Krzysztof Czabański

Gościem Moniki Olejnik w Radiu ZET jest Krzysztof Czabański, poseł PiS i pełnomocnik rządu ds. reformy mediów publicznych.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Krzysztof Czabański, wiceminister kultury, witam Monika Olejnik, dzień dobry.

Krzysztof Czabański: Witam panią, witam państwa.

Monika Olejnik: Panie ministrze, protestują organizacje międzynarodowe w sprawie tego, co się dzieje w mediach publicznych, protestuje komisarz Unii Europejskiej, co pan na to?

Krzysztof Czabański: No trochę późno protestują, bo mieli wiele lat na to żeby zobaczyć, że media publiczne w Polsce są niszczone i są w bardzo złej sytuacji. Donald Tusk już w 2007 r., w kampanii wyborczej zapowiedział, że media publiczne powinny być albo zlikwidowane, albo jeżeli się nie uda zlikwidować to mocno osłabione i wezwał do niepłacenia abonamentu, jak pani pamięta, jak sądzę.

Monika Olejnik: Ale pamiętam również, że pan chciał postawić przed Trybunałem Stanu Donalda Tuska, czy nadal podtrzymuje pan.

Krzysztof Czabański: Tak jest, napisałem wtedy list otwarty, w którym powiedziałem, że za zniszczenie mediów publicznych powinien odpowiadać przed Trybunałem Stanu. I nadal tak uważam.

Monika Olejnik: Ale zdaje się, że ta reforma, którą chce przeprowadzić PiS to nie chodzi o zniszczenie za niepłacenie abonamentu, tylko zniszczenie ideologiczne, bo tak jak mówią pana koledzy to jest skansen kłamstwa to, co się dzieje w telewizji publicznej, kwatera kłamstwa.

Krzysztof Czabański: Chodzi w tej reformie o naprawę, o naprawdę mediów publicznych w różnych obszarach, poczynając od finansowego, który jest zresztą w tej chwili najtrudniejszy do przeprowadzenia, ze względu na skomplikowanie systemu opłaty powszechnej, bo jak wiemy abonament, ten stary abonament płaci niecałe 8 proc. Obywateli.

Monika Olejnik: Tak, przepraszam, ale ustawa medialna, którą państwo teraz przeprowadzili nie mówi o abonamencie, tylko mówi o tym żeby…

Krzysztof Czabański: Tak, ale ja mówię o docelowym modelu.

Monika Olejnik: Tak, tak, ale skoncentrujmy się na niedocelowym modelu, na tym, który teraz leży na biurku pana prezydenta.

Krzysztof Czabański: Czyli tymczasowo skoncentrujemy się na tymczasowym kroku, bardzo proszę.

Monika Olejnik: Tak, tak, ten tymczasowy krok to są pana zobowiązania żeby w telewizji publicznej nie było Tadli, Kraśki i kogo jeszcze?

Krzysztof Czabański: Wie pani co, żeby nie było nachalnej propagandy, tak to nazwijmy. Jeżeli użyłem przykładowo pewnych nazwisk, jako egzemplifikacji do tej…

Monika Olejnik: I Lisa.

Krzysztof Czabański: …do tej takiej, Lisa, jak pani przypomina również, do pokazania, że jakiej propagandy ma nie być, że to jest właśnie propaganda, to nie jest dziennikarstwo, to być może zrobiłem źle używając nazwisk, ale chodziło o to żeby nie było tej nachalnej propagandy.

Monika Olejnik: A na czym polega ta nachalna propaganda według pana?

Krzysztof Czabański: Brak bezstronności. Sama ustawa o mediach publicznych zakłada już równy stosunek do uczestników dyskursu publicznego, że to jest obowiązek mediów publicznych, pani nie musi być obiektywna i bezstronna, pan Lis, jako publicysta nie musi być obiektywny i bezstronny, wręcz przeciwnie powinien być stronniczy, bo tylko wtedy publicystka ma sens, prawda.

Monika Olejnik: Oczywiście, pan Sakiewicz nie musi być bezstronny i pan Karnowski nie musi być bezstronny, prawda.

Krzysztof Czabański: Ja, jako publicysta też przez lata byłem stronniczy, tak, bo opowiadałem się za pewnym projektem, zwalczałem inne projekty publiczne, itd., to jest zresztą barwa i zaleta publicystów.

Monika Olejnik: Wie pan różnica między mną a panem polega na tym, że ja potrafię krytykować Platformę Obywatelską, a pan nie potrafi…

Krzysztof Czabański: A ja też potrafię.

Monika Olejnik: A pan nie potrafi krytykować PiS, o, no więc właśnie.

Krzysztof Czabański: Ale ja też potrafię krytykować PO.

Monika Olejnik: A ja potrafię jedno i drugie. A pan tylko jedno. Tak.

Krzysztof Czabański: Pani redaktor, nie, nie, nie…

Monika Olejnik: Tak, tak, tak…

Krzysztof Czabański: To pani nie zna moich tekstów w takim razie, skoro tak pani mówi, a jeżeli pani się w tej chwili tego pani nie nadrobi tego braku, nie przeczyta pani teraz moich tekstów, ale to niech się pani odwoła choćby do Jarosława Kaczyńskiego, który publicznie nieraz mówił o tym, że jestem człowiekiem, który się wielokrotnie przeciwstawiał PiS i jemu osobiście w pewnych koncepcjach, ale zostawmy to na boku. Chodzi o to, że są dwie role…

Monika Olejnik: Ale jak mówi pana grzechy były na tyle małe, że to, co pan robił wielkiego te grzechy są wybaczone, o ile sobie przypominam.

Krzysztof Czabański: Ja nie sądzę żeby moje grzechy były małe.

Monika Olejnik: Dobrze, ale skoncentrujmy się, skoncentrujmy się…

Krzysztof Czabański: Pan prezes bardzo uprzejmie się o mnie wyraził i cieszy mnie, że je nadrobiłem. Ale nie w tym rzecz.

Monika Olejnik: Ale skoncentrujmy się na dziennikarzach. Ale proszę powiedzieć, czy teraz tych dziennikarzy, o których pan mówi, że to byli dziennikarze bezstronni, nie bezstronni, zastąpią Karnowscy, Sakiewiczowie, Stankiewicz, etc.?

Krzysztof Czabański: Ja wiem, co powinno być w telewizji publicznej. Programy, które są miejscami, gdzie się kształtuje opinia publiczna, gdzie występują różne strony dyskursu publicznego powinny być prowadzone przez osoby, które nawet jeżeli mają poglądy polityczne, a każdy z nas w gruncie rzeczy ma poglądy polityczne, żeby osoba, która prowadzi te programy tych poglądów nie objawiała w trakcie programu, żeby nie różnicowała swoich rozmówców, czy gości w zależności od tego czy lubi ich za ich poglądy polityczne, czy ich nie lubi.

Monika Olejnik: I rozumiem, takim programem jest Jana Pospieszalskiego program, to jest program obiektywny?

Krzysztof Czabański: Ja mówię o tym…

Monika Olejnik: No, ale pytam się pana ministra.

Krzysztof Czabański: …że programy, na pewno ten program jest bardziej obiektywny…

Monika Olejnik: Od?

Krzysztof Czabański: Niż był program, czy jest program, bo cały czas jest, program redaktora Lisa.

Monika Olejnik: Ale Jan Pospieszalski cały czas jest w telewizji publicznej, nie zauważyłam żeby został zdjęty jego program.

Krzysztof Czabański: Ale program Lisa, program Lisa też jest o ile się nie mylę, prezes Daszczyński zapowiedział, że będzie tylko do końca stycznia ten program, co zresztą tak na marginesie protestu redaktora Lisa, zwracam uwagę, że jego program został uruchomiony w telewizji za rządu PiS tak i za rządu prezesa rekomendowanego przez PiS, czyli Andrzeja Urbańskiego, a ma być zniesiony z anteny za rządu prezesa rekomendowanego przez Platformę Obywatelską, więc nie bardzo rozumiem dlaczego redaktor Lis protestuje przeciwko PiS, zamiast wysłać list pochwalny do PiS.

Monika Olejnik: No tak, bo ja chyba z trybuny sejmowej słyszałam odniesienia nawet do programu Lisa, mam wrażenie, zresztą pan minister był łaskaw powiedzieć, że to pana zobowiązanie żeby nie było Lisa, Tadli i Kraśki, więc myślę, że do pana też powinien napisać list.

Krzysztof Czabański: Pochwalny?

Monika Olejnik: Nie, list z zapytaniem.

Krzysztof Czabański: Wie pani, w kampanii wyborczej wyborcy, z którymi się spotykałem bardzo krytykowali telewizję publiczną. A telewizja publiczna powinna dawać wzorce w każdej dziedzinie, nie tylko programowej, choć to przede wszystkim, ale również postępowania z ludźmi, ze swoimi pracownikami, nie powinni ich wyrzucać do firm leasingowych, nie powinna ich przerzucać na umowy śmieciowe. Powinna być przykładem na rynku medialnym dla innych mediów, po to żeby podciągać te standardy i taką telewizję i takie media publiczne chcemy stworzyć i do tego będzie służył również i ten pierwszy krok służy i ten drugi.

Monika Olejnik: I telewizja…

Krzysztof Czabański: Krok, tak zwana duża ustawa medialna, która jest szykowana.

Monika Olejnik: A telewizja za czasów Bronisława Wildsteina była obiektywna?

Krzysztof Czabański: Była bardziej spluralizowana niż przed Bronisławem Wildsteinem.

Monika Olejnik: No za czasów Bronisława Wildsteina, Bronisław Wildstein przeniósł, chciał przenieść mój program koło północy.

Krzysztof Czabański: Ale to już pani teraz mówi o swoich prywatnych sprawach.

Monika Olejnik: To nie są prywatne sprawy. Ja byłam dziennikarką telewizji publicznej, to nie są prywatne sprawy. To nie są prywatne sprawy.

Krzysztof Czabański: Rozumiem, ale były różne programy. Były różne programy i nie sądzę żeby Bronisław Wildstein chciał zrobić monolityczną telewizję, zresztą jeżeli pani poczyta jego obecne teksty, on bardzo upomina się o to żeby telewizja nie była zawłaszczona przez jakąkolwiek partię.

Monika Olejnik: No bardzo. Powiedział mi, że o 23.15, czy 23.30 to jest świetny program na żywo, publicystyczny.

Krzysztof Czabański: To niech pani zaprosi Bronisława Wildsteina i go przepyta.

Monika Olejnik: Nie, ale ja panu tłumaczę, ja panu tłumaczę jaka była telewizja. No to jaka teraz, kto ma pracować w telewizji, na jakiej zasadzie będą państwo dobierać dziennikarzy?

Krzysztof Czabański: To będzie kierownictwo telewizji dobierać dziennikarzy. Z moich doświadczeń wynika, że w telewizji i w Polskim Radio zresztą, podobnie jak w Polskiej Agencji Prasowej, bo to wszystko są instytucje wchodzące w skład, w ten obszar mediów publicznych, pracuje bardzo wielu, bardzo rzetelnych, profesjonalnych dziennikarzy. I nie ma żadnego powodu żeby przestali tam pracować.

Monika Olejnik: A jak pan odbiera te protesty, które są nadawców, bo ustawa medialna przepychana nocą, ustawa medialna, która jest bez konsultacji…

Krzysztof Czabański: Już pani powiedziałem. Jeżeli, ja bym tym, którzy w Europie, którzy protestują przeciwko planowanym zmianom w mediach, a nie znają ich zresztą, bo nikt z nich nie zwrócił się, ani do ministra kultury, ani do premiera z prośbą o pokazanie projektów i o przedstawienie projektów…

Monika Olejnik: No wszyscy zobaczyli to, co zobaczyli, co się wydarzyło w zeszłym tygodniu.

Krzysztof Czabański: Nie, nic nie zobaczyli, bo zaczęli protestować wcześniej.

Monika Olejnik: No wie pan, trudno coś zobaczyć, jak się w nocy przepycha, że się przetrzymuje senatorów…

Krzysztof Czabański: Nie, no niech pani nie żartuje, nie.

Monika Olejnik: …w dzień świąteczny prawie że, no naprawdę.

Krzysztof Czabański: Niech pani nie żartuje, w Europie…

Monika Olejnik: Polska potrzebuje aż takiej…

Krzysztof Czabański: Niektórzy ludzie w Europie widzą tylko to, co chcą widzieć, mogli zobaczyć wcześniej, że media publiczne w Polsce są dożynane finansowo i za chwilę przestaną istnieć, bo nie wiem czy pani wie, że jeżeli się nie zmieni i to radykalnie systemu finansowania mediów publicznych w Polsce, nie upowszechni się systemu opłat w Polsce, żeby wszyscy płacili tą składkę indywidualną…

Monika Olejnik: Panie ministrze, zgadzam się z panem, ale ta ustawa…

Krzysztof Czabański: To w przyszłym roku przestaną istnieć media publiczne.

Monika Olejnik: Ustawa z biurka prezydenta nie jest o tym.

Krzysztof Czabański: Będzie krach.

Monika Olejnik: Ta ustawa nie jest o tym, ta ustawa jest o tym żeby wywalić tych, którzy przeszkadzają PiS.

Krzysztof Czabański: Nie, nie wywalić tych, którzy przeszkadzają PiS, tylko wymienić kierownictwa mediów, które doprowadziły, one między innymi do tej złej sytuacji kadrowej, programowej i finansowej.

Monika Olejnik: Ideologicznej, to jest najważniejsze.

Krzysztof Czabański: Jakiej ideologicznej?

Monika Olejnik: No jak to, ideologicznej, skoro wyrzuca się określonych dziennikarzy, no to ideologicznej.

Krzysztof Czabański: Nie mówimy o ideologii, mówimy o standardach dziennikarskich, nie o ideologii. Na antenie nie odbywa się ideologia, tylko na antenie odbywa się to, że albo dopuszczamy różne grupy społeczne do wyrażania ich poglądów, do tego żeby mogli brać udział w debacie publicznej, albo nie dopuszczamy. Albo niszczymy w tej debacie, albo pozwalamy im się wypowiedzieć.

Monika Olejnik: Ale jakoś PiS nie został zniszczony, wygrał wybory i po raz pierwszy PiS wygrało wybory tak, że może samodzielnie rządzić, jest prezydent z PiS.

Krzysztof Czabański: Wbrew części mediów publicznych.

Monika Olejnik: To jakie było niszczenie, proszę powiedzieć.

Krzysztof Czabański: A pani nie oglądała tych programów sterowanych?

Monika Olejnik: Tak?

Krzysztof Czabański: No pani Moniko, czy, przecież oglądaliśmy…

Monika Olejnik: Sterowanych, niech pan mi poda program sterowany.

Krzysztof Czabański: Chyba oglądaliśmy różne telewizje.

Monika Olejnik: Apolityczność mediów jest fałszem, media publiczne powinny służyć do rządzenia państwem, władza musi mieć środek przekazu, władza musi mieć wpływ na media publiczne - tak?

Krzysztof Czabański: Nie.

Monika Olejnik: To wszystko Krystyna Pawłowicz. Myli się?

Krzysztof Czabański: To proszę ją pytać, ona się nie zajmuje mediami w PiS.

Monika Olejnik: Nie zajmuje się.

Krzysztof Czabański: I to nie jest pogląd PiS.

Monika Olejnik: Czyli według pana, władza…

Krzysztof Czabański: Ani to nie jest pogląd osób, które zajmują się reformą mediów w Polsce.

Monika Olejnik: Czy Jacek Kurski będzie szefem telewizji publicznej?

Krzysztof Czabański: Proszę spytać ministra skarbu, on będzie powoływał i w momencie, kiedy pan prezydent podpisze ustawę i ona następnego dnia wejdzie w życie i wtedy minister skarbu, ja pani odpowiem tak…

Monika Olejnik: A pamięta pan, jak prezydent Lech Kaczyński mówił, że rządzący nie powinni mieć wpływu na wybór władz telewizji publicznej? Pamięta pan? To były słowa Lecha Kaczyńskiego, kiedy PO chciała przepchnąć swoją ustawę.

Krzysztof Czabański: Do tej pory, do tej pory zresztą w tejże ustawie…

Monika Olejnik: Wtedy Lech Kaczyński mówił „to śmiech, to śmiech” coś takiego powiedział.

Krzysztof Czabański: W tejże zresztą ustawie Platforma na stałe chciała sporządzić mechanizm, że minister skarbu…

Monika Olejnik: Ale nie zrobiła tego.

Krzysztof Czabański: …będzie powoływał.

Monika Olejnik: No właśnie. Ale przeciwstawił się temu prezydent Lech Kaczyński.

Krzysztof Czabański: To jest tymczasowo, a tu jest tymczasowo. I słusznie się przeciwstawił.

Monika Olejnik: A państwo robią to, przeciwko czemu był Lech Kaczyński.

Krzysztof Czabański: Nie, nie, nie. My robimy krok tymczasowy…

Monika Olejnik: Tak, tak!

Krzysztof Czabański: … po to żeby doprowadzić do przekształcenia mediów, gdzie nie będzie rząd powoływał.

Monika Olejnik: Nie, krok tymczasowy jest po to żeby odwołać tych, którzy teraz są, po to jest ten krok.

Krzysztof Czabański: Musimy zmienić kierownictwa mediów publicznych po to żeby je po pierwsze obejrzeć, po drugie żeby razem z nimi współpracować przy tym wielkim przekształceniu. Te kierownictwa pokazały w ostatnich tygodniach, że absolutnie nie chcą współpracować.

Monika Olejnik: Krzysztof Czabański i Monika Olejnik, www.radiozet. pl.

Monika Olejnik: Jak pokazały, że nie chcą współpracować.

Krzysztof Czabański: A te protesty, te na antenie robione?

Monika Olejnik: Jakie na przykład protesty?

Krzysztof Czabański: A Dąbrowa i program pierwszy Polskiego Radia.

Monika Olejnik: To zdaje się już było po ustawie medialnej.

Krzysztof Czabański: Proszę?

Monika Olejnik: Czy pan proponował Dąbrowie współpracę przed tym nim państwo przepchnęli tę ustawę medialną? Nie. Protesty były kiedy?

Krzysztof Czabański: Ale dlaczego miałem mu proponować współpracę, jego obowiązkiem jako dyrektora programu pierwszego było to zachowywać się lojalnie wobec Radia, w którym pracuje. Czy gdyby pani zaczęła się zachowywać nielojalnie wobec współpracownika, wobec właściciela Radia ZET to myśli pani, że długo by pani mogła tu pracować?

Monika Olejnik: A myśli pan, że gdybym puściła hymn to moi właściciele by mnie zwolnili?

Krzysztof Czabański: Ale przecież nie mówimy o hymnie, tylko o akcji protestacyjnej.

Monika Olejnik: Chciałam panu powiedzieć, że krytykowaliśmy rząd prezydenta Francji za to, że obrażał Polskę, a jesteśmy, naszymi właścicielami są Francuzi.

Krzysztof Czabański: Ale nie premier francuski.

Monika Olejnik: Przepraszam bardzo i nikt nas nie zwalniał i nam nie mówił, co mamy mówić i nam nie groził. Także mogliśmy, mogliśmy.

Krzysztof Czabański: A my też chcemy doprowadzić do, no to gratuluję w takim razie.

Monika Olejnik: No właśnie.

Krzysztof Czabański: Chociaż podejrzewam, że gdyby się pani starła z właścicielem to w tym starciu silniejszy by się okazał właściciel.

Monika Olejnik: A kto jest teraz właścicielem, kto jest właścicielem mediów publicznych i telewizji?

Krzysztof Czabański: Obywatele.

Monika Olejnik: Obywatele? Tak?

Krzysztof Czabański: Tak.

Monika Olejnik: I którzy obywatele, czy pan zrobił referendum, albo, albo, referendum w sprawie Kraśki, Tadli.

Krzysztof Czabański: Ale to jest, były wybory, to było referendum.

Monika Olejnik: Przepraszam bardzo, ale czy wybory były po to żeby…

Krzysztof Czabański: Między innymi w tej sprawie, rozliczano władze, nie, ale rozliczano władzę za różne rzeczy, tą władzę, która przegrała wybory, m.in. za poziom i kształt mediów publicznych. Czy nie tak?

Monika Olejnik: Czy pan uważa, że Kraśko zasługuje na to żeby być w mundurze generała na okładce „W Sieci”.

Krzysztof Czabański: To proszę rozmawiać z „W Sieci”, ja nie redaguję „W Sieci”.

Monika Olejnik: Ale ja pytam się pana, przecież to są bracia Karnowscy, którzy zapewne za chwilę
będą pracować w telewizji publicznej, albo w radiu publicznym, więc ja pana pytam, czy Kraśko zasługuje na to żeby być w takim mundurze.

Krzysztof Czabański: Ja tylko mówię, że telewizje publiczne i ludzie, którzy będą tam pracować i robić programy będą musieli przestrzegać wysokich standardów i to pani gwarantuję, bo takie są wymogi i ustawy o mediach publicznych i takie są oczekiwania ze strony polityków, którzy w tej chwili rządzą Polską w wyniku demokratycznych wyborów.

Monika Olejnik: Dobrze, to proszę powiedzieć czy Anita Gargas, która miała magazyn w telewizji publicznej przestrzegała wysokich standardów? No pytam się, no to są programy, „Misja specjalna” zostały zdjęte, czy przestrzegała standardów.

Krzysztof Czabański: Pani redaktor, dlaczego pani ze mnie robi znawcę od mediów, który ma monitorować wszystkie audycje i wypowiadać się na wszystkie, o wszystkich…

Monika Olejnik: Ale skoro pan minister jest znawcą Kraśki, jest Kraśko-logiem, więc pytam się radiologiem…

Krzysztof Czabański: Nie jestem Kraśko-logiem, tylko jestem…

Monika Olejnik: Tadlo-logiem, Liso-logiem…

Krzysztof Czabański: Tylko widzę, jak Kraśko prowadził rozmowy, jak pani Tadla prowadziła rozmowy i jak programy prowadził pan redaktor Lis.

Monika Olejnik: On zdaje się był w kłopocie, bo…

Krzysztof Czabański: Że to są złe programy, jeżeli chodzi o telewizję publiczną, w każdej innej niechby sobie prowadzili.

Monika Olejnik: Ale jaką oglądalność miał Lis, ile pieniędzy przyniósł telewizji publicznej.

Krzysztof Czabański: A pani tak wszystko przelicza w mediach publicznych na pieniądze. A etyka się nie liczy, a rzetelność dziennikarska się nie liczy? Tylko pieniądze? Dlaczego?

Monika Olejnik: Ale to niech pan mi wytłumaczy, co Kraśko zrobił nierzetelnego na przykład, nieetycznego?

Krzysztof Czabański: Kraśko był wyraźnie stronniczy. A pamięta pani rozmowę Tadli, też była wyraźnie stronnicza. To nie może być tak, w pani „Kropce nad i”, jak pani to robi, rzadko słucham pani rozmów w radio, więc nie chcę o tym mówić…

Monika Olejnik: Bo pan śpi.

Krzysztof Czabański: Ale, bo to jest pora trochę nie do słuchania.

Monika Olejnik: No dobrze, dobrze.

Krzysztof Czabański: Nie do słuchania, analizowania, ale jak oglądam pani „Kropkę nad i” w TVN, to pani jest niesłychanie stronnicza w tych rozmowa w moim odbiorze, ja nie lubię akurat takiego dziennikarstwa, jakie pani uprawia, ale to pani wie, że ja nie lubię, bo ja to nieraz mówiłem i pani mówiłem, mówiłem publicznie, ale jest to rodzaj dziennikarstwa, jest to pani własna, subiektywna, publicystyczna audycja i jak najbardziej. Gdyby to miała być główna, flagowa audycja w telewizji publicznej, która miałaby kształtować poglądy, to bym uważał, że jako dziennikarka się pani źle sprawuje. No i tyle. I takie są oceny.

Monika Olejnik: Rozumiem, gdybym była panią Lichocką, która teraz jest posłem bym się dobrze sprawowała, bo jej stronniczość jest zupełnie inna i ma wyjątkowy obiektywizm. Gdyby pan mi wskazał dziennikarza, poza Pawłem może Lisickim, który już przestał być dziennikarzem, który potrafi skrytykować Jarosława Kaczyńskiego, problem polega na tym, że pan nie zauważa tego, że ci dziennikarze, których pan wymienia, krytykowali Platformę Obywatelską, tylko państwa boli to, że potrafili skrytykować Jarosława Kaczyńskiego, to jest najgorsze. To, że dziennikarze uważają, że w Smoleńsku nie było zamachu, bo nie ma dowodów na to, że jest zamach, to ma być kryterium dobrego dziennikarstwa.

Krzysztof Czabański: Nie, moim zdaniem pani źle diagnozuje sytuację. Mnie osobiście, nie chcę się wypowiadać za innych, mnie osobiście boli to, że polskie dziennikarstwo przez lata, ale to jest już wieloletni proces niestety, pokazuje rzeczy nieistotne zamiast istotnych. Nie pokazuje rzeczywistości polskiej, tylko tworzy pewną taką, mówiąc kolokwialnie pianę wokół tej rzeczywistości, odwraca uwagę obywateli, nie dostarcza im rzetelnej informacji i to mnie boli. A mnie nie interesują te personalia, o których pani powiedziała.

Monika Olejnik: No tak, no co mają mówić dziennikarze, kiedy minister spraw zagranicznych mówi, że trzeba wyleczyć Polskę z wegetarianizmu i z tego, że ludzie jeżdżą na rowerach.

Krzysztof Czabański: No nie znam tej wypowiedzi.

Monika Olejnik: Nie zna pan tej wypowiedzi, no właśnie. Jak potem dziennikarz ma podejść do tego, jak ma to komentować, ma zapraszać gości, rozmawiać na ten temat, albo na przykład taka wypowiedź, że być może przywileje dla naszych obywateli w Wielkiej Brytanii…

Krzysztof Czabański: Ale, wie pani…

Monika Olejnik: Przepraszam, możemy oddać za to żeby były bazy NATO w Polsce, jeżeli nas Cameron poprze.

Krzysztof Czabański: Ale wie pani bazy NATO w Polsce to jest bardzo ważny temat.

Monika Olejnik: Oczywiście, że ważny.

Krzysztof Czabański: I to jest temat do rozmowy na pewno i w radio i w telewizji i dla poważnych dziennikarzy i temat do poważnej dyskusji, prawda.

Monika Olejnik: I warto na przykład nie iść na wojnę z Niemcami, bo jak wiadomo to Niemcy najbardziej się sprzeciwiają temu żeby były bazy NATO w Polsce. Więc jeżeli…

Krzysztof Czabański: Ja nie mówię, że iść na wojnę z Niemcami.

Monika Olejnik: Więc jeżeli…

Krzysztof Czabański: Bo na wojnę z Niemcami w ogóle nie należy iść.

Monika Olejnik: Jeżeli prof. Legutko mówi, że można pokazać dziecko…

Krzysztof Czabański: Ale trzeba rozmawiać o tym, bo to jest bardzo ważne dla Polski.

Monika Olejnik: Tak!

Krzysztof Czabański: I być może kluczowe dla bezpieczeństwa Polski.

Monika Olejnik: Tak, ale czy to się mieści w kulturze, kiedy eurodeputowany Legutko mówi, że możemy pokazać im gest Kozakiewicza?

Krzysztof Czabański: Ale wie pani co…

Monika Olejnik: Ale pytam się pana ministra.

Krzysztof Czabański: Nie, ale ja, widzi pani to jest stara taka metoda, że pani coś mi cytuję, ja nie mówię, że tylko pani

Monika Olejnik: Co to znaczy stara metoda?

Krzysztof Czabański: Stara metoda używana w dziennikarstwie.

Monika Olejnik: Polega na tym, że właśnie ważne są wypowiedzi, to jest wypowiedź, powiem że bardzo świeża, sprzed tygodnia.

Krzysztof Czabański: Dobrze, ale pani mi coś cytuje, nie znam kontekstu, nie znam całej wypowiedzi i chce pani żebym się do tego ustosunkował. To jest metoda stosowana przez wielu dziennikarzy, że mówi się Iksowi, że Jurek powiedział to, więc niech Igrek powie, co myśli o tej wypowiedzi, on najczęściej mówi co myśli…

Monika Olejnik: Ja wiem, to już wkurzało, Jana Krzysztofa Bieleckiego na początku lat 90.

Krzysztof Czabański: No tak, no to słusznie go wkurzało, bo to jest złe.

Monika Olejnik: Tak, pamiętam.

Krzysztof Czabański: Bo to jest złe dziennikarstwo.

Monika Olejnik: To jest złe dziennikarstwo, ale dziennikarstwo analityczne też jest, więc chciałabym prosić ministra kultury o to czy należy iść na wojnę z Niemcami?

Krzysztof Czabański: Nie, w żadnym wypadku.

Monika Olejnik: I mówić, że nasze media są w rękach Niemców, patrzeć na tych Niemców jakby byli, krzyczeć, że są nam winni za II wojnę światową, dlatego teraz mamy od nich mieć większe wymagania.

Krzysztof Czabański: Prawda, nie, prawda historyczna to jest jedno i nie można o niej zapominać, ale iść na wojnę z Niemcami to by było złe dla polskiej polityki i jeżeli patrzymy polską racją stanu, to nie wolno tego robić. Ale co innego jest twarda rozmowa i dyskusja, a również jeżeli pani mówi o wypominaniu własności niemieckiej na rynku polskim, medialnym, to nie tyle wypominać, ale warto przypominać, bo jeżeli są z Niemiec głosy, że w Polsce na rynku medialnym się źle dzieje, to proszę żeby sobie ci, którzy nas krytykują odpowiedzieli na pytanie, czy jest kapitał zagraniczny na niemieckim rynku medialnym. Otóż nie ma tego kapitału, a w Polsce jest. Więc na temat wolności medialnej może byśmy porozmawiali trochę na innej płaszczyźnie.

Monika Olejnik: No właśnie, tylko szkoda, że Bruksela będzie mówiła na temat naszej wolności medialnej.

Krzysztof Czabański: Ale na Brukselę, w Brukseli też można przedstawiać nasze argumenty i trzeba je będzie przedstawić, trzeba będzie pokazać cały pakiet, że my ratujemy media publiczne w przeciwieństwie do władzy poprzedniej.

Monika Olejnik: Czyli rozumiem, że w mediach publicznych nie będzie teraz reklam, tylko to będą media misyjne, bez reklam, tak.

Krzysztof Czabański: Będą reklamy.

Monika Olejnik: A, będą reklamy.

Krzysztof Czabański: Będą reklamy, a dlaczego ma nie być reklam.

Monika Olejnik: Bo słyszałam, że reklam ma nie być.

Krzysztof Czabański: A to pani źle słyszała.

Monika Olejnik: Czyli będą tak samo, jak były, będą reklamy.

Krzysztof Czabański: Będą reklamy, być może z czasem pójdziemy trochę drogą ograniczania czasu reklam, za pewną rekompensatę finansową z obrotów reklam, z tego, że się reklamy powiększą dla mediów prywatnych, to jest inna sprawa, nie tylko składka audiowizualna może być źródłem dochodów dla mediów publicznych, są również inne formy tego dochodu przewidziane i być może pójdziemy na ograniczanie czasu, ale na pewno w tej chwili będzie taki sam czas obowiązywał, jak w dotychczasowej ustawie, może bardziej rygorystycznie, wręcz rygorystycznie będziemy przestrzegać tego żeby nie tworzono sztucznych przerw w programach po to żeby puszczać reklamy, bo jak pani wie taka falandyzacja prawa następuje. Robi się przerwy między…

Monika Olejnik: O prof. Falandysz to się na pewno przewraca w grobie patrząc na to, co robi PiS szybko, szybko dopychając te ustawy. Prof. Staniszkis jest oburzona tym, co się dzieje.

Krzysztof Czabański: Szybko, szybko nie znaczy niezgodnie z prawem.

Monika Olejnik: No, oczywiście, że nie znaczy, zobaczymy czy zgodnie z prawem, czy nie po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, czy to było zgodnie z Konstytucją przeprowadzone, czy nie, w sprawie zmiany ustawy o TK.

Krzysztof Czabański: Ale Trybunał Konstytucyjny też się musi trzymać prawa.

Monika Olejnik: No oczywiście, tak jak każdy musi się trzymać Konstytucji.

Krzysztof Czabański: I prawa.

Monika Olejnik: No, a prawo to Konstytucja, prawda, jest elementem.

Krzysztof Czabański: No prawo jest trochę szerszym pojęciem.

Monika Olejnik: No tak, szersze, ale Konstytucja jest najważniejsza w Polsce, dla Trybunału Konstytucyjnego.

Krzysztof Czabański: Konstytucja obowiązuje wszystkich niewątpliwie.

Monika Olejnik: No właśnie i zobaczymy, czy wszystkich obowiązuje, po orzeczeniu Trybunału poznamy.

Krzysztof Czabański: Na pewno, to nie jest, to nie jest jakby to powiedzieć, to ten werdykt może być werdyktem, czy interpretacją podlegającą ocenie również innej, prawnej. Prawda?

Monika Olejnik: Nie, jak pan zna Konstytucję, to orzeczenia Trybunału są ostateczne. Jak pan zna słowa Lecha Kaczyńskiego, to orzeczenia Trybunału są ostateczne, prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Krzysztof Czabański: Ale też Trybunał musi operować w ramach ustawy, która go do czegoś upoważnia lub nie upoważnia.

Monika Olejnik: Nie, jeżeli ta ustawa nie jest zgodna konstytucyjnie, a została zaskarżona, to nie musi, tak mówi profesor Strzembosz, były pierwszy sędzia Sądu Najwyższego, prezes.

Krzysztof Czabański: To już tu wkraczamy na grunt interpretacji.

Monika Olejnik: Dobrze, a panie ministrze proszę powiedzieć, czy Euro 2016 będzie pokazywane w telewizji publicznej?

Krzysztof Czabański: Nie wiem, to zależy od telewizji publicznej i zapewne od pieniędzy tejże telewizji, tak i od władz telewizji, które będą musiały podjąć decyzje. Prawdę mówiąc nie wiem, jak to wygląda od strony formalnej, czy ktoś już kupił jakieś prawa, nie kupił.

Monika Olejnik: No już tak, myślałam, że może jakoś telewizja odbije Polsatowi Euro 2016.

Krzysztof Czabański: To Polsat kupił, to się od pani dowiaduję. No to będzie problem na pewno dla władz telewizji, bo to są tego rodzaju imprezy, które powinny być pokazywane w telewizji publicznej, tu się z panią zgadzam, jeżeli do tego pani dążyła tym swoim pytaniem.

Monika Olejnik: A międzynarodowe media, jak media będą narodowe, to jest, czy ci, którzy teraz zostaną szefami telewizji publicznej będą szefami również w mediach narodowych?

Krzysztof Czabański: Będzie ustawa mniej więcej za parę miesięcy, gdzieś w okolicy prawdopodobnie kwietnia gotowa do procedowania w parlamencie, wtedy powstanie system, media publiczne przestaną być spółkami prawa handlowego, będą miały nowy system finansowania wybudowany i będzie nowa ich struktura, ale nie wewnętrzna, bo i telewizja i radio i PAP zostaną w takim samym kształcie strukturalno-organizacyjnym w jakim są w tej chwili, czyli na przykład stacje radiowe, regionalne będą dalej autonomiczne tak, jak są w tej chwili oddzielnymi spółkami, będą wyjęte te media spod gestii personalnej i każdej innej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i będą miały nad sobą jakby taki organ zarządzający, czyli radę mediów narodowych.

Monika Olejnik: Ale nie można było poczekać z tym.

Krzysztof Czabański: I ta rada, i ta rada… z czym poczekać?

Monika Olejnik: No z tą dużą ustawą, zamiast tak szybko tę małą przepychać.

Krzysztof Czabański: Znaczy poczekać z małą? Tak? Poczekać z małą…

Monika Olejnik: Znaczy tak, tak na dużą.

Krzysztof Czabański: Z małą na dużą. Wie pani, moim zdaniem nie, dlatego że te spółki trzeba przedtem obejrzeć, przystosować do przekształcenia i mieć tam kierownictwa, które będą chciały robić, współdziałać przy tych przekształceniach, a obecne kierownictwa mediów publicznych tego nie gwarantowały, a sądząc z ich zachowań wręcz by przeszkadzały.

Monika Olejnik: Ale w czym Katarzyna Janowska by przeszkadzała, szefowa TVP Kultura.

Krzysztof Czabański: Ale przecież nikt nie zwolnił pani Janowskiej, o ile się nie mylę, ona sama złożyła dymisję.

Monika Olejnik: No właśnie, jak pan ocenia te dymisje wszystkich szefów anten.

Krzysztof Czabański: Jeszcze ich nie oceniam, musiałbym zobaczyć powody tych dymisji, a te powody nie są dla mnie jasne.

Monika Olejnik: No myślę, że te powody to jest protest przeciwko tej ustawie, która została w taki sposób przepchnięta.

Krzysztof Czabański: Jeżeli to jest protest obywatelski w wykonaniu, ja się z nim nie zgadzam, ale mogę go szanować, jak każdy protest obywatelski, ale być może on ma inne podłoże, a jakie to zobaczymy.

Monika Olejnik: Czy wypadało pisać list do Amerykanów ze skargą na telewizję TVN, właściwie TVN24?

Krzysztof Czabański: Pyta pani o ten list, to nie był list ze skargą. To był list tłumaczący, że TVN jest, nie jest telewizją bezstronną, tylko jest stronniczą.

Monika Olejnik: Pan się podpisał pod tym listem.

Krzysztof Czabański: Tak, podpisałem się jako publicysta jeszcze, przypominam.

Monika Olejnik: Tak, tak, nawet wicepremier Gliński też się podpisał.

Krzysztof Czabański: To było gdzieś pół roku temu chyba.

Monika Olejnik: A czy to nie jest gen zdrady narodowej, że się pisze do obcych na swoich?

Krzysztof Czabański: No, ale przecież to był list wysłany do ludzi, którzy kupili stację TVN, operującą tu w Polsce, do właścicieli stacji operujących tu w Polsce, tak.

Monika Olejnik: No, jeżeli się pisze, jeżeli się mówi, chce się zgłaszać jakieś problemy w Brukseli, to prezes Kaczyński mówi, że to jest gen zdrady narodowej, że u obcych się krytykuje, a przecież Bruksela jest nasza, bo jesteśmy w Unii Europejskiej.

Krzysztof Czabański: Ale jest różnica między rozmową o realiach i próbą wpływu na to żeby te realia zmienić, a jest różnica między napuszczaniem i tworzeniem atmosfery. Czytała pani o Schetynie, to co „Newsweek” dzisiejszy publikuje?

Monika Olejnik: I „Newsweek”, Lisa! Jest obiektywny, czy nieobiektywny, że to publikuje.

Krzysztof Czabański: Ale „Newsweek”, „Newsweek” Lisa jest zapewne sukcesem wydawniczym Lisa.

Monika Olejnik: No właśnie. I publikuje to o Schetynie.

Krzysztof Czabański: Ale przecież ja nie mówię, ja nie mam pretensji do Lisa, jako publicysty, ja bym go wręcz…

Monika Olejnik: Ale czy pan chciał, ale chciałby pan żeby Amerykanie zwalniali dziennikarzy, tym listem, co pan pisał, proszę powiedzieć?

Krzysztof Czabański: Nie, nie…

Monika Olejnik: W tym liście.

Krzysztof Czabański: Nie, nie chciałbym żeby zwalniali dziennikarzy, tylko chciałbym żeby właściciele TVN24 ustawili tę stację bardziej obiektywnie, tak jak stacja informacyjna, bo przypominam, że to jest stacja informacyjna.

Monika Olejnik: CNN ostatnio został, krytykował PiS, czy to jest obiektywna stacja? Czy jest jeszcze gdzieś na świecie obiektywna stacja?

Krzysztof Czabański: CNN, czy jest obiektywna?

Monika Olejnik: Tak, krytykował Polskę.

Krzysztof Czabański: CNN jest stacją taką liberalno-lewicową z nastawienia.

Monika Olejnik: „Washington Post” krytykuje Polskę, rządzących, nie Polskę, naszego kraju nie, ale tych, co rządzą i co można o tym powiedzieć.

Krzysztof Czabański: Tak, no dobrze no i co pani jeszcze chce, jakie tytuły chce wymienić i po co?

Monika Olejnik: To czy pan napisze do prezydenta Obamy list żeby naprawić „Washington Post” i CNN.

Krzysztof Czabański: Ale oni nie są właścicielami stacji polskiej, przecież TVN24 niezależnie od tego kto jest jego właścicielem, to jest stacją polską, podobnie jak polskimi gazetami są gazety regionalne, które są w stu procentach własnością kapitału niemieckiego, tak.

Monika Olejnik: Dobrze, a czy napisał pan list do prezesa Solorza żeby bardziej obiektywny był Polsat?

Krzysztof Czabański: Listu do Solorza nie pisałem.

Monika Olejnik: Nie? A do telewizji Trwam, bo okazuje się, że jak Krajowa Rada ustaliła, że telewizja Trwam była najbardziej nieobiektywną stacją w kampanii wyborczej.

Krzysztof Czabański: To jeżeli Krajowa Rada tak ustaliła to niech Krajowa Rada pisze.

Monika Olejnik: Nie, ale…

Krzysztof Czabański: Ja mam inne zdanie na temat telewizji Trwam.

Monika Olejnik: A, że jest obiektywna.

Krzysztof Czabański: Że jest przede wszystkim telewizją obywatelską.

Monika Olejnik: I obiektywną.

Krzysztof Czabański: No i przez to obiektywną.

Monika Olejnik: I że w ogóle nie zaprasza opozycji.

Krzysztof Czabański: Dlatego, że oddaje głos obywatelom i rozmawia o sprawach bardzo ważnych dla obywateli.

Monika Olejnik: Tak i tylko oddaje głos PiS, to jest obiektywna telewizja.

Krzysztof Czabański: Telewizja obiektywna to jest taka, która zajmuje się realnymi problemami, proszę panią, a nie taką, takim kratkowaniem partyjnym.

Monika Olejnik: No to radzę posłuchać telewizji Trwam, naprawdę i posłuchać Radia Maryja, panie ministrze, może pan znajdzie trochę czasu. Dziękuję bardzo.

Krzysztof Czabański: Dziękuję bardzo.

Monika Olejnik: Krzysztof Czabański i Monika Olejnik, dziękuję.

Więcej: