratura szybko to ustaliła, bardzo mnie ucieszyła ta informacja, że grupa posłów chce także ustalić podejrzenie korupcji politycznej, rzeczywiście chyba mieliśmy do czynienia z korupcją polityczną, jej efektem jest to, że Trybunał stracił 3,3 mln złotych w budżecie, 10 proc. zostało nam obciętych budżet, mimo moich zabiegów żeby było inaczej, jeżeli ktoś traci, to ktoś zyskuje i mam nadzieję, że śledztwo pozwoli ustalić kto stał za tym, że Trybunał stracił 10 proc. należnego mu budżetu. Instytucje konstytucyjne muszą być odpowiednio finansowane, to nie jest niczyja łaska.

Monika Olejnik: „Gazeta Polska. Codzienna” dzisiaj pisze i od kilku dni chyba pisze, że są panowie podróżnikami, „TK to klub podróżników” pan 44 razy…

Andrzej Rzepliński: To kłamstwo.

Monika Olejnik: podróżował.

Andrzej Rzepliński: To kłamstwo.

Monika Olejnik: To znaczy?

Andrzej Rzepliński: Nie wiem skąd to wzięli, ale gdybym nawet 144 razy podróżował to każda taka podróż służbowa ma swoje uzasadnienie, ale to nie było 44 razy i to jest naturalny, to jest sposób dialogu między sądami w Europie i na świecie, naturalny. Polski sąd konstytucyjny jest członkiem, jednym z najważniejszych członków był do tej pory, szanowanych, głosem z którym się liczyło Europejskiej Konferencji Sądów Konstytucyjnych, jest członkiem Światowej Konferencji Sądów Konstytucyjnych, to jest dialog sądów i zaś komukolwiek do tego, jak Trybunał ten dialog między sądami konstytucyjnymi na świecie uprawia. To jest znowu część tego, co jest odrębnością i niezależnością władzy sądowniczej i tyle. A 44, piękna liczba, ale nieprawdziwa w tym przypadku.

Monika Olejnik: Gdzieś mi zleciała kartka, gdzie było 44. Gościem Radia ZET, czyli nie będzie żadnego kompromisu, musi być orzeczenie.

Andrzej Rzepliński: Jaki kompromis, ale to nie, no nie może być kompromisu z Konstytucją, no, jak to jest możliwe żeby, nie wiem, jak Konstytucja…

Monika Olejnik: Jeszcze raz się zapytam, nie boi się pan…

Andrzej Rzepliński: Konstytucja stanowi, że prezydent jest wybierany w wyborach bezpośrednich i powszechnych.

Monika Olejnik: Nie boi się pan, że pójdzie pan siedzieć, jeszcze raz się pana zapytam? Siedzieć w areszcie…

Andrzej Rzepliński: Ja siedzę, bardzo…

Monika Olejnik: Ale w areszcie?

Andrzej Rzepliński: W areszcie? Pewnie, że wszystko jest możliwe i jest możliwe również to, że nagle przejedzie mnie samochód, jestem dyskretnie pilnowany przez policję, pilnowany w sensie chroniony, bo tu naturalnie nie, jak w przypadku pani Blidy, nikt nie wydaje żadnych poleceń, żadnych rozkazów, są wariaci, nakręceni, którzy się czują wtedy upoważnieni. Czy się boję? No gdybym się bał, to bym nie był sędzią.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, prof. Rzepliński i Monika Olejnik.

Andrzej Rzepliński: Dziękuję.

Więcej: