Teraz gramy

Czarnecki: Von Thun und Hohenstein jest narratorem w niemieckiej propagandówce, która czyni z PL dyktaturę

05.01.2018 07:21

„Absolutnie nie powiedziałem ani jednego słowa za dużo w żadnej kwestii i nie mam za co przepraszać. Będę zdecydowanie reagował na wszystkich polityków, którzy podnoszą rękę na własny kraj i plują na własną ojczyznę” – mówi gość Radia ZET Ryszard Czarnecki, pytany przez Konrada Piaseckiego o porównanie Róży Thun do szmalcowników. „Udział pani von Thun und Hohenstein w antypolskim filmie jest absolutnym skandalem. Jeżeli jest narratorem w pseudodokumencie, propagandówce, która uderza w naszą ojczyznę, czyni z Polski dyktaturę, to należy to potępić i to zrobiłem, bo to przekroczenie Rubikonu” – komentuje swoją wypowiedź wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego. Czarnecki dodaje: „Bardzo bym chciał, żeby pani von Thun und Hohenstein nie znalazła naśladowców, bo będę równie ostro mówił o tych, którzy będą to czynić w przyszłości”. Polityk PiS uważa, że politycy Platformy i „totalnej opozycji” opluwają własny kraj i powinni spodziewać się z jego strony ostrej reakcji.  

Konrad Piasecki: Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, polityk PiS, Ryszard Czarnecki, dzień dobry witam.

Ryszard Czarnecki: Witam pana, witam państwa.

Już pan wie panie przewodniczący, że się pan zagalopował, powiedział, najdelikatniej mówiąc, jedno słowo za dużo, za ostro, niepotrzebnie?

Absolutnie nie powiedziałem ani jednego słowa za dużo w żadnej kwestii.

Mówi pan „podczas II wojny światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein”, jak można choćby i najbardziej kontrowersyjne działania europosłanki PO porównać do, no do zbrodni, jaką było wydawanie Żydów na pewną śmierć w ręce nazistów?

Udział pani von Thun und Hohenstein w antypolskim filmie jest absolutnym skandalem. Jeżeli de facto jest narratorem w pseudodokumencie, w propagandówce, która uderza w naszą ojczyznę, to należy potępić i to zrobiłem.

Nawet jeśli skandal, nawet jeśli udział w propagandzie, to od zbrodni, od wydawania ludzi na śmierć, od uczestnictwa w hitlerowskiej maszynie zagłady to jest dalekie o lata świetlne.

Jeszcze raz podkreślam, to, co zrobiła pani von Thun und Hohenstein, która wcześniej była szefem stałego przedstawicielstwa UE w Polsce, więc ambasadorem UE w Polsce i chyba dalej mentalnie czuje się jako ambasador Unii w Polsce, a nie jako przedstawiciel Polski w Unii jest rzeczą godną bardzo ostrego potępienia. Ja bym bardzo chciał, aby nie znalazła naśladowców, bo będę równie ostro mówił o tych, którzy będą toczyli w przyszłości…

Ale panie przewodniczący, nikt nie zabrania panu tego potępiać, tylko jak porównania do szmalcowników mogą mieścić się w standardach grzeczności, w standardach kultury, w standardzie zachowania politycznego?

Bardzo przepraszam, ale ja będę zdecydowanie reagował na tych wszystkich polityków, którzy podnoszą rękę na własny kraj, plują na własną ojczyznę, kropka.

Ale to raczej proszę przeprosić Różę Marię von Thun und Hohenstein, bo pan uwielbia używać całego jej nazwiska, a nie przepraszać mnie.

Ja podkreślam…

Nie przeprosi pan, rozumiem.

Ja nie mam za co przepraszać.

W tym samym czasie…

Powiedziałem bardzo przepraszam w kontekście pańskim, w sensie retorycznym.

Panie przewodniczący, w tym samym czasie pańscy koledzy posłowie, którym pomazano flamastrami, czy farbami biura poselskie apelują o odrzucenie mowy nienawiści, o przyzwoity język w polityce i pan jest pierwszy, który się wyłamuje ze stosowania się do takich apeli.

Proszę nie żartować. To, co dzieje się, jak już policzyłem, dobrze, że pan o tym powiedział, w ośmiu, w ośmiu biurach poselskich polityków PiS…

To jest godne potępienia, bez wątpienia.

To nie jest krytyka słowna i tutaj naprawdę zapewniam pana, jako historyk, że dzieje II Rzeczpospolitej i polskiego parlamentu, to dzieje bardzo ostrych filipik, bardzo ostrych polemik parlamentarnych, nawet ostrzejszych niż w obecnym parlamencie w Sejmie Rzeczpospolitej. Jest wolność słowa, można bardzo ostro krytykować, a pani…

I właśnie Róża Maria von Thun z tego korzysta.

Pani von Thun und Hohenstein, ja po prostu, ma takie nazwisko, więc używam całego nazwiska, nie będę mówił skrótami…

No pan był kiedyś Richardem Henrym, ale też bardzo pan nie lubił, kiedy o tym mówiono.

Nie, dlaczego.

Nie chodził pan z dumą i nie mówił, nie mówcie do mnie Ryszard, mówcie do mnie Richard.

Ale może pan do mnie mówić Richard, nawet będzie zabawnie, może pan do mnie mówić nawet Richie, wszystko jedno. Natomiast bądźmy poważni. Jeżeli ktoś takie rzeczy mówi, to musi się spodziewać z mojej strony i myślę, że nie tylko z mojej strony, ostrej reakcji.

Czyli?

Osiem biur, jeszcze chciałem skończyć, osiem biur poselskich, ja policzyłem to, bo nie ma takiego zestawienia, chyba żaden dziennik, żadna telewizja o tym nie mówiła, nie podsumowała tego, dwa biura w Warszawie, dwa w Kujawsko-Pomorskim, biura w Szczecinie, Toruniu, Olsztynie i biuro w Sycowie, podpalone biuro w Sycowie, pani minister Beaty Kempy. To jest przejście od ostrych sformułowań, które są częścią demokracji do napaści. I tego tolerować nie można.

Czyli, panie Richie, jak sobie pan zażyczył, panie Richie, rozumiem, że w sytuacji, kiedy ktoś za granicą krytykuje polskie władze, kiedy mówi, że Polska jest na złej ścieżce, że Polskę należy poddawać międzynarodowej presji, dopuszcza się narodowej zdrady?

Panie Kondzio, może w ten sposób, skoro pan z tej formuły…

Ja akurat tej formy nie lubię, pan dopuścił panie Richie, stąd mój zwrot.

Więc, więc, znaczy to jest rozmowa oficjalna, więc będę wdzięczny, jak pan będzie jednak ze względu na moje funkcje…

Jak pan powiedział, może pan do mnie mówić panie Richie.

Nie, nie powiedziałem tego, tylko że…

Tak pan powiedział.

Tylko, jak pan chce mówić Richie, to bardzo proszę niech pan mówi, jeżeli…

Więc panie przewodniczący…

…jeżeli to panu sprawi satysfakcję, to bardzo proszę…

Nie, nie sprawia.

Bardzo proszę, uchylę nieba dla pana, niech będzie Richie. Natomiast uważam, że dosyć tego, aby politycy Platformy, czy politycy totalnej opozycji opluwali własny kraj. Ja tam sięgnąłem do innej analogii, do Średniowiecza, gdzie ci, którzy przegrywali walkę o władzę, różni możnowładcy, czy książęta, nie raz, nie dwa, a dość często uciekali się do obcych dworów, do obcych monarchów o pomoc i zapraszali obce wojska, aby z powrotem na przykład osadzić ich na tronie książęcym chociażby.

To skoro opluwanie za granicą niedopuszczalne i skoro dość tego, to posłuchajmy. Ryszard Czarnecki, jakby pan mógł włożyć słuchawki, Ryszard Czarnecki, Bruksela rok 2014, posłuchajmy, co mówił wtedy właśnie pan:

„Bardzo ważny, kolejny instrument międzynarodowej presji na władze w Polsce. Tylko międzynarodowa presja może powstrzymać władze w Polsce przed pójściem drogą Łukaszenki, czy Putina” . Czy droga Łukaszenki i Putina dla Polski, międzynarodowa presja, pan przeprowadza wysłuchanie publiczne na temat wyborów, wtedy samorządowych w Polsce, żąda tej międzynarodowej presji dla Polski, robi pan właściwie dokładnie to samo, co dzisiaj robią europarlamentarzyści PO.

Absolutnie nie. Nie zgadzam się z panem. 20 proc. głosów nieważnych, rekord w historii Unii Europejskiej w ciągu 60. lat jej istnienia, to wymagało zainteresowania Parlamentu Europejskiego.

Łamanie Konstytucji też może wymagać…

Nie, proszę pana.

Też może wymagać zainteresowania Parlamentu Europejskiego.

Konstytucji nie łamiemy. Przestrzegamy prawa. Doszliśmy do…

Ale wie pan, że w tej sprawie zdania są różne.

Doszliśmy do władzy w wyniku demokratycznych wyborów, szkoda, że wyników tych wyborów demokratycznych się nie szanuje. Możemy mieć różne interpretacje, ale uwaga, tutaj pan wpadł w pułapkę, którą pan usiłował na mnie zastawić, 20 proc. głosów nieważnych w wyborach samorządowych to jest konkret. To nie jest kwestia interpretacji takiej, czy innej.

Panie przewodniczący, ale możemy mówić o tym, że to jest konkret, ale możemy też mówić o tym i tak jak powtarzacie to dzisiaj, że polskie sprawy należy załatwiać w Polsce, wynoszenie ich na zewnątrz to zdrada, mówienie tego na forum Parlamentu Europejskiego, to targowica, wy to dzisiaj powtarzacie od dwóch lat.

Ale proszę pana, ale nie, nie, ale proszę pana ja już tutaj mówiłem, myślę także w tym studio, że jest rzeczą normalną, że o sprawach wewnętrznych kraju się dyskutuje w Parlamencie Europejskim. Natomiast pytanie, czy nie jest przekroczeniem granic, przez panią von Thun und Hohenstein to, że występuje w niemieckiej propagandówce, która czyni z Polski dyktaturę, która przedstawia Polskę jako kraj więźniów politycznych, no to jest przekroczenie rubikonów, przekroczenie wszelkich, czy Rubikonu, jak mówi Ryszard Petru, to jest przekroczenie wszelkich granic. I w moim przekonaniu trzeba bardzo ostro piętnować tego typu zachowania polityków, którzy Polskę reprezentują w UE, a tak naprawdę zdaje się, że uważają, że Unię reprezentują w Polsce i trzeba tych Polaków wychowywać.

Dziwne, że trzy, cztery lata temu pan uważał, że właśnie UE jest najlepszym miejscem, najlepszym forum do tego żeby wywierać presję na polskie władze, dzisiaj, kiedy pan jest elementem polskich władz uważa pan, że to jest najgorsze miejsce, zdrada i targowica.

Wyjaśnić sprawę, ale nie, pan usiłuje powiedzieć, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Tak, tak właśnie usiłuję powiedzieć i tak właśnie mówię.

Jest pan absolutnie, to akurat pudło, ponieważ to jest zupełnie inna sytuacja. Jeżeli PKW miesiącami nie była w stanie wyjaśnić dlaczego jedna piąta głosów, nie w jakimś, przy całym szacunku, afrykańskim państwie, ale w środku Europy…

To trzeba było to załatwiać w Polsce, panie przewodniczący, tak jak mówicie dzisiaj, załatwiajmy własne sprawy w Polsce. Pan tutaj załatwiał własne, polskie sprawy w Parlamencie Europejskim.

Proszę pana, ale niech pan nie zarzuca mi jakiejś hipokryzji, bo to jest kolejny strzał Panu Bogu w okno. Ja uważam, że można mówić o różnych rzeczach na forum europejskim, tylko nie wolno przekraczać pewnych granic. Czynienie z Polski dyktatury, występowanie w niemieckich propagandówkach jest czymś skandalicznym i haniebnym.

Pan też czynił z Polski dyktaturę, pan też mówił o dyktaturze Łukaszenki i Putina.

Nie, nie.

Przed chwilą to słyszeliśmy. I miliony naszych słuchaczy to słyszało.

Proszę pana, jeżeli pan uważa, że przestrzeganie przed sytuacją, w których wybory są fałszowane, to jest czynienie dyktatury, no nie, właśnie, że nie. Myślę, że akurat ratowaliśmy przed osunięciem się w dyktaturę, jednak tyle głosów nieważnych, przyzna pan, jeżeli to kogoś nie niepokoi, to jest pytanie, czy ta osoba, której nie niepokoi fakt, że 20 proc. głosów jest nieważnych, co piąty wyborca oddał głos nieważny w wyborach, takie cuda się nie zdarzają, czy taka osoba rzeczywiście jest demokratą.

Radziwiłł, Szyszko, Waszczykowski, Streżyńska, być może Macierewicz to jest lista rządowych dymisji proponowanych przez premiera PiS?

Na ten temat wypowiadać się nie będę, ponieważ na ten temat wypowiedzą się władze PiS.

Ale było wczoraj spotkanie z premierem Morawieckim.

Przedstawi to pan premier Mateusz Morawiecki.

Ale spodobały się panu te propozycje premiera Morawieckiego, które przedstawia PiS?

Ja nie będę…

Pytam teraz o pańskie stanowisko.

Nie będę komentował, ponieważ uważam, że byłoby rzeczą nieelegancką mówienie o dymisjach przed szefem rządu, do którego te decyzje należą.

Ale uważa pan, że dla rozładowania problemów w służbie zdrowia dymisja Konstantego Radziwiłła by się przydała?

Ja osobiście bardzo cenię pana ministra Konstantego Radziwiłła. Jest to człowiek, który odpowiada za to, że w Polsce zwiększyły się w sposób istotny, nakłady na służbę zdrowia. Jeżeli pan powie, że ma problemy z komunikacją, że mógłby mieć lepszy PR, to możemy dyskutować.

To pan powiedział.

Nie, ja tak akurat nie uważam. Natomiast w sensie merytorycznym uważam, że należy mu podziękować za gigantyczną robotę, którą wykonał jako minister zdrowia. Ale jest decyzją polityczną, jaki będzie miał kształt przyszły rząd i te decyzje należą do prezesa Kaczyńskiego, jako szefa zaplecza politycznego rządu i do premiera Morawieckiego.

I właśnie słyszę, że zamierzają mu podziękować i pożegnać się z nim.

Premierowi Morawieckiemu? Nie sądzę.

Nie. Radziwiłłowi.

Ja się na ten temat wypowiadać nie będę, podkreślam to, to jest rola pana premiera Morawieckiego, a ja osobiście doceniam to, co minister Radziwiłł zrobił dla polskiej służby zdrowia.

Ryszard Czarnecki, bardzo dziękuję.

Dziękuję bardzo.

„Ostry nacisk UE na Polskę jest spowodowany tym, że nie przyjęliśmy uchodźców”

Wprowadzenie art. 7 wobec Polski? Mówienie, że to jest jakiś kataklizm uważam za nieadekwatne do sytuacji. Polska przeprowadza reformy wzorowane na tym, co jest w Europie zachodniej, jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości. Tam nie budzi to protestów. To przejaw hipokryzji Unii Europejskiej – mówi wiceszef PE w internetowej części programu. Jego zdaniem bardzo ostry nacisk na Polskę „jest spowodowany tym, że nie przyjęliśmy imigrantów spoza Europy, głównie muzułmanów”. Polska i Węgry pokazały, że można inaczej i w jakimś sensie Polska uderzyła w te rządy krajów członkowskich UE, które wmawiały swoim obywatelom, że nie ma alternatywy i muszą przyjmować imigrantów – tłumaczy.

Dodaje, że „możemy spać spokojnie – sankcji nie będzie”. Węgry za nimi nie zagłosują a to wystarczy – dodaje.

Pytany o zagraniczne wyjazdy Mateusza Morawieckiego, odpowiada, że premier kontynuuje politykę zagraniczną PiS. Inwestujemy w relacje z sąsiadami i będziemy to czynić – mówi Czarnecki.

Polityk PiS odpowiada także na pytania o „Koronę królów” i komunizm w Polsce.

 

RADIO ZET/MA