Andrzej Adamczyk: Nie było zwłoki w powiadomieniu CBA o aferze w PKP. Mam czyste sumienie

„Już wiele miesięcy wcześniej rozmawiałem z prezesem PiS i premier o PKP. Informowałem ich, że doszło do pewnych zjawisk, które zobowiązały mnie do zawiadomienia CBA, co stało się 5 lipca ubiegłego roku” – tłumaczy Gość Radia ZET Andrzej Adamczyk. Minister infrastruktury odnosi się w ten sposób do zarzutów, że zwlekał z powiadomieniem CBA o nieprawidłowościach w PKP, dotyczących zabezpieczenia dworców podczas Światowych Dni Młodzieży. Adamczyk wyjaśnia: „O materiałach, które kazały mi działać w sposób natychmiastowy dowiedziałem się 27 czerwca, zawiadomienie z załącznikami przesłałem 5 lipca, a termin niezbędna zwłoka to 14 dni”. Dopytywany przez Konrada Piaseckiego o to, czy czuje, że ma czyste sumienie w tej sprawie, odpowiada: „Uważam, że tak”. Tłumaczy, że do 28 czerwca jeden z jego zastępców prowadził procedury wyjaśniające w tej sprawie.

„Nie widzę ciemnych chmur nad własną głową. Jestem przekonany, że wszystko jest pod pełną kontrolą i z aprobatą nie tylko pani premier, ale także kierownictwa PiS” – uważa polityk.

Konrad Piasecki: Minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk, gościem Radia ZET, dzień dobry, witam.

Andrzej Adamczyk: Dzień dobry, witam panie redaktorze, witam wszystkich słuchaczy Radia ZET.

Będzie pan trzecim ministrem, który zniknie z rządu Beaty Szydło?

A dlaczego pan tak sądzi, przepraszam niegrzecznie odpowiadam na pytanie.

Bo słyszę, czytam, rozmawiam z politykami, którzy mówią, że pański fotel się chwieje, chybocze, kołysze, buja.

Panie redaktorze nie przewiduję takich turbulencji, nie przewiduję takich reakcji. Jestem przekonany, że wszystko to, co się dzieje jest pod pełną kontrolą i za aprobatą nie tylko pani premier, ale także i za aprobatą kierownictwa PiS.

Ale w ogóle jakieś ciemne chmury nad własną głową pan dostrzega?

Nie, nie widzę takich ciemnych chmur.

Takie szarawe.

Jeżeli dzisiaj panie redaktorze niebo jest zachmurzone to nad wszystkimi, którzy głowy unoszą do góry, przede wszystkim w Warszawie, nie wiem, jak jest w innych…

Czyli nad własną głową nie. Poza chmurami, tymi, które wiszą z racji warunków atmosferycznych i ostatnio lekkim smogiem w Warszawie.

Nad każdym z nas. W Krakowie zapewne też.

A dostrzega pan różnice na linii prezes - minister, prezes Kaczyński, minister Adamczyk?

Nie, nie odczuwam takiej różnicy.

Prezes wczoraj mówił „muszę porozmawiać z ministrem o mieszkaniu plus, jest pewna różnica zdań, trzeba to wyjaśnić”.

Panie redaktorze, o mieszkaniu plus z panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim, z moimi zastępcami, którzy też nad tym programem pracują, rozmawiamy już od długiego czasu i spotkanie wczorajsze było spotkaniem dużo wcześniej umówionym. Żadnych sensacji, natomiast dyskusja nad szczegółowymi zapisami projektu ustawy, specustawy, one będą determinowały i decydowały o tym, czy program odniesie powiedzenie. Stąd też takie głębokie analizy.

Ale wie pan, jak prezes mówi o różnicy zdań, prezes, Kaczyński o różnicy zdań z ministrem, to pachnie to dymisją.

Panie redaktorze absolutnie proszę ufać, wyszyliśmy wczoraj wszyscy zadowoleni z tego spotkania, zresztą…

Czyli różnice zniknęły.

Ale uczestniczył w tym spotkaniu również prezes BGN, który prowadzi program pilotażowy.

Czyli rozumiem, panie ministrze, że nie są to fundamentalne różnice zdań?

Nie, nie są to fundamentalne różnice zdań.

Ale to, co prezesa pcha, prezesa partii, najważniejszego polityka w kraju pcha do zainteresowania się szczegółami  programu mieszkanie plus, nie może tego załatwić minister, premier, wiceministrowie oraz wiele innych osób?

Panie redaktorze pan prezes Jarosław Kaczyński problemem mieszkaniowym w Polsce, albo inaczej, zlikwidowaniem problemu deficytu mieszkaniowego interesuje się nie od roku, nie od kilku miesięcy, interesuje się już od wielu lat. Ja przypominam sobie…

Czyli leży mu problem na sercu.

Pan prezes Jarosław Kaczyński, o czym mówił dużo, dużo wcześniej, jeszcze w czasie głębokiej opozycji uważa problem mieszkaniowy Polaków za jeden z najważniejszych problemów, które należy rozwiązać. Bo jeżeli my mówimy o przyszłości państwa, to Polakom należy zabezpieczyć godne miejsca, w których na co dzień mogą funkcjonować.

Czyli rozumiem prezes chcąc rozwiązać problem mieszkalnictwa…

Godne miejsca zamieszkania, które powodują, będą powodowały, że nie będą myśleli o emigracji.

Czyli między odwoływaniem, próbą odwołania Donalda Tuska a wielkimi sprawami, prezes ma czas i ochotę i chęć zająć się małymi problemami polskiego mieszkalnictwa.

Panie redaktorze zapewniam…

Brawo, brawo, brawo! Jestem pod wrażeniem.

Zapewniam pana i państwa, wie pan, ja jestem pod wrażeniem od lat tym, że oto pan prezes Jarosław Kaczyński poświęca tak wiele czasu tym szczegółowym problemom, szczegółowym rozwiązaniom. Ale kiedy prezes Jarosław Kaczyński, pan prezes Jarosław Kaczyński mówi o tym, że program mieszkaniowy jest jednym z najważniejszych programów rządu polskiego, powinien być najważniejszym programem poprzednich rządów, a nie był, Donald Tusk kompletnie zignorował ten problem ze swoją ekipą, to pan premier, pan prezes Kaczyński wie dokładnie o czym mówi.

Ale to jest tak, że po takiej rozmowie czuje się pan trochę, jakby pan śmierci spod kosy uciekł?

Nie, panie redaktorze, ponieważ jesteśmy umówieni na kolejne spotkania. Na ten temat na pewno będziemy rozmawiać. Zresztą nie rozmawiamy tylko z panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim, nie rozmawiamy tylko o kwestiach związanych z inwestycjami mieszkaniowymi, z programem zabezpieczenia mieszkań dla Polaków, rozmawiamy też na temat innych przedsięwzięć, infrastrukturalnych. Pan prezes Jarosław Kaczyński jest bardzo zainteresowany tym, jak przebiegają prace, jak dalece są zaangażowane i jakie są zagrożenia, ale jakie też pozytywne zjawiska w otoczeniu zewnętrznym.

A prezes zapytał drogi Andrzeju, albo panie Andrzeju, nie wiem czy jesteście na ty, co tam się u ciebie w tym PKP dzieje?

Rozmawialiśmy z panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim już wiele miesięcy temu, ja informowałem także panią premier Beatę Szydło, tak samo i pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego…

Też pan informował o tym, że są nieprawidłowości, że są podejrzenia, że jest prokuratura, że jest CBA, tak?

Ja informowałem o tym, że doszło do pewnych zjawisk, które zmusiły mnie do tego, albo zobowiązały mnie bardziej do tego żeby zawiadomić CBA o tych nieprawidłowościach, co stało się zresztą 5 lipca ubiegłego roku.

A nie ma pan poczucia, że pan zbyt długo czekał z tym zawiadomieniem CBA? Kiedy się pan dowiedział o tym, że są podejrzenia nieprawidłowości przy sprawie zabezpieczenia Światowych Dni Młodzieży?

Panie redaktorze, pojawił się około, w lipcu, przepraszam w czerwcu pojawił się e-mail, w którym jeden z redaktorów zadawał pytania dotyczące, ale to zadał pytania rzecznikowi prasowemu PKP, dotyczące…

To prawda, że to był 26 czerwca?

…pewnego przetargu. I wokół tego wytworzyła się dyskusja. I dokumenty, albo inaczej, materiały, które kazały mi w sposób, praktycznie działać w sposób natychmiastowy otrzymałem, dowiedziałem się o nich 27, otrzymałem do ręki…

26 czerwca pan miał pan ten pierwszy sygnał, 27…

Nie, przepraszam, panie redaktorze trudno to uznać za sygnał.

Jakiś cień sygnału.

Że coś tam się dzieje.

Dobrze 27 czerwca cień sygnału, 28 czerwca przekonanie, że dzieje się źle.

28, nie, dostałem materiały do ręki…

I kiedy pan z tym poszedł do CBA?

Panie redaktorze z załącznikami zawiadomienie przesłałem 5 lipca.

Czyli trwało to tydzień, ponad tydzień.

A to oznacza, że to jest 7 dni, 8 dni.

Nie za długo?

Niezbędna zwłoka to 14 dni, niezbędna zwłoka, termin niezbędna zwłoka to 14 dni. A mówi się  o tym, że funkcjonariusz publiczny powinien bez zbędnej zwłoki przekazać informacje właściwym organom.

Czyli pan uważa, że ma pan w tej sprawie czyste sumienie.

Uważam, że tak, bo do 28, jeden z moich zastępców prowadził procedury wyjaśniające. Ja te materiały otrzymałem do ręki 28 o czym dowiedziałem się, o ich zawartości mniej więcej 27.

I tego 27, ale tego 27, 28 rozumiem nabrał pan przekonania, że w tym PKP rzeczywiście i z tym przetargiem coś rzeczywiście jest nie tak.

Panie redaktorze, otrzymałem takie materiały, które kazały mi przygotować zawiadomienie do CBA.

Jedno mnie w takim razie panie ministrze zastanawia, dlaczego pan z dymisjami czekał aż do marca 2017 r.?

Ależ panie redaktorze, ja nie jestem sądem. A w materiałach, które otrzymałem były to wątpliwości, a nie dowody.

Ale mimo wszystko od marca do lipca czekać, czekać dopiero na działania prokuratury?

Nie pojawiły się tam zarzuty bezpośrednio korupcyjne, nie pojawiły się zarzuty zaboru mienia, nie pojawiły się zarzuty kryminalne…

No pojawiły się zarzuty złego nadzoru i podpisania kontraktu, który był dla PKP kontraktem zawyżonym.

To zostanie rozstrzygnięte przez sąd.

Ja mówię podejrzenia się pojawiły, jakieś zarzuty.

Pojawiły się podejrzenia, zarzuty, a kiedy pojawiły się zarzuty panie redaktorze, to tego samego dnia, kiedy pojawiły się zarzuty zarząd, wszyscy członkowie zarządu przestali pełnić swoje funkcje, bo po prostu podjąłem decyzje o ich odwołaniu. To jest dokładnie tego samego dnia, kiedy pojawiły się zarzuty.

A nie jest tak, że pan powinien wobec siebie też wyciągnąć polityczną odpowiedzialność? No grzechy zarządu PKP spadają w pewnym sensie na ministra infrastruktury i budownictwa.

Panie redaktorze w ramach nadzoru podjąłem wszystkie te czynności, które podjąć powinienem, to przede wszystkim. Jeżeli pojawi się gdziekolwiek taka wątpliwość ze strony pani premier, czy kierownictwa partii, pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego ja jestem do dyspozycji.

Ale powiedział pan to prezesowi i pani premier, jeśli macie świadomość, czy macie podejrzenia, czy macie zarzuty, że zadziałałem w tej sprawie zbyt opieszale jestem gotowy odejść?

Ja stale powtarzam to zdanie, że każdy minister, który jest sługą, bo przecież słowo „minister” pochodzi od słowa sługa, z języka

Z języka łacińskiego…

…z języka łacińskiego. Stale, ja i moi koledzy powtarzają, że stale są do dyspozycji, bo przecież wiemy, że jesteśmy oceniani i w stosunku do nas powinny być podejmowane decyzje. Także każdego dnia, każdy z ministrów jest przygotowany na to, że ten moment zakończenia jego misji może mieć miejsce.

A na koniec chciałem zapytać, wie pan ile kosztuje roczna winieta za podróżowanie autostradami w Szwajcarii?

Panie redaktorze, nie wiem.

160 złotych. Wie pan, że za tę cenę z Łodzi do Świecka można przejechać i z powrotem po polskich autostradach, dlaczego one są tak potwornie drogie?

Panie redaktorze, to pytanie należy skierować do…

To inaczej, czy one kiedyś będą tańsze, o, tak pana zapytam?

Panie redaktorze, to pytanie należy skierować do tego, który 30 czerwca 2009 r., minister infrastruktury podpisał porozumienie z inwestorem, z koncesjonariuszem autostrady A2.

Kto wtedy był ministrem, Sławomir Nowak, nie, jeszcze ktoś wcześniej.

Ktoś wcześniej. Za aprobatą rządu…

Grabarczyk…

…na czele którego stał Donald Tusk minister infrastruktury podpisał konkretną umowę koncesyjną, z której wynikają wysokości opłat. My możemy panie redaktorze...

Będzie kiedyś taniej? No właśnie, co możecie robić.

Wie pan, co możemy dzisiaj robić jeżeli chodzi o ten odcinek? My nie możemy podważyć tych zapisów umowy. Dzisiaj możemy powiedzieć płać i płacz. I ja sobie to często mówię, kiedy przychodzi mi ponosić wysokie opłaty za przejazd tą autostradą.

A będzie kiedyś tak, że będziemy płacić, ale mniej płakać?

No przede wszystkim o to chodzi.

No tak, ale do kiedy jest ta umowa w takim razie?

Panie redaktorze ta umowa jest na kilkadziesiąt lat, podobnie jak umowa ze Stalexportem na koncesję na autostradę A4 między Krakowem a Katowicami do 2026 r., to tutaj mówię o Stalexporcie i koncesji na odcinek autostrady A4.

A kiedy wszystkie autostrady w Polsce będą płatne? Jaka to jest perspektywa?

Panie redaktorze to jest bardzo ciekawa debata. To nie jest tak, że dzisiaj nas stać na to żeby jeździć wszystkimi autostradami bezpłatnie.

Nie, nie, to ja w ogóle nie żądam darmowych autostrad.

Dzisiaj jeżeli chcemy przebudowywać drogi krajowe, musimy pogodzić się też z tym, że należy uiszczać opłatę. Państwo polskie nie jest tak…

Kiedy, kiedy wszystkie, tak, kiedy wszystkie autostrady będą płatne?

Panie redaktorze, kiedy system poboru opłat będzie na tyle sprawny, że będziemy mogli w sposób racjonalny z uzasadnieniem ekonomicznym zdecydować o poborze opłat na wszystkich odcinkach autostrad w Polsce.

Czyli to jest perspektywa lat dwóch, pięciu, dziesięciu?

To jest perspektywa lat kilku.

Andrzej Adamczyk, ciąg dalszy na radiozet, dziękuję bardzo.

Dziękuję. 

"Opłaty na wszystkich odcinkach autostrad w perspektywie kilku lat. Musimy ustalić spójny system"

W perspektywie kilku lat na wszystkich odcinkach autostrad będą pobierane opłaty – zapowiada Gość Radia ZET, minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk. Dziś mamy sytuację skomplikowaną: koncesjonariusz na A4 mówi, że chętnie będzie uczestniczył w tych procedurach, na A1 mówi, że też chętnie, a trzeci koncesjonariusz mówi, że niechętnie. Musimy ustalić spójny system – tłumaczy gość Konrada Piaseckiego.  Minister dodaje, że resort planuje, by do listopada 2018 roku wytworzono system, który będzie kompatybilny z systemem poboru opłat za przejazd samochodami ciężarowymi i za przejazd autostradami. Musimy to sprowadzić do wspólnego mianownika – mówi polityk.

Praca magisterska? Praca magisterska i studia są moim wewnętrznych zobowiązaniem wobec siebie i rodziców. To był mój wewnętrzny problem – mówi Adamczyk. Dopytywany o zarzuty, że jest ona plagiatem, odpowiada: Czy sądzi pan, że pozwoliłbym sobie, jako urzędujący minister, na jakiekolwiek uchybienie w tej sprawie? Zapraszam opozycję, niech wszyscy pokazują swoje prace magisterskie, niech będą przedmiotem debaty publicznej. I ja wtedy swoją cegiełkę do tego dołożę – komentuje Adamczyk. Dodaje, że zobowiązanie realizował w tajemnicy przed wszystkimi.

Minister odpowiada również na pytania m.in. o S6 i Inspekcję Transportu Drogowego.

RADIO ZET/MA

Więcej: