Beata Kempa: Prezydent Macron zrozumiał, że nasze sprawy będziemy rozwiązywać w naszym kraju

24.11.2017 06:44

„Jeżeli będzie taka decyzja, że premierem będzie Jarosław Kaczyński, to było mi już dane pracować pod jego kierunkiem. Był to wielki zaszczyt i honor. Pracowało się bardzo dobrze i bardzo sprawnie” – mówi gość Radia ZET, szefowa kancelarii Beaty Szydło, pytana przez Konrada Piaseckiego o to, czy zostanie szefową kancelarii premiera Kaczyńskiego. Beata Kempa dodaje, że drużyna, pod kierownictwem politycznym prezesa PiS i Beaty Szydło jest „fantastyczna”. „Jaka rola zostanie mi wyznaczona, to przyjmę ją z pokorą i też będę starała się pracować najlepiej, jak umiem. Pracujemy dla Polski, a gdzie kto z nas będzie przewidziany przez nasze zaplecze polityczne, to kwestia wtórna” – komentuje. Premier przejęła się tym, co prezydent Francji powiedział jej wczoraj o ustawach sądowych? „Dokonujemy zmian, których oczekują Polacy. Prezydent Macron zrozumiał, że nasze sprawy będziemy rozwiązywać w naszym kraju. Wycofał się ze swojego stanowiska na temat Polski, które wcześniej prezentował” – uważa szefowa Kancelarii Premiera.

Konrad Piasecki: Szef kancelarii premiera Beata Kempa, dzień dobry, witam.

Beata Kempa: Dzień dobry, witam serdecznie.

„Gdybym dostał propozycję objęcia fotela wicepremiera musiałbym odmówić” - mówi Zbigniew Ziobro, ale dodaje - „moja partia ma znakomitą kandydatkę na to stanowisko”, o kogo może chodzić?

A proszę doczytać jeszcze bardziej wypowiedź pana ministra.

Mówi: „Ma kompetencje, doskonałe przygotowanie, nie ustępuje doświadczeniem politycznym żadnemu z dotychczasowych wicepremierów”.

Bardzo dziękuję panu ministrowi za wysoką ocenę mojej pracy. Bardzo się z tego cieszę.

Bo pani wie, że to o pani.

Wszyscy bardzo ciężko pracujemy. Wiem, bo czytałam.

Zbigniew Ziobro oczywiście rozwikłuje tą zagadkę.

Natomiast trzeba przeczytać wnikliwie, my nie aspirujemy jeśli idzie o kwestie teki wicepremiera.

Nie aspirujecie, ale zgłaszacie kandydatkę.

Jako Solidarna Polska. Nie aspirujemy, nie zgłaszamy kandydata. Pan, w różnego rodzaju publikacjach, pan minister Ziobro była taka informacja, że jakoby zabiegał o tekę wicepremiera, co jest absolutną nieprawdą i to dementujemy. Pan minister jest ministrem sprawiedliwości, prokuratorem generalnym i reformuje wymiar sprawiedliwości.

I nie chce być wicepremierem.

I nie chce być wicepremierem.

I mówi, że ta kandydatka, Beata Kempa „ma wszechstronne spojrzenie na całokształt administracji państwowej”, człowiek się chyba czerwieni, jak słyszy aż tyle komplementów z ust swego szefa.

Ja bardzo dziękuję panu ministrowi, jeszcze raz powtarzam, bardzo dziękuję panu ministrowi za taką ocenę mojej pracy. Pracujemy dla Polski, a gdzie, kto z nas będzie przewidziany przez nasze zaplecze polityczne, najważniejsze gremia to już jest kwestia wtórna. Najważniejsze żebyśmy pracowali rzetelnie.

Pani minister, ale nie wierzę, że jak pani słyszy wicepremier Beata Kempa, to nie robi się pani ciepło koło serca.

No wie pan co, ja akurat jestem taką osobą, która może być na każdym odcinku pracować. Pracowałam przez piętnaście lat…

Proszę pomyśleć, Gliński, Gowin, Morawiecki, Kempa, jakiż to piękny skład wicepremierów by był.

W jednym ze wspaniałych powiatów, powiecie ostrzeszowskim, jestem z powiatu oleśnickiego z miasta Sycowa, każdy zakątek jest mi znany.

Rozumiem, że odnajdzie się pani równie dobrze w Sycowie, jak i na stanowisku wicepremiera.

Ależ, no w Sycowie na pewno tak, pozdrawiam i w całym moim okręgu wrocławskim, w każdym miejscu w Polsce.

Ale chciałaby pani być wicepremierem, pani minister?

Panie redaktorze!

Pani minister!

A chciałby pan zostać, nie wiem, szefem Radia ZET.

Nie!

Właścicielem Radia ZET?

O, właścicielem tak, szefem nie.

Naprawdę jestem szczególnie zaszczycona, jest mi bardzo miło. Wielki zaszczyt i honor pracować w tym rządzie tak, jak i w rządzie wcześniej pana premiera Jarosława Kaczyńskiego. Pracujemy tam, gdzie nas przeznaczono z pokorą.

Bo na razie w tym rządzie szefuje pani kancelarii premier Beaty Szydło, ale i premiera Kaczyńskiego, gdyby przyszła taka sytuacja polityczna?

Przede wszystkim jeszcze raz powtórzę, dziękuję wszystkim, z którymi jest mi dane współpracować. Drużyna jest fantastyczna pod kierunkiem politycznym pana premiera, prezesa Jarosława Kaczyńskiego, pod kierunkiem rządu pani premier Beaty Szydło, a jeszcze raz powtarzam, jaka rola zostanie mi wyznaczona, taką z pokorą przyjmę i też będę starała się pracować najlepiej, jak umiem.

To zapytam teraz o pani kobiecą i polityczną intuicję, szykuje się zmiana premiera?

Intuicja ma to do siebie, że zawodzi, mnie nigdy akurat.

No więc dlatego pytam osobę, której intuicja nigdy nie zawodzi, więc szykuje się zmiana premiera, czy nie?

Ale panie redaktorze oczywiście, że przetacza się fala dyskusji, w szczególności spekulacji medialnych, uśmiecham się, już przestałam powiem szczerze nawet czytać…

Nie pytam o spekulacje medialne, tylko o to, co dzieje się wewnątrz.

Jeszcze raz powtórzę, że te osiągnięcia, które ma rząd pani premier Beaty Szydło…

Nie, ale proszę nie powtarzać, proszę powiedzieć coś o swojej intuicji.

W ciągu dwóch lat, to państwo widzicie doskonale i możemy o nich mówić. I szkoda, że o tym nie rozmawiamy, bo to ważne, a także o tym, co należy zrobić, ale jeśli będzie taka decyzja, że premierem będzie pan premier Jarosław Kaczyński, było mi dane pod kierunkiem pana premiera pracować i był to dla mnie wielki zaszczyt i honor i pracowało się bardzo sprawnie i bardzo dobrze.

A współpracując z Beatą Szydło na co dzień, ma pani takie poczucie, że ona wciąż chciałaby być premierem?

Panie redaktorze! Cóż to za osobiste pytania. My tak ciężko pracujemy…

Cóż strasznego jest w osobistych pytaniach? No może pani dostrzegać, że jest zmęczona, wypalona, że już nie za bardzo ma siłę na to żeby przez następne dwa lata dźwigać ten ciężar.

Nie, pracuje bardzo idealistycznie, bardzo ciężko. Jestem pod wrażeniem, bo wiem, że my też, jako kobiety, to nie jest kwestia różnic prawda, tutaj nie będziemy wchodzić w dywagacje feministek, ale jest to ciężka praca, którą czyni.

Ale wy jako kobiety, co? Ciężej pracujecie?

I ja mam poczucie, bo mamy dwa etaty, drugi w domu, panie redaktorze. Tak. I, ale oczywiście z całym szacunkiem do mężczyzn, dzisiaj też są mężczyźni, którzy mają dwa etaty w domu.

My też mamy dwa etaty czasami.

Oczywiście, że tak, ale…

Nie wykręcamy się od prac domowych.

Ale jako osoby, które musimy o wiele rzeczy w domu zadbać, to mamy takie poczucie, że to są dwa etaty, ale się nie skarżymy.

Więc nie za bardzo jest zmęczona pani premier?

Nie skarżymy się. Pracuje bardzo ciężko, bardzo intensywnie i ja jestem w ogóle pod wrażeniem.

Czego? Tego, jak ciężko, czy tego, jak mało wypalona jest po tych dwóch latach?

Tego, jak ciężko, tego, jak skutecznie, myślę że, w ogóle jestem pod wrażeniem drużyny, z którą pracuję.

Czy pani premier choć odrobinę przejęła się tym, co prezydent Macron powiedział jej wczoraj o ustawach sądowych?

W naszym kraju i dobrze byłoby żebyśmy się szanowali w Unii Europejskiej, w naszym kraju dokonujemy zmian, na które oczekują Polacy już od wielu, wielu lat, a na pewno powinny one się zadziać tuż po 89 r., tak się nie stało…

To dziwne, że tak wiele lat oczekujemy, a dopiero po dwóch latach rządzenia PiS zgłosił ustawę o sądach.

I bardzo prosimy żeby, bardzo prosimy, no tak, ale sprawa jest, ale reformujemy, proszę zobaczyć ile wcześniej minister sprawiedliwości ustaw wniósł do polskiego Sejmu i zostały przeprocedowane, to bardzo ważne. Chociażby, niech pan zobaczy, majątek, który dzisiaj jest odbierany przestępcom, czyli skala rozszerzona.

Wszystko widzę, tak, ustawa sądowa i o prezydencie Macron, chciałem.

To jest pół miliarda więcej środków w budżecie państwa. I to są bardzo ważne kwestie. Chociażby to, że dzieci nie będą odbierane ze względu na biedę z domu i to jest ważne.

500 plus, tak, wszystko wiemy…

Ale kręgosłup, pełna zgoda, kręgosłup polskiego wymiaru sprawiedliwości, czyli Krajowa Rada Sądownictwa i Sąd Najwyższy musi być zreformowany i dalej, w ślad za tym kolejne reformy. A jak znam życie…

Prezydent Macron przygląda się tym reformom…

…i Ministerstwo Sprawiedliwości to szereg ustaw już jest gotowych.

Też się tego obawiam. Prezydent Macron przygląda się tym reformom, wycałował wczoraj panią premier na przywitanie bardzo serdecznie, nie nazbyt serdecznie?

Ja myślę, że przede wszystkim… no, co pan, panie redaktorze? Przede wszystkim…

Wycałował serdecznie, po czym powiedział, że „jeśli instytucje unijne stwierdzą niezgodność działań PiS z europejskimi traktatami to konsekwencje zostaną wyciągnięte, bo Unia ma pewne, podstawowe zasady”.

Ale ja też znam, jak pan wie, wypowiedź pana Macrona, wczoraj to skrzętnie obserwowałam, zresztą było to twittowane, który bardzo wyraźnie - i bardzo się cieszę z tego - bo ja myślę, że przede wszystkim emocje wyborcze opadły. Szereg słów, które niepotrzebnie padły ze strony pana prezydenta Macrona były podyktowane emocjami wyborczymi. I myślę, że przede wszystkim ta wizyta, bo warto rozmawiać na miejscu, w cztery oczy i ta wizyta była bardzo dobrą wizytą. Pokazała, że pan prezydent Macron zrozumiał, że nasze własne sprawy będziemy w naszym kraju rozwiązywać. Będziemy się wzajemnie szanować w Unii Europejskiej.

Jeśli tak ostro mówił na konferencji prasowej, to mam wrażenie, że właśnie uznał, że Unia Europejska musi interweniować w tym, co się dzieje z sądownictwem polskim.

Nie, pan usłyszał to, co chce, a ja usłyszałam zupełnie co innego i uważam, że akurat w tym przypadku, patrząc na punkty zbieżne, które mamy z Francją, a także na nasz dorobek już do tej pory, naszych bardzo dobrych stosunków, a także te, które mamy rozbieżne, ale myślę, że obie strony wczoraj pokazały, że chcemy rozmawiać i chcemy te problemy rozwiązywać, ale i też ukłon, że swoje sprawy będziemy rozwiązywać na własnym podwórku i, że jesteśmy w kontakcie z Komisją Europejską, to uznał pan prezydent Macron, czyli generalnie wycofał się ze swojego stanowiska, które wcześniej prezentował.

Nie miałem takiego wrażenia.

A ja miałam takie wrażenie.

Ale pani minister tak bardzo narzeka na sądy, a ma pani słodką pewność, że prokuratura, którą rządzicie od kilkunastu miesięcy działa szybko, sprawnie i tak, jak powinna?

Myślę, że tak. Oczywiście to jest dopiero dwa lata, właściwie mniej niż dwa lata, bo od wprowadzenia zmian, samych zmian, legislacyjnych zmian, a potem zmian organizacyjnych, to wciąż jeszcze jest proces, ale wydaje mi się, przynajmniej po wielu, wielu sprawach, które na przykład nie miały żadnego finału, czyli żadnego finału w prokuraturze, czy to w postaci skierowania aktu oskarżenia, czy to w postaci innego orzeczenia, które przez wiele lat nie miały miejsca, dzisiaj już powoli mają swój finał. I obywatele mogą się albo odwołać od tego, albo żądać finału w sądzie.

Przyglądam się, pani minister, kilku sprawom takim bardzo głośnym, takich, o których media bardzo intensywnie, 19 miesięcy śledztwa w sprawie pękniętej opony prezydenta, dziewięć miesięcy w sprawie wypadku pani premier, półtora roku śledztwa w sprawie śmierci Stachowiaka, a o tym, co dzieje się w prokuraturze z tym tsunami niegospodarności, które podobno wykazała owych działań poprzedników i, którymi pani, jak mówiła, była tak porażona to w ogóle nie słyszymy.

No byłam porażona.

I co się z tym dzieje?

Są, jest ponad bodajże z tego, co pamiętam osiemdziesiąt postępowań, one trwają.

Tak, tylko że ani jeden polityk…

One też muszą być bardzo dokładnie, jeśli pan pozwoli…

…ani jeden urzędnik, ani jeden szef spółki państwa nie trafił na ławę oskarżonych.

No, jeżeli pan, przepraszam…

Przy tej sprawnie działającej prokuraturze.

Przepraszam bardzo. A proszę zobaczyć najgłośniejsza sprawa w tej chwili, jaką mamy, najbardziej bulwersująca, mianowicie sprawa reprywatyzacji. Proszę zobaczyć ile już jest w tej sprawie zarzutów postawionych, ile osób w tej chwili przebywa w areszcie.

Ale ja pytam o zupełnie inne sprawy. Pani mówi o reprywatyzacji, a ja mówię o pękniętej oponie prezydenta…

Jeżeli pan uważa, no tak, ale myślę, że kolejna…

…najbardziej banalna sprawa, jaką można sobie wyobrazić.

Państwo nie rozliczaliście poprzedniej ekipy z niczego, wręcz twierdziliście, że prokuratura jest niezależna, była sparaliżowana.

Bo formalnie była niezależna.

Teraz widzimy, że te sprawy wszystkie, które…

A teraz jest zależna i nic nie robi w tych sprawach.

Wie pan, formalnie to raczej również nie, bo jeżeli prokuratorowi generalnemu związano ręce i nogi i kazano mu pływać, w dodatku uzależniono jego finanse od decyzji polityków, to wie pan, to nie do końca jeszcze mógł zgodnie z tą ustawą powodować zmiany organizacyjne w prokuraturze, więc proszę nie mówić, że ona była niezależna, bo to jest, albo wynika z nieznajomości, albo wynika z niechęci, albo z miłości do poprzedniej ekipy.

Tylko teraz proszę powiedzieć dwa zdania o tej zależnej prokuraturze, jak sprawnie pracuje w tych historiach i tych sprawach, o których powiedziałem.

Natomiast jeśli pan, ta prokuratura jest również niezależna, prokurator generalny, minister sprawiedliwości kieruje tą prokuraturą, prokurator krajowy pan Święczkowski i są sukcesy, chociażby proszę zobaczyć w sprawie gigantycznej afery reprywatyzacyjnej.

Rozumiem, że przyznaje pani tym samym, że w tych sprawach, o których ja mówiłem sukcesów nie ma.

Kilka innych bardzo ważnych śledztw, które się toczą. Ja rozumiem państwa oczekiwania, chcielibyście żebyśmy w ciągu roku posprzątali po ośmiu latach PO.

Nie, ja nie oczekuję, ale jak widzę, że 19 miesięcy prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie pękniętej opony, to myślę sobie, jak wygląda wymiar sprawiedliwości, jak wyglądają działania prokuratury.

Ja panu powiem tak, też z tego, co słyszę z innych postępowań, bardzo duże problemy są dzisiaj też z biegłymi, a biegli muszą się wypowiedzieć, to są eksperci, którzy muszą powiedzieć prokuratorowi, potem sędziemu odpowiedzieć na szereg pytań. Czasami te opinie bardzo długo trwają. Ja nie chcę jakby wnikać tutaj, bo nie znam akt tych śledztw, ale uważam, że znajdą one swój finał.

No tak, jak nie media winne, to biegli.

A zmiany, jednocześnie zmiany legislacyjne, zmiany organizacyjne i toczące się śledztwa, to wszystko toczy się jednocześnie. Poprzednio czy się tak działo? Musi pan rzetelnie ocenić czy tak się działo.

Pani minister, to jeszcze dwulecie rządów. Mówi pani jesteśmy pierwszym rządem, który krok po kroku realizuje program wyborczy. Spojrzałem w ten program, strona 50, obiecuje po pierwsze oszczędności i odchudzenie administracji publicznej, jak to pożenić, czy jak to zestawić z rektorem, jaki właśnie ustanawia rząd Beaty Szydło, setnego wiceministra w rządzie?

Bo wie pan, my nie urzędujemy w „Sowie i przyjaciele”. Ja rozumiem, że w „Sowie i przyjaciele” to…

Ja rozumiem, ale skoro nie urzędujecie w „Sowie i przyjaciołach” to powinniście mieć mniej wiceministrów, którzy ciężko pracują.

Tylu ministrów by się nie pomieściło. Pracujemy, nie, nie…

A nie stu…

Nie, nie proszę pana, to nie jest kwestia w liczbie wiceministrów, bo nawet gdyby Platforma miała 150, a robiłaby dobre rzeczy dla Polski, nie miałabym co do tego żadnych wątpliwości.

Ale to po co tylu wiceministrów, jeśli oni ciężko pracują?

Tak, dlatego że są bardzo często też pełnomocnikami, którzy rozwiązują bardzo konkretne problemy. Proszą zobaczyć na przykład pełnomocnik ds. budowy centralnego portu, prawda, było ważne żeby ta osoba w sposób niezakłócony realizowała tenże program. A także wiele, wiele innych. Jeśli pan się wczyta…

Pani minister, ale jak się pisze o odchudzaniu administracji publicznej, a potem się zatrudnia stu wiceministrów, to trudno też żeby nie narażał się taki rząd na krytykę i uważne patrzenie na ręce.

To jest dużo głębsze, to jest dużo głębszy problem i będę w stanie panu wykazać te elementy, które…

Przydatność wszystkich tych stu.

Nie, była bardzo poważna narada rządu, gdzie przyjmowaliśmy sprawy, omawialiśmy kwestie w ogóle generalnie oszczędności w administracji, bo czy będzie pięciu, czy dziesięciu wiceministrów więcej, to jeszcze jaskółki nie czyni, czy mniej, natomiast są dużo poważniejsze zjawiska, które dostrzegliśmy,  zdiagnozowaliśmy i które w tej chwili wdrażamy. Pani premier wydała pewne dyspozycje w stosunku do pewnych obszarów, gdzie mają być dokonane zabiegi, które mają spowodować oszczędności, ale na przykład chociażby zakupy centralne, które bardzo często są nagłaśniane w mediach w sposób niezrozumiały pokazujące, że rzekomo robimy takie, a nie inne zakupy, okazuje się, że przy zakupach centralnych i w tym zabiegu, że nie każdy sobie decyduje, co chce, uzyskujemy bardzo dobry wyniki, jeśli idzie o oszczędność chociażby w zakupach. I to jestem w stanie panu wykazać, przekazać panu również notatki.

To jeszcze bym porozmawiał o gabinetach politycznych, które miały zostać zlikwidowane, a tymczasem gabinet polityczny kancelarii premiera zatrudnia 16 osób, Ministerstwa Cyfryzacji 10, MSZ 6, MON 6, Ministerstwo Rozwoju 6…

A ja chcę powiedzieć, że to jest akurat jeśli idzie o gabinet polityczny to jest mniej…

A obiecywaliście likwidację gabinetów politycznych.

… niż za Platformy Obywatelskiej.

A rozbudowujecie je.

Dużo mniej niż za PO.

Szef kancelarii premiera Beata Kempa, bardzo dziękuję.

Dziękuję bardzo.

"Uhonorujemy Izabelę Jarugę-Nowacką w Kancelarii Premiera. Wczoraj przyjęłam projekt w tej sprawie. 10.04.2018 odbędzie się uroczystość"

Jeżeli jest życzenie, by uhonorować panią Izabelę Jarugę-Nowacką również w Kancelarii Premiera, to jak najbardziej tak się stanie. Już nad tym pracujemy. Wczoraj przyjęłam projekt pewnego rozwiązania. Uznałam, że uhonorujemy nie tylko panią Jarugę-Nowacką, ale również inne osoby. To będzie trwałe uhonorowanie – mówi gość Radia ZET Beata Kempa w internetowej części programu. Dodaje, że 10 kwietnia 2018 roku odbędzie się specjalna uroczystość. Dopytywana przez Konrada Piaseckiego o to, czy będzie to tablica upamiętniająca, odpowiada: Jak najbardziej… Szefowa kancelarii Beaty Szydło zaznacza, że szanuje wszystkich polityków, niezależnie od ich poglądów, a ci, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej są „szczególnie bliscy” jej sercu. Kempa tłumaczy, że nieuhonorowanie Jarugi-Nowackiej tablicą, która oddawała hołd Lechowi Kaczyńskiemu, Przemysławowi Gosiewskiemu i Zbigniewowi Wassermannowi, to „nie była złośliwość”. Przyjęliśmy zasadę, jaka była do tej pory – uhonorowanie w ministerstwach, z jakimi byli związani państwo ministrowie – zaznacza Kempa.

Pytana o to, czy poznała o. Tadeusza Rydzyka odpowiada, że tak. Jest prywatnie bardzo dobrym człowiekiem. Bardzo dużo się modli, byłam pod wrażeniem – ocenia. Jest taka fala hejtu w stosunku do niego, że zastanawiam się czasami, jak on jest to w stanie wytrzymać, ale widzę, że ludzie dobrej wiary są w stanie wytrzymać wiele – komentuje gość Radia ZET.

Beata Kempa odpowiada także na pytania o reformę wymiaru sprawiedliwości.

RADIO ZET/MA