Piotr Gliński

Gościem Moniki Olejnik w Radiu ZET jest profesor Piotr Gliński (PiS), wicepremier i minister kultury.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest wicepremier Piotr Gliński, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Piotr Gliński: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Monika Olejnik: Panie premierze jest pan zadowolony, że nie będzie pan już oglądał w telewizji pana Kraśki, pani Lewickiej?

Piotr Gliński: Ja nie wiem czy nie będę oglądał, nic nie wiem na ten temat.

Monika Olejnik: Pan Kraśko już nie będzie prowadził Wiadomości, pani Karolina Lewicka odeszła.

Piotr Gliński: Może się wykazywać w innych programach.

Monika Olejnik: W jakich innych programach? Czy według pana jest miejsce dla Piotra Kraśki w telewizji publicznej?

Piotr Gliński: Nie wiem, no ja się tym nie zajmuję, nie jestem szefem telewizji, wiem, że zmiany kadrowe w telewizji były od zawsze, zdarzały się, ja pamiętam takich prezenterów, którzy kiedyś byli w telewizji, później nie byli, byli odsuwani od anteny, no pewnie to są zmiany oczywiście związane z tym, że faktycznie, zarówno pan Kraśko, jak i pani Lewicka nie byli obiektywnymi dziennikarzami.

Monika Olejnik: Nie byli obiektywni bo, zadawali krytyczne pytania.

Piotr Gliński: Nie, bo byli tendencyjni w swojej pracy dziennikarskiej, czy też pseudodziennikarskiej, czasami, czasami, bo nie zawsze. Czasami profesjonalnie pracowali, ale czasami ewidentnie stronniczo, tendencyjnie, poprzez dobór ludzi, z którymi rozmawiali, poprzez formę tych rozmów, poprzez wybiórczość, poprzez mieszanie informacji z komentarzem, to wszystko jest niedopuszczalne jeżeli chodzi z punktu widzenia profesjonalizmu dziennikarskiego.

Monika Olejnik: A Jan Pospieszalski jest tendencyjny, czy nie?

Piotr Gliński: Jan Pospieszalski prowadzi jedyny program o innej opcji, czy wrażliwości, jakkolwiek byśmy to nazwali ideologiczno-politycznej w telewizji publicznej. W tej chwili to się zmienia, nie wiem, jak będzie, ale wiem, że przez całe lata był to jedyny program, więc stosuję do niego troszeczkę inną miarę, natomiast wydaje mi się, że starał się na przykład o pluralizm doboru gości, nie zawsze to wychodziło, to wiem, bo nawet mówił mi o tym, że często po prostu na przykład przedstawiciele rządu nie chcieli uczestniczyć w programach, gdzie musieliby się tłumaczyć ze swoich działań, mówię o poprzednim rządzie.

Monika Olejnik: To tak samo, jak u Tomasza Lisa nie chcieli występować przedstawiciele PiS.

Piotr Gliński: To jest skrajny przypadek, pan Lis już od dawna nie jest żadnym dziennikarzem, jest człowiekiem zaangażowanym ideologicznie, politycznie, którego programy były skrajnie tendencyjne i bardzo niesprawiedliwe, posługujące się także oszczerstwami, nieprawdziwymi informacjami.

Monika Olejnik: A prezes Rzepliński według pana premiera jest sędzią, czy jest politykiem?

Piotr Gliński: Nie, no prezes Rzepliński jest profesorem, jest sędzią, przewodniczącym, szefem, prezesem Trybunału Konstytucyjnego, natomiast wchodzi także w rolę polityka i to nie od dzisiaj, powiedziałbym nawet, że wielokrotnie wchodził w rolę polityka, zupełnie niepotrzebnie.

Monika Olejnik: Prezes Rzepliński zapowiedział, że odbędzie się posiedzenie Trybunału Konstytucyjnego w składzie dziesięciu sędziów, nie będą dopuszczeni sędziowie, którzy zostali wybrani przez Sejm.

Piotr Gliński: No wiem, że tak zapowiedział. Szkoda, że próbuje dalej no forsować tę opcję, która prowadzi do konfliktu politycznego w Polsce.

Monika Olejnik: I jeżeli tak będzie to co dalej będzie według pana premiera, jak rozwiązać ten konflikt?

Piotr Gliński: Nie wiem, to jest odpowiedzialność pana prezesa Rzeplińskiego, jak mi się wydaje przede wszystkim, ja tylko jeszcze raz powtarzam, bo publicznie to już mówiłem wielokrotnie, pan prezes Rzepliński moim zdaniem złamał art. 195 polskiej Konstytucji, który mówi wyraźnie, że w życiu publicznym sędzia Trybunału Konstytucyjnego nie powinien dawać w ogóle pozorów do tego, że nie jest niezależny, czy nie jest niezawisły.

Monika Olejnik: Jest niezawisły, według pana premiera sędzia Rzepliński nie jest niezawisły?

Piotr Gliński: No ja mam wątpliwości w związku z jego właśnie działalnością publiczną, z wypowiedziami bardzo licznymi, z opowiadaniem się po jednej stronie sceny politycznej, bo takie wypowiedzi były i w związku z jego udziałem w opracowywaniu ustawy dotyczącej TK, która to ustawa przyznawała więcej praw temu Trybunałowi wobec prezydenta i wobec Sejmu, co jest zadziwiające, ponieważ to Sejm ostatecznie powinien pracować nad takimi ustawami, zgodnie z Konstytucją to Sejm ustala formę pracy Trybunału Konstytucyjnego, więc sędzia tego Trybunału nie powinien w ogóle uczestniczyć w takim procesie. To jest jeden z takich przykładów bardzo bulwersujących zaangażowania politycznego, zupełnie niepotrzebnego, pana sędziego Rzeplińskiego.

Monika Olejnik: Czy orzeczenie, które zostanie wydane przez sędziów w takim składzie powinno być opublikowane, będzie opublikowane przez kancelarię premiera?

Piotr Gliński: Wie pani nie wiem, na pewno będzie to konflikt, ponieważ no chociażby ostatnia decyzja Trybunału czyli nie podjęcie opinii na ten temat czy sędziowie zostali wybrani, czy te uchwały były właściwe czy nie, zgodnie zresztą z prawem, bo TK jak wiemy, w takich sprawach nie powinien orzekać, więc w ogóle składanie takiej skargi no było takim podsycaniem konfliktu, bo w sprawach indywidualnych uchwał nie powinien Trybunał i nie może orzekać i ta decyzja była oczywista, więc to tylko było podsycenie konfliktu. Natomiast oczywiście, jeżeli będzie tak, jak pani mówi, no to będzie to dalsze podsycenie konfliktu, ponieważ jest oczywiste, że wybór tych pięciu sędziów był spowodowany niekonstytucyjnie i także był spowodowany wbrew praktyce dotychczasowej, bo w 97 r. przypominam…

Monika Olejnik: Ale nie jest to takie oczywiste, przepraszam…

Piotr Gliński: …Sejm wstrzymał się z wyborem i taka powinna być praktyka, bo to mandat społeczny decydować powinien o tym, który Sejm wybiera na przyszłość jakby sędziów TK.

Monika Olejnik: Ale w tej sprawie, panie premierze, nie wszystko jest takie oczywiste, bo pierwsza prezes Sądu Najwyższego uważa, że Trybunał powinien rozstrzygać orzeczenie w starym składzie, pierwsza prezes Sądu Najwyższego.

Piotr Gliński: No pierwsza prezes Sądu Najwyższego jest osobą, która także politycznie, razem zresztą z panem prezesem Rzeplińskim nie po raz pierwszy angażowała się w sposób, no, jednoznaczny. Ja przypominam tą bardzo bulwersującą sprawę jaką było oświadczenie właśnie sędziów m.in. pani pierwszej prezes SN i pana prezesa Rzeplińskiego, oświadczenie sędziów, także zdaje się szef Sądu Administracyjnego w tym uczestniczył, oświadczenie po tych zafałszowanych, w każdym razie nie oddających woli wyborców wyborach samorządowych, oświadczenie, że te wybory były lege artis, że one się, że nie można podważać wyniku wyborów, w których prawie 20 proc. Polaków nie mogło oddać w prawidłowy sposób swojego głosu.

Monika Olejnik: No tak, ale…

Piotr Gliński: Co jest podstawą, podstawową sprawą, która kwestionuje praworządność i kwestionuje podstawy funkcjonowania demokracji, bo demokracja to są wybory.

Monika Olejnik: Ale o ile sobie przypominam to sądy…

Piotr Gliński: I ci sędziowie nagle, politycznie się zaangażowali po ewidentnie po jednej stronie sceny politycznej, ponieważ przypominam, że w tych wyborach chodziło o wielkie pieniądze. Chodziło o to żeby złapać sejmiki wojewódzkie, które decydują o pieniądzach europejskich.

Monika Olejnik: Ja przypomnę panu premierowi, że jakoś sąd nie wykazał tych sfałszowanych wyborów.

Piotr Gliński: Bardzo mi przykro, że w Polsce tak funkcjonują sądy. Ale to jest także procedura, to jest także procedura.

Monika Olejnik: Jeżeli nie było fałszerstwa, czyli nie ma pan zaufania do sądów.

Piotr Gliński: Ponieważ sądy w Polsce, wie pani, podobnie jak 80 proc. Polaków, wie pani, jakie są wyniki od wielu lat już…

Monika Olejnik: A wie pan, 80 proc. Polaków chciałoby żeby państwo pomogli frankowiczom na przykład i co z tego?

Piotr Gliński: Ale wiem, że są takie prace w kierunku pomocy frankowiczów, ale to jest zupełnie, wie pani, inna kwestia, sytuacja frankowiczów, a zresztą jest bardzo, no można by ją na przykład opisać w takiej, odnośnie tego, co pan Petru nawet mówił na temat frankowiczów, ale nie wchodźmy w to, bo pani podrzuciła nowy temat. A ja mówię o sytuacji sądownictwa w Polsce. Jest czymś bardzo niedobrym dla demokracji jeżeli przez dwadzieścia sześć lat mniej więcej 80 proc. Polaków nie czuje się dobrze z polskimi sądami, uważa, że polskie sądy są niesprawiedliwe, nie ma zaufania do sądownictwa, bardzo nisko ocenia właśnie poziom niezawisłości sędziów.

Monika Olejnik: Bardzo źle oceniany jest Sejm przez te dwadzieścia lat, też jest bardzo nisko politycy, źle Sejm.

Piotr Gliński: To jest bardzo niedobre, to prawda, to prawda. My jesteśmy demokracją, która się tworzy w bólach się tworzy, jest niszczona przez wielu polityków, którzy stawiają na konflikt, no właśnie na przykład na konflikt w związku z TK.

Monika Olejnik: Proszę powiedzieć, czy mamy wojnę polsko-niemiecką?

Piotr Gliński: Nie, no wojny nie mamy, natomiast mamy bulwersujące wypowiedzi niektórych polityków niemieckich, niebywałe, które w zasadzie jest trudno komentować, bo to jest już, to są Tworki pomieszane z takim bardzo wysokim poziomem arogancji.

Monika Olejnik: A czy według pana należy mówić o bojkocie towarów niemieckich, do bojkotu wzywa pani prof. Pawłowicz, żebyśmy nie kupowali towarów niemieckich i wreszcie żeby Niemcy oddali nam, zapłacili nasze historyczne rachunki.

Piotr Gliński: Znaczy ja uważam, że Niemcy nie wyrównali z nami rachunków, czy też myśmy nie wyrównali z nimi rachunków. Niemcy zniszczyli Polskę i w sensie materialnym i w sensie także kulturowym, etosowym, zniszczyli polskie elity, ja przypominam, że w czasie wojny była zorganizowana systematyczna akcja mordowania polskiej inteligencji, elity polskiego społeczeństwa.

Monika Olejnik: Tak, ale teraz mamy…

Piotr Gliński: Nie tylko przez bolszewików, ale także przez Niemców, ja jestem posłem z Łodzi, trzy tysiące inteligentów łódzkich zostało zabitych na samym początku wojny, tylko dlatego, że byli polskimi inteligentami. Ci ludzie nawet nie mają swoich rozpoznanych grobów. To jest też zresztą wielki dług, który mamy wobec nich jako państwo.

Monika Olejnik: Czy w związku z tym Niemcy nie mają prawa krytykować Polski, w związku z tymi zaszłościami historycznymi.

Piotr Gliński: Mają mniej prawa.

Monika Olejnik: Mają mniej prawa?

Piotr Gliński: Mają mniej prawa. Tak, mają mniej prawa jeszcze przez parę pokoleń będą mieli mniej prawa. Wie pani, jak się wchodzi na cmentarz żydowski na Okopowej, naród żydowski wobec Holocaustu pisze w ten sposób „Nigdy nie przebaczymy hitlerowskim oprawcom”. My Polacy przebaczyliśmy, wybaczyli nasi biskupi, to jest bardzo trudne, ale to też mówi o tym, że pewne narody, po pewnych wydarzeniach, które były najbardziej może tragiczne w historii ludzkości, kiedy to wielka kultura, cywilizacja niemiecka spadła na samo dno cywilizacji ludzkiej, pewne narody przez parę pokoleń powinny jednak troszeczkę inną miarę stosować w swoich relacjach i w agresywnym narzucaniem swojego interesu narodowego innym narodom.

Monika Olejnik: Czy odpowiada panu taka okładka, panie premierze, okładka „Wprost”, na której jest Schultz, Merkel, Ettinger, Juncker w mundurach niemieckich, Verhofstadt jako Mussolini.

Piotr Gliński: No to jest język prasy, no jak pani wie jest wolność wypowiedzi, to jest język prasy, który wskazuje…

Monika Olejnik: No wolności wypowiedzi nie za bardzo jest wolność wypowiedzi, bo jak się okazuje, jak jest wolność wypowiedzi to są, to nie wszystkie pisma mogą być kupowane przez sąd, bo tak…

Piotr Gliński: Ale co ma kupowanie pism do sądu, no…

Monika Olejnik: No jeżeli się wyznacza, które pisma może sąd kupować, które nie, to jest wolność wypowiedzi, czy nie?

Piotr Gliński: A jeżeli się wyznacza, które pisma może ministerstwo kupować, a które nie, to jest wolność wypowiedzi, no.

Monika Olejnik: A jeżeli się mówi, którzy dziennikarze mogą występować, a którzy nie, to jest wolność wypowiedzi, czy nie?

Piotr Gliński: Jest proszę pani, bo właściciel ma prawo pracowników sobie dobierać i zawsze tak było przez dwadzieścia sześć lat, no nie róbmy histerii z tego, że pan Kraśko, który był momentami bardzo tendencyjny, niesprawiedliwie prowadzącym programy polityczne dziennikarzem, angażującym się ewidentnie po jednej stronie, akurat odpocznie sobie od anteny. To nie jest jakieś szczególne prześladowanie, to jest normalny tryb w demokracji.

Monika Olejnik: Prof. Gliński, wicepremier i Monika Olejnik, www.radiozet.pl, przechodzimy dalej.

Monika Olejnik: Panie premierze, czy według pana 500 złotych powinno być z podatkiem, z progiem dochodowym, czy bez.

Piotr Gliński: No to jest sprawa już wałkowana od bardzo dawna, no. Minister Szałamacha też to tłumaczy, no zbyt wiele by kosztowało teraz wprowadzanie tych biurokratycznych procedur, ze sprawdzaniem kto, jakie ma dochody i stwierdziliśmy, niech to idzie bez progu. Natomiast ja apeluję wciąż do ludzi zamożnych, nie wszyscy musimy brać te pieniądze. Ludzie dobrze sytuowani nie muszą tego robić, naprawdę.

Monika Olejnik: Ale dlaczego mają nie robić, skoro państwo proponują.

Piotr Gliński: Nie, nie, ja nie mówię nie mają, nie, mają prawo do tego, jak najbardziej. No ja gdybym był w takiej sytuacji pewnie bym nie brał, bo uważam, że to jest po prostu niepotrzebne, bo stać mnie na to, natomiast większość Polaków ma olbrzymie kłopoty z, no krótko mówiąc, z życiem codziennym, czyli z środkami, zwłaszcza ci, którzy mają dzieci, albo ci, którzy planują dzieci i to jest wielki program cywilizacyjny. Proszę zrozumieć, że to jest, to jest też eksperyment społeczny, ale program, który był nie tylko z naszej strony sceny politycznej zgłaszany, bo to są wielkie pieniądze dla wielkiego dzieła krótko mówiąc odbudowy tych naszych młodych generacji, bo my mamy tragedię, no dwieście dziesiąte, czy dwieście dwunaste miejsce na świecie jeżeli chodzi o rozrodczość.

Monika Olejnik: No właśnie.

Piotr Gliński: Plus także, że to jest dobre dla ekonomii, bo to będzie ten segment…

Monika Olejnik: To szkoda, że państwo likwidują finansowanie in vitro, bo to też ma wpływ na rozdroczość, kilka tysięcy dzieci się dzięki temu urodziło.

Piotr Gliński: Wie pani z punktu widzenia statystyki niewielkie, natomiast uważamy, nie zabraniamy…

Monika Olejnik: Kilka tysięcy dzieci niewielkie…

Piotr Gliński: Jak pani wie in vitro jest możliwe, natomiast uważamy, że państwo powinno wydawać pieniądze w obszarze, no właśnie, opieki także tej prenatalnej, na inne rzeczy i taka jest nasza polityka, taki jest wybór, myśmy uczciwie o tym mówili, tu tragedii nie ma. Ci, którzy chcą korzystać z tych technologii mogą to dalej robić.

Monika Olejnik: Ale nie mają pieniędzy na przykład, bo to nie jest tanie.

Piotr Gliński: Wie pani, ale to jest w skali zjawiska to to jest zupełnie nieporównywalne kwestie, tu są miliony ludzi, tu jest no jak pani sama powiedziała najwyżej kilka tysięcy.

Monika Olejnik: No kilka tysięcy dzieci dzięki temu się urodziło, no to, no nie jest chyba…

Piotr Gliński: To jest hasło ideologiczne, to bardzo dobrze, że się urodziły dzieci, ja się bardzo cieszę, że się urodziły dzieci.

Monika Olejnik: No nie wiem, urodzenie dzieci to jest hasło ideologiczne?

Piotr Gliński: Tylko tutaj mamy stawkę kilkaset tysięcy, albo i więcej dzieci, miliony dzieci, które się powinny urodzić.

Monika Olejnik: A czy myśli pan, że jak pan da komuś 500 złotych to się urodzi więcej dzieci, tak?

Piotr Gliński: Oczywiście, że się urodzi więcej dzieci, to jest oczywiste. Ja wiem, że te pieniądze będą wydawane na różne cele, prawda, ale generalnie jest to właśnie inwestycja w taką zmianę kulturową, cywilizacyjną i podejdźmy do tego z dobrą wolą.

Monika Olejnik: Czy według pana premiera te osoby, które mieszkają za granicą też powinny dostawać te 500 złotych na drugie, trzecie dziecko?

Piotr Gliński: Myśmy na ten temat już mówili. To jest najprawdopodobniej powinno być związane z ich statusem, czy oni są stałymi emigrantami, czy są tylko chwilowymi.

Monika Olejnik: No wyjechali na kilka lat, nie wiedzą, czy są zostaną, czy nie zostaną.

Piotr Gliński: Na pewno trzeba, no więc to jest z punktu widzenia biurokracji, jakby rozwiązania tego problemu dość trudne, bo nie wiadomo gdzie kto jest, gdzie będzie składał, itd.

Monika Olejnik: No tak, bo wystarczy tylko pesel, prawda.

Piotr Gliński: Natomiast generalnie dwie zasady powinny być czynione, znaczy sprawiedliwość zasadna, czy każdy ma prawo, tak jak jeżeli w Anglii jest i tam funkcjonuje jako obywatel to powinien mieć prawo do zasiłków angielskich, jeżeli w Polsce to do polskich. Natomiast jest cała kategoria ludzi, którzy no przemieszczają się, więc to jest trudno określić. Być może będą także nadużycia, ktoś będzie brał z obu systemów te zasiłki, tego się nie da uniknąć, ale to nie jest powód do tego żeby zrezygnować z takiego, jak mówię, bardzo ważnego, cywilizacyjnego, kulturowego, a także ekonomicznie istotnego programu.

Monika Olejnik: A proszę powiedzieć, a jeżeli mężczyzna ma trójkę dzieci z innymi kobietami to powinien dostawać te 500 złotych, czy nie.

Piotr Gliński: To nie ma nic do rzeczy, pieniądze są dla dzieci.

Monika Olejnik: No, ale pytam, no kobieta ma tylko jedno dziecko, a mężczyzna ma

Piotr Gliński: Pieniądze są dla dzieci, my nie łączymy tego programu z kwestią tego kto, z kim ma jakie dzieci.

Monika Olejnik: Czyli to tylko pesel wystarczy ile ma się dzieci i w ten sposób mężczyzna będzie mógł brać pieniądze na dzieci, bo żona nie.

Piotr Gliński: Pani redaktor, czy mężczyzna, czy żona, obojętnie, dzieci mają dostać te pieniądze, to są pieniądze na dzieci.

Monika Olejnik: Podatek od hipermarketów, czy będzie też podatek od e-sklepów?

Piotr Gliński: Nie wiem, nie powiem pani, bo wiem, że w tej chwili nastąpiła zmiana, no my nie będziemy tego już robili od powierzchni, tylko od obrotu, bo były takie koncepcje, nie wiem, jak jest ze sklepami, trudno mi powiedzieć, proszę mnie o to nie pytać, akurat w tym projekcie nie uczestniczę, my mamy tak wiele najróżniejszych rzeczy, że faktycznie, no proszę spytać te osoby, które to prowadzą.

Monika Olejnik: To zapytam wicepremiera i ministra kultury o książkę „Konfidenci”, do tej książki napisał wstęp Antoni Macierewicz, w tej książce m.in. jest opisana sprawa Wiesława Chrzanowskiego i Sławomir Cenckiewicz pisze o konfidencie Wiesławie Chrzanowskim.

Piotr Gliński: Nie wiem, nie czytałem książki.

Monika Olejnik: Ale zna pan sprawę.

Piotr Gliński: Trudno mi powiedzieć, no znam tak, no prof. Chrzanowski no był zamieszany w pewnego typu działania, które nie są jasne z punktu widzenia, jego kontakty z policją polityczną w PRL. Ja jestem człowiekiem, który…

Monika Olejnik: Przeszedł lustrację, o ile sobie przypominam, Wiesław Chrzanowski.

Piotr Gliński: No wie pani tak, ale te procedury lustracyjne też o niczym nie przesądzają. Ja chciałem powiedzieć coś innego, ja pamiętam dobrze PRL i wiem dobrze, jaki to był system. To był nieludzki system, który ludzi potrafił uwikłać w najróżniejsze rzeczy, więc mam do tego podejście z olbrzymim zrozumieniem i rozumiem także tych ludzi, którzy kontaktując się z tym systemem poprzez służby, esbecy ich nachodzili, itd., mogli nieroztropnie postępować. To znaczy jestem w stanie im absolutnie wybaczyć, bo trudno sobie współcześnie wyobrazić, jakie to były naciski, to były i szantaże najróżniejsze.

Monika Olejnik: Znając życiorys prof. Chrzanowskiego pisać o nim, że był konfidentem.

Piotr Gliński: To nie jest kwestia życiorysu, ale są też fakty. No jeżeli się posunął za daleko o krok, czy o dwa kroki, to pani pozwoli, że ktoś inny ma prawo do takiej, czy innej ostrej oceny, ponieważ pan prof. Chrzanowski był także no uczestnikiem życia publicznego. No mógł tego nie robić, jeżeli no miał poczucie tego, że był związany w jakiś dziwny sposób ze służbami peerelowskimi, mnie jest trudno oceniać ten indywidualny przypadek, bo go bliżej nie znam. Jak mówię, to są zawsze trudne sprawy, może nie trzeba używać mocnych słów, natomiast jest prawdą, że jeżeli ktoś funkcjonował w życiu publicznym w demokracji, a miał taką przeszłość, to nie jest najlepsze dla tego życia publicznego, bo zawsze mógł być na przykład szantażowany, mogły być na niego wpływy, jakieś naciski wywierane. Szkoda, że tak było, boleję nad tym, książki nie znam.

Monika Olejnik: Panie premierze kiedyś rozmawialiśmy pytałam pana, co teraz będzie robił Jarosław Kaczyński, pan premier mi odpowiedział w wywiadzie w „Kropce nad i”, że teraz będzie miał czas na czytanie książek. Okazuje się, że pan prezes Kaczyński, może i czyta książki, pewnie ma czas na czytanie książki, ale zajmuje się polityką przez duże P, czyli spotyka się z Viktorem Orbanem.

Piotr Gliński: Nie, no oczywiście, że się zajmuje polityką, no ja żartowałem, wiedząc, że Jarosław Kaczyński jest faktycznie człowiekiem, który bardzo dużo czyta i bardzo dużo wie i ciągle jakby się ekscytuje informacjami, które do niego dochodzą z różnych stron, także jeżeli chodzi o literaturę, nie tylko piękną, ale literaturę faktu.

Monika Olejnik: Tak, ale pytanie jest takie, kto rządzi Polską teraz?

Piotr Gliński: Rządzi PiS, czy też szeroko pojęty obóz zjednoczonej prawicy, role są rozpisane, mamy trzech najważniejszych polityków prezydent, pani premier i szef partii politycznej i to jest taki, taka trójka polityków wiodących, ale oprócz tego jest cała, wielka ekipa, która też, ja też w jakimś malutkim zakresie rządzę, no bo przecież ani pani premier, ani pan prezes Kaczyński, ani pan prezydent, no nie zajmują się jakimiś szczegółowymi kwestiami w obszarze, którym ja się zajmuję.

Monika Olejnik: No rządzi pan, no pani Lewica już nie pracuje przez wywiad, jeden wywiad i nie ma redaktor Lewickiej.

Piotr Gliński: Rządzenie, rządzenie, a to jest, ja rozumiem, że pani to traktuje, mówi to żartem, ale oczywiście to, co się dzieje z panią Lewicką nie ma żadnego wpływu, nie ma żadnego związku z tym wywiadem. Oczywiście nieprawdą jest, że ja w jakikolwiek sposób wpływałem na losy pani Lewickiej, to raczej pani Lewicka próbowała na moje losy wpłynąć, przeprowadzając ze mną skandaliczny wywiad. Polecam wszystkim państwu, nie wiem czy jeszcze jest dostępny w sieci, bo wiem, że zniknął w pewnym momencie, żeby sobie obejrzeć ten wywiad, 15 minut ta pani mówiła więcej niż ja, mówiła osiem minut, ja siedem i 28, czy 29 razy mi zdążyła przerwać, pani redaktor, pani do tego standardu nigdy nie dojdzie, zresztą życzę pani tego, bo pani prowadzi owszem mocne wywiady, czy ostre wywiady, ale nie przerywa pani co chwila komuś.

Monika Olejnik: Telewizja Trwam to będzie teraz taki standard w telewizji publicznej, czyli jedno pytanie i godzina wypowiedzi polityka?

Piotr Gliński: Wie pani nie wiem, znaczy ja byłem w telewizji Trwam chyba dwa, czy trzy razy i uczestniczyłem tam w takich programach, które są inne faktycznie niż gdzie indziej, bo nie wiem, z dwojgiem uczestników parę miesięcy temu byłem, uczestniczyłem i chyba mieliśmy półtorej godziny programu, więc to jest faktycznie po prostu inny format, inny program, tam nie ma tego tempa, no pewnie reklamy nie poganiają, no inaczej jest ustawiony ten przekaz i można się wygadać do woli, to prawda. Ja myślę, że gdyby nawet media, w których jest różnica stanowisk bardzo wyraźna, prawda, taki format prowadziły natomiast te programy byłyby zupełnie inne, bo można by się kłócić, ale każdy by się mógł wygadać do woli. No zupełnie inaczej to wygląda niż w mediach tych, nie wiem, mainstreamowych, czy jakkolwiek je nazwiemy, gdzie jednak u państwa jest większe tempo, ono jest także związane z funkcjonowaniem komercyjnym tych mediów.

Monika Olejnik: Nasze tempo się kończy, dziękuję bardzo, wicepremier Gliński był gościem Radia ZET, dziękuje Monika Olejnik.

Piotr Gliński: Dziękuję pani, dziękuję państwu.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo.

Więcej: