Borys Budka: Wypełniajmy zobowiązania, przyjmujmy uchodźców. PO miała słabsze dni. Przepraszamy

18.05.2017 07:26

„Jeżeli ktoś czegoś nie zrozumiał i popełniliśmy błąd, to za to przepraszamy” – mówi Gość Radia ZET Borys Budka, pytany przez Konrada Piaseckiego o niejasne stanowisko PO ws. przyjmowania uchodźców. Zdaniem wiceszefa partii „komunikacyjnie Platforma musi poprawić pewne elementy”. „To nie był najlepszy tydzień w historii mojego ugrupowania, ale błędach trzeba się uczyć. Poprawiamy komunikację” – ocenia polityk. Schetyna kluczył w tej sprawie? Zdaniem Budki „czasami zdarzają się słabsze dni”. „To bardzo doświadczony polityk i jeden błąd nie przekreśla jasnego stanowiska. Nawet najlepszym zdarzają się pomyłki i błędy komunikacyjne” – komentuje. Dopytywany o to, jakie w końcu jego partia ma zdanie na temat przyjmowania uchodźców, odpowiada: „Nie zmieniliśmy zdania - przyjmujemy uchodźców w kwocie, która została ustalona za naszych rządów”. „Kobiety i dzieci nie stanowią zagrożenia. Mężczyźni? Nie ma problemu, jeżeli zostanie to w sposób czytelny rozlokowane” – dodaje Budka. Gość Radia ZET uważa, że gdyby nie działania „osobiste” premier Ewy Kopacz, to być może okazałoby się, że pewne decyzje zostałyby Polsce narzucone.

Konrad Piasecki: Wiceprzewodniczący PO Borys Budka, dzień dobry witam.

Borys Budka: Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu.

W czwartek 18 maja o 8.02 i 15 sekund PO jest za, czy przeciw przyjmowaniu uchodźców, panie pośle?

Platforma nie zmienia zdania. Wynegocjowaliśmy bardzo dobre, bezpieczne warunki dla Polski, rząd pani premier Ewy Kopacz, i trzeba to zrealizować.

Nie, zdanie to wy zmieniacie, tylko nie wiem, jak jest w tej chwili. W tej chwili chcecie przyjmować uchodźców.

Zdania nie zmieniamy, rozróżniamy kwestie nielegalnych imigrantów od uchodźców. Uważamy, że te zobowiązania, które rząd zaciągnął trzeba zrealizować. Musimy rozmawiać z partnerami w Unii Europejskiej, a metody rządu PiS w tej chwili prowadzą nas w prostej drodze do tego, by nikt z nami nie rozmawiał.

A skąd pan to wie, że teraz chcecie przyjmować uchodźców?

Miałem to szczęście, że byłem w rządzie, który wynegocjował bardzo dobre warunki.

Tak, ale to było dwa lata temu.

I podtrzymujemy te deklaracje.

Ale pan jest pewny tego, co mówi?

Zabezpieczyliśmy Polaków przed tym by nielegalni imigranci, myleni celowo przez pana Błaszczaka z uchodźcami, nie znaleźli miejsca w Polsce, zabezpieczyliśmy Polaków przed tym. A ta kampania w tej chwili jest wyłącznie dla potrzeb partyjnych PiS.

O tym, jak zabezpieczyliście to za chwilę, tylko chciałem zapytać skąd pan to wie, że takie jest stanowisko pańskiej partii?

Takie stanowisko było prezentowane w 2015.

Ale tak, w 2015 tak, ale w 2017 mam wrażenie, że to stanowisko jest zupełnie inne. W każdym razie ja nie wiem, jakie jest stanowisko.

Niestety, nawet najlepszym zdarzają się pomyłki, błędy komunikacyjne. Zostało to wyjaśnione. Konferencja prasowa, chociażby wczoraj Grzegorza Schetyny…

Niepokoję się o tyle, że nawet najstarszy wiceprzewodniczący Platformy mógłby się pogubić w tych zwrotach, jakich dokonywaliście, a pan - traf albo pech chce - jest najmłodszym.

Myślę, że to dobrze, że PO ma w różnym wieku wiceprzewodniczących.

Nie, bardzo dobrze, bardzo dobrze… tylko nie wiem, czy najmłodszy przewodniczący wie, co jego partia mówi, albo jak patrzy na to, co mówi w zeszłym tygodniu, czy nie łapał się za głowę.

No tak bywa, że trzeba później błędy, które się popełni, czasem nawet zupełnie nieświadomie, naprawiać.

Ale co to się działo w zeszłym tygodniu? Jakieś przesilenie wiosenne, upały zaszkodziły?

Upałów jeszcze nie było. Myślę, że to kwestia tego, że czasami zdarzają się słabsze dni, ale następne dni już jasno…

Ale przewodniczący partii nie powinien mieć słabszych dni, a w każdym razie nawet, jak ma słabszy dzień, to powinien zaszyć się gdzieś w zaciszu gabinetu, albo sypialni, jeśli jest chory i nie mówić niczego publicznie.

Grzegorz Schetyna jest bardzo doświadczonym politykiem. Później w sposób czytelny…

Ale to doświadczenie zawiodło go, przyzna pan.

…czytelny wyjaśnił te wszystkie rzeczy, o które pytali i dziennikarze i pytali inni politycy. Natomiast jeden błąd nie przekreśla absolutnie jasnego stanowiska.

Panie przewodniczący, żeby to był jeden błąd, to ja bym nawet to zrozumiał, że jeden błąd tak, człowiek może popełnić, ale to, co wyrabiała pańska partia w zeszłym tygodniu to nie był jeden błąd. Wie pan o tym doskonale.

Dlatego raz jeszcze powtarzam, że późniejszy czas pokazał, że umiemy te błędy naprawiać.

Nie, ale właśnie nie, bo tak zaczęło się od wypowiedzi Schetyny, nie jesteśmy za przyjmowaniem uchodźców. To powiedział na ulicy Wiejskiej. To jest rozumiem ten błąd pierwszy, który popełnił. Ale tego samego dnia przewodniczący klubu mówi „uchodźcom należy pomagać, ale poza granicami Polski, w obozach”. Dwa dni później ten sam szef klubu mówi „dzisiaj nikt nie oczekuje od Polski przyjęcia uchodźców”, wczoraj Schetyna mówi, że zapowiedzi rządu są kompletnie nieodpowiedzialne, kto tu jest nieodpowiedzialny?

Raz jeszcze podkreślam, że zarówno Grzegorz Schetyna, jak i ja mieliśmy szczęście być w rządzie pani premier Ewy Kopacz, który to rząd zabezpieczył Polaków przed nielegalnymi imigrantami, który zabezpieczył Polaków przed tym żeby bezpieczeństwo nie było narażone na szwank.

Zaraz, zaraz, zaraz, ale jak rząd Ewy Kopacz zabezpieczył Polskę przed nielegalnymi imigrantami?

Przede wszystkim nie zgodziliśmy się na ten automatyzm kwotowy.

Ale to pan mówi o uchodźcach, czy o nielegalnych imigrantach?

Zabezpieczyliśmy właśnie Polaków przed tym żeby nie narzucano nam osób, które nie zostaną zweryfikowane.

No tak, tu się nie zgodziliście, ale 12 tys. osób rząd się zgodził przyjąć.

7 tys., ale osób zweryfikowanych.

Plus pięć.

Osób zweryfikowanych, to właśnie…

Ale 7 tys. plus 5 to razem 12, zgodzimy się.

To właśnie było zabezpieczenie przed tym żeby nie byli to nielegalni imigranci.

I dzisiaj uważacie, że te 12 tys. osób należy przyjąć.

Raz jeszcze podkreślmy, że trzeba jasno, czytelnie wypełniać zobowiązania. Natomiast myśmy zabezpieczyli Polaków przed tym żeby nie byli to nielegalni imigranci. I to jest ta różnica pomiędzy tym, co mówi pan Błaszczak, a co my mówimy.

Nie, ale mówienie, że zabezpieczyliście żeby to nie byli nielegalni imigranci, to ja nie wiem skąd pan to bierze, bo to gdyby nielegalni imigranci zaczęli przychodzić, przyjeżdżać, przybywać do Polski, to jak byście się przed nimi zabezpieczyli, jeśli by przekroczyli granicę strefy Schoengen?

W 2015 r. dyskusja, która wówczas była prowadzona, zmierzała w tym kierunku, że Unia miała mieć mechanizm takiego automatyzmu relokacyjnego, mechanizm kwot, które mogły być narzucone, ale przed…

Tak, to rzeczywiście automatycznym kwotom się sprzeciwiliście.

Tak.

Ale może pan powiedzieć na jakiej podstawie mówiliście, że od Polski nikt nie oczekuje przyjmowania imigrantów, czy uchodźców?

Dlatego, że w UE…

Nie, ale teraz mówiliście…

…nie było takiej dyskusji.

Tak, ale teraz mówicie. Neuman mówi „dzisiaj nikt nie oczekuje od Polski przyjęcia uchodźców”. A oczekuje, czy nie oczekuje?

Mówiliśmy wówczas o określonej sytuacji, która ma w Unii, wypowiedź jest na daną chwilę i w momencie, w którym przewodniczący Neuman odpowiadał na to pytanie, nikt w UE takiej publicznej dyskusji nie prowadził.

Ale to nie chodzi o publiczną dyskusję, tylko mechanizm działa. On działa rzeczywiście kulawo, rzeczywiście tych uchodźców z obozów w Grecji, czy Włoszech przenosi się do innych krajów bardzo powoli, ale ten mechanizm działa jednak. Tylko w Polsce i na Węgrzech on nie działa. To dlaczego mówicie, że nikt nie oczekuje od Polski przyjmowania uchodźców.

Wówczas…

W zeszłym tygodniu nie oczekiwał i nagle Komisja Europejska zaczęła oczekiwać? Co pan powtarza?

To ja już odpowiadam panie redaktorze - nie było takiej dyskusji w UE. To PiS tak naprawdę wywołuje te dyskusje dla celów wewnętrznych, próbuje w tej chwili

Nie, ale to łapię, nie, no zaraz, jak PiS wywołuje dyskusję? No Komisja Europejska mówi, że Polska i Węgry powinny zacząć wypełniać zobowiązania.

Komisja Europejska w tym tygodniu wyraźnie wskazuje na kraje, które nie realizują określonych postanowień z 2015 roku.

No właśnie. A wy mówicie, że nikt nie oczekuje realizacji tych postanowień, to oczekuje, czy nie oczekuje?

Raz jeszcze chcę powiedzieć…

Nie, niech pan nie, oczekuje czy nie oczekuje, niech pan powie - oczekuje?

Panie redaktorze, jak widać te komunikaty, które płyną z Europy też bywają sprzeczne, dlatego ja chcę raz jeszcze podkreślić, jeżeli mówimy o uchodźcach to mówmy o tym, co polski rząd zaproponował, co zostało postanowione i co trzeba wypełnić. I to jest tak naprawdę…

Rozumiem, dzisiaj rząd poprzedni w pańskiej, za pomocą pańskiej osoby mówi rządowi następnemu: przyjmujcie. Przyjmijmy 12 tys. uchodźców.

Wypełnijmy zobowiązania, zgodnie z tym mechanizmem, który zabezpiecza Polaków przed nielegalnymi imigrantami i raz jeszcze podkreślimy, gdyby nie działania osobiste pani premier Ewy Kopacz, to być może okazałoby się, że zostalibyśmy w sytuacji narzucenia pewnych decyzji. Natomiast jeżeli ktoś próbuje wykorzystać tę sytuację…

Przyjmować, czy nie przyjmować? Przyjmować rozumiem.

Według tej zasady…

Tak, albo nie…

Według tej zasady, tak kobiety, dzieci nie stanowią zagrożenia dla…

A mężczyzn, mężczyzn przyjmować?

Jeżeli są to osoby, które tylko i wyłącznie dla celów albo zarobkowych, albo są to nielegalni imigranci, to myśmy powiedzieli jasno nie.

A jak to są uchodźcy, mężczyźni?

To tak naprawdę panie redaktorze przecież nie ma takiego problemu jeżeli zostanie to w sposób czytelny, jasny rozlokowany i będziemy mieli do czynienia z uchodźcami.

Ależ pan, ależ pan błądzi.

Prosta odpowiedź: przyjmujemy zgodnie z polityką rządu i z deklaracjami, które zostały złożone i z postanowieniami przyjmujemy uchodźców w kwocie, która została wówczas ustalona. Osoby zweryfikowane w tym znaczeniu, że znane, co do tożsamości, to było najważniejsze, że to zabezpieczało Polaków przed nielegalnymi imigrantami.

Panie przewodniczący, pan jest nauczycielem akademickim.

Tak.

Jaką by pan sobie ocenę postawił za tę wypowiedź? Za logikę tej wypowiedzi, za jej konsekwencję.

Mam to szczęście, że mnie oceniają również studenci w anonimowych ankietach, więc sam siebie nie oceniam.

A jak by pan ocenił własną partię za to, co robiła i mówiła w zeszłym tygodniu?

O, komunikacyjnie musimy poprawić pewne elementy.

Czyli jedynka?

Nie…

Albo dwója, bo w sferze akademickiej chyba jedynek nie ma cały czas.

Raz jeszcze podkreślam, że na błędach trzeba się uczyć i komunikacyjnie ostatni tydzień nie był najlepszym w historii mojego ugrupowania, ale z błędów wyciągamy wnioski.

Był najgorszy? Był najgorszy w historii?

Nie mnie to oceniać.

Nie, właśnie panu to oceniać, właśnie panu to oceniać.

Natomiast my oceniamy i poprawiamy swoją komunikację. I jeżeli ktoś czegoś nie zrozumiał, albo popełniliśmy błąd to oczywiście za to będziemy i przepraszamy.

Czy Platforma pomoże PiS we wprowadzaniu zasady dwukadencyjności samorządowców?

Nie ma na razie żadnych propozycji ze strony PiS.

Nie, propozycje to są, nie ma na razie projektu ustawy.

Nie ma żadnych konkretów, tak naprawdę PiS rzuca się od ściany do ściany.

No konkret jest taki żeby samorządowcy mogli zajmować swoje stanowiska przez dwie kadencje. Dobry pomysł, czy niedobry?

Pomysł, z którym można dyskutować, ale pod warunkiem, że nie traktujemy samorządowców tak, jak robi to PiS, jako kolejnej grupy do ataku, tylko po to by wprowadzić swoich Pisiewiczów, Misiewiczów.

Ale mówimy prezydencie, wójtowie, burmistrzowie, dwie kadencje zaczynamy liczenie od 2018 roku.

Całość, będziemy oceniać te propozycje jeżeli zostaną położone na stole.

A jeśli byłaby ta propozycja taka, jesteście za, czy przeciw?

Będziemy rozmawiać o wzmocnieniu władzy samorządowej. Jeżeli z tym mechanizmem na przykład poszłyby elementy związane z wydłużeniem kadencji, z kwestiami na przykład decentralizacji a nie centralizacji, to możemy o tym rozmawiać. Na razie nie wierzymy w żadną deklarację Jarosława Kaczyńskiego, bo przypomnę, gdyby tak było Jarosław Gowin byłby ministrem obrony narodowej.

Bo ja pytam o to, dlatego że mam wrażenie, że akurat w tej sferze jakaś konsekwencja i porozumienie polityczne jest niezwykle potrzebne żeby, jeśli się wprowadzi tę zasadę, to żeby nie było tak, że jedni wprowadzają zasadę, inni ją znoszą, potem przychodzą kolejni do władzy i ją przeprowadzają. Wobec czego wy, którzy zawsze byliście za dwukadencyjnością, nie wiem czy zawsze, ale w 2016 mówiliście, że jesteście za, to rozumiem, jesteście gotowi to poprzeć.

Jesteśmy gotowi rozmawiać, gdy zobaczymy całość propozycji, bo PiS ma to do siebie, że potrafi przedstawić ustawę, gdzie jeden przepis byłby do zaakceptowania, ale 99 innych wywraca tę ideę.

A jesteście w stanie rozmawiać z PiS o podwyższaniu progu wyborczego?

Nie ma takich rozmów prowadzonych. Polska konstytucja…

Ale pomysł by się wam spodobał, bo takie plotki krążą po polskim sejmie i po polskim życiu politycznym, że między Platformą a PiS rodzi się takie nieformalne porozumienie.

Absolutnie dementuję. Nie ma żadnych rozmów. PiS ordynacją wyborczą będzie próbował wszystko by utrzymać się u władzy. My absolutnie nie zgodzimy się na żadne szachrajstwa, na żadne mieszanie w ordynacji wyborczej.

Tylko pytanie, czy podwyższenie progu wyborczego jest szachrajstwem, czy nie?

To jeżeli byłby to zbyt wysoki próg, to zawsze narusza zasadę proporcjonalności.

A jaki jest dobry próg?

W tej chwili jest jasne…

5 procent.

5 i 8 dla ugrupowań…

To jest dobrze?

Według mnie to jest coś, co zapobiega rozdrobnieniu parlamentu, ale nie narusza zasady proporcjonalności. Pamiętajmy, że konstytucja mówi wyraźnie, że wybory do sejmu mają charakter proporcjonalny, a nie większościowy. A PiS może próbować ordynacją zmienić zasady gry w sposób niekonstytucyjny.

Borys Budka, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję.

Budka o referendum ws. konstytucji: Prezydent jak mąż – przynosi na Dzień Kobiet goździka, ale 364 dni w roku z żoną nie rozmawia. To propagandowa sieczka

To czysta polityczna gra obozu PiS. Preludium kampanii wyborczej. Oczekujemy poważnych propozycji – mówi Borys Budka, pytany w internetowej części programu o referendum ws. konstytucji. Jego zdaniem "jeżeli ktoś najpierw łamie konstytucję, a potem chce jej zmiany, to jest jak mężczyzna, który przynosi na Dzień Kobiet goździka, ale 364 dni w roku z żoną nie rozmawia”. Takie jest podejście prezydenta do konstytucji – dodaje. Wiceszef PO uważa, że to „propagandowa sieczka”.

Pytany o to, co PO zrobił z sędziami Trybunału Konstytucyjnego, jak dojdzie do władzy, odpowiada, że albo odpowiednią uchwałą Sejmu, albo wygraną wyborów prezydenckich trzeba będzie „w czytelny sposób doprowadzić do zaprzysiężenia 3 legalnie wybranych sędziów i pożegnać osoby, które w TK zasiadają w sposób nielegalny”.

Sędzia Morawski? Przeprosiny absolutnie nie wystarczają. Skompromitował się już nie tylko jako osoba, która zasiada w Trybunale, ale i nauczyciel akademicki – uważa Gość Radia ZET. Cieszę się, że pokazał swoje prawdziwe oblicze. Teraz nikt już chyba nie ma wątpliwości, że do TK PiS oddelegował funkcjonariuszy politycznych  a nie niezawisłych sędziów – dodaje.

Borys Budka odpowiada także na pytania o program PO i 500+.

RADIO ZET/MA