Jarosław Gowin: Nie poprę dwukadencyjności działającej wstecz. To sprzeczne z konstytucją

„Nie poprę dwukadencyjności działającej wstecz. To rozwiązanie sprzeczne z konstytucją i kontrowersyjne. Na to się nie umawialiśmy” – zapowiada, w rozmowie z Konradem Piaseckim, Gość Radia ZET Jarosław Gowin. Wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego dodaje, że rozmawiał na ten temat z Jarosławem Kaczyńskim. „Przedstawiłem mu swoją analizę i powiedziałem, że tego nie poprę. Przyjął to ze zrozumieniem” – ujawnia Gowin.

Pytany przez prowadzącego o opiekę Biura Ochrony Rządu, odpowiada, że nie ma najmniejszych zastrzeżeń do jej jakości. Dodaje jednak, że „trzeba przeanalizować, czy są odpowiednie zasady szkolenia oficerów BOR i czy fakt, że jest tam paręset wakatów, nie powoduje, że należy zreformować tę służbę”. Dopytywany o to, dlaczego skrywany jest stan zdrowia premier, odpowiada: „To wspólna decyzja pani premier i lekarzy, ale nie mam wrażenia, że można mówić o skrywaniu”. Gowin zapewnia, że premier czuje się bardzo dobrze.

Konrad Piasecki: Wicepremier, minister nauki, szef Polski Razem Jarosław Gowin gościem Radia ZET, dzień dobry, witam.

Jarosław Gowin: Witam serdecznie.

Panie premierze, powiedział pan kiedyś swojej ochronie, panowie zwolnijcie, nie musimy się tak spieszyć?

Często mówię, że nie ma żadnego pośpiechu, ale równocześnie chcę dodać, że ja nie mam najmniejszych zastrzeżeń do jakości opieki, jaką otacza mnie BOR.

A jak pan patrzy na kierowców BOR, nie ma pan poczucia, że ponosi ich jednak zbyt często brawura, takie przekonanie, że pośpiech musi górować nad bezpieczeństwem?  

Ja mam wycinkową obserwację. W ogóle z zazdrością i podziwem obserwuję te setki polityków i innych dziennikarzy, którzy okazali się w ostatnich dniach wybitnymi ekspertami od spraw bezpieczeństwa BOR.

Nie, bo przynajmniej prawo jazdy większość z nas ma.

Nie, ja mam spojrzenie prostaczka, czyli najpierw chciałbym poznać fakty, potem wysłuchać, co na temat tych faktów mają do powiedzenia autorytety, a potem dopiero starać sobie wyrobić zdanie.

Ale jakąś obserwację, jakieś zdanie pan ma, będąc pod opieką i ochroną BOR? W sprawie trybu ich jazdy.

W tym wycinku, który poznałem osobiście nie zauważam żadnych uchybień. Natomiast jeżeli zdarzyło się parę wypadków, chociaż tutaj trzeba zaznaczyć, że ta kolizja samochodów, towarzyszących ministrowi Macierewiczowi to jednak nie ma związku z BOR, bo te były samochody były prowadzone przez żandarmerię wojskową…

Aczkolwiek wpisują się w pewną pechową linię, jaką ma ten rząd i ten obóz władzy.

Wpisują się w pewien klimat, ale nie obciążają BOR. Tym niemniej trzeba przeanalizować, czy odpowiednie są zasady szkolenia, czy fakt, że jest tam ponoć paręset wakatów, czy stan ośrodka szkoleniowego, czy to wszystko nie powoduje, że należy w jakiś sposób BOR zreformować.

A nie miał pan takiego smętnego poczucia, że zabrakło tutaj choćby pół gorzkiego zdania po tym, jak ministrowi Macierewiczowi wydarzyło się to, co się wydarzyło? Bo wypadek premier można uznać - zbieg okoliczności, fatum, wypadek prezydenta można uznać nie dotrzymano pewnych procedur, ale wypadek Antoniego Macierewicza, który przejeżdża z miejsca w miejsce kompletnie nieistotne z punktu widzenia państwa z prędkością światła? Naprawdę, czy nie jest tak, że premier powinna mu jednak powiedzieć panie ministrze za szybko, niepotrzebnie.

Po pierwsze skąd pan redaktor wie, co pani premier mówi, bądź nie mówi do swojego ministra?

Miałem tutaj ministra Bochenka, który z uporem godnym lepszej sprawy, jakoś nie chciał przyznać, że pani premier, czy ujawnić, że pani premier cokolwiek powiedziała do niego.

A to zupełnie co innego, od tego są rzecznicy prasowi żeby…

Żeby ukrywać wszystko. To mamy inną definicję rzecznika prasowego.

Ja wiem, że inny jest interes dziennikarzy, inny jest interes rządu. Wracając do tamtej sytuacji, również do wypadku pani premier. Powinniśmy pozwolić spokojnie działać instytucjom państwowym, policji, prokuraturze, żandarmerii wojskowej, bo ona wyjaśnia okoliczności kolizji samochodów  towarzyszących ministrowi Macierewiczowi. Nie ulegajmy emocjom. Ale też oczywiście wyciągajmy wnioski.

Pani premier zdrowieje z godziny na godzinę?

No tak.

Dlaczego stan jej zdrowia i to, jakie obrażenia odniosła w wypadku jest jakoś tak skrzętnie skrywane.

Taka jest decyzja, wspólna decyzja pani premier i lekarzy. Nie mam wrażenia żeby tutaj można było mówić o skrywaniu.

Nie, no nie jest tak, że wiemy, co…

Nie ma niczego złego w stanie zdrowia pani premier, wszyscy mogliśmy ją zobaczyć, jak odwiedza dużo poważniej rannego, znaczy naprawdę rannego oficera BOR. Widać, że pani premier czuje się dobrze. Ale bardzo dobrze równocześnie i to jest przykład państwa działającego praktycznie a nie teoretycznie, że pozostaje pod opieką lekarzy.

A czy skoro jest tak dobrze, nie lepiej byłoby poczekać na nią na uchwalenie tego strategicznego planu Morawieckiego?

Nie.

Bo wie pan, jak to wygląda, że oto wicepremierzy zostali na swoim i gang wicepremierów uchwalił ustawę, uchwalił, bo to nie jest ustawa, to jest plan, plan, który niespecjalnie podobał się pani premier.

Panie redaktorze jest pan o krok od wysunięcia przypuszczenia, że być może za wypadkiem pani premier stoi gang wicepremierów.

Nie, nie, na to bym się nigdy nie poważył.

Nie przyjęliśmy tego dokumentu dwa tygodnie temu, ponieważ były drobne rozbieżności przede wszystkim między ministerstwem kultury a ministerstwem spraw zagranicznych oraz ministerstwem energii a ministerstwem środowiska i pani premier miała drobne zastrzeżenia natury redakcyjnej.

Ale skoro miało, to może należało poczekać z uchwaleniem planu na powrót pani premier.

A plan prac wczorajszego rządu ustalała Beata Szydło.

I zgodziła się na uchwalenie tego planu rozwoju?

Tak, to było zupełnie oczywiste.

Czyli uważa pan, że gdyby była Beata Szydło też ten plan Morawieckiego zostałby przyjęty wczoraj przez rząd?

To jest sprawa poza dyskusją. Naprawdę nie ma rządzie jakichkolwiek kontrowersji, co do samego planu, czy raczej strategii odpowiedzialnego rozwoju, bo tak się nazywa ten dokument, który wczoraj przyjmowaliśmy. Są naturalne różnice zdań między ministrami, gdy przychodzi do konkretów.

A gdyby była Beata Szydło to ten plan Radziwiłła o sieci szpitali zostałby uchwalony wczoraj?

Nie, ponieważ pan premier Gliński, który prowadził obrady, po konsultacjach z panią premier przekazał nam informacje, że pani premier życzy sobie, aby projekt ustawy o sieci szpitali został przesunięty na to posiedzenie rządu, w którym ona będzie mogła uczestniczyć.

A to jest dobry projekt, pańskim zdaniem?

Nie jest żadną tajemnicą, że kilkoro ministrów, w tym i ja, mamy swoje wątpliwości.

Poważne? Na tyle ostre żeby wykonać Reytana i powiedzieć ten plan nie może przejść przez rząd?

Dla mnie to są poważne wątpliwości. Uważam, że jeżeli skutkiem wprowadzenia tej sieci szpitali byłby upadek części sektora szpitali prywatnych to to pogorszyłoby dostęp pacjentów do służby zdrowia. Natomiast chcę zaznaczyć, że to, co powiedziałem, że przymykam oczy na patologie, które towarzyszą temu prywatnemu sektorowi służby zdrowia. Są prywatne szpitale, które wybierają sobie wisienki z tortu i trzeba tego typu sytuacje wyeliminować. Natomiast sektor prywatnej służby zdrowia, jest bardzo ważnym dopełnieniem szpitali państwowych.

Pana niechęć wobec tego projektu Radziwiłła jest na tyle potężna żeby powiedzieć nie?

Będziemy jeszcze dyskutować na ten temat. Na pewno tego typu deklaracji nie będę składał w mediach.

A nie jest tak, że pan się czuje koalicyjnie, prawicowo, obozowo, rządowo nieco lekceważony?

Nie. Zupełnie nie mam takiego uczucia.

Już nie mówię o tej sieci szpitali, ale ustawa warszawska, metropolitalna, wiedział pan coś, cokolwiek o niej?

Podobnie, jak większość polityków PiS, nic o tym nie wiedziało.

A wstecznie działającej dwukadencyjności?

Dowiedziałem się o tym z mediów. Natomiast to, że ma być dwukadencyjność, pięcioletnia, tylko nie działająca wstecz, to jest propozycja zawarta we wspólnym programie PiS i Polski Razem.

Tak, ale jej działanie wstecz jest absolutnie kluczowe w tej sytuacji, czy ona ma obowiązywać od 2028, czy od 2018?

Jest sformułowana przez moją partię. Natomiast to, że ma to działań wstecz jest rozwiązaniem kontrowersyjnym. Moim zdaniem jest to sprzeczne z konstytucją i tego rozwiązania nie poprę.

Nie poprze pan?

Nie poprę.

A gdyby przyszło do głosowania powie pan nie w Sejmie?

No mówię jasno, nie poprę tego rozwiązania.

Mówił pan o wieku emerytalnym, że też pan nie poprze, albo poprze z zastrzeżeniami, a w końcu zagłosował pan za?

Nie, nie, o przepraszam bardzo. Nie, przepraszam bardzo. Tu mówiłem jednoznacznie, że nie popieram tego rozwiązania, ale ponieważ takie jest zobowiązanie przedwyborcze to i ja i posłowie Polski Razem zagłosujemy za obniżeniem wieku emerytalnego. Teraz się trzeba zastanowić nad konsekwencjami tego i stworzyć system bodźców, które zachęcałyby Polaków do tego żeby pracować dłużej. Zupełnie co innego jest z tą dwukadencyjnością działającą wstecz, bo na to się nie umawialiśmy. Tego rozwiązania nie poprę.

A ma pan poczucie, że strzelają do pana zza węgła takimi projektami i takimi pomysłami?

Ze strony PiS? Nie.

Tak, tak…

Kompletnie nie mam takiego poczucia.

Że pan, tutaj lider koalicyjnej partii, a nikt nie zwraca na lidera koalicyjnej partii uwagi i po prostu wnosi jakieś pomysły bez niego?

Jesteśmy w stałym, systematycznym kontakcie z Jarosławem Kaczyńskim. Wielkim atutem naszego rządu jest spójność firm koalicji. Proszę zwrócić uwagę…

Ale powiedział mu pan, panie prezesie, po co nam takie pomysły, jak dwukadencyjność, przecież to jest prosta droga nie tylko do wielkiej awantury, ale jeszcze do kłopotów politycznych.

Przedstawiłem swoją analizę wraz z konkluzją taką, że nie poprę tego rozwiązania. Pan prezes Kaczyński przyjął to ze zrozumieniem.

Ale powiedział, że w takim razie wycofujemy się, nie będzie tego, przepraszamy, dziękujemy?

Nie, projekt stanie na sali sejmowej, będzie głosowanie i zobaczymy, które stanowisko zwycięży. Będzie się to ważyło prawdopodobnie o pojedyncze głosy, dlatego że początkowo poparcie dla tego rozwiązania zadeklarował Paweł Kukiz, ostatnio wycofał się z tego poparcia, czyli tutaj sprawa jest otwarta.

Bo jak pan mówi, że jest jakieś zlecenie na rząd, na koalicyjną jedność…

To zupełnie co innego.

Tak, tak, ale jak tak patrząc na to zdroworozsądkowo to nie trzeba zleceń, to wystarczą takie pomysły, czy takie inicjatywy żeby widać, jak bardzo rząd jest popękany.

Fajnie, że pan próbuje włożyć kij w mrowisko. Rozumiem, że dla atrakcyjności rozmowy to jest rzecz korzystna, ale powtórzę raz jeszcze, nie było do tej pory po 89 r. koalicji, która by współpracowała tak harmonijnie. Jeżeli pan sugeruje, czyli zadaje mi pytanie, czy czuję się przystawką, kompletnie nie. Mam poczucie bez porównania większej autonomii niż wtedy, kiedy byłem ministrem w rządzie Donalda Tuska. 

Roman Giertych pewnie też miał takie poczucie do któregoś momentu, też się nie czuł przystawką, a na koniec się okazał.

Współpraca Romana Giertycha i Andrzeja Leppera z PiS, to było jedno, wielkie pasmo konfliktów.

Czy polskim uczelniom przydałby się dodatkowe pieniądze?

Zdecydowanie tak. A zwłaszcza polskiej nauce. I tutaj mówię otwarcie, niestety w budżecie na rok 2017 takich znaczących środków zabrakło. Jeżeli ma się powieść plan premiera Morawieckiego, czyli polska gospodarka ma się stać bardziej innowacyjna, konieczne będzie zwiększenie nakładów na szkolnictwo.

To dlaczego w takim razie pan się tak wzdraga przed powiedzeniem, że studiowanie powinno być wreszcie w Polsce płatne.

Dlatego, że jest to sprzeczne z konstytucją. Ubolewam nad tym.

Wie pan, wiele rzeczy przez ten rok było sprzeczne z konstytucją.

To jest w oczywisty w sposób sprzeczne z konstytucją. Nie byłoby też społecznego przyzwolenia.

To dlaczego w takim razie pan mówi o studiach medycznych żeby, to też jest sprzeczność z konstytucją.

Ale to jest zupełnie co innego. Tutaj chodzi o ufundowanie systemu stypendiów, które pokrywałyby w stu procentach koszty studiów, ale potem trzeba byłoby te stypendia odpracować.

Ale dokładnie to samo można by zrobić ze wszystkimi innymi kierunkami studiów.

Nie zwracać, tylko odpracować. Nie, panie redaktorze, żyjemy w wolnym świecie, jeżeli pan chciałby stworzyć system zamykający młodym Polakom…

Nie, nie zamykający, nie system stypendialny.

To powiem panu tak, że…

Niech oni spłacają, niech wyjeżdżają, ale niech spłacą.

Ja jestem na przykład zwolennikiem wprowadzenia konstytucyjnego zakazu deficytu budżetowego. Ale kiedy ten zakaz zostanie wprowadzony? Wtedy, kiedy konstytucyjną większość będzie miała koalicja Korwina, Gowina i Konrada Piaseckiego. Może to być w najbliższym czasie trudne.

W najbliższym czasie i w ogóle chyba, bo Konrad Piasecki do polityki się nie wybiera.

No, a szkoda.

A i zwycięstwa pary Gowin, Korwin-Mikke jakoś nie wróżę w najbliższym czasie?

O, skąd taki sceptycyzm, panie redaktorze?

Realizm. Jarosław Gowin, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.

"Salutowanie i tytułowanie młodego człowieka ministrem jest niedopuszczalne. Misiewiczowi zabrakło refleksu i wyczucia smaku"

 

Doszło do sytuacji, które są niedopuszczalne – salutowanie, czy tytułowanie młodego człowieka ministrem – mówi o rzeczniku MON wicepremier Jarosław Gowin. Dodaje: Misiewiczowi zabrakło refleksu i wyczucia smaku. Odwołanie? Polityk odpowiada, że sprawy personalne należą do autonomicznej domeny ministrów i jedynie premier może w to ingerować. Beata Szydło zapowiadała, że ma swoje oczekiwania wobec ministra Macierewicza – komentuje.

Wniosek o referendum ws. reformy edukacji? Nie poprę. Rząd powinien być jedną drużyną – odpowiada Gowin. Dodaje, że rządzący nie widzą potrzeby odwoływania się w tej sprawie do referendum. Rząd nie jest od tego, żeby sam sobie podkładać nogę – ocenia.

Gość Radia ZET pytany o płatne studia w Polsce, odpowiada, że nie ma sensu otwierać zbytecznych frontów. Nasz rząd i tak ma ich dużo – uważa wicepremier. Zapewnia, że tego typu projekt w „dającej się przewidzieć przyszłości” nie zostanie zrealizowany.

Jarosław Gowin odpowiada również na pytania m.in. o podstawę programową i plan Morawieckiego.

RADIO ZET/MA

Więcej: