Teraz gramy

B. Kempa przeciw korytarzom humanitarnym dla uchodźców. „Leczenie na miejscu jest tańsze i skuteczniejsze”.

09.01.2018 06:44

„Polski rząd będzie organizował pomoc dla uchodźców tak, jak było to do tej pory – pomoc tam na miejscu, która będzie dużo większa i bardziej skuteczna, niż korytarze humanitarne” – uważa gość Radia ZET, minister ds. pomocy humanitarnej Beata Kempa. Pytana przez Konrada Piaseckiego o kościelnych hierarchów, którzy uważają, że korytarze humanitarne są potrzebne, odpowiada, że to rząd jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo Polaków. Sprowadzanie uchodźców do Polski na leczenie? „Można pomóc im na miejscu. Tam są uruchamiane, odbudowywane szpitale” – ocenia Kempa. „Wyleczenie dziecka, interwencja i pomoc lekarska tam na miejscu jest zdecydowanie tańsza. Ta sama kwota, którą przeznaczylibyśmy na przelot kilku osób do Polski, tam na miejscu jest w stanie skutecznie pomóc większej liczbie osób, którzy tej pomocy potrzebują” – tłumaczy minister. Jej zdaniem jeżeli uchodźcy będą mieli zapewnioną pomoc medyczną, edukację i żywność w obozach, „gdzie podejmują decyzje i poddani są podszeptom złych ludzi, którzy chcą sprowadzać ich do Europy”,  to będą „zupełnie inaczej podchodzili do kwestii emigracji”.

Konrad Piasecki: Do niedawna szefowa kancelarii premiera, od niedawna minister do spraw pomocy humanitarnej, Beata Kempa, dzień dobry, witam.

Beata Kempa: Dzień dobry, witam serdecznie.

Błaszczak za Macierewicza, Brudziński za Błaszczaka, Czaputowicz za Waszczykowskiego, mocne zmiany.

Typy dziennikarskie.

Zobaczymy o 12.

Święte prawo mediów spekulować.

O 12 się przekonamy.

Oczywiście, o 12 się przekonamy.

Rozumiem, że pani wicepremierem nie zostanie, bo i takie były przymiarki?

No, panie redaktorze.

No Zbigniew Ziobro tak mówił, typował panią na to stanowisko.

Ja się bardzo cieszę, bardzo dziękuję panu ministrowi za bardzo wysoką ocenę mojej pracy. Natomiast jeśli idzie o kwestie dotyczące rekonstrukcji, bo o to rozumiem pan redaktor pyta, to jest święte prawo pana premiera, obozu zjednoczonej prawicy, kierownictwa przede wszystkim partii żeby dobrać taki zespół ludzi żeby mógł ze sobą w rytmie, który odpowiada wszystkim w sprawie państwa prowadzić świetnie w lepszym kierunku.

Nikt premierowi nie odbiera świętego prawa do zmian, ale też nikt nie może…

Oj, dziennikarze trochę odbierają, ale macie też prawo do tego żeby podpowiadać.

Nikt też nie może nam o świcie odebrać świętego prawa do oceny tych zmian, pani minister.

Ale oczywiście, że nie. Jak najbardziej.

Przyzna pani, że wyglądają dosyć intensywnie i dosyć zaskakująco, zwłaszcza odejście Antoniego Macierewicza.

To jest w tym momencie…

Tak, mówimy o spekulacjach, ale załóżmy, że Antoni Macierewicz odchodzi.

Ja jednak jestem daleka od wszelkich spekulacji. I jeszcze raz powtarzam jest to święte prawo pana premiera i kierownictwa partii. I oczywiście pan prezydent Rzeczpospolitej Polskiej podejmie decyzje.

A na ile pan prezydent miał wpływ na te zmiany, pani zdaniem, tak na pani intuicję, na pani wiedzę?

Ja cieszę się, że obóz zjednoczonej prawicy jest bardzo spójny, wewnętrznie bardzo spójny, że jest tym obozem, który potrafi rozmawiać ze sobą, że jest obozem, który potrafi, jeszcze raz powtarzam, prowadzić sprawy państwa w bardzo dobrym kierunku. I wszystko na to wskazuje…

Pytanie, czy pozostanie spójny, kiedy Antoniego Macierewicza, przepraszam, nie będzie już w rządzie.

I wszystko na to wskazuje, że nasi wyborcy i nie tylko, bo przecież część społeczeństwa, która być może na nas nie głosowała, to wynika również z wielu badań, jak najbardziej docenia kwestie dotyczące rządzenia, czy elementów związanych z rządzeniem.

Pani minister, ale to żeby nie musiała się pani wić i gimnastykować…

Nie wiję się, nie gimnastykuję, uśmiecham się panie redaktorze, bo naprawdę słyszę te spekulacje od rana.

Według pani wiedzy te spekulacje, jak pani mówi, te nominacje, czyli Mariusz Błaszczak nowym ministrem obrony narodowej, Joachim Brudziński nowym szefem MSW, a Jacek Czaputowicz nowym ministrem spraw zagranicznych, to są fakty i to jest przesądzone, czy wszystko się jeszcze do 12 może wydarzyć.

No jeśli tak państwo spekulujecie to jeszcze nie przewidzieliście to kto wicemarszałkiem Sejmu, jeśli pan marszałek Brudziński na szefa MSW.

To kto, może pani mi tą wiedzę dostarczyć to kto w takim razie wicemarszałkiem Sejmu?

Nie, no oczywiście żartujemy. Panie redaktorze jestem dzisiaj pewna, że kwestia dotycząca rekonstrukcji rządu w dniu dzisiejszym się zakończy i będzie można przystąpić do bardzo realnej pracy.

Nie była to odpowiedź na moje pytanie, czy te zmiany, o których powiedziałem są wiarygodne?

Ja z reguły nie odpowiadam na pytania i tym bardziej jeśli pytania są dotyczące…

O, święte słowa, święte słowa, święte słowa!

Dotyczą kwestii, które… Ale zawsze mówię prawdę i tylko prawdę z tego, co jest mi wiadome. Natomiast w tej kwestii sprawa jest jasna. Jaszcze raz powtarzam…

Wszystko tak, święte, święte prawo, wszystko wiemy, będziemy…

O godzinie 12 wszystko będzie jasne i państwo będziecie mogli sprawdzić swoje typy i swoje źródła informacji czy są wiarygodne czy nie.

Ale po Antonim Macierewiczu łzę by pani uroniła?

Ja, mi się bardzo dobrze współpracowało z panem ministrem Antonim Macierewiczem. Mówię to absolutnie z pewnością.

Czego nie może chyba o sobie powiedzieć prezydent.

Natomiast, akurat, jako szef kancelarii prezesa rady ministrów, każdy szef jest, do jego obowiązków należą kontakty ze wszystkimi ministrami w kwestiach formalnych, a także wszystkich innych. Czasami te kwestie nie są łatwe, to jest oczywiste.

I dawał się pilnować Antoni Macierewicz Beacie Kempie.

Nie, nie. Ja powiem tak, że ostatnie nasze rozmowy dotyczące chociażby kwestii pomocy humanitarnej, bardzo jestem wdzięczna i bardzo dziękuję panu ministrowi za decyzje, które w tej sprawie już podjął i będzie podejmował, które mam nadzieję ogłosić w krótkim czasie, przyniosą bardzo wiele dobrego i dla państwa polskiego, ale też dla wielu potrzebujących osób. Także za to bardzo dziękuję.

Bo pani ma dobre relacje tak, jak Antoni Macierewicz, z ojcem Tadeuszem Rydzykiem, myśli pani, że on przeboleje tą zmianę?

Ja mam z wieloma osobami bardzo dobre relacje, staram się przynajmniej.

No tak, ale widziałem panią u ojca Tadeusza wyglądało, że macie fantastyczne relacje.

Ja generalnie mam dobre relacje, jeszcze raz powtórzę.

No więc myśli pani, że ojciec Tadeusz Rydzyk przeboleje tę zmianę?

Nie tylko z ojcem dyrektorem, doktorem Tadeuszem Rydzykiem, również z wieloma innymi hierarchami naszego Kościoła, także z proboszczami, wszystkich serdecznie pozdrawiam.

Czyli jest pani świetnie ustosunkowana, gratuluję.

Również innych wyznań i cieszę się, bo również w zakresie moich obowiązków w tej chwili będzie współpraca z Kościołem i z innymi wyznaniami.

Tak. Jako się rzekło na pytania pani nie odpowiada, ale ja je powtarzam, wobec czego czy dla ojca Tadeusza Rydzyka odejście Antoniego Macierewicza, dymisja Antoniego Macierewicza nie będzie zbyt bolesnym ciosem?

A cóż to za pytanie, panie redaktorze? Naprawdę.

Takie redaktorskie.

Jeżeli tutaj pan redaktor zaprosi ojca doktora Tadeusza Rydzyka to na pewno chętnie panu redaktorowi na to pytanie odpowie.

To teraz trochę o pani nowych zadaniach.

Proszę bardzo. Cieszę się bardzo.

Pani minister, minister do spraw pomocy humanitarnej, nie wierzę pani minister, że nie dostrzega pani pewnego komizmu, czy pewnej zabawności tej nominacji?

A co jest zabawne w tym, przepraszam bardzo. Żeby pomagać ludziom, którzy potrzebują, to jest dla pana redaktora zabawne?

Nie, to piękna misja, tylko ma pani chyba najmniejszą, najbiedniejszą działkę, żeby nie powiedzieć działeczkę wśród wszystkich ministrów nie tylko polskich, ale nawet Unii Europejskiej.

Ale to jest pana, przyznam, to jest złośliwa ocena. Jeżeli pan uważa, że organizowanie, jeżeli pan uważa, że współpraca, organizowanie pomocy, która jest niezwykle potrzebna, pan widzi, że jesteśmy atakowani, szczególnie przez nieradzącą sobie, niestety trzeba to jednoznacznie stwierdzić, UE ze sprawami uchodźców i ze wszystkimi tymi problemami, którzy uchodźcy, szczególnie ekonomiczni, imigranci można powiedzieć, bo nie można ich nazwać uchodźcami, nie wszyscy są z terenów objętych wojną, nie radzi sobie Unia. Jeżeli próbuje tą bezradność i skutki tej bezradności przerzucić na Polskę, jeżeli my pokazujemy w jakim kierunku trzeba iść i my już idziemy w tym kierunku, zapraszamy również inne kraje do tego żeby w kierunku pomocy wszystkim tym, którzy potrzebują tej pomocy na zewnątrz i skutecznie jej udzielać, organizować tą pomoc i rozmawiać ze wszystkimi tymi, którzy już dzisiaj skutecznie tą pomoc niosą, to myślę, że to jest świetna sprawa i każdy by chciał te sprawy prowadzić.

Świetna sprawa pani minister, tylko pani zarzuciła mi złośliwość, a ja patrzę na fakty.

No tak, bo wie pan, najpierw mówicie państwo, że…

A mogę skończyć pani minister pytanie? W zeszłym roku polski rząd przeznaczył na pomoc humanitarną sumę 200 mln złotych.

Tak.

Nie mówię, że to jest bardzo mało, tylko zastanawiam się, czy naprawdę, jeśli 200 mln złotych to jest suma, którą - sprawdziłem wczoraj - polska firma, duża, odzieżowa przeznacza rocznie na rozwój, badania, a kluby piłkarskie zachodniej Europy przeznaczają cztery, pięć, dziesięć razy więcej na kupowanie nowych zawodników, czy naprawdę w Polsce jest potrzebna aż minister do tego żeby tymi 200 mln operować?

Wie pan, będąc szefem kancelarii, właściwie już wtedy zrodziła się taka potrzeba nawiązania kontaktu, a może bardziej też organizacje pozarządowe nawiązywała kontakt z polskim rządem, ponieważ same widziały tam, na miejscu, że rozmiar pomocy jest tak przeogromny, że warto byłoby o tej pomocy rozmawiać. I tak to się właściwie zaczęło.

Ja to wszystko rozumiem, tylko czy aż minister, aż członek rządu jest potrzebny do operowania 200 milionami złotych!?

No to ja bym tak zapytała pana redaktora, robiąc most, co do tego, czy rzeczywiście w takiej, czy w innej ramce jest potrzebny taki, czy inny redaktor w przeszacownej stacji radiowej? Tak nie można.

Tylko wie pani, redaktorzy w stacjach radiowych są przeważnie jednak płaceni z budżetu rozgłośni radiowej, a ministrowie są opłacani z budżetu państwa.

Za chwilę państwo będziecie, tak, jestem ministrem, członkiem rady ministrów, posłem na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej, funkcjonuję w dużej polityce od dwunastu lat, więc nic mi nie spadło z nieba.

Zapytam inaczej, czy warto przyjmować takie funkcje na otarcie łez?

Warto, warto, dlaczego?

Bo to trochę jest funkcja na otarcie łez. Była pani szefową kancelarii premiera, Beata Szydło musiała się przesunąć na stanowisko wicepremierskie, powiedziała dobrze odejdę, ale jeśli Beata Kempa dostanie jakąś dobrą rolę w rządzie.

Olbrzymia odpowiedzialność i myślę, że w tej funkcji w jakiś określony sposób się sprawdziłam. Zawsze oczywiście można lepiej. Mówię to z dużą pokorą. Natomiast ta funkcja, którą w tej chwili powierzył mi pan premier Mateusz Morawiecki jest funkcją, w której zdaje się, że czuję się chyba najlepiej, w tej chwili. To po takim krótkim czasie mogę to stwierdzić.

Tak!? Czyli całe życie polityczne Beaty Kempy było podporządkowane tej roli, którą przyjęła dzisiaj?

Zanim życie polityczne zaistniało w moim skromnym życiu na prowincji, zajmowałam się również pomaganiem innym osobom. Dzisiaj to jest w daleko większym rozmiarze i to tym osobom, które w zasadzie są w beznadziejnej sytuacji.

A na ile…

I które, chciałabym, żeby nie podejmowały decyzji na skutek tego, że tą pomoc będziemy nieśli, na skutek tego, że również potężną pomoc niosą organizacje pozarządowe, bo to, co robi rząd to jest jedna strona medalu, natomiast ta druga, bardzo ważna i przed którą chylę czoła, to są kwoty, które ze sobą niosą organizacje pozarządowe tam, właśnie przede wszystkim do krajów Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.

Ale na ile humanitaryzm Beaty Kempy dotyczy też uchodźców i kwestii sprowadzania ich do Polski?

Właśnie to się ściśle wiąże, dlatego że jeżeli będziemy skutecznie…

Ściśle się wiąże, a uchodźców nie ma, wobec czego na razie się nie ma z czym wiązać.

Ale jeśli pan pozwoli, ściśle, dlatego że jeżeli będą mieli zabezpieczoną pomoc na miejscu, szczególnie w obozach, tam, gdzie podejmują decyzje czasami dramatyczne, albo poddani są podszeptom różnego rodzaju złych ludzi, którzy chcą ich tutaj sprowadzać do Europy, jeśli oni mają na miejscu w określonym zakresie oczywiście pomoc medyczną, jakiś dach nad głową, ale przede wszystkim to, co dla nich dzisiaj jest bardzo ważne, czyli edukację dla dzieci, czyli kwestia odbudowy i budowy szkół, niezwykle ważna, to oczywiście w zakresie odzieży też i żywności, to wtedy zupełnie inaczej podchodzą do kwestii dotyczącej emigracji do jakiś krajów, które są dla nich wielką niewiadomą.

Pani minister, ale proste pytanie: są w tych obozach dla uchodźców chore dzieci, chorzy dorośli, którzy tam w warunkach szpitalnych, polowych nie są w stanie odebrać takiej pomocy, jaka by się im należała dla ratowania życia i zdrowia.

Otóż okazuje się, że poprzez organizacje…

Ale jakoś też przyjeżdżają te dzieci do krajów Europy Zachodniej, na przykład do Niemiec.

Że poprzez organizacje, nie, nie, to nie tylko dzieci proszę pana.

Wobec czego jest leczenie onkologiczne, którego zapewne w takim obozie nie da się go przeprowadzić, wobec czego jest pytanie, czy polski rząd jest gotowy sprowadzić do Polski w ramach korytarzy humanitarnych ludzi cierpiących, ludzi chorych na leczenie szpitalne?

Można absolutnie pomóc tym ludziom cierpiącym i chorym.

W Polsce, czy tam?

I wiem, co mówię, dlatego że już to przetestowaliśmy w ubiegłym roku. Organizacje pozarządowe takie, jak „Pomoc Kościołowi w potrzebie” Caritas, a także inne, mając odpowiednie środki ku temu są w stanie pomóc tam, na miejscu.

Czyli uważa pani, że sprowadzanie ich do Polski nie ma sensu?

Szpitale, które są uruchamiane w ramach tych środków, odbudowywane, bądź są kwoty przeznaczane na leczenie w tych szpitalach, które już są, na przykład taką kwestię doświadczałam w Libanie w Zahlew dolinie Beka, gdzie właśnie uchodźcom syryjskim udzielana jest pomoc medyczna, dlatego że polskie organizacje pozarządowe, w tym na przykład przypadku „Pomoc Kościołowi w potrzebie”  dotowało kwestie leczenia uchodźców.

Pani minister, jeśli dobrze rozumiem, pani teza jest taka, że sprowadzanie nawet chorych uchodźców do Polski nie ma sensu?

Nie, to proszę nie grać na emocjach, panie redaktorze. Ja powiem tak, emocje proszę odstawić.

Proste pytanie, czy korytarze humanitarne są potrzebne, czy nie?

Proste pytanie, kwestia kosztów. Jeżeli wyleczenie dziecka, prawda dziecka, protezowanie, każda inna interwencja, czy pomoc lekarska tam, na miejscu jest zdecydowanie tam, po pierwsze tańsza, po drugie ta sama kwota, którą przeznaczylibyśmy na, nie wiem, przelot kilku osób do Polski, ta sama kwota jest w stanie tam, na miejscu skutecznie pomóc, zdecydowanie większej ilości osób, które tej pomocy potrzebują. Czasami ta interwencja, czy pomoc jest nagle, natychmiast, nie ma możliwości żeby czekać na jakiś transport, to trzeba organizować tą pomoc tam, na miejscu. I to będziemy robić.

Czyli korytarzy humanitarnych nie będzie.

Na ten moment, oczywiście jest dyskusja, przetacza się, mówią o korytarzach humanitarnych hierarchowie naszego Kościoła katolickiego, ja też jestem członkiem świeckim Kościoła katolickiego i absolutnie mi nikt tutaj w tej sprawie z moimi przewodnikami duchowymi nie poróżni, natomiast uważam, że sprawę trzeba bardzo dokładnie rozeznać. To rząd polski jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo również Polaków, ale i też bezpieczeństwo tych osób, które tutaj przebywają.

Ale są chorzy ludzie, chory dzieci, to naprawdę byłby w stanie zagrozić polskiemu bezpieczeństwu?

I to rząd polski, jeszcze raz powtarzam, bardzo infantylne jest granie na emocjach, nie powinniśmy tego robić.

Pani minister, ale to pani Kościół i pani hierarchowie, pani Kościoła o tym mówią. Jeśli pani mówi, że oni grają na emocjach okej, ale to jest granie na pięknych emocjach.

Oczywiście, że mówią i jak najbardziej wszyscy mamy tutaj rację, ale to rząd polski, jeszcze raz powtarzam, odpowiada za to i będzie organizował pomoc tak, jak do tej pory to było poprzez organizacje pozarządowe i nie tylko, pomoc na miejscu, która będzie w dużo większym rozmiarze i dużo bardziej skuteczna niż pomysł korytarzy.

Beata Kempa, bardzo dziękuję.

Dziękuję również.

Beata Kempa o ataku na swoje biuro poselskie: Podpalenie było z przyczyn politycznych. Nie znam tego człowieka. Lęk pozostał

Zeznawałam wczoraj w prokuraturze w tej sprawie. Nie znam człowieka, który jej podpalił. Z tego, co słyszę, to mieszkał w bardzo nieodległej okolicy mojego domu rodzinnego. Dużo młodszy od nas a duży starszy od naszych dzieci – mówi Beata Kempa, pytana w internetowej części programu o podpalenie swojego biura poselskiego. Minister zapewnia, że było to „bardzo świadome działanie, z przyczyn politycznych”. Dodaje, że „lęk pozostał”. Bałam się, że ktoś podrzuci coś pod mój dom, w którym byli mąż i teść – mówi gość Radia ZET.

Pytana o to, czy dostała odprawę odchodząc ze stanowiska szefowej KPRM, odpowiada, że nie. Przeszłam na inny odcinek i odprawa się nie należy – wyjaśnia.

Rasistowskie ataki w Polsce? Absolutnie to potępiam. To powinno być bardzo surowo karane – mówi gość Konrada Piaseckiego. Mam nadzieję, że osoby, które wyrządziły krzywdę, zostaną ukarane – dodaje.

Beata Kempa odpowiada także na pytania o unijne flagi w KPRM i korytarze humanitarne.

RADIO ZET/MA