Hanna Zdanowska: Nie czuję się winna. Wystartuję w kolejnych wyborach

„Wystartuję w kolejnych wyborach, bo tego oczekują Łodzianie.  To nie jest tak, że chce koniecznie trzymać się stołka. Z chęcią stanę do rywalizacji z każdym kandydatem, którego wskaże pan Jarosław” – mówi Gość Radia ZET, prezydent Łodzi Hanna Zdanowska. Zapewnia, że nie ma problemu, by walczyć na argumenty merytoryczne, ale nie ma argument siły, jakim jest dwukadencyjność proponowana przez PiS.

„Wierzę w sprawiedliwość sądów. Poddałam się pod jurysdykcję mieszkańców i to oni proszą mnie, żeby się nie poddawała” – dodaje. Dopytywana przez Konrada Piaseckiego o swoją sprawę i problemy z prokuraturą odpowiada, że na razie jest podejrzana. „Jeśli pojawi się zarzut, to nie będzie dotyczył spraw związanych z miastem, a prywatnych. Nie czuję się w żadnej mierze winna. Gdyby coś było nie tak, to nie stawałabym z wysoko podniesionym czołem przed mieszkańcami i przed panem” – komentuje Zdanowska. „Będąc politykiem, trzeba ubrać się w bardzo grubą skórę, ale szczególnie dla kobiety niektóre rzeczy są nieeleganckie” – uważa Gość Radia ZET.

Konrad Piasecki: Borykająca się z prokuratorskimi zarzutami i jak słyszeliśmy z Chińczykami, prezydent Łodzi Hanna Zdanowska gościem Radia ZET, dzień dobry, witam.

Hanna Zdanowska: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Ci Chińczycy to rzeczywiście taki problem dla Antoniego Macierewicza i dla pani?

Dla nas na pewno szansa, aczkolwiek decyzje zapadają zupełnie w innym miejscu.

Ale rzeczywiście Antoni Macierewicz jakoś czuje taką wyrazistą niechęć wobec tych Chińczyków i ich inwestycji w Łodzi?

Trudno mi powiedzieć, co leży u podstaw, ale problemem jest to, że do tej pory działka, która miała być wystawiona na sprzedaż, normalnie w przetargu, która mogłaby ewentualnie stać się miejscem takiego w cudzysłowie suchego portu, niestety do tej pory wstrzymywana jest sprzedaż przez Agencję Mienia Wojskowego.

A to jest działka, rozumiem należąca do AMW.

Do Agencji Mienia Wojskowego.

Ale w związku z jakimiś problemami natury wywiadowczej, kontrwywiadowczej, czy politycznej?

Trudno mi jest, nic na ten temat nie wiem, niestety próbuję w jakiś sposób staram się dowiedzieć w czym jest rzecz, bo faktycznie Łódź ma szanse na olbrzymie centrum logistyczne dzięki temu, ale niestety cisza.

Pani prezydent, usłyszawszy i otrzymawszy zarzuty prokuratorskie nie pomyślała sobie pani, że dla czystości sprawy lepiej byłoby odejść?

Nie, powiem dlaczego. Uważam, że wszystko w tej sprawie wyjaśniłam. Nie czuję się w żadnej mierze winna, nic nie z robiłam.

Ale wyjaśniła pani w prokuraturze, partii, obywatelom?

Wyjaśniłam również w prokuraturze. Obywatele, myślę, że najlepiej zrozumieli, bo przecież nie z mojej inicjatywy, ale z inicjatywy obywatelskiej powstał marsz w mojej obronie i „murem za Hanką” i to mi dało olbrzymią siłę. Ludzie wiedzą najlepiej kim jestem.

Murem za Hanką, ale czy nie jest tak, że Hanka ma poczucie, że rządzenie miastem z prokuratorskim zarzutem na karku nie jest jednak komfortowe? I dla miasta i dla niej samej.

Po pierwsze zarzut w ogóle, jeżeli takowy się pojawi, na razie jestem podejrzana, jeżeli pojawi się zarzut to nie dotyczy zupełnie spraw związanych z zarządzaniem miastem. Dotyczy spraw prywatnych.

Ale zarzut jest zarzutem, podejrzenie jest podejrzeniem.

Jak najbardziej, ale dotyczy spraw prywatnych, a po drugie w moim przekonaniu i chcę wierzyć, wierzę w sprawiedliwość sądów, a jednak u nas o tym, czy ktoś jest winny, czy nie, decydują sądy. Ja poddałam się pod jurysdykcję mieszkańców. Mieszkańcy sami, ze swojej woli, stanęli za mną murem i proszą mnie żebym nie poddawała się. To mieszkańcy widzą kulisy tej walki, która w tej chwili się rozpoczęła.

Ale pani sama w tych kulisach, w tych podejrzeniach, w tych oskarżeniach widzi wyłącznie partyjne przepychanki, czy rzeczywiście powie pani, no może nie dopełniłam jakiegoś obowiązku, może rzeczywiście coś w tej sprawie zrobiłam nie tak?

Gdyby było nie tak, to myślę, że nie stawałabym z otwartą przyłbicą i z otwartym czołem wysoko podniesionym i przed mieszkańcami i przed panem.

Ale gdyby było wszystko tak, to prokuratura też by nie miała problemu…

Mogła mnie zapytać w sprawie i myślę, że wyjaśniłabym tą sprawę, tak jak złożyłam wyjaśnienia do tej sprawy.

A jakie jest clou tej sprawy, co tak naprawdę prokuratura pani zarzuca, bo do tej pory wiemy dosyć enigmatycznie o wszystkim tym, co pojawia się w pani sprawie?

Zarzuca mi, że poświadczyłam nieprawdę przy pozyskaniu kredytu.

Pani brała kredyt, a to poświadczenie nieprawdy polegało na czym, na przedstawieniu jakiś dokumentów, które nadto optymistycznie opisywały pani stan majątkowy?

Nie, że przekazałam wkład własny w postaci gotówki, a nie przelewu, mimo że prawo nie nakłada na mnie w żaden sposób obowiązku przelewania tych środków w postaci wkładu własnego.

I to, że przekazała pani gotówkę, a nie przelew i nie ma dowodu w postaci przelewu na przekazanie tych pieniędzy to jest podstawowe oskarżenie.

To jest podstawowe, dokładnie, to jest podstawa ponieważ ja nie jestem w stanie pokazać, jak te pieniądze przepłynęły. Owszem, widać to na moim koncie, że na początku roku i na koniec roku, bo przecież zeznania majątkowe składam od wielu, wielu lat, te pieniądze gdzieś, ich nie ma, się rozpłynęły, w związku z czym…

Rozpłynęły się…

Nie kupowałam żadnych precjozów, żadnej działki, samochodu luksusowego, nic nie kupowałam, a tych pieniędzy nie ma. Czyli widać, że one zostały, bo zresztą są przelewy pobierające je z konta…

Ale co się stało z tymi pieniędzmi.

Ja je pobrałam z konta i przekazałam w postaci gotówki.

Komu?

Mojemu partnerowi, od którego kupiłam działkę.

Aha i to jest podstawa tej historii.

To jest wkład własny, tak, dokładnie. I jeszcze żeby było weselej, to praktycznie jeżeli nawet ktokolwiek mógłby się domyślać, że tego nie zrobiłam, czy cokolwiek, to jest jeszcze jedna rzecz, ja spłaciłam w całości kredyt przed rozpoczęciem śledztwa w tej sprawie, więc według kodeksu karnego w ogóle nie powinna być poddana żadnym, ale to żadnym ocenom prawnym w tym względzie w zakresie postawienia mi jakiegokolwiek zarzutu.

Pani naprawdę uważa, że cała ta sprawa to jest polityka i partyjna przepychanka.

No niestety mam taką świadomość, graniczącą z pewnością w tym względzie.

Ale wie pani, że dokumenty, co powiedziała prokuratura, prokuraturze przekazał poprzedni prokurator generalny, który jako żywo nie miałby żadnego powodu żeby z panią wojować.

Nie wszczął tego śledztwa.

Ale przekazał dokumenty.

Przekazał.

Czyli miał podejrzenia.

Ale śledztwo zostało wszczęte zaraz po przejęciu władzy przez nowego prokuratora generalnego.

Ale co, uważa pani, że Hanna Zdanowska jest solą w oku rządzących?

Myślę, że nie tylko Hanna Zdanowska, ale wszyscy prezydenci, którzy są na tyle samodzielni, mają na tyle dobre, są na tyle dobrze postrzegani przez swoich wyborców, czyli mieszkańców, którzy nie są po tej stronie obecnie rządzącego obozu władzy.

Ale no właśnie, bo tak, prezydent Lublina ma kłopoty, prezydent Warszawy ma kłopoty, prezydent Gdańska ma kłopoty, prezydent Łodzi ma kłopoty, co się takiego dzieje w polskich samorządach, bo to nie są sprawy, które wszystkie można podporządkować jednemu mianownikowi to polityka, to PiS walczy z prezydentami?

Nie, absolutnie każdy jest inny i to pokazuje jedno, to nie jest kopiuj, wklej, gdyby było kopiuj, wklej to by było zbyt oczywiste, trzeba by było znaleźć jakiś jeden system, systemowe rozwiązanie, tak jak w tej chwili jest próba ograniczenia kadencji i zmian w ustawie samorządowej, ordynacji wyborczej dotyczącej samorządów. W związku z tym tutaj szuka się praktycznie wszystkiego, co mogłoby się w jakimkolwiek zakresie przełożyć na spadek poparcia. Według mnie, w moim przypadku przede wszystkim, trudno mi się jest odnosić do pozostałych przypadków, bo ja na bieżąco aż tak bardzo nie śledzę…

Prezydent Lublina ma problemy z tym, że był w radzie nadzorczej, chociaż nie powinien, prezydent Gdańska ma problemy z tym, że …

Pytanie, czy ktokolwiek inny nie był?

…że nie wpisał do oświadczenia majątkowego dwóch mieszkań, co jest zastanawiające, no prezydent Warszawy ma problemy z reprywatyzacją, co też nie jest jakimś knowaniem układu rządzącego, tylko jest naprawdę rzeczywistym problemem tego miasta.

Jest olbrzymim, tak samo, jak nie tylko Warszawy, przecież te problemy z reprywatyzacją mają duże samorządy, w dużych miastach, jak Kraków, jak Łódź między innymi. Ja osobiście składałam bodajże trzy projekty ustaw, które sama napisałam dotyczące reprywatyzacji, w związku z czym zależało nam bardzo żeby wprowadzić, bo jest to olbrzymi problem dla wszystkich samorządów. U mnie funkcjonuje specjalny wydział, który zajmuje się śledzeniem, tam są zatrudnieni historycy, to są rzeczy, które w normalnych czasach nie powinny się dziać. Tak, jak Czechy powiedziały macie do tego i tego momentu czas, kto jest w stanie odzyskać - odzyskuje, potem koniec. My też chcieliśmy nawet wziąć na swoje barki zapłatę ewentualnych zobowiązań, jeżeli ktokolwiek wystąpiłby po określonym okresie o własność. Ale niestety tak się nie zadziało.

Pani prezydent, ale może to jest tak, że rządzenie miastem, dużym, bogatym miastem jednak stwarza mnóstwo okazji do popełniania błędów, ale też stwarza mnóstwo pokus, na których prezydenci, mówiąc kolokwialnie, się wykładają.

Proszę mi powiedzieć, gdzie tu są pokusy? Bo ja bym chciała zobaczyć te pokusy.

Na przykład można ustalić, że dany teren będzie przeznaczony pod inwestycje, albo tak, jak w Warszawie pod działki. I jest dyskusja, jak się go przeznaczy pod inwestycje to nagle do gry wchodzą ogromne pieniądze.

To powiem panu, jak to wygląda od kuchni, czyli u mnie. Ja mogę mieć swoją wizję i swoje myślenie na temat danego terenu, ale tak naprawdę ja przyjmuję optykę moich współpracowników, czyli bezpośrednio urzędników, którzy opracowują dany temat. Ja nie mam prawa im narzucić, że ja uważam, że w tym miejscu ma być tak i tak.

Ale może pani zasugerować, widzę ten teren, jako teren inwestycyjny, albo widzę ten teren jako teren budowlany.

I to wszystko dzieje się na kolegiach prezydenckich, to wszystko jest zapisywane, nagrywane, w związku z czym to nie są rzeczy takie, że ja mogę sobie coś zakulisowo zrobić. To nie tak się dzieje w samorządzie. W normalnym samorządzie to wszystko ma swoją procedurę. Nie ma możliwości żeby prezydent nagle powiedział nie, a ja chcę tutaj, to jeziorko przeniesiemy z tego miejsca w to miejsce, a tu postawimy bloku, nie ma tak.

Rozumiem, że pani za siebie, swoją uczciwość i swoją sprawę dałaby się pokroić?

Tak.

A dałaby pani sobie rękę odciąć też za uczciwość tych pozostałych prezydentów Adamowicza, Żuka, Gronkiewicz-Waltz?

Nie znam, tak jak powiedziałam, nie znam dokładnie tych spraw, ale wierzę, że to są dobrzy prezydenci, którzy naprawdę nic złego nie zrobili.

Bo może cała ta historia i te problemy samorządowców, być może one dowodzą, że tak naprawdę w tym pomyśle na ograniczenie do dwóch kadencji urzędowania prezydentów miast jest jakiś głęboki sens? Że naprawdę w tych miastach tworzą się jakieś sitwy, jakieś układy, układziki, jakieś, jak mówi prezes Kaczyński, małe lokalne dyktaturki, które sprawiają, że ludzie się stają nieodporni na pokusy?

Ale to powiem panu tak, to jeżeli ktoś nie będzie miał perspektywy, że dłużej nie będzie mógł już więcej rządzić to spowoduje, że będzie lepiej zarządzał, czy powie no ja już nie mam nic do stracenia, to dlaczego nie?

No psychologia zna różne rozwiązania w takich sytuacjach.

Dokładnie.

Ktoś może być bardziej, mówiąc brzydko, pazerny, ale ktoś może mieć, też może być taki mechanizm, że przez te osiem, czy dziesięć lat nie rozwinie się aż taki mechanizm korupcyjny, czy taki mechanizm jakiś układowy, który sprawia, że to wszystko jednak pachnie korupcją i przestępstwem?

Ja powiem tak, ja z chęcią zapraszam każdego, bo u nas nie ma nic do ukrycia, wszystko jest bardzo jawne, mieszkańcy najlepiej oceniają i najlepiej wiedzą, co się dzieje. To jeżeli…

Właśnie z tym różnie bywa, czy w milionowym mieście mieszkańcy wiedzą najlepiej?

Absolutnie, ale absolutnie. Powiem panu, że nawet nie spodziewałby się pan, ja dostaję dużo informacji od mieszkańców, zresztą świetnym sposobem są teraz wszelkiego typu portale społecznościowe, gdzie mieszkańcy donoszą wszystkie rzeczy. Tak samo, jak mniemam i na mnie jeżeli komuś coś się nie podoba, te informacje do różnych służb płyną. W związku z czym jest system monitorowania tych spraw, są do tego instytucje powołane, określone, które też - tak jak powiedziałam - mają dostęp do wszystkiego.

Ale te właśnie instytucje pokazują wam, gdzie są problemy i te instytucje również oddają sprawy do prokuratury, z czego wynikają problemy prezydentów.

To ja powiem tak, poczekajmy na rozstrzygnięcia ostateczne, bo ja wierzę w sprawiedliwość jeszcze naszych sądów.

Rozumiem, że mimo wszystko i trochę na złość Jarosławowi Kaczyńskiemu proponującemu tę dwukadencyjność pani wystartuje w wyborach?

Tak, oczywiście. Nie zamierzam na razie zupełnie rezygnować z tego, ponieważ tego oczekują łodzianie. I to nie jest tak, że ja w jakiś sposób chce koniecznie trzymać się tego stołka, broń boże, proszę tego tak nie poczytywać. Ja z chęcią stanę do rywalizacji z każdym jednym kontrkandydatem, którego wskaże pan Jarosław. Nie mam najmniejszego problemu z tym żeby walczyć na argumenty merytoryczne, a nie argument siły w postaci zmian, które w moim przekonaniu, nie są demokratyczne.

Ale czy te deklaracje nie dowodzą jednak zbytniej pewności siebie, jak skończy się pani sprawa prokuratorska, czy sądowa?

Ja wiem, co zrobiłam, a czego nie zrobiłam, dlatego mogę z taką determinacją i z takim przekonaniem w tej chwili to mówić, a kiedyś pan będzie mógł to absolutnie, jeżeli taka  będzie pana wola, porozmawiać i po zakończeniu już sprawy wrócić do tego tematu.

Rozumiem, że „murem za Hanką”, a Hanka wie, że nie skończy za murem?

Tak, ten portal też znam, powiem tak, będąc politykiem trzeba ubrać się w bardzo grubą skórę, aczkolwiek dla kobiety, niektóre rzeczy, które się pojawiają, szczególnie dla kobiety, może mężczyźni są troszeczkę bardziej okrzepli w takiej walce bezpardonowej, są lekko powiedziawszy nieeleganckie, ale cóż, taka jest rola polityka, również na szczeblu lokalnym, czemu osobiście bardzo się dziwię, bo do tej pory samorząd wolny był od takich przepychanek, jakie miały miejsce i mają miejsce w polityce krajowej na szczeblu centralnym. Samorząd zajmuje się innymi sprawami. U nas nie ma walki o sprawy światopoglądowe. U nas jest dyskusja na temat cen wody, dostępu do szkół, przedszkoli, dróg, to są nasze codzienne sprawy, to są nasze tak naprawdę rzeczy, którymi się zajmujemy, my, samorządowcy. Wszelkie awantury i walki polityczne i bezpardonowa taka walka, źle się dzieje jeżeli przenosi się również i na ten szczebel.

Prezydent Łodzi, Hanna Zdanowska, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo, miłego dnia.

"Chciałabym wielkiej koalicji w wyborach samorządowych – od Nowoczesnej po SLD. Będę zachęcała do tego wszystkich liderów"

 

Dobrze by było i będę zachęcała wszystkich liderów do tego, żebyśmy stworzyli jedne, wspólne listy, które dadzą nam szansę na wygranie wyborów samorządowych – mówi Gość Radia ZET, prezydent Łodzi Hanna Zdanowska. Z punktu widzenia dobra nas wszystkich jest to konieczne – uważa gość Konrada Piaseckiego. Wielka koalicja od Nowoczesnej po PSL? Why not. Włącznie z SLD – odpowiada Zdanowska.

Dwukadencyjność? Nie rozumiem tego – mówi Gość Radia ZET. Dodaje, że jest w stanie zgodzić się na rozmowę o dwukadencyjności, ale kadencje powinny być wydłużone. Trzeba wymyślać wizję rozwoju swojego miasta, wdrożyć postępowania, zrealizować inwestycje i je zakończyć – nierealne. Mniejsza skala, mniejsze budżety – ocenia.

Radio ZET/MA

Więcej: