Jacek Sasin: Zwalczanie Tuska Saryuszem jest wirtualne. To dobra kandydatura, ale my jej nie zgłaszaliśmy

„Toczą się rozmowy, negocjacje i ustalenia w tej sprawie. Są różne kandydatury, ale nie kładziemy na stole kandydatury Saryusz-Wolskiego” – mówi Gość Radia ZET, poseł PiS Jacek Sasin. Podkreśla, że to „bardzo dobra kandydatura”, ale jego partia nie zgłaszała Saryusz-Wolskiego na stanowisko szefa Rady Europejskiej. Zdaniem polityka to „wrzutka medialna” i „kaczka dziennikarska”. „Najbardziej wiarygodne są te informacje, które zostały w sposób zdecydowany zdementowane. Zwalczanie Tuska Saryuszem jest wirtualne” – dodaje.

„Taka propozycja nie padła z ust PiS. Próbuje nam się otworzyć pewne fronty na siłę. Nie ma takiego projektu” – odpowiada Gość Radia ZET, pytany przez Konrada Piaseckiego o jedną turę w wyborach samorządowych. Dodaje, że to „ryzykowne rozwiązanie”, ale jest w stanie wyobrazić je sobie. „Takie rozwiązania funkcjonują na świecie. Nie wyobrażam sobie tylko, żeby nie było żadnego progu” – komentuje polityk PiS. Zaznacza, że druga tura byłaby właśnie wtedy, gdy żaden kandydat nie osiągnie progu. „Rozmawiamy w partii o różnych wariantach, ale mówienie o przesądzanych elementach jest dziś przedwczesne” – mówi Jacek Sasin.

Konrad Piasecki: Nieco zestresowany Jacek Sasin, Prawo i Sprawiedliwość, dzień dobry, witam.

Jacek Sasin: Dzień dobry, zestresowany tą zapowiedzią, najważniejsza rozmowa dnia.

No i teraz musi pan stanąć na wysokości zadania, panie pośle.

Postaram się.

Trudne zadanie przed panem i trudne pytanie, skąd zamiłowanie PiS do fatalnie zaplanowanych wojen?

A co pan ma na myśli?

Mam na myśli, że…

Jakie wojny, bo my żadnych wojen nie toczymy.

Ogłaszacie coś, czasem nawet wprowadzacie, a potem się okazuje nie przygotowane, bublowate, fatalne, trzeba się wycofywać, trzeba poprawiać, trzeba przepraszać i posypywać głowę popiołem, nie dostrzega pan tego?

Nie, ja nie dostrzegam tego jakby pewnego mechanizmu, który można powiedzieć, że zawsze występuje, albo że jest wynikiem jakiegoś szczególnego zamiłowania.

Spójrzmy na ostatnie dwa miesiące: wsteczna dwukadencyjność, metropolia warszawska, likwidacja drugiej tury w wyborach samorządowych, wycinka drzew, jeszcze zwalczania Tuska Saryuszem, mało!?

Zaraz, zaraz, zaraz, chwila. Ale myślę, że pan tutaj bardzo dużo wrzucił rzeczy do jednego worka, które do jednego worka się wrzucić nie dadzą.

Ja mówię o wojnach, które zaczynacie i potem nie bardzo wiecie, co z nimi zrobić.

Ale zaraz, mówi pan o jakiś niektórych wojnach, które jak pan nazwał wojnami, które są zupełnie wydarzeniami wirtualnymi.

To która jest wirtualna?

No zwalczanie Tuska Saryuszem, na przykład po pierwsze.

No właśnie, to jest ciekawe.

Po drugie wybory w jednej turze, tak samo, jakaś wirtualna propozycja, która nie padła z ust PiS. Więc chyba nam się próbuje właśnie pewne fronty otworzyć na siłę.

To zanim dojdziemy w takim razie do tych pewniaków, spójrzmy na te fronty, które nie są aż tak bardzo pewne, co z tą jedną turą w wyborach samorządowych. Rzeczywiście chcecie żeby w jednej turze wybierano prezydentów, burmistrzów i wójtów?

Ale przecież bardzo wyraźnie o tym powiedzieliśmy…

Właśnie niezbyt wyraźnie.

Nie, że nie ma w tej chwili takiego projektu.

Pytanie, czy jest pomysł?

Ale proszę pana, pomysły to pewnie mogą być różne.

Ale jest taki pomysł, czy nie?

Jak się rozmawia, to pewnie różne pomysły mogą być. My powiedzieliśmy wyraźnie chcemy zmian w ordynacji samorządowej, uważamy, że te rozwiązania, które dzisiaj funkcjonują są złe, chociażby to, że same samorząd organizują sobie wybory, w których są wybierane, czyli zachodzi konflikt interesów. Trzeba to zmienić.

Ale wyobraża pan sobie sytuację, w której będzie jedna tura wyborów i na przykład w Warszawie na prezydenta ktoś dostanie 25 proc. głosów i niezależnie od tego czy drugi dostanie 24,99 to i tak wygrywa.

Powiem tak z zastrzeżeniem w tej chwili, że tylko i wyłącznie dywagujemy o różnych sobie takich, akademicka dyskusja, różne pomysły no to oczywiście, że jestem w stanie sobie to wyobrazić. Zresztą takie rozwiązania funkcjonują na świecie, to nie jest tak, że bylibyśmy jakimiś pierwszymi, którzy odkryli Amerykę. Oczywiście nie wyobrażam sobie żeby nie było żadnego progu.

Czyli jakiś próg, minimalny dlatego…

Jakiś próg musiałby być.

A to wtedy musiałaby też być druga tura.

Nie, byłaby druga tura wtedy, jeśliby żaden kandydat tego progu nie osiągnie, oczywiście.

Ale wtedy odpadłby argument o tym, że to by było oszczędne.

Natomiast, czy to musi być 50 proc. to niekoniecznie. Dzisiaj senatorowie są wybierani, czy radni w jednomandatowych okręgach, wybierani są w jednej turze. Czyli prosta zasada, kto najwięcej głosów uzyskuje ten zdobywa mandat.

Ale kusi was w ogóle takie rozwiązanie?

Nie wiem.

Ono politycznie jest ryzykowne, bo może skłonić opozycję do zjednoczenia szeregów.

Oczywiście, że jest ryzykowane. Ja powiem tak, ja w żadnych tego typu dyskusjach nie uczestniczyłem i w związku z czym nie chcę się na ten temat nawet wypowiadać.

A kiedy pan dzisiaj dostał na swój telefon esemes od rzeczniczki Beaty Mazurek z przekazem dnia, to jakie jest stanowisko PiS takie…?

Może pana zdziwi, ale nie dostałem esemesa…

Dobrze, wczoraj wieczorem…

…żadnego przekazu dnia, esemesem nie.

A, e-mail pan dostał. Dobrze, to jaki jest przekaz dnia PiS w tej sprawie?

Przekaz dnia jest taki, jaka jest rzeczywistość.

Czyli?

Czyli taka, że nie ma żadnego projektu w tym momencie, w tej sprawie, że rozmawiamy o różnych wariantach, bo rzeczywiście rozmawiamy o tym żeby zmienić ordynację samorządową, ale w tej chwili mówienie o jakiś elementach, które zostały przesądzone jest absolutnie zbyt wczesne.

To przekaz dnia w tej sprawie załatwiliśmy.

Nie, nie, nie, to nie jest przekaz dnia, chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, to jest prawda. To nie jest jakaś PR-owska zagrywka to, co w tej chwili mówię.

Ale ja rozumiem, że przekazy dnia są tylko prawdziwe.

No więc właśnie, różnie to w różnych partiach bywało.

A w PiS jak jest z przekazami dnia i ich prawdziwością?

W PiS jest właśnie dokładnie tak, jak powiedziałem przed chwilą, natomiast w różnych partiach było różnie, więc może powstać fałszywe wrażenie, że tak samo jest w PiS.

To jaka jest prawda, jaki jest przekaz dnia w sprawie Jacka Saryusza-Wolskiego i Donalda Tuska? Czy PiS, jego europarlamentarna frakcja i rząd zgłaszają go na szefa Rady Europy, czy nie?

No nie, no nie ma takiej kandydatury. Ta kandydatura nie została zgłoszona.

To jest właśnie pytanie. Bo jakoś takie dwuznaczności, takie uśmieszki, takie nie potwierdzam, nie zaprzeczam, no comment, proszę mnie nie ciągnąć za język…

No bo to bardzo dobra kandydatura.

Ale ona jest, czy nie, bo mówi pan, że jej nie ma.

Ale nie jest to kandydatura, która została oficjalnie zgłoszona przez Polskę.

Nie jest, czy nie jest?

No nie jest, nie jest.

A pojawiła się w rozmowach nieoficjalnych?

Wie pan, mówić, co się w nieoficjalnych rozmowach pojawia, to trochę nie na miejscu, bo nieoficjalne rozmowy mają to do siebie, że się ich nie ujawnia. Natomiast w tej chwili oczywiście toczy się i to nie jest żadna tajemnica, dyskusja nad tym, kto powinien…

Nie, to o tym wszyscy wiemy.

No więc właśnie, kto powinien być na następną kadencję szefem Rady Europejskiej.

Tylko pytanie, czy Jacek Saryusz-Wolski jest oficjalnym polskim kandydatem?

No nie jest.

Czy jest kandydatem podstołowym?

Nie, to jest kolejna taka trochę kaczka dziennikarska, bo przecież mówimy tak naprawdę o jednym, jedynym tekście w gazecie, dosyć poważnej zresztą, ale…

Wie pan, byłaby to kaczka dziennikarska, gdyby wyszedł Ryszard Legutko, Ryszard Czarnecki, czy ktokolwiek inny i powiedziałby nie, nie ma takiej kandydatury, albo gdyby wyszła Beata Szydło i powiedziała nie mamy żadnego kandydata, jesteśmy tylko przeciwni Tuskowi?

O nie, ja widzę panie redaktorze, pan zapomina o starej zasadzie, że najbardziej wiarygodne są te informacje, które zostały w sposób zdecydowany zdementowane, więc myślę, że to akurat odnoszenie się do jednego artykułu w gazecie, który z kolei opiera się na jakiś anonimowych, nieprzywołanych bliżej źródłach…

Ależ nie, nie, panie pośle, rozmawiam z politykami PiS, słyszymy zresztą tych polityków PiS…

To nie byłoby poważne.

Słyszymy zresztą tych polityków PiS, którzy bardzo dwuznacznie wypowiadają się na temat kandydatury Saryusza, no słyszy pan!

Ale w jaki sposób dwuznacznie?

No taki dwuznaczny, że nie potwierdzam, nie zaprzeczam.

Raczej jednoznacznie.

Adam Bielan, pierwsza reakcja: nie potwierdzam, nie zaprzeczam.

No nie, bo to typowa odpowiedź w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z pewną wrzutką medialną, w sytuacji, kiedy toczą się rozmowy, negocjacje, ustalenia w tej sprawie, kiedy pojawiają się różne kandydatury, bo przecież pojawiła się kandydatura chociażby premiera Danii, prezydenta Francji, te kandydatury się w przestrzeni publicznej pojawiają.

One się właśnie pojawiają wyłącznie w przestrzeni publicznej, natomiast nie są kładzione na stole.

No właśnie.

Teraz pytanie, czy PiS kładzie na stole kandydaturę Saryusza, czy nie.

Nie, to wyraźnie powiedziałem, nie, nie.

A jak pan ocenia refleks własnej partii?

Myślę, że bardzo dobrze.

Wie pan po ilu latach pańska partia kwestionuje tryb wyboru prezesa Sądu Najwyższego?

Nie, to panie redaktorze…

Ale po ilu latach?

Panie redaktorze…

Tak, po ilu latach?

Chyba z 2003, tak, jest w ogóle ten…

Po czternastu latach obowiązywania! SLD rządziło, PiS rządził, Platforma rządziła, PiS znowu rządzi i wy sobie nagle przypominacie, ojejku, coś jest nie w porządku…

To chwała, chwała PiS, że wreszcie tą sprawę po tylu latach chce wyjaśnić, bo nie chodzi też o to żeby zakwestionować, chodzi o to żeby dać możliwość wyjaśnienia, czy te wybory odbywają się w sposób prawidłowy. Uważamy, że nie, uważamy, że nie, że ten wybór, który został, a szczególnie ten wybór, który został dokonany, czyli nie podjęcie uchwały nawet, nawet nie podjęcie uchwały jacy kandydaci zostają przedstawieni panu prezydentowi, że to jest złamanie zasad, które powinny w tej sytuacji obowiązywać.

Nie, uchwałę podjęto. Uchwałę podjęto, tylko problem jest w tym, że regulamin wyboru prezesa Sądu Najwyższego nie został opublikowany.

Nie podjęto, są dwa problemy. Nie.

A pan panie pośle podpisał się pod tym wnioskiem?

Są dwa problemy.

Podpisał się pan pod tym wnioskiem, czy nie?

Nie, z tego, co pamiętam, to się chyba nie podpisałem, chociaż pod wieloma wnioskami się podpisuję.

Ale pewny pan nie jest?

Jestem prawie pewny, chyba się pod tym wnioskiem nie podpisałem, natomiast mówię pod wieloma się rzeczywiście podpisuję, różnymi projektami.

A jeśli pański podpis tam znajdziemy, to?

To posypię głowę popiołem, powiem, że się pomyliłem, mówiąc, że nie podpisałem.

Czyli rozumiem podpisy zostały zebrane swoją drogą, a wniosek został przedstawiony swoją drogą.

Nie, nie, nie panie redaktorze, byłem przekonany, że pan mnie o to zapyta idąc zresztą tutaj, próbowałem sobie przypomnieć i jestem prawie pewny, że się nie podpisałem.

Bo pan mówi, że nie chodzi o, że chodzi o naprawienie sprawy, a mnie się wydaje, że chodzi o czystą zemstę.

O jaką zemstę?

Bo prezes Gersdorf zbyt często krytykuje PiS, prezes Gersdorf nie zaprzecza temu, że Sąd Najwyższy przyjrzy się trybowi wyboru prezesa TK, wobec czego postanowiliście zaatakować ją samą.

Nie, jeśli sprawdzamy teraz tryb wyborów prezesów najważniejszych sądów w Polsce, to sprawdzajmy rzeczywiście.

Sprawdźcie też tryb wyboru prezes Przyłębskiej.

To będzie sprawdzone, z tego, co słyszałem, bo słyszałem, że ma Sąd Najwyższy właśnie to sprawdzać.

Ale burzycie się przeciwko temu, mówicie, że Sąd Najwyższy nie ma prawa do tego.

Uważamy, że nie ma.

To dlaczego pan mówi, że należy sprawdzać, skoro nie może tego Sąd Najwyższy tego sprawdzić?

Mówię, mówię, że takie argumenty padły z drugiej strony. W związku z czym rzeczywiście również w tej chwili przygotowując reformę sądownictwa, bo przecież PiS to robi, przygotowujemy reformę sądownictwa, dokonaliśmy również przeglądu dokumentów konstytuujących te najważniejsze sądy w Polsce i przy tej okazji konstatacja smutna, rzeczywiście, że ten wybór szefa Sądu Najwyższego, najważniejszego sądu w Polsce, odbywa się w sposób nietransparentny, na podstawie…

Po czternastu latach się zorientowaliście.

Na podstawie powielaczowych przepisów.

Podziwu godne.

Nieopublikowanych, bo tylko publikowanych na stronie internetowej, co to za sposób publikacji i dodatkowo jeszcze z naruszeniem procedury, bo to, co pan powiedział nie jest prawdą, nie było uchwały. Były tylko przedstawione dwa nazwiska prezydentowi i to jest drugi zarzut w tej sprawie.

Czyli to było dokładnie tak, jak z sędzią Przyłębską?

Nie, nie było tak, jak z sędzią Przyłębską, w przypadku pani sędzi Przyłębskiej była uchwała.

Nie, ale nie ma uchwały zgromadzenia ogólnego o przedstawieniu jej kandydatury prezydentowi. Nie ma, nie ma…

No jak to nie ma?

Nie ma!

Jest uchwała panie redaktorze, no naprawdę…

Nie ma, ale naprawdę.

Ale jest, jest uchwała.

Jest jedna uchwała, powinny być dwie.

Zgromadzenia ogólnego.

W sprawie?

W sprawie przedstawienia kandydatury.

Nie, nie ma takiej uchwały. Jest uchwała w sprawie wyboru Przyłębskiej, Muszyńskiego na kandydatów, nie ma uchwały zgromadzenia ogólnego o przedstawieniu tych kandydatur prezydentowi.

No panie redaktorze, ale to jest jednoznaczne właśnie.

Nie, to nie jest jednoznaczne.

Ale to jest jednoznaczne, ale to jest jednoznaczne, ponieważ jest to zapisane już w konstytucji, o dalszych konsekwencjach tego o czym pan mówi, czyli o uchwale, o wyborze dwóch kandydatów jest dalej, co się dzieje z uchwałą jest zapisane w konstytucji.

Dżentelmeni nie…

Jest przedstawiona prezydentowi.

Dżentelmeni nie powinni dyskutować o faktach. Proszę zostawić, panie pośle.

No, ale nie, ale ja mówię tylko panu, że mówimy dokładnie o tym samym, tylko inaczej to interpretujemy. Pan się opiera tylko na tym, że jest uchwała, natomiast ja mówię, że jest uchwała i jest zapis konstytucyjny, który mówi o tym, że ta uchwała jest przedstawiona prezydentowi, a prezydent rozstrzyga. I tutaj zostało wszystko wypełnione. Natomiast inaczej było w przypadku Sądu Najwyższego, gdzie nie było żadnej uchwały.

Dostało się panu, panie pośle, za metropolię warszawską?

Dlaczego miało się dostać?

Bo mam wrażenie, że partia, jak zobaczyła tę ustawę, łącznie z prezesem Kaczyńskim to otworzył do pana taki friendly fire.

Ale pan uważa, panie redaktorze, naprawdę pan tak uważa, że ustawy są…

Myślę sobie, że kiedy prezes…

Że ustawy są w sejmie składane i nikt ich nie widział, nie analizował?

Takie mam wrażenie, że kiedy prezes mówi zmienimy tą ustawę, mimo że ona jeszcze nie przeszła pierwszego czytania, to znaczy, że ona była zgłoszona kompletnie nieprzygotowana?

Nie, ona była zgłoszona panie redaktorze, jako materiał wstępny do dyskusji.

A to zgłaszać ustawę, jako materiał wstępny do dyskusji!?

Tak, ależ oczywiście, że tak.

I prezes mówi, że się ją zmieni, zanim jeszcze ta ustawa została poddana pierwszemu czytaniu?

Ale szanowny panie redaktorze, może powiedzmy, jak wygląda procedura uchwalania ustaw.

Wiemy, jaka jest procedura, tylko zazwyczaj jest tak, że jak partie składają…

No więc właśnie, odnoszę wrażenie, że nie.

Panie pośle, 25, 26 lat jestem w parlamencie, obserwuję jego pracę, nie ma tak, że jeśli partia składa uchwałę, projekt ustawy to ona jest tak nieprzygotowana, że zaczynają ją zmieniać przy pierwszym czytaniu.

Nie, nie, wie pan ile jest poprawek zazwyczaj do projektów ustaw, które są składane, ważnych.

Po pierwszym czytaniu, po pierwszym czytaniu w komisji się pojawiają.

W pierwszym czytaniu właściwie, to jest w pierwszym czytaniu.

Tak, no właśnie. Przeważnie zgłaszają je inne partie, niż ta, która składa.

Tutaj też nie ma. No nie, no nie, panie redaktorze, to pan rzeczywiście daleko odbiega w tej chwili od kwestii parlamentarnych. Czasami nawet trzysta, nawet pięćset poprawek potrafiło być do ustawy. A zobaczymy ile tych poprawek będzie tutaj, zobaczymy po konsultacjach społecznych.

To tylko jedno pytanie, czy ta ustawa, kiedy, bo rozumiem, że pan to wie, kiedy prezes mówi zmienimy tą ustawę to ma na myśli to, że ten pomysł włączenia ponad 30 gmin do Warszawy jest pomysłem, który należy odłożyć ad Kalendas Graekas, czy on jest cały czas obowiązujący?

Zaczynamy w przyszłym tygodniu szerokie konsultacje społeczne w tej sprawie.

I dopiero potem będzie pan w stanie odpowiedzieć, jaki pomysł się narodził.

I dopiero potem będziemy mówić na ile ta ustawa ulegnie zmianie, czy też nie ulegnie zmianie, bo to będzie wynikało z tego, co chcą ludzie.

To może warto było takie konsultacje zrobić przed zgłoszeniem projektu?

No wie pan, trudno konsultować czegoś, czego nie ma, więc najpierw…

Nie, można taki projekt ogłosić, a dopiero potem złożyć go w lasce marszałkowskiej.

Tego, tego…

Tak to zazwyczaj bywało.

Nie, nie, nie, bywało różnie rzeczywiście, natomiast tego typu konsultacje nad nie projektem, tylko pomysłem trwały 20 lat czas żeby się pojawił projekt. Pojawił się, będzie konsultowany, a jakie będzie jego ostateczny kształt, to zdecydują mieszkańcy.

Jacek Sasin, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję.  

"Ustawa o wycince drzew nie była błędem. To, co się dzieje jest wynikiem łamania jej przepisów"

Nie uważam, żeby ta ustawa była błędem. Wymaga poprawek – mówi Jacek Sasin w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Polityk PiS był pytany przez Konrada Piaseckiego o masowe wycinanie drzew.  Jak popatrzymy na przypadki  które media wskazywały jako wynik ustawy, to w większości okazywało się, to wynik łamania przepisów tej ustawy. To nie jest tak, że ustawa spowodowała szczególne perturbacje w przyrodzie – uważa poseł. Jego zdaniem debata na ten temat „dramatycznie oderwała się od faktów i rzeczywistości”. Nie było tej ustawy i tysiące drzew też były wycinane – komentuje Sasin. Zapowiada, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu zostaną przedstawione propozycje poprawek do ustawy o wycince drzew. Po to, żeby stworzyć mechanizm wyraźnie opisujący sytuacje, że ktoś wycina dla celów prywatnych, a potem zbywa działkę np. dla dewelopera – tłumaczy Gość Radia ZET.

Pomoc dla frankowiczów? Jeśli ta droga, którą obraliśmy teraz nie wypali, to nie cofniemy się przed rozwiązaniami ustawowymi, które wymuszałyby przewalutowanie kredytów  - zapewnia polityk PiS. Zaznacza, że niemożliwe jest przewalutowanie po takim samym kursie, jak w dniu wzięcia kredytu.

Jacek Sasin odpowiada również na pytania o polskiego ambasadora w Berlinie i ustawę metropolitalną.

RADIO ZET/MA

Więcej: