Jacek Sasin: Metropolia warszawska i tak istnieje. W projekcie nie ma celów politycznych

„Obszar metropolii warszawskiej to nie jest żadne widzimisię. To wynik wielu lat pracy samorządu województwa mazowieckiego, który wziął pod uwagę infrastrukturę, przepływy ludności, wartość zabudowy, gęstość zaludnienia i zakreślił granice warszawskiej metropolii” – mówi Gość Radia ZET, Jacek Sasin z PiS. Pytany o polityczny cel tej zmiany odpowiada, że „nie ma celów politycznych w ustawie i powiększeniu Warszawy, a prace nad nią trwały od 2005 roku”. 33 gminy przyłączone do stolicy? „Mieszkańcy tych gmin i tak większość swoich aktywności wiążą z Warszawą – tu się uczą i pracują. Nie możemy się obrażać na rzeczywistość. Metropolia  warszawska istnieje, tylko nie ma dzisiaj mechanizmów prawnych, które pozwalają na dobrą współpracę w ramach metropolii” – dodaje polityk. Dopytywany przez Konrada Piaseckiego o to, dlaczego projekt nie był konsultowany z gminami, odpowiada, że żeby nad czymś dyskutować, to trzeba mieć najpierw projekt, który się pokaże. „Jak były tworzone powiaty, to gminy się wypowiadały?” – dodaje.

Polityk PiS ocenia, również, że Platforma Obywatelska boi się, że po aferze reprywatyzacyjnej nie będzie w stanie wygrać wyborów w Warszawie. „Rozpętują histerię, żeby na strachach wygrać. Wczorajsza konferencja Gronkiewicz-Waltz to kompromitacja” – ocenia Gość Radia ZET.

Konrad Piasecki: Mówią o nim metropolita, w Radiu ZET Jacek Sasin, twarz operacji „sen o wielkiej Warszawie”, dzień dobry, witam.

Jacek Sasin: Dzień dobry. Przede wszystkim nie twórca, tylko reprezentant wnioskodawców, to tak w przypadku ustaw poselskich jest.

To o tym jeszcze za chwilę. Od Czerska, aż po Zalew Zegrzyński  kończąca się na Żyrardowie od zachodu i na Mińsku Mazowieckim od wschodu, panie pośle, czemu tak skromnie!?

Nie, nie, nie, ani Mińsk, ani Żyrardów…

Mówię kończąca się na Mińsku i na Żyrardowie, czy opierająca się o Mińsk i Żyrardów.

Panie redaktorze, to jest pytanie, formalnie pytanie do samorządu województwa mazowieckiego, który tak zakreślił granice metropolii warszawskiej po długich konsultacjach, po długich rozmowach, analizach. To był długi proces. I wreszcie w 2015 r. samorząd woj. mazowieckiego uznał, że to jest ten obszar, który jest tak silnie...

Dlaczego nie Grójec, dlaczego nie Radom, nie Kozienice, Pułtusk i Płońsk!?

Tłumaczę, no właśnie tłumaczę, no właśnie tłumaczę.

A miałby pan ochotę poszerzyć jeszcze tutaj Warszawę?

Ale nie. Wszystko można obrócić w żart. Ja lubię pożartować, bo ogólnie jestem człowiekiem wesołym, ale i z poczuciem humoru.

Jest trochę żartem sytuacja, w której dwuipółmilionowa Warszawa będzie większa niż 8-milionowy Londyn, czy 14 mln Stambuł.

Ale panie redaktorze, dlaczego to jest dla pana żartem? No tak wygląda ta warszawska metropolia. Ona się formułowała przez dziesięciolecia.

Właśnie ona tak nie wygląda. To są często laski, piaski i karaski mazowieckie.

Ale to tak to możemy patrzeć również i na dzisiejszą Warszawę i też znajdziemy tu i pola uprawne w Warszawie i laski i piaski.

Fragmentarycznie tak. Ale pan chce przyłączyć naprawdę miejsca, gdzie chodzą bociany i skaczą żaby do Warszawy.

No to świetnie. Nie do Warszawy, przede wszystkim nie przyłączyć do Warszawy to jest nieprawdziwa teza.

Stworzyć z nich metropolię warszawską.

Czym innym, panie redaktorze, jest Warszawa, to ścisłe, ściślej to miasto, które dzisiaj funkcjonuje, a czym innym jest układ metropolitalny, który obejmuje te wszystkie gminy, które są funkcjonalnie i infrastrukturalnie z Warszawą związane. Osoby z tych miejscowości, większość swojej aktywności wiążą z Warszawą, tu pracują, tu się uczą, tu studiują.

Ależ nie, panie pośle naprawdę, pan zna Mazowsze, ja znam Mazowsze.

No nie wszyscy, no nie wszyscy…

Jak pan pojedzie do Arciechowa nad Bugiem, czy do Borkowa za Czerskiej, naprawdę tam są ludzie, którzy uprawiają pola, którzy hodują krowy, świnki, kury, po co oni mają być w metropolii warszawskiej!?

Po to, wytłumaczę panu, panie redaktorze warto posłuchać czasami, prawda. Więc mówię jeszcze raz. Obszar metropolii warszawskiej to nie jest, ten zakreślony, to nie jest żadne widzi mi się. To jest wynik wielu lat pracy samorządu woj. mazowieckiego, który biorąc pod uwagę różne aspekty, pewne funkcjonalne powiązanie infrastrukturalne, przepływy ludności, również wartość zabudowy, gęstość zaludnienia, to wszystko wziął pod uwagę, to wszystko wziął pod uwagę i wykreślił granice warszawskiej metropolii i one tak wyglądają.

Nie uważa pan, że one są zakreślone nazbyt szeroko?

Zakreślił je nawet szerzej.

Że za dużo będzie w tej Warszawie tych pól, tych krów, tych bocianów…

Ale co to szkodzi?

To szkodzi, że jest śmieszna stolica, po której chodzą krowy.

Panie redaktorze odsyłam pana do tych właśnie takich mniej śmiesznych, jak pan uważa stolic, na przykład Berlin.

Widział pan krowę w Berlinie?

Nie szukałem krów w Berlinie, w Warszawie też trudno je zobaczyć.

No, ale to teraz pan zobaczy w tej wielkiej Warszawie.

Natomiast, jak pan jedzie obwodnicą Berlina, która jest w granicach Berlina to pan miasta nie widzi tam, to pan widzi lasy.

Bo to jest obwodnica.

No więc właśnie.

Ona na obwodzić, a tutaj obwodnica będzie w środku Warszawy.

Ale jest na obszarze miasta, formalnie. Więc to jest dyskusja wie pan, która zupełnie odbiega od tego o czym powinniśmy rozmawiać. Powinniśmy rozmawiać o tym, co taki układ metropolitalny da, jakie przyniesie korzyści, a my się bawimy czy to jest zabawne, czy niezabawne.

Panie pośle, ja chciałem pana zapytać tak z ręką na sercu, proszę powiedzieć ile w tej ustawie jest polityki? 100 procent, 99?

Nie, polityki nie ma w tej ustawie w tym sensie celów politycznych, które chcemy osiągnąć żadnych, żadnych.

Nie? Ale proszę, bez żartów.

Ustawa, prace nad ustawą metropolitalną ze strony PiS, metropolitalną warszawską, trwały od 2005 r.

Przyłączacie do Warszawy gminy, których poparcie dla PiS jest nieco większe niż w skali kraju, a na pewno wielokrotnie większe niż w Warszawie. To daje szanse PiS na prezydenturę Warszawy, na stworzenie takiej rady Warszawy, która będzie blokowała prezydenta.

Ale tak, zaczął pan od żartów, potem na przeszedł na politykę, a nie rozmawiamy o istocie rzeczy.

Nie, bo istotą rzeczy, moim zdaniem, jest polityka w tej sprawie.

Nie, to ja panu na tą politykę odpowiem tak: Warszawa się składa z 18 dzielnic. PiS rządzi w 14, w 4, przepraszam, z tych 18 dzielnic Warszawy.

No tak, a 14 rządzi Platforma.

Zgoda.

To pokazuje, jaki jest podział polityczny w Warszawie.

Platforma, również udział jest innych komitetów, tych lokalnych w tej władzy. Jeśli popatrzymy na ten obszar podwarszawski, te 33 gminy, które tworzą tą otulinę Warszawy to się okaże, że z tych 33 gmin burmistrzowie wskazani, czy rekomendowani przez PiS rządzą w czterech gminach, panie redaktorze.

No tak, ale burmistrzowie podwarszawscy są bardzo często nieafiliowani partyjnie.

Ale to źle? To źle? I tak zostanie.

Przyjrzałem się wyborom politycznym tego obwarzanka okołowarszawskiego w 2011 r. wygrała Platforma, ale mniej niż w skali kraju, w 2015 wygrał PiS bardziej niż w skali kraju.

Tylko pan, panie redaktorze…

Jasne jest, że to są jednak gminy, które dają szanse na odbicie, odzyskanie Warszawy PiS.

Tylko pan niepotrzebnie przekłada wyniki wyborów parlamentarnych na wybory samorządowe.

No jakoś …

To się po prostu…

Jakoś na razie się te wyniki przekładają.

Nie, właśnie nie, a no właśnie nie.

Jak Warszawa jest pro-platformerska to wygrywa tutaj Hanna Gronkiewicz-Waltz.

A no właśnie to się nie przekłada szanowny panie redaktorze.

To się być może przełoży teraz, między innymi taka jest nadzieja PiS.

Nie, to jeśli założymy oczywiście, że nastąpi nagle jakiś totalny przełom i ludzie, którzy dotychczas głosowali na samorządowców czy to lokalnych, czy związanych z innymi ugrupowaniami nagle gremialnie będą chcieli poprzeć PiS, to ja będę z tego szczęśliwy.

Nie, ja nie mówię, że…

Bo to znaczy, że przyszliśmy do tych mieszkańców z dobrym programem. Natomiast nie możemy…

Panie pośle nie ma też innego niż polityczne wytłumaczenia tego, że nagle radni z obwarzanka warszawskiego mają mieć tak zdecydowaną przewagę w radzie Warszawy.

Nie, to już o tym rozmawialiśmy.

Przyzna pan, że to jest rozwiązanie albo polityczne, albo źle przemyślane.

Nie, to jest rozwiązanie dobrze przemyślane, tym niemniej rzeczywiście dostrzegamy również pewne problemy z tym rozwiązaniem i to deklarowałem wczoraj na konferencji prasowej, że jesteśmy gotowi się z tego rozwiązania wycofać na rzecz normalnych wyborów proporcjonalnych w okręgach wyborczych. To rozwiązanie, o którym mówimy, ono gwarantowało jakby wpływ taki, wpływ wszystkich na to, co się będzie w Warszawie działo, ale rzeczywiście ta zasada podwójnej większości mogłaby blokować decyzyjność i trzeba ją zmienić i ją zmienimy.

I wie pan co jeszcze mnie niepokoi w tej ustawie? Szukam w niej sposobu na to żeby gmina mogła zdecydować czy chce do tej metropolii, czy nie chce i nie ma tam tego w tej ustawie. To jest demokratyczne?

Nie, ale jest…

To jest obywatelskie, to jest samorządowe rozwiązanie?

Ale jest, szanowny panie redaktorze, przede wszystkim podstawową jednostką samorządów w Polsce jest gmina.

No więc właśnie i gminy muszą, po prostu muszą, bo tak chce ustawodawca, czyli większość sejmowa.

Ta ustawa, a pamięta pan, jak były tworzone powiaty, czy gminy się wypowiadały, w którym chcą być powiecie, czy nie?

Bywały na ten temat dyskusje,  bywały spory, bywały protesty.

Będą i tu też będą i tu też będą.

I pamiętamy wszyscy, co się działo wtedy, kiedy miało być 12 województw.

Ale szanowny panie redaktorze i tu też będą. Żeby nad czymś dyskutować…

To dlaczego tego nie wpisać do ustawy?

Żeby nad czymś dyskutować to trzeba najpierw mieć projekt, który się pokaże i się zaczyna dyskusję, a nie przed projektem dyskusja.

A pamięta pan, jak w 2014 Platforma Obywatelska wniosła projekt ustawy o powiatach metropolitalnych, które potem się zamienił w ustawę o związkach metropolitalnych? Pamięta pan, co wtedy PiS mówił o tej ustawie? Pamięta pan, w 2014?

Tak i dlatego…

Mówiliście pomysły bardzo antyobywatelskie, arbitralne, bo tam właśnie nie było żadnego sposobu na to żeby gmina mogła wyrazić zgodę. Potem do tej ustawy pod wpływem również waszych krytyk wpisano to, że 70 proc. gmin musi być za wejściem do związku metropolitalnego. W waszej ustawie nie ma na ten temat ani słowa.

Ale jak 70 proc. to też arbitralność, bo 30 wtedy nie ma głosu.

Ale to jest demokracja, 70 proc. do 30 to jest jakiś element, zalążek demokracji, u was demokracji nie ma w ogóle.

Nie, nie, nie wiem czy to jest demokracja. Ale to są tezy, które pan formułuje, które nie są prawdziwe. Ja mówię panu, że nie możemy się obrażać na rzeczywistość. Rzeczywistość jest taka, że metropolia warszawska czy chcemy, czy nie chcemy, czy jest ustawa, czy nie ma, ona istnieje. Ona istnieje i funkcjonuje. Tylko nie ma dzisiaj mechanizmów prawnych, które pozwalają na dobrą współpracę w ramach tej metropolii. Rozmawiajmy o tym, nie panie redaktorze, nie…

To niechże ona istnieje, tylko niech ona nie będzie politycznym ciałem.

Nie, koniec rozmowy o polityce, nie, koniec rozmowy o polityce.

Nie twórzcie politycznego ciała, nie każcie mieszkańcom podwarszawskich gmin wybierać prezydenta Warszawy.

Ale mogę coś powiedzieć. Ale mogę coś powiedzieć?

Proszę.

Koniec rozmowy o polityce. Porozmawiajmy jednak o konkretach, o tym, co ta ustawa przyniesie dla ludzi, bo to jest w tej ustawie.

Ale moim zdaniem ta ustawa jest polityczna.

Bo to jest w tej ustawie najważniejsze. Wie pan, większości ludzi, wie pan co, większości ludzi…

Jest ustawa o związkach metropolitalnych, która wszystko to załatwia, co ludziom w ogóle potrzeba.

Powiem panu tak, nie, nie, to jest nieprawda i nie mamy czasu żeby o tym dyskutować i zresztą nie ma większego znaczenia w tej chwili, bo ludzi nie interesują mechanizmy, jakie zostaną zapisane, ludzi interesują konkrety. A konkrety są takie, co dzięki tej ustawie będziemy w stanie załatwić. Ja panu podam taki przykład, na przykład, znana panu…

Przykład, na przykład…

Na przykład ulica Żołnierska w Warszawie, bardzo ważna arteria komunikacyjna po prawej stronie Wisły. Część jej leży w Warszawie, część leży już poza granicami Warszawy. Efekt był taki, że ten kawałek, który był poza granicami Warszawy przebudowali na dwujezdniówkę, a w Warszawie było wąskie gardło, bo nie udało się tego w żaden sposób skoordynować.

Teraz będzie inaczej.

Tak, teraz będzie inaczej. Następna sprawa, pamięta pan przykład, pamięta pan to, jak autobusy komunikacji miejskiej w Warszawie przejeżdżały przez gminę Jabłonna i nie zatrzymywały się na przystankach, bo się Jabłonna nie dogadała z Warszawą?

To wszystko można robić bez politycznej czapki. To wszystko można robić bez prezydenta, który zarządza tym wszystkim.

No jak robić. Okazuje się, okazuje się…

I też ma radę, która takie sprawy może blokować.

Ale dzisiaj też jest prezydent, ale dzisiaj też jest prezydent.

Ale małej Warszawy.

Ale to martwimy się o to, że będzie miał ten prezydent większe możliwości koordynowania działań w obrębie szerszym, całej metropolii? Że będzie rada, która będzie tego prezydenta kontrolować? Ja nie wiem, jakie pan tutaj widzi problemy?

W tym, że ta rada będzie jeśli nawet prezydent zostanie wybrany i będzie opozycyjny, ta rada będzie mogła go blokować, a jest duża szansa, czy PiS ma dużą szansę tą radę opanować. Tak wygląda ta ustawa.

Ale nie, ale jak to rada opanować. To taką samą szansę ma opozycja dzisiejsza, a w Warszawie już rządząca.

Ale widać jakie są sympatie polityczne Warszawy, a tu ma być 18 radnych i obwarzanka, gdzie ma być 33 radnych.

Ale powiedziałem panu przed chwilą, panie redaktorze słuchajmy się nawzajem.

Dobrze, ja pana słucham, tylko mówię, co jest w tej ustawie.

Niech pan nie wraca do tej rady, bo mówiłem już, że zmienimy te kwestie.

Panie pośle, na koniec, postawię jedną tezę i chciałbym żeby pan się do niej odniósł: pan nie miał wiele wspólnego z procesem powstawania tej ustawy?

Dlaczego pan tak uważa?

Tak uważam.

Nie, to jest, oczywiście to nie jest moja ustawa w tym sensie to co pan na antenie nie jest prawdą, to jest ustawa klubu parlamentarnego.

Oczywiście, ale zaryzykuję twierdzenie, że ta ustawa powstała w ministerstwie spraw wewnętrznych i tam ją napisano.

Dyskutowana wiele lat, nie, to jest projekt poselski. Oczywiście my korzystaliśmy z pomocy…

Nie, on formalnie jest poselski, to ja rozumiem.

Korzystaliśmy z pomocy ekspertów, legislatorów, to jest oczywiste.

Napisana jest w MSW, proszę to przyznać.

Korzystaliśmy, klub parlamentarny ma swoich legislatorów, również ma swoich ekspertów, korzystaliśmy z wszelkiej, możliwej pomocy żeby stworzyć dobry projekt. I dzisiaj po tej dyskusji, którą odbywamy, widzę, że to jest dobry projekt, bo nie ma żadnych merytorycznych zarzutów do tego projektu.

A ile, to ile ten projekt ma artykułów?

Wszystko się skupia na polityce.

Panie pośle, ile ten projekt ma artykułów?

I wszystko się skupia na próbach ośmieszenia, żartowania.

Ile ten projekt ma artykułów?

A to quiz, teraz robimy, ile jest artykułów?

Nie, to nie jest quiz, nie, tylko jeśli pan mówi, że powstawała na pańskich oczach ta ustawa, to ile w niej jest artykułów?

Niech pan mnie przepyta o każdy szczegół w tej ustawie.

Nie, ja nie chcę o każdy szczegół, ale ile ma artykułów.

To dokładnie panu wytłumaczę.

To jest proste, dla twórcy ustawy to jest proste pytanie.

Wie pan to…

Rząd wielkości.

Niech pan da spokój panie redaktorze, przede wszystkim będzie jeszcze jedna ustawa, druga wprowadzająca. Podzieliliśmy tą ustawę właśnie z tego względu żeby zrobić ustawę ustrojową jedną, drugą techniczną, więc to ile jest artykułów nie ma znaczenia. Rozmawiajmy o tym, co w tej ustawie jest i co ona przyniesie warszawiakom.

Bo ja mam poczucie, że ta ustawa powstała w MSW i ta ustawa jest pomysłem Mariusza Błaszczaka na to żeby zostać prezydentem Warszawy.

Ale nie, no to jest jakaś pana teza rzeczywiście.

Tak, to jest moja teza, przyznaję.

Ciekawa myślę, nie słyszałem o takich planach. Jeśli chodzi o to, kto będzie kandydatem PiS na prezydenta Warszawy to jest na to mamy bardzo dużo jeszcze czasu, bo wybory…

A pan by chciał być prezydentem takiej Warszawy, metropolitalnej?

Ale absolutnie nie dam się nawet wciągnąć w dyskusję na ten temat.

Ale chciałby pan, czy nie, może pan ujawnić fragment swoich marzeń politycznych?

Panie redaktorze o tym będzie, myślę, że każdy kto mieszka tutaj i działa tutaj chciałby być. Natomiast to jest jedno to jest chcieć, a drugie jest móc. Po pierwsze trzeba być nominowanym przez swoje ugrupowanie polityczne, a potem jeszcze trzeba wygrać wybory. I obawiam się, że ta histeria ze strony Platformy Obywatelskiej to jest historia związana z przekonaniem, że po aferze reprywatyzacyjnej w Warszawie, po tej kompromitacji i po tym, jak dzisiaj wiemy, jaką w tej aferze odegrała rolę obecna władza w Warszawie, Platforma będzie miała problem żeby te wybory wygrać. I dzisiaj rozpętuje histerię, panie redaktorze.

Jacek Sasin…

Żeby na tej histerii, na tych strachach, na tym, co pani Gronkiewicz-Waltz wczoraj mówiła i straszyła warszawiaków o jakimś niebudowanym metrze, żłobkach, przedszkolach, kompromitacja pani prezydent Gronkiewicz-Waltz, ta wczorajsza konferencja, że będzie chciała na tych strachach wygrać wybory.

Pytanie czy kompromitacją autora ustawy jest to, że nie wie ile ona zawiera artykułów.

No nie…

Jacek Sasin, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.

"Najpóźniej w poniedziałek do Sejmu trafi pełna ustawa o metropolii warszawskiej. Każda z gmin zachowa samodzielność – własny budżet i podatki"

 

Najpóźniej w poniedziałek  do Sejmu wpłynie pełna ustawa o powiększeniu Warszawy - z przepisami wprowadzającymi, technicznymi, przejściowymi. Wtedy będzie to całość prawa i będziemy mogli procedować – zapowiada, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”, poseł PiS Jacek Sasin.

Polityk dodaje, że dziwi go negatywny odzew samorządowców na ustawę, ponieważ będzie ona dla nich korzystna. Jeżeli słyszę ze strony samorządowców, że ustawa ma im odebrać samodzielność, ma odebrać tożsamość, ma spowodować, że dorobek wielu lat zniknie, to znaczy, że albo nie znają ustawy, albo posługują się złą wolą – uważa Gość Radia ZET. Zapewnia, że gminy zachowają samodzielność. Dodaje, że każda z gmin będzie miała swój budżet, swoje podatki i będzie mogła realizować swoje lokalne zadania.

Podkowa Leśna poza metropolią warszawską? Im więcej osób pracuje nad jakimś rozwiązaniem , sprawdza i kontroluje, to okazuje się, że możliwość popełnienia błędu jest jeszcze większa. Podczas przepisywania listy gmin, gdzieś to wypadło i nikt tego nie zauważył i nie skorygował – odpowiada Jacek Sasin. Zapewnia, że już jest przygotowana poprawka, która uwzględnia Podkowę Leśną w planach powiększenia Warszawy.

 

Radio ZET/MA

Więcej: