Andżelika Możdżanowska: Nic nie wskazuje na winę Tuska i jego związki z Amber Gold

„Już w 2009 roku można było całkowicie zamknąć, przeciąć sprawę Amber Gold ze stratami na poziomie 5 milionów. Sędzia Wojtaszko wskazał, że to jawne oszustwo i wydał zalecenia prokuraturze, która to zlekceważyła. Nie wykonała podstawowych czynności” – mówi Gość Radia ZET, posłanka PSL Andżelika Możdżanowska, która zasiada w komisji ds. Amber Gold. Możdżanowska tłumaczy, że sędzia zalecił prokuraturze, by ta sprawdziła, czy w BGŻ jest złoto, gdzie jest kupowane, czy są gwarancje ubezpieczycieli. Dodaje, że już w 2009 roku było doniesienie z KNF do prokuratury ws. Amber Gold. Gość Konrada Piaseckiego uważa, że to właśnie prokuratura i KNF są winne tego, że oszustwa Marcina P. zaszły tak daleko. „KNF miało powiadomienie z ABW ws. Amber Gold już w 2008 roku. Wtedy powinno się sprawdzić tę osobę” – mówi Gość Radia ZET.

Konrad Piasecki: A gościem Radia Zet jest Andżelika Możdżanowska, posłanka PSL, członkini komisji śledczej do spraw Amber Gold, dzień dobry, witam.   

Andżelika Możdżanowska: Dzień dobry, witam serdecznie.

Czy Donald Tusk popełnił w sprawie Amber Gold przestępstwo?

A kto tak mówi?

Tak mówi prezes Kaczyński. Dzisiaj w Onecie mówi „przestępstwo urzędnicze art. 231 par. 1 kpk, niedopełnienie obowiązków”.

Ja czytałam ten wywiad. Rzeczywiście zapoznałam się z nim. I tak, najpierw mówi, że popełnił przestępstwo, a później mówi, że nie jest ani sędzią, ani prokuratorem.

Ale wie więcej, mówi.

Ale wie więcej. To jest na zasadzie znów wiem, ale nie powiem. Pamiętamy tak zwane teczki Tymińskiego, kiedy była czarna teczka i w tych teczkach mamy coś, ale pokażemy później. Z dzisiejszych przesłuchiwań świadków nic nie wynika żeby Donald Tusk był związany z Amber Gold.

Ale nie ma w aktach sprawy, a przecież jest ich mnóstwo, wiele tomów, nie znalazła pani tam niczego, co by wskazywało, że Donald Tusk miał wiedzę, którą mógł się podzielić ze społeczeństwem, albo którą mógł zrzucić na służby specjalne i te służby specjalne winny reagować bardziej intensywnie w sprawie Amber Gold?

Powiedzmy sobie szczerze, czytam te akta na bieżąco. Tych akt to jest kilkadziesiąt już tomów. Opieram się także na przesłuchaniach świadków, nie na dogmatach, opiniach, tezach słusznie, czy mniej słusznie prowadzonych przez różnych świadków komisji i na tym przede wszystkim będę się opierać. Ani minister Gowin nie potwierdził, informacji, że premier Tusk wiedział, ani żaden ze świadków wprost. Oczywiście, jeśli mówimy o delegaturze gdańskiej ABW, to wiedziała w 2011 r.

Jarosław Kaczyński mówi „Mam pewną wiedzę w tej sprawie, o tej sprawie”, pani wiedza rozumiem na przestępstwo Donalda Tuska, tak jasno, jak wiedza prezesa nie wskazuje.

Ale to ja, to może powinniśmy pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego jednak powołać na świadka i wtedy by powiedział to, co wie.

A skąd może wiedzieć więcej?

A to jest pytanie? Myślę, że moglibyśmy zapytać. Bo ja opieram się na dokumentach, na faktach, na przesłuchaniach świadków i do tej pory z tego nic nie wynika.

Po dziewięciu miesiącach komisji powiedziałaby pani, że komisyjna pętla zacieśnia się wokół Donalda Tuska?

Nie, nie powiedziałabym tak. Dzisiaj mamy informacje, gdzie można było ewidentnie tą sprawę przeciąć. I to są podstawowe fakty i gdzie są te zaniedbania. Możemy później wyciągać wnioski kto ponosi polityczną, moralną, karną odpowiedzialność.

To gdzie można było tą sprawę przeciąć?

W kilku miejscach, w 2009 r. prokuratura i tutaj ewidentnie zaniedbania. Dalej, to, co wykonał sędzia pan Wojtaszko, Andrzej Wojtaszko z Sądu Rejonowego, gdzie dał prokuraturze pięć kroków, które należało wykonać i również przeciąć ewidentnie, przełożył nawet język KNF, hermetyczny język KNF na te działania, co należy zrobić. Sprawdzić skąd taki wysoki zysk, czy w BGŻ jest złoto, czy to są może jakieś lokaty terminowe, czy są gwarancje ubezpieczycieli tak, jak się powoływał Amber Gold, Marcin P., na PZU na przykład, czy rzeczywiście to złoto jest kupowane, na przykład w Londynie, a tego złota nie było. To było oszustwo. Było cały czas prowadzenie sprawy z art. 171, prawa bankowego, które jest niezrozumiałe. Panie redaktorze, to nie jest tak, że mamy, tutaj ta kwestia, nie mamy pokrzywdzonego. Nie ma tak, że mamy wandala, który zniszczył jakiś ogródek, domek na ogródku działkowym i jeszcze nagrał go monitoring. Tu jest jawne oszustwo, kodeks karny i to wskazał sędzia Wojtaszko.

Ale sędzia Wojtaszko wydając te zalecenia dla prokuratury…

Dla prokuratury, prokuratura powinna…

Prokuratura zlekceważyła, mówiąc elegancko, to, co zrobił sędzia?

Zlekceważyła, tak, nie wykonała tych działań. Prokuratura nie nakazała tego policji, nie wykonała podstawowego zadania. 2010, 2009, to jest 5 milionów, taka była skala Amber Gold, dwustu poszkodowanych.

A te zalecenia sędziego były związane z czym? Dlaczego sędzia w ogóle, czy jakikolwiek sąd zajmował się już wtedy Amber Gold?

Dlatego, że było już doniesienie z KNF do prokuratury. I było uchylenie, później zażalenie KNF. Pan Marcin Pachucki, dyrektor pionu prawnego też jest taką jedną z osób, która pisała zażalenie do prokuratury na działania, zażalenia KNF na działania prokuratury, że właśnie nie wykonała tych podstawowych czynności. I to jest absurd, braku takiego działania.

A ma pani jakąś sugestię, podejrzenie, skąd ta opieszałość, czy też lekceważący stosunek do sprawy prokuratury, czy to były jakieś powiązania finansowe, powiązania osobiste?

Nie, takich nie mamy. Pani prokurator Kijanko nie została przesłuchana, wiemy, że ma kolejne zwolnienie lekarskie. Kwestia tutaj, to był jakby pierwszy element. Drugi element, który pokazało ministerstwo gospodarki, gdzie tak praktycznie w ciągu 14 dni ucięło sprawę i wykreśliło z domu składowego Amber Gold.

Czyli rozumiem, pani teza jest taka, że nie tyle wina Tuska, ile wina prokuratury?

Wina prokuratury, wina sądów rejestrowych, przecież Marcin P. tak naprawdę oszukał sąd rejestrowy nie przedstawiając, że jest karany. Oczywiście bawił się w kotka i myszkę z kuratorem sądowym, no i to pokazuje absurd całej tej sprawy. Rzeczywiście ja mam wrażenie przy kolejnych przesłuchaniach, że była to taka nie moja chata z kraja, nie było takiego typowego właściciela procesu. Że ja się tym zajmę, konkretnie i zweryfikuję, będę badał, co dalej w tej sprawie. I takie działanie było KNF, gdzie miał porozumienie już w 2008 r. z ABW. Przecież po takich informacjach zdrowo myślący człowiek, czy nadzorująca osoba wykona telefon do ABW, powie słuchajcie, sprawdźcie tą osobę, ponieważ ma tutaj, jest karana, ministerstwo gospodarki również te informacje i do sądu rejestrowego i do BGŻ i do wszystkich tych instytucji przekazało. Nikt nie poprosił o kartę karną Marcina P.

A jak to jest z Michałem Tuskiem, czy on rzeczywiście może się okazać kluczową, ważną, istotną osobą w aferze Amber Gold?

Jeżeli jest świadek, którego możemy przesłuchać, to ja zawsze będę głosowała za tym żeby stawił się przed komisją.

A na ile pani uznaje tego świadka za osobę istotną?

Na dzień dzisiejszy? To jest…

Może być na dzień dzisiejszy, może być na dzień jutrzejszy?

To ja mogę mówić to, co mam dzisiaj informacje z dokumentów, gdyby ta sprawa została ucięta tak, jak wspomniałam na polecenie sędziego Wojtaszko, na działanie KNF, na działanie UOKiK, który ma, panie redaktorze, takie uprawnienia, jak ABW. Gdybym miała dzisiaj wybierać czy zostać prezesem UOKiK, czy może zarządzać służbami ABW, to działania praktycznie te same, dochodzenie, przesłuchanie, powołanie biegłego, zgromadzenie dokumentów, a nawet zakup kontrolowany tak, jak służb, tego UOKiK nie zrobił, a on miał kontrolować…

Czyli Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta też zawiódł, tak?

Konkurencji i Konsumenta, tak, gwarancja konsumenta i konkurencji na każdym rynku.

A co z tym Michałem Tuskiem?

I wtedy Michał Tusk został zatrudniony, kiedy sprawa znów mogła ostać ucięta, kiedy wpływy do Amber Gold były 350 milionów.

No tak, ale to rozumiem, że pani mówi, że można było przeciąć wobec czego nikt by nigdy Michała Tuska nie zatrudniał, ponieważ Amber Gold by już nie istniało i OLT już by nie istniało?

Dokładnie. Jaki będzie udział, jaki był udział w pracy Donalda Tuska to się przekonamy przy przesłuchaniach, 21 czerwca.

Szefowa komisji mówi tak: „Są zeznania, które wskazują, w jaki sposób Michał Tusk trafił zarówno do pracy na lotnisku, jak i do Amber Gold. Są też takie, które go obciążają”, są rzeczywiście takie?

Ja tych jeszcze nie czytałam, z tymi się nie zapoznałam. Trudno jest dzisiaj powoływać się na takie doniesienia medialne, tym bardziej, że widzimy, że pewne słowa później się nie potwierdzają. To tak samo, jak w notatce, którą wymachiwał…

Rozumiem, że pani zeznań obciążających Michała Tuska nie widziała?

Tego jeszcze, być może się z nimi nie zapoznałam, bo mówię, wszystkich akt jeszcze nie czytałam. Ale panie redaktorze, tylko ostatnie przesłuchanie, pan poseł Suski machał dokumentem, notatką, którą przyniósł pan dyrektor departamentu ministerstwa gospodarki, w której powoływał się na firmę Amber Gold, w której nie było ani słowa o Amber Gold. Więc zapoznam się z dokumentami, będę przesłuchiwała świadka, wtedy będę wiedziała więcej.

Ale czy nie jest tak, że służby specjalne, bo też taki zarzut się pojawia, że służby specjalne powinny nad synem premiera, urzędującego premiera, roztoczyć jakiś parasol ochronny. Ochronić go przed sytuacją, w której zatrudnia go firma, o której widać gołym okiem, że jest przekrętem, czy jest piramidą finansową?

Wtedy, kiedy powołuje, rzeczywiście powstawała OLT należały się wszystkim zapalić czerwone lampki, że jest to niedochodowa instytucja. No nie zaświeciły się czerwone lampki i to dla mnie jest zastanawiające. Tutaj, jeżeli podejmujemy ten temat, to należałoby się zastanowić, jak daleko służby mają inwigilować, czy nadzorować, czy wchodzić w życie prywatne rodziny, czy najbliższych?

A pani zdaniem nie powinny?

No to panie redaktor, może inaczej, czy powinny sprawdzać blog córki prezydenta, jak ten blog działa, jakie są zawieszane reklamy?

A córka prezydenta prowadzi bloga.

Prowadzi bloga.

Znaczy urzędującego, Andrzeja Dudy, tak?

Urzędującego. Czy kolejnego zięcia, który prowadzi na przykład kancelarię adwokacką, jakich ma klientów, no żebyśmy nie popadli w jakiś absurd. Dorosłe dzieci mają prawo wybierać i pracować, wybierać pracę i taki zarobek dochodowy, na który nie powinno mieć wpływu  życie polityczne rodziców.

Pani jest zdania, że dorosłe dzieci nawet premiera, czy prezydenta są kowalem własnego szczęścia i kowalem własnego losu i kudy tam służbom do ich pracy.

Tak uważam. Jednakże uważam tutaj zaniedbania delegatury ABW w 2011, kiedy to były takie informacje o tym, że są to podejrzenia odnośnie grupy przestępczej, oszusta, oszusta.

A co się pani zdaniem stało z pieniędzmi Amber Gold? Gdzie one trafiły?

No tych pieniędzy nie ma.

No właśnie. Ale czy one gdzieś są, czy one leżą na jakimś koncie i czekają na to, aż Marin P. wyjdzie z więzienia, albo też trafiły do kogoś, kto był jego mocodawcą, zleceniodawcą i mózgiem całej tej operacji.

Powiedzmy sobie szczerze, wpływy do Amber Gold to było około 650 mln. Dane są na 850, ale wiemy, że ponad 200 zostały wypłacone klientom, którzy wypłacili albo z zyskiem, albo bez strat. 200 ponad milionów, to była działalność firmy, 55 mln, no to powinny zwrócić instytucje, to są reklamy, dalej prawie 300 mln to jest rzeczywiście działalność OLT. I to są pieniądze przepalone.

Ale one rzeczywiście zostały przepalone, to znaczy rozeszły się w tej działalności OLT, czy też OLT było swoistą pralnią, czy sposobem na wyprowadzanie pieniędzy, które gdzieś trafiły?

I ten wątek musimy sprawdzić. Ale ten wątek trudno żebym jeszcze w trakcie komisji już mogła w sposób bardzo obiektywny potwierdzić. I co jest niezwykle istotne, 10 mln to jest tylko zakup złota, 26 transakcji od 2009, 2011 roku, to jest jawny dowód, że to było oszustwo. Sędzia Wojtaszko, będę broniła jak Statuy Niepodległości, ponieważ tutaj, na tym etapie rzeczywiście 2009, 2010 czerwiec można było całkowicie sprawę wykluczyć, zamknąć, 5 mln strat, później mogę dochodzić jeszcze, że to będzie 80 mln i tak to rosło. Piramida przyspieszyła w 2011 r.

To co się stało z pieniędzmi z tej piramidy, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Bardzo dziękuję, miłego dnia.

"Trzeba się zastanowić, czy nie wezwać Kaczyńskiego na świadka ws. Amber Gold"

 

Po dzisiejszych informacjach, że prezes Kaczyński wie więcej, niż członkowie komisji, to należałoby się zastanowić nad tym, czy nie powołać go na świadka ws. Amber Gold – mówi Andżelika Możdżanowska w internetowej części programu. Jej zdaniem nie można powtarzać, że wszystko jest winą Tuska. To nazwisko jest magiczne. Współczuję wszystkim mieszkańcom, którzy nazywają się Tusk – komentuje gość Konrada Piaseckiego.

Posłanka PSL pytana o to, czy jej partia poprze wniosek Platformy o konstruktywne wotum nieufności dla rządu, odpowiada, że nie widzi powodów, by go nie popierać. Chociaż dodaje, że wniosek jest skazany na niepowodzenie.

RADIO ZET/MA

 

 

Więcej: