Stanisław Karczewski: Ludzie dziękują nam za ustawę o drzewach. Wszyscy ją chwalili. Nie wycofywałbym się z niej całkowicie

„Wszyscy zapoznali się z ustawą o wycince drzew i bardzo ją chwalili. Spotykam się z wyborcami – w przeciwieństwie do polityków PO – i Polacy dziękowali nam za tę ustawę” – mówi Gość Radia ZET, marszałek Senatu Stanisław Karczewski. „Ta ustawa ma jakąś lukę prawną, ale intencja jest dobra. Jeżeli coś jest nie tak – zmienimy to, wycofamy się” – zapowiada polityk PiS. Dodaje, że on nie wycofywałby się całkowicie, a jedynie wprowadził zapis, „który uniemożliwi wycinkę drzew po to, aby umożliwić sprzedaż deweloperom”. Dopytywany o dymisję ministra środowiska, odpowiada, że nie ma takiej potrzeby. „Znam go bardzo dobrze, często byłem z nim w trakcie kampanii – zawsze rozdawał sadzonki drzew. I one na pewno nie będą ścinane” – mówi Gość Radia ZET.

Marszałek pytany przez Konrada Piaseckiego o posła PiS, który nie znał nazwiska nowo wybranego sędziego TK, za którym głosował, odpowiada: „Jakby mnie pan zapytał w tej chwili, to też nie pamiętam nazwiska sędziego”. Dodaje, że nie zna również dorobku naukowego Grzegorza Jędrejka i nie czytał żadnej z jego prac.

Konrad Piasecki: A gościem Radia ZET jest marszałek senatu, Stanisław Karczewski, dzień dobry, witam.

Stanisław Karczewski: Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu.

Panie marszałku, patrzę na pana i się niepokoję, co się stało?

A, drobny wypadek, ale wszystko jest okej.

Kołnierz ortopedyczny, tak to się nazywa, to, co pan ma na szyi?

Kołnierz Schantza, tak dokładnie.

Spowodowany urazem nie rdzenia, na szczęście nie rdzenia, tylko kręgów szyjnych?

Nie, nie, choć takie lekkie wstrząśnienie rdzenia chyba było, z tych informacji, jakie mam, to chyba było.

Ale co się stało, kontuzja narciarska, samochodowa?

Narciarska, narciarska, narciarska.

Zderzył się pan, wywrócił się pan?

Zderzyłem się, zderzyłem się.

Z drzewem, z człowiekiem?

Nie, z człowiekiem zderzyłem się.

I?

No dużo narciarzy, bardzo dużo narciarzy, dobre warunki w górach, dobra zima. Dobra zima dla tych, którzy są właścicielami wyciągów, tych, którzy są właścicielami pensjonatów, bardo dobra zima, ale również i dla narciarzy. A ja byłem kilkakrotnie na nartach, ale już w tym roku po raz ostatni.

Zobaczyłem pana i pański wygląd nieco mnie zaniepokoił, bo wygląda pan, jak człowiek poważnie ranny.

Nie, nie jestem poważnie ranny, ale to jest takie dokuczliwe bardzo. Bardzo boli, ale daję sobie jakoś tam radę.

To zdrowia życzymy panie marszałku.

Bardzo dziękuję panie redaktorze.

Nie czuje pan zażenowania patrząc na to, co się dzieje w Trybunale Konstytucyjnym?

Jestem przekonany, że spór polityczny wokół TK już wycichł, został zakończony. I w tej chwili TK, poczekajmy panie redaktorze, dajmy chwilę czasu, niech działa TK. My dokonamy oceny po jakimś czasie, chętnie przyjdę do pana i podzielę się swoimi wrażeniami.

On działa, my się przyglądamy…

Ja w tej chwili…

...i słyszymy, czytanie cudzej korespondencji, odsuwanie sędziów od prowadzonych spraw, zmiany składów orzekających, prezes odmawiająca spotkania z sędziami, to jakiś obraz niepokojący, to jakiś obraz rozpaczy Trybunału Konstytucyjnego.

Panie redaktorze przede wszystkim TK powinien pracować. I powinien pracować intensywnie.

A z tym ma też problem właśnie.

Wczoraj oglądałem jeden z programów, programów publicystycznych, politycznych, mówiących o sytuacji politycznej i jeden z uczestników, to nie było tutaj, to nie było w tym studio, nieważne gdzie, powiedział, że czekano, to mówił marszałek Struzik o wyroku TK dotyczącym janosikowego. Czekaliśmy, ja jako mieszkaniec województwa mazowieckiego, czekaliśmy na ten wyrok, no osiem lat. Także to, poczekajmy, jak będzie funkcjonował, jak będzie działał TK i dokonajmy oceny. Ja jestem przekonany, że TK będzie pracował bardzo dobrze.

Od odejścia prezesa Rzeplińskiego, od końca jego kadencji czekamy już dwa i pół miesiąca? A TK, jak się nie mógł wziąć solidnie do pracy, tak się nie może wziąć.

Panie redaktorze będzie pracował. Wiem o tym.

Obiecywaliście nowy, świeży, uzdrowiony, pracujący, sprawny Trybunał, jest skłócony, niemogący pracować, nie mogący spotkać się z jego prezesem.

Ale jestem przekonany, że będzie pracował i będzie pracował bardzo sprawnie.

A jak pan słyszy o czytaniu korespondencji przychodzącej do sędziów Trybunału, nieładnie się jest tak się zachować?

Nie chcę tego komentować, panie redaktorze nigdy w życiu… Jeśli pan pyta mnie, o moje…

Tak, czy marszałek senatu pozwoliłby sobie na czytanie korespondencji przychodzącej do senatorów?

Do senatorów nie, oczywiście, że nie, nie, nie.

Pan sędzia Muszyński mówi, tłumaczył Trybunał jest urzędem państwowym, z założenia cała korespondencja przychodząca do Trybunału jest korespondencją urzędową.

Wie pan, to jest zgodne z prawem, to wiem o tym, dlatego że ja miałem taką sytuację u siebie w szpitalu…

Naprawdę!?

Naprawdę. Miałem taką sytuację…

Ale z jakim prawem!? No konstytucyjnie obowiązuje tajemnica korespondencji.

Miałem taką sytuację, panie redaktorze, proszę to czytać przepisy prawne, możemy spotkać się następnym razem…

Ale konstytucja!

Co konstytucja?

Ważniejsza niż wszelkie przepisy.

Mówię panu o tym, jaka jest sytuacja prawna, bo sam kiedyś spotkałem się z taką sytuacją. Przyszła do mnie korespondencja, otwarta. Zapytałem się dlaczego? Okazało się, że faktycznie, byłem wzburzony tym, podobnie, jak pan redaktor, okazało się, że to jest zgodne z przepisami, zgodne z prawem. Było to zaadresowane do mnie, jako ordynatora oddziału chirurgicznego i pani dyrektor przeczytała ten list. Przeczytała to.

Uważam, że za oburzające, zawsze oburzające praktyki.

Ale ja też tak uważam, jak pan, natomiast takie jest prawo i jeśli trzeba je zmienić, bardzo chętnie je zmienię.

A czy jest pan dziś pewny, że mieszkająca w Berlinie prezes Przyłębska jest najwłaściwszym człowiekiem na stanowisku prezesa Trybunału?

Nie wiem czy mieszka…

Mieszka w Berlinie, to mówi oficjalnie, że mieszka z mężem, który jest ambasadorem w Berlinie.

Panie redaktorze pomieszkuje pewno tak, no bo z mężem trzeba mieszkać, ja mieszkam z żoną w Warszawie.

No właśnie.

Choć mam mieszkanie gdzie indziej, to główne. Natomiast, panie redaktorze, chyba za wcześnie w tej chwili na ocenę pracy TK.

Dwa i pół miesiąca! Dwa i pół miesiąca on już działa.

Nie, poczekajmy pół roku. Spotkam się i bardzo chętnie porozmawiam na temat…

Dla prezesa Rzeplińskiego pan nie był taki łaskawy, dla pani Przyłębskiej jest pan znacznie bardziej łaskawy.

Jestem, jestem, jestem. Nie tylko dlatego, że pani prezes jest kobietą, tylko że pani prezes dopiero rozpoczyna, a pana prezesa poznaliśmy bardzo dobrze w roli nie sędziego TK, nie prezesa TK, tylko polityka. Niepotrzebnie. Ja kiedyś miałem inną opinię o panu prezesie Rzeplińskim, ale to bardzo szybko zmieniłem, mogę nawet bardzo dokładnie powiedzieć, w którym momencie i kiedy zmieniłem, to było w czerwcu, szybko czas biegnie, w 2014 r.

A o sędzi Przyłębskiej pan nie zmienia opinii?

Na razie mam bardzo dobrą opinię.

Nawet widząc i słysząc, co się dzieje?

Panie redaktorze, zmieniam czasami zdanie, tak jak chociażby w stosunku do pana prezesa Rzeplińskiego, zobaczymy. Ja w tej chwili daję duży kredyt zaufania i bardzo dobrze oceniam i kwalifikacje i chęć i operatywność pani prezes, życzę jej i życzę TK żeby normalnie funkcjonował.

A umie pan wytłumaczyć dlaczego nie przestrzega się elementarnych zasad w wyborze nowych sędziów Trybunału?

Panie redaktorze…

Mówię o tym, co działo się w sejmie.

Tak, jak ja oglądałem pana Budkę to myślałem, że to jest człowiek, który przyleciał gdzieś z Marsa i nagle znalazł się w jakiejś innej rzeczywistości. Oderwał się od rzeczywistości.

Ale jak pan oglądał posła Żalka, który nawet nie znał nazwiska sędziego, którego wybrał właśnie.

Wie pan co, jak pan by mnie w tej chwili zapytał, przepraszam, też nie pamiętam tego nazwiska, szczerze mówię panu.

Jak się nazywa nowo wybrany sędzia Trybunału Konstytucyjnego?

Nie, panie redaktorze, no właśnie niech pan patrzy na mnie, a, spojrzał pan, no tak…

Spojrzałem.

No to wie pan, ja nie mam tego.

Bo nazwisko jest dosyć skomplikowane, Grzegorz Jędrejek.

Jędrejek. Jędrejek tak, pamiętam, faktycznie. Pan profesor, pan profesor Jędrejek.

Ale poseł Żalek, który domaga się od posłów opozycji żeby skupili się na nowym sędzim, na jego dorobku naukowym, na jego pracach naukowych i niepamiętający, gdzie on pracuje, jaki ma dorobek naukowy i niewiedzący, jak się nazywa, przyzna pan, zabawny.

Nie, jaki dorobek dokładnie też nie wiem, nie czytałem żadnej jego pracy, dwieście prac naukowych, profesorem UKWS jest, także jest…

UKSW…

UKSW, przepraszam, UKSW, Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Dlaczego nie przestrzegać zasad, dlaczego nie poczekać siedmiu dni tak, jak każe…

Okej, bardzo dobrze, ale dlaczego, ale zgodnie, również ten przepis mówi, że jeśli sejm zadecyduje inaczej może być inaczej.

Ale po co?

Zadecydował i… No dlatego żeby był pełny skład. Przed chwilką pan mówił, że nie ma pełnego składu, jest pełny skład i w tej chwili będzie funkcjonował. Pan sędzia Wróbel zrezygnował, więc trzeba było szybko uzupełnić. Pan mówi, że nie mógł funkcjonować, będzie funkcjonował, bo teraz…

Z czternastoma czy piętnastoma sędziami nie może funkcjonować.

W pełnym składzie, w pełnym składzie będzie funkcjonował.

To akurat nie jest kluczowe.

Ale ważne, ale ważne panie redaktorze i bardzo dobrze, że został. Ale jeżeli wychodzi, panie redaktorze, dokończę ten wątek. Jeżeli wychodzi polityk opozycji i grzmi, i mówi, że niezgodnie z prawem, niezgodnie z przepisami, to powinien zapoznać się wcześniej z tymi przepisami, przeczytać i dowiedzieć się, jakie są przepisy.

A czy senatorowie, posłowie i prezydent nie powinni wcześniej zapoznać się z ustawą, która pozwoliła na wycinkę drzew?

Wszyscy się zapoznali panie redaktorze.

I?

I wszyscy chwalili.

Bubel, błąd? Brak wyobraźni!?

I wszyscy tą ustawę bardzo chwalili. Ale wracając jeszcze…

O opozycja to tak nie za bardzo chwaliła.

Jak to nie, opozycja bardzo chwaliła, skoro, ja doskonale pamiętam ich wypowiedzi, w tej chwili czytane są i cytowane wypowiedzi i posłanek, ale również i senatora Pocieja, który chwalił tą ustawę. I wszyscy chwalili i byli zadowoleni z tego, bo intencja tej ustawy była bardzo dobra.

I co się stało.

Ma pan działkę, panie redaktorze?

Nie.

A ja mam.

Nie, nie, mam, zapomniałem, że mam, tak.

Ma, no tak, zapomniałem.

Ale dawno na niej nie byłem.

Ale co, rosną tam drzewa. Jeśli pan by chciał

Pewnie rosną, tak.

A nie wie pan, no dobrze. Panie redaktorze bardzo wielu właścicieli działek chciałoby dosadzić nowe drzewa, nie może, bo stare rosną, nie można było wycinać, było to skomplikowane.

To może trzeba konsekwentnie bronić tej ustawy.

Panie redaktorze, ja się spotykam, w przeciwieństwie chyba do polityków PO, spotykam się z wyborcami. Bardzo wielu wyborców, bardzo wielu Polaków dziękowało za tą ustawę. Mówiło, że wreszcie jest spokój, wreszcie będzie normalność. Ale ta normalność okazała się, że nie jest w pełni.

Czyli dzisiaj rozumiem, uważa pan, że błędem była ta ustawa.

Znaczy ta ustawa jest dobra, natomiast ma jakąś lukę prawną, ja też nie znam dokładnie przepisów tej ustawy, ma jakąś lukę.

Dobra ustawa, tylko wycinka fatalna.

Intencja jest dobra. Pewno pan powie w tej chwili, że to piekło jest wybrukowane dobrymi intencjami.

Pan to powiedział.

Tak, ale tak czasami jest, no więc szybciutko trzeba zmienić. My zmienimy. Jeżeli coś jest nie tak, jest źle, potrafimy się z tego wycofać i wycofamy się. Ja bym nie wycofywał się całkowicie. Zrobiłbym taki zapis, który uniemożliwiałby wycinkę drzew po to, aby umożliwić sprzedaż działki deweloperom, to bym zrobił. Nie wiem, jak to jest możliwe. Natomiast widzę i słyszę, że jest taki problem.

Czyli jeszcze zmiana poczeka.

Natomiast jeśli panie redaktorze jeszcze pan mówi, to jestem przekonany, że wiele tych wycinek, które pokazywane są w różnych programach telewizyjnych, o których się mówi, wcale nie dotyczą tej ustawy. To są zupełnie inne wycinki, zupełnie nie w ramach tej ustawy i dlatego jest tak napędzana ta… Jest problem, ten problem szybciutko rozwiążemy i to panu obiecuję.

A czy nie uważa pan też, panie marszałku…

I również radiosłuchaczom.

Nie uważa pan, że za poparcie dla tej ustawy, jakie ministerstwo środowiska wystosowało ministrowie Szyszce należałaby się dymisja, że akurat on powinien być najbardziej przewidujący i najbardziej czuły, troskliwy i wrażliwy na los drzew?

Nie, panie redaktorze, jesteśmy czuli. Ja mogę powiedzieć tak, że znam bardzo dobrze pana prof. Jana Szyszkę, często z nim byłem, w trakcie kampanii wyborczej, zawsze miał sadzonki drzew ze sobą i rozdawał. To piękny gest.

Żeby było co ścinać potem.

Naprawdę, nie, te drzewa, które wyrosły z tego nie będą na pewno ścinane, ale przecież to pan prof. Jan Szyszko doprowadził do tego i tak naprawdę to dzięki w dużej mierze jego inicjatywie nie doszło do sprywatyzowania lasów, czego chciała PO, a o tym wiemy i pan wie i radiosłuchacze wiedzą.

To krótkie pytanie, przedostatnie jest takie, czy jest taka liczba podpisów, które złożone pod referendum edukacyjnym przekonają PiS do jego przeprowadzenia?

Panie redaktorze, gdyby to referendum zostało rozpisane po wyborach, wtedy, kiedy my wygraliśmy wybory, mówiliśmy od wielu, wielu lat, że likwidujemy gimnazja, to by miało sens. W tej chwili zbieranie podpisów właściwie nie ma zupełnie sensu.

Nie, no ma sens, jest dopiero luty.

Nie ma.

Wobec czego, gdyby szybko przeprowadzić referendum to można by tę reformę zahamować, a przynajmniej opóźnić jej wejście w życie.

Panie redaktorze, ponieważ ja w przeciwieństwie do polityków PO spotykam się również z samorządowcami, wiem, że zdecydowana większość samorządowców jest już bardzo dobrze przygotowana, bardzo dobrze przygotowana, czekała na tą reformę.

Panie marszałku, czyli niezależnie jaka będzie liczba tych podpisów, wyrzucicie je, wyrzucicie je?

Ja nie mówię, że wyrzucimy.

Przejdziecie nad nimi do porządku dziennego.

Na pewno przeprowadzimy dyskusję na ten temat. Ja jestem zwolennikiem…

Ale referendum nie będzie.

Ja jestem zwolennikiem referendum, natomiast referendum nie może być taki wytrychem, który wszystko otwiera i wszystko robi. Ja nie chcę powiedzieć, że to jest musztarda po obiedzie, ale trochę za późno. Ta reakcja polityków opozycji powinna być wcześniejsza. Rozmawiam, tak jak mówię, z wieloma samorządowcami, zdecydowana większość z nich już ma bardzo dobrze poukładany plan. Wstrzymała pewne inwestycje po to żeby właśnie skorzystać, czasami z budynków po gimnazjach.

Więc zmiana, likwidacja gimnazjów będzie

Wiedzą już, co będzie w miejsce…

…i płacze, zgrzyty zębami nie pomogą.

Ale dobrze, no jest grupa osób, która jest niezadowolona. Ale to jest zdecydowana mniejszość. Nawet panie redaktorze, gdybyśmy to referendum, wie pan, ja bym mógł powiedzieć tutaj tak, a ryzykujemy, dobrze, robimy referendum, to referendum byśmy wygrali, jestem przekonany.

To wygrajcie, to zróbcie, wygrajcie.

Ale po co robić, po co sto milionów wydawać, skoro mamy badania. Panie redaktorze, wie pan, gdyby…

To na koniec, bo czas bardzo nagli.

…ale dobrze, no czas, gdybyśmy mieli badania opinii społecznej, takie fifty-fifty, prawda, ale jest zdecydowana większość obywateli w Polsce jest za tym żeby wzmocnić szkoły średnie, wzmocnić szkoły podstawowe. Pan jest nauczycielem, nie, nie jest pan, pan jest dziennikarzem.

Dziennikarzem, z wykształceniem nauczycielem.

Ja teraz jestem politykiem i chirurgiem, ale pan jest z wykształcenia, kiedyś pan pracował i mówił pan, więc ja jestem przekonany, że pan również jest za tym żeby liceum trwało cztery lata.

Cztery lata. Panie marszałku, ostatnie pytanie…

Dziękuję bardzo, że pan będzie głosował tak, jak ja, dziękuję bardzo.

…nie, jeszcze nie dziękujmy sobie, tylko jedno pytanie, za co by chciał pan postawić pomnik Jarosławowi Kaczyńskiemu, pytają słuchacze, bo pan by chciał.

Nie znam takiego pytania. Ja nie mówię, że ja bym chciał. Padło pytanie, czy w przyszłości, ja uważam pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego za bardzo poważnego polityka.

Zna pan polityków, którym się za powagę stawia pomnik?

Panie redaktorze, ja mogę tylko, panie redaktorze bardzo poważnym, dobrym i sprawnym politykiem i bardzo skutecznym.

I pomniki mu się należą.

Ale panie redaktorze, ja nie mówię, ja nie będę stawiał nikomu pomników. Nie chciałbym żeby za życia była mowa. Postawiliśmy jeden pomnik panu prezydentowi Lechowi Wałęsie, jest lotnisko jego imieniem nazwane, bardzo wielu i polityków i obywateli uważa, że to przedwczesne i bardzo złe rozwiązanie.

Stanisław Karczewski, dziękuję bardzo.

Bardzo dziękuję. Pozdrawiam radiosłuchaczy.

Dalszy ciąg na radiozet.pl.

Stanisław Karczewski o „Klątwie”: To bluźnierstwo, które obraża moje uczucia religijne. Zrobiłbym wszystko, żeby to zablokować

 

Nie widziałem i na pewno nie obejrzę „Klątwy”. To nie jest sztuka, tylko bluźnierstwo, obraża moje uczucia religijne – mówi Stanisław Karczewski w internetowej części programu. Gdybym był prezydentem Warszawy, to zrobiłbym wszystko, żeby wstrzymać ten spektakl. Nie pozwoliłbym na to – dodaje. Zdaniem marszałka Senatu, „wszystko, co jest poniżej pewnego poziomu nie powinno być finansowane”. Karczewski uważa, że sprawą powinna się zająć prokuratura. Nie można się zakrywać parawanem sztuki. Są pewne granice, które tutaj zostały przekroczone – komentuje.

Gość Radia ZET odpowiada również na pytania o opozycję, Senat i pomniki dla Jarosława Kaczyńskiego.

RADIO ZET/MA

Więcej: