Leszek Balcerowicz

Gościem Moniki Olejnik w Radiu ZET jest profesor Leszek Balcerowicz, były wicepremier i minister finansów, szef NBP.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest profesor Leszek Balcerowicz, były wicepremier, minister finansów, witam jeszcze raz.

Leszek Balcerowicz: Dzień dobry państwu.

Monika Olejnik: Jak pan profesor słyszał, cała prasa światowa rozpisuje się o Lechu Wałęsie, donosiciel, szpicel, płatny informator

Leszek Balcerowicz: Pewnie nie cała…

Monika Olejnik: No i jesteśmy w „Bolkolandii”.

Leszek Balcerowicz: Tak, chcę powiedzieć, że rozsądny człowiek, wstrzymuję się od sądu, bo nie wiemy czy kwity Kiszczaka są autentyczne czy fałszywe, to jest po pierwsze. Ale po drugie, nawet gdyby były autentyczne, to one by potwierdzały pewne hipotezy przynajmniej historyków, które zdaniem większości historyków, nie zaprzeczały wielkości Lecha Wałęsy. I tu warto jest jakiś punkt odniesienia, ja pamiętam, że paru świętych katolickich miało bardzo ciemną przeszłość, łącznie z jakimś mordercą, więc może warto żeby nasi katolicy, nienawistnicy przypomnieli sobie przesłanie chrześcijaństwa. I wreszcie chcę powiedzieć, że jeżeli popatrzymy na ludzi, uznawanych przez swoje narody na wielkich, na przykład Anglicy uważają za największego Anglika Churchilla. Otóż Churchill popełnił ogromne błędy, najpierw jak był ministrem marynarki, był winny za decyzje, która kosztowała tysiące zabitych w Galipoli. Potem był, popełnił gruby błąd jeżeli chodzi o gospodarkę i uznawany jest ze względu na swoje osiągnięcia za największego Anglika przez Anglików. Co mną najbardziej wstrząsnęło, muszę powiedzieć, to taka migawka z wypowiedzi Andrzeja Dudy, obecnego prezydenta. Otóż tam było tyle nienawistnej satysfakcji i jednocześnie sama jego wypowiedź zmierzała do tego żeby posługując się kwitami Kiszczaka, zdyskredytować najlepsze dwadzieścia pięć lat polskiej historii, bo to jest po raz pierwszy od trzystu lat, kiedy Polska zaczęła doganiać Zachód i zaczęła zmieniać swój ustrój w kierunku państwa prawa i wolnej gospodarki.
 
Monika Olejnik: Prezydent Duda powiedział „I dopiero teraz prokuratura odważyła się to sprawdzić. Ile takich domów jest jeszcze w Polsce? Przecież ukazała się książka Cenckiewicza, Gontarczyka i chyba dla wszystkich było jasne, co było w tych papierach”.

Leszek Balcerowicz: Ja miałem na myśli to, co można było zobaczyć wczoraj w telewizji i on się tak odsłonił, moim zdaniem, bo on próbował użyć kwitów Kiszczaka żeby podważyć osiągnięcia Polski po dwudziestu pięciu latach. I to było autentyczne, on się odsłonił, tyle w tym było takiej, schadenfreude, takiej dzikiej satysfakcji, co zresztą nie jest pierwszy raz, bo ja czytałem artykuł Andrzeja Dudy w „Financial Times”, w którym on przedstawia w gruncie rzeczy obraz Polski w ruinie, że dzika korupcja, itd., itd. Więc chcę tylko jedno powiedzieć, ja pamiętam, że w kampanii prezydenckiej starałem się ostrzegać Polaków żeby nie wybierali młodego Kaczyńskiego. My mamy młodego Kaczyńskiego na stanowisku prezydenta.

Monika Olejnik: Ale którego? Jarosława, czy…

Leszek Balcerowicz: Jarosława, to znaczy, to niektórzy ludzie mówią marionetka, ja uważam, że to jest wierząca marionetka, to znaczy on w tym, w tej migawce telewizyjnej pokazał, co w nim tkwi.

Monika Olejnik: Ale jak pan myśli, prezydent Wałęsa zaprzecza, zaprzecza, że brał pieniądze, zaprzecza, że podpisywał kwity, zaprzecza wszystkiemu, mówi, że jest jedna osoba, która zna całą prawdę i ma nadzieję, że ta osoba się ujawni. Ale poszły konie po betonie…

Leszek Balcerowicz: Tak, ale ja uważam, że najważniejsze jest to, że nawet jeśli to jest prawdą to nie zaprzecza wielkości, wielkiej roli Lecha Wałęsy, co więcej nawet jeśli jest prawdą to by to pokazywało, że on, nawet jeśli jest prawdą powtarzam, pokazywało, że on się potrafił wyrwać z niezwykle trudnej sytuacji. I może jeszcze jedna rzecz, na którą nie zwracają mam wrażenie uwagi, jeżeli rzeczywiście byłby takie kwity, które byłyby bardzo obciążające, to Wałęsa by się ugiął, a się nie ugiął. Bo przecież był samotny, w Arłamowie, sytuacja była beznadziejna i oni mu starali się, na nim wywrzeć presję żeby on stanął na czele marionetkowej „Solidarności”. Wałęsa tego nie zrobił. I na tym tle takie insynuacje, jakie zgłasza na przykład Mateusz Morawiecki, nasz wielki specjalista od gospodarki, że oto Wałęsa mógł być szantażowany, są kompletnie bezpodstawne, bo Wałęsa swoimi czynami powiedział, że nie dał się szantażować, bo albo nie było podstaw, albo on to wytrzymał. I na tym polega jego wielkość.

Monika Olejnik: A czy nie uważa pan, że to jest arogancja Kiszczaka, który przetrzymywał dokumenty w domu?

Leszek Balcerowicz: Ależ oczywiście, oczywiście i teraz po fakcie niektórzy wskazują na to, że IPN dawno powinien zareagować, czy prokuratorzy IPN żeby sprawdzić czy jakieś tam fałszywe, czy niefałszywe kwity są.

Monika Olejnik: Ale tak się można zastanawiać, po co on to robił, po co, po to żeby szantażować, po to żeby, no nie wiem, uchronić, nie wiadomo.

Leszek Balcerowicz: Wie pani tą drogą spekulacji nie pójdziemy. Ale popatrzmy na fakty. Otóż fakt, Wałęsa nie ugiął się w najtrudniejszej sytuacji, kiedy był samotny, kiedy sytuacja wydawała się beznadziejna, on nie dał się złamać. A ci, którzy teraz twierdzą, jak Mateusz Morawiecki, proszę bardzo, mógł być szantażowany, to oni patrzą nie patrzą na podstawowy fakt, bo im niepotrzebne są fakty, oni chcą mieć insynuacje.

Monika Olejnik: No bo już jest tak, czy Wałęsa, jak był prezydentem, czy był szantażowany przez Kiszczaka, czy Wałęsa współdziałał we wprowadzeniu stanu wojennego z Kiszczakiem, już takie czytam rzeczy.

Leszek Balcerowicz: To są właśnie te insynuacje, bo powtarzam trzeba sprawdzać tezy na podstawie faktów. Faktem jest, że Wałęsa będąc w niezwykle trudnej sytuacji samotny, był przecież pod ogromną presją żeby stanąć na czele marionetkowej „Solidarności” i tego nie zrobił i to jest test. Trzymajmy się faktów.

Monika Olejnik: No tak, a sądzi pan, że dojdzie do tego, że Wałęsa powie tak, w pewnym momencie biorę pieniądze, tak, podpisałem.

Leszek Balcerowicz: To niech może historycy wskazują na to, że Lech Wałęsa pośrednio przyznawał, że miał ten epizod w latach 70., przypominam jako młody człowiek, samotny w gruncie rzeczy, z rodziną, w bardzo ciężkiej sytuacji i on to pośrednio dawał do zrozumienia i to nie powinno dla ludzi dobrej woli stawać się podstawą do podważania jego późniejszych osiągnięć, a tym bardziej nie powinno być podstawą do rzucania kalumnii na najlepszy, powtarzam, z punktu historycznego okres po 89 r., kiedy wreszcie Polska zaczęła doganiać Zachód.

Monika Olejnik: Ja panu przeczytam Jarosława Kaczyńskiego sprzed kilku lat, wywiad dla „Gazety Polskiej”, gdzie Jarosław Kaczyński mówi o tym, że niektórzy pomniejszają rolę jego brata „obawiają się, że w obliczu niechybnej kompromitacji Wałęsy, to Lech Kaczyński stanie się symbolicznym patronem ruchu solidarnościowego”.

Leszek Balcerowicz: To ja może przypomnę fakty, które z kolei będą świadczyły o moralności PiS i jego przywódcy. Otóż oni musieli wiedzieć, że są takie przypuszczenia, czy może fakty ich zdaniem dotyczące tego epizodu lat 70., to im nie przeszkadzało współpracować z Wałęsą. Oni byli jego wiernymi współpracownikami. I dopiero wtedy, kiedy Wałęsa się ich pozbył, to nagle stali się najbardziej agresywnymi krytykami. Ja przypominam sobie, bo tego nie zapomnę do końca życia, tą demonstrację aktywu dzisiejszego PiS, w której palono kukłę Wałęsy i to byli ludzie, którzy na krótko przedtem współpracowali z Wałęsą, wtedy im było wszystko okej.

Monika Olejnik: Ja pamiętam, wtedy byłam z mikrofonem wtedy, kiedy palono kukłę Wałęsy i pamiętam wśród tych, którzy krzyczeli precz z Bolkiem, był były cenzor z ulicy Myśliwieckiej z radia.

Leszek Balcerowicz: A to jest typowe, tak jak były prokurator PRL jest w tej chwili pisowskim ekspertem od łamania Konstytucji.

Monika Olejnik: Jak pan ocenia plan wicepremiera Morawieckiego?

Leszek Balcerowicz: Chcę powiedzieć tak, ja oceniałem plan Hausnera i oceniałem go bardzo pozytywnie, dlatego że mimo, że pochodzimy z innych obozów politycznych, bo to był bardzo fachowy plan. Plan Morawieckiego jest odwrotnością planu Hausnera. W planie Hausnera nie ma żadnych sloganów, w planie Morawieckiego roi się od sloganów, które przypominają Gierka, żeby Polska rosła w siłę, a Polacy żyli dostatniej, czy coś takiego. Tam jest jeden kluczowy konkret, jeżeli chodzi o cele, a mianowicie żeby Polska w ciągu 15 lat osiągnęła poziom życia, czy poziom zarobków taki, jaki jest w UE i to jest osiągalne, choć bardzo trudne, ale wszystko, co proponuje, niemal wszystko, co proponuje się w planie Morawieckiego jest sprzeczne z tym celem. Weźmy na przykład ten jeden bilion, to jest trick propagandowy, dlatego że to jest podsumowanie czegoś, czego nawet nie należy podsumować.

Monika Olejnik: Przepraszam 500 miliardów ma pochodzić z unijnych dopłat, 75, 150 potencjał inwestycyjny spółek, 230 oszczędności przedsiębiorców, od 50 do 80 miliardów popłyną z unijnych instytucji, jak Europejski Bank Odbudowy.

Leszek Balcerowicz: No tak, ale mnie chodzi o to, ale momencik, to polega na tym, że podsumowano różne kwoty, które istnieją, których części nie należy sumować, na przykład nie należy dodawać do środków unijnych, które już zostały przez poprzednie rządy zresztą uzyskane, depozytów przedsiębiorstw prywatnych, to tak jak gdyby politycy PiS chcieli dysponować tymi oszczędnościami przedsiębiorstw. Co więcej, tu zresztą niesamowita niefachowość wychodzi, dlatego że inwestycje są finansowane przez kredyty, a kredyty są większe niż depozyty przedsiębiorstw. Dalej, tam jest rażące pominięcia. Jednym z zagrożeń dla wzrostu gospodarczego Polski jest to, że będzie spadek zatrudnienia, na przykład wskutek obniżenia wieku emerytalnego, on o tym milczy z tego, co ja wiem. Albo 500 plus, które przyczyni się do kłopotów w finansach naszego państwa, jednocześnie skłoni część ludzi i to są nawet analizy rządowe do tego żeby przestać pracować, czyli to jest minus, a nie plus. Najważniejsze jest chyba to, że tam jest taka wiara, że jak, jak większą rolę będą odgrywać politycy w gospodarce, a nie przedsiębiorcy w ramach wolnego rynku, to jest lepiej. To jest rażąco sprzeczne z doświadczeniem. I pod tym względem to ja bym powiedział tak, pod tym względem plan Morawieckiego to jest plan Jana Krzysztofa Bieleckiego z PO tylko znacznie gorszy. Bo w tym planie to było też tak, że mają być polskie inwestycje rozwojowe, że państwo ma mobilizować kapitał, itd., ten jest znacznie gorszy, bo na większą skalę.

Monika Olejnik: Leszek Balcerowicz i Monika Olejnik, www.radiozet.pl i…

Monika Olejnik: Przechodzimy dalej, czyli ocenia pan ten plan, no na jaki stopień?

Leszek Balcerowicz: Ja oceniałem bardzo pozytywnie plan Hausnera, bo on odpowiada na autentyczne problemy w sposób fachowy. Natomiast no nie sposób ocenić pozytywnie planu Morawieckiego na gruncie fachowym, a kiepską propagandą się nie chcę zajmować.

Monika Olejnik: Wicepremier Morawiecki mówi, że jest przeciwny ustawie frankowej. To dobry znak?

Leszek Balcerowicz: No to zobaczymy, co będzie dalej, bo jak na razie to firmował i w gruncie rzeczy nie ma jakiś większych rozbieżności pomiędzy PiS a Morawieckim. Wielu naiwnych obserwatorów uważało, że skoro on pracował kiedyś w banku zagranicznym, to w związku z tym będzie, posiadł mądrość na temat tego, co jest dobre, a co niedobre dla rozwoju gospodarki.

Monika Olejnik: No krytycznie się wyraził wicepremier Morawiecki o pomocy dla frankowiczów, uważa, że to będzie zagrożenie dla sektora bankowego.

Leszek Balcerowicz: No dobrze, to rozliczajmy go po czynach, ale trzeba przypomnieć, że wiele osób przedtem wskazywało na wielkie zagrożenia dla stabilności systemu bankowego, więc to jest trochę, niektórzy się zachwycają tym, że nagle ktoś, o którym sądzili, że mówi, że ziemia jest płaska powiedział, że ziemia jest okrągła. No jeżeli takie będziemy mieli oczekiwania, to wpadamy w zachwyty, ale to jest po prostu przejaw elementarnej, zobaczymy co dalej, ale to jest przejaw takiego elementarnego rozsądku. Gdy tak było…

Monika Olejnik: Polacy są zadowoleni z tego, że będzie 500 plus, są badania, z których wynika, że wszyscy są.

Leszek Balcerowicz: Tak może być. Natomiast przypomnę, że Grecy byli bardzo zadowoleni z kolejnych, politycznych prezentów, jakie im politycy dawali i skończyło się krachem, przy czym ja nie mówię tylko, że to jest nieuchronnym rezultatem tego jednego posunięcia. Chcę tylko powiedzieć, że to posunięcie nie da tego, co PiS zapowiadał, to znaczy, że więcej dzieci, bo nie ma poparcia dla takiej tezy w jakichkolwiek solidnych badaniach, które znam. Więc raczej, albo to jest przejaw dyletanctwa, albo to jest przejaw kupowania sobie głosów.

Monika Olejnik: 60., 65., czy to będzie dramat dla finansów jeżeli wejdzie ta ustawa, obniżenie wieku emerytalnego, co prawa PiS twierdzi, że to będzie zależało od ludzi, jak będą sobie chcieli dłużej pracować, to będą mogli sobie pracować.

Leszek Balcerowicz: Problem będzie stopniowo narastać, bo przypomnę, że nawet gdyby, co należałoby zrobić utrzymać podwyższony wiek emerytalny, to i tak do 2040 roku będzie o dwa i pół miliona ludzi mniej w wieku produkcyjnym. Natomiast jak się skróci bez żadnych zabezpieczeń to będzie o cztery miliony mniej. I tu pytanie kolejne do planu Morawieckiego, jak się mają te obietnice przedwyborcze PiS do jego celu, że Polska w piętnaście lat ma dogonić poziom zamożności średni dla Unii Europejskiej?

Monika Olejnik: Czy to jest tak, że jeżeli będzie obniżony wiek emerytalny to młodzi ludzie będą na to płacić? Bo ktoś będzie musiał za to zapłacić.

Leszek Balcerowicz: Każde zwiększone, no po zniszczeniu OFE, przez szeroką koalicję PO, PSL i PiS w gruncie rzeczy, bo oni to bardzo popierali, to nasz system emerytalny wyłącznie składa się z zusowskiego filaru, w którym nie ma żadnych oszczędności, a w związku z tym im większe wydatki w danym roku na emerytury, tym większe muszą być obciążenia tych, co pracują. To jest nieubłagana arytmetyka. A i tak w Polsce wydatki emerytalne należą, jeżeli chodzi o odsetek PKB do wysokich na tle Unii Europejskiej.

Monika Olejnik: Czy obserwuje pan to, co się dzieje z podatkiem handlowym, protesty kupców, okazuje się, że chcieli żeby podatek uderzył w duże, w sklepy wielkopowierzchniowe, a okazuje się, że sklepy franczyzowe, małe sklepy też dostaną po głowie.

Leszek Balcerowicz: To jest kolejny sygnał, jak słabo przygotowany pod względem merytorycznym był PiS do rządzenia, bo nawet w swoich sztandarowych, choć złych moim zdaniem, propozycji nie byli w stanie przygotować. Jeszcze jedno chciałem przy okazji powiedzieć. Otóż, jeśli chodzi o Węgry Orbana, to on zrobił moim zdaniem wiele złego, podobnie, jak PiS jeżeli chodzi o rządy prawa, ale jego polityka gospodarcza nie była tak zła, jak ta, która jest prowadzona przez PiS. Tam nie było 500 plus. U Orbana nie było, Orban działa w jakiejś mierze na rzecz zrównoważenia finansów publicznych, PiS idzie w przeciwnym kierunku do tej pory. Orban wprowadził podatek płaski, a tu mówimy, słyszymy taką retorykę pisowską skierowaną ku bogatszym. Więc jeżeli już się powołują na Orbana to się niech nie powołują na jego najgorszą część, tylko na jego lepszą część.

Monika Olejnik: No lepsza, albo gorsza część wyszła, fetowany przez Rosjan, przez Putina jest Orban, bo Orban powiedział, że nie będzie już więcej sankcji dla Rosji.

Leszek Balcerowicz: Ale mam nadzieję, że akurat w tym PiS nie będzie naśladował Orbana. Ale skoro pani wspomniała o polityce zagranicznej, proszę zauważyć, że my w krótkim czasie jesteśmy polityka PiS to jest przeciw Niemcom, przeciw Rosjanom, przeciw muzułmanom, no i zobaczymy, co ze Stanami Zjednoczonymi, bo okazuje się, że szanowani powszechnie senatorzy amerykańscy zostali źle poinformowani i w związku z tym muszą być przez PiS i na czele z ministrem Waszczykowskim besztani.

Monika Olejnik: No tak, ale tak jak mówi PiS, to wina jest polityków PO, opozycji, która nie potrafi się pogodzić…

Leszek Balcerowicz: Tak, tak, tak, to ja pamiętam…

Monika Olejnik: I tam sieje zamęt za granicą.

Leszek Balcerowicz: Pamiętam, że za czasów komuny to zawsze, jak była jakaś krytyka Zachodu, to był spisek dysydentów plus CIA, mniej więcej w tym samym stylu. Jak się popatrzy na język PiS, to są uderzające podobieństwa. Tu nic nowego się nie da wymyśleć tak naprawdę, insynuacje, kłamstwa, unikanie meritum, tam tylko może słowa się zamieniają, trochę zmieniają, ale chwyty nie. Repertuar jest ustalony. Jak się popatrzy na propagandę Putina, no to zawsze są ciemne siły. To jest podobna, podobny charakter agresywnego, kłamliwego języka, który coraz mocniej jest reprezentowany w programach telewizyjnych, chyba już można powiedzieć, pisowskiej telewizji.

Monika Olejnik: Czy według pana, pani premier Beata Szydło zdaje, zdaje według pana egzamin.

Leszek Balcerowicz: Ale z czego.

Monika Olejnik: Jako premier.

Leszek Balcerowicz: Ale z czego. No trzeba oceniać na podstawie działań i tego, czy te działania prowadzą do poprawy sytuacji, do wzmocnienia, zmniejszenia ryzyka kryzysu w Polsce, a na świecie się dzieje coraz bardziej niespokojnie, czy usuwając słabości, bez których usunięcia wzrost gospodarki Polski będzie słabł i ona idzie w przeciwnym kierunku. To znaczy, zresztą to samo, co można powiedzieć o planie, tzw. planie Morawieckiego. Oczywiście nie widać tego od razu, bo trochę czasu upływa, czasami rok, czasami półtora, ale do tej pory ja nie znajduję żadnego poważnego kroku w polityce PiS, włącznie z zapowiedziami w planie Morawieckiego, który by służył realizacji tego, co Morawiecki proponuje.

Monika Olejnik: Wstrząsające jest, że z taką pogardą o Wałęsie wypowiedzieli się zarówno wicepremier Morawiecki, wicepremier Gliński i prezydent Andrzej Duda.

Leszek Balcerowicz: No tak, ale to ich, moim zdaniem to pokazuje ich moralność. Dlatego żaden, jak powiedziałem, jak popatrzymy na doświadczenia zewnętrzne, wielkie błędy popełniane przez polityków uznawanych powszechnie na przykład za wielkich w Wielkiej Brytanii, to pokazuje ich ogromną małość i nie do wybaczenia jest to, że ludzie na stanowiskach państwowych starają się przy pomocy kwitów Kiszczaka podważać dwadzieścia pięć lat polskiej historii, o której każdy obiektywny historyk, zewnętrzny, powie, że one były pod względem doganiania Zachodu najlepsze w ciągu trzystu lat. To jest porażające.

Monika Olejnik: No teraz jest taka narracja, że to Kiszczak sterował z domu tym wszystkim, co się działo przez te lata.

Leszek Balcerowicz: Tak, ale ja o tym mówiłem, że to po prostu nie wytrzymuje testu z elementarnych faktów, a mianowicie z tego, powtarzam, że Wałęsa był pod ogromną presją, był samotny w latach 80. i wytrzymał. I w związku z tym te insynuacje tego Mateusza Morawieckiego, Glińskiego, itd., że jakoby Wałęsa mógł być sterowany są sprzeczne z tym faktem i innymi faktami.

Monika Olejnik: W każdym razie, żona gen. Kiszczaka wywołała trzęsienie ziemi w Polsce i nie tylko.

Leszek Balcerowicz: Nie wiem czy na świecie, bo ja myślę, że tam kurz opadnie na świecie i tacy wybitni historycy, jak Norman Davies na pewno się wypowiedzą, natomiast najgorsze jest to, że to jest wykorzystywane do polityki historycznej, która jest polityką fałszowania osiągnięć Polski po 89 roku.

Monika Olejnik: Czyli sądzi pan, że byłoby lepiej, gdyby już dawno temu zostały przeszukane domy generałów i nie doszłoby do takiej sytuacji, do jakiej doszło dwa dni temu?

Leszek Balcerowicz: No, takie tezy są formułowane i nie sądzę żeby były absurdalne.

Monika Olejnik: No nawet szef IPN żałuje, że wcześniej tego nie uczynili, chociaż mieli instrumenty ku temu.

Leszek Balcerowicz: Tak, ale to jest drobna rzecz w porównaniu z tym fałszem, obrzydliwym fałszowaniem polskiej historii i roli Wałęsy po 89 r.

Monika Olejnik: A w jakim stanie jest teraz nasza gospodarka po podatku bankowym i po tym, co ma być wprowadzone?

Leszek Balcerowicz: Polska gospodarka idzie jeszcze siłą rozpędu, bo zawsze tak jest i w związku z tym nie można wyciągnąć takiego oto wniosku, no gospodarka się rozwija, w związku z tym polityka PiS jest dobra. W Grecji też tak było, oni się rozwijali, rozwijali, potem krach. Trzeba patrzeć na sygnały zagrożeń. I na przykład to, że wszystkie agencje ratingowe ostrzegają przed zagrożeniami dla systemu bankowego, który jest kluczowy dla stabilności gospodarki, że co najmniej jedna z agencji mówi o wzroście ryzyka politycznego, co jeżeli tak rośnie, to zawsze obniża inwestycje i powoduje, że więcej się płaci za zaciągane długi, to są takie sygnały, na które trzeba patrzeć. I patrzeć, czy to, co się proponuje w polityce PiS, włącznie z tzw. planem Morawieckiego, usuwa te sygnały, czy ich nie usuwa, nawet wzmacnia. Jak na razie na nieszczęście jest to drugie.

Monika Olejnik: Czy to nie jest tak, że przemawia przez pana zazdrość, że był plan Balcerowicza, a teraz nie może być planu Morawieckiego?

Leszek Balcerowicz: Ha, ha, ha, no właśnie tak się zastanawiałem czy takie pytanie pani zada. Natomiast jeszcze raz przypomnę, co powiedziałem na początku, otóż ja zdecydowanie, z przekonaniem popierałem plan Hausnera, a byliśmy z przeciwnych obozów politycznych, bo uważałem, że ten plan za bardzo potrzebny, bardzo poważny i bardzo solidny i cały czas go popierałem. Uważam to jest bardzo porządny, uczciwy, fachowy człowiek.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo Leszek Balcerowicz był gościem Radia ZET, dziękuje Monika Olejnik.

Więcej: