Rafał Trzaskowski: Macron udowodnił, że ma cojones. W II turze wygra 70 proc. do 30 proc.

24.04.2017 06:53

„Po I turze wyborów prezydenckich we Francji jest trochę więcej spokoju. Staram się miarkować słowa, ale wszyscy wiemy, że dla Europy wariant Le Pen byłby bardzo zły” – mówi Gość Radia ZET, były minister ds. europejskich Rafał Trzaskowski z PO. Jego zdaniem proeuropejski kandydat – Emmanuel Macron – ma ogromne szanse, żeby wygrać wybory. „To człowiek nowej fali – liberał, odważny. Już dawno mówiło się o nim, że to nadzieja socjalistów” – uważa polityk.

Dopytywany przez Konrada Piaseckiego o to, czy będzie kandydatem PO w wyborach na prezydenta Warszawy, odpowiada, że „żaden poważny polityk nie wyklucza tego typu wyzwania”. „Kiedyś miałem większy dystans, ale teraz widzę, że wybory prezydenckie w Warszawie to jedno z najważniejszych wyzwań, które należy podjąć” – dodaje.

Rafał Trzaskowski Gościem Radia ZET fot. Radio ZET

 

Konrad Piasecki: Rafał Trzaskowski, Platforma Obywatelska, gościem Radia ZET, dzień dobry, witam.

Rafał Trzaskowski: Dzień dobry.

Po pierwszej turze wyborów francuskich pełne szczęście!?

Pełne szczęście może nie, ale na pewno trochę więcej spokoju.

Ale uspokojenie?

Trochę więcej spokoju, tak, bo były rzeczywiście te katastrofalne scenariusze, że dwóch krańcowo różnych kandydatów, jeden lewica, ta skrajna, drugi skrajna prawica będzie w drugiej turze, na szczęście mamy Emmanuela Macrona w drugiej turze.

Ale to, że Macron, trochę jednak wbrew przewidywaniom wygrał tą pierwszą turę, bo jednak wydawało się, że to Marie Le Pen wygra, rozumiem napełnia pana takim optymizmem, nadzieją, że te wybory pójdą w miarę po myśli Rafała Trzaskowskiego.

Tak, zdecydowanie. Oczywiście staram się miarkować słowa, ale wszyscy wiemy, że ten wariant Le Pen był bardzo złym wariantem dla Europy. Przede wszystkim niepewność. Ona mówiła otwarcie o wyprowadzeniu Francji z Unii Europejskiej, albo przynajmniej ze strefy euro, także dobrze, że mamy proeuropejskiego kandydata, który ma dużą szansę wygrać.

I dzisiaj rozumiem, właśnie, ale ma pan przekonanie, że ten wybór Macron - Le Pen jest przesądzony?

Nie.

I że to Macron wygra?

W polityce nic nie jest przesądzone. Natomiast ja pamiętam, bo byłem na stypendium we Francji właśnie wtedy, kiedy Le Pen senior był Chirakiem w drugiej turze, wygrał Chirac 80 do 20.

Wtedy było: wszystkie ręce na pokład i brońmy Francji.

I myślę, że teraz będzie bardzo podobnie, będzie jednak olbrzymia przede wszystkim mobilizacja.

Mobilizacja antynarodowa.

Tak, mobilizacja, ale też takie zrozumienie, że musimy iść żeby Francja dalej była Francją. I myślę, że ten wynik będzie bliski sondażom, 70 - 30.

Choć pan, jako europejski chadek właściwie powinien Fijonowi kibicować w tych wyborach.

To prawda.

Jakaś chadecka solidarność w panu osłabła.

Wie pan, są dwie rzeczy. Rzecz pierwsza, że to jest niesłychane, że nie ma w drugiej turze kandydatów tych dwóch największych partii, czyli gaullistowskiej i socjalistów. Kandydat socjalistów dostał 6 proc., to jest coś nieprawdopodobnego.

Bo to tak, jakby w Polsce do drugiej tury nie przeszedł ani nikt z Platformy, ani z PiS.

Tak, mniej więcej można to z tym porównać. I Macron jest człowiek nowej fali, to jest liberał, to jest człowiek odważny, bo to jego prawo deregulacji gospodarki, kiedy był w rządzie socjalistycznym było niesłychanie odważne, zresztą dostał za to wielkie cięgi. Człowiek, który niesie pewną nadzieję. No, a Fijon, niestety tyle błędów, które popełnił. Ja rzeczywiście urzędowo mu kibicowałem.

Ale bez większego serca, rozumiem.

Plus jeszcze trzeba powiedzieć jedno, że ten establishment francuski jest zauroczony Władimirem Putinem, Macron najmniej.

Ale nie ma w panu też takiej obawy, pytania, niepokoju, kim właściwie ten Macron jest, bo on jest taki homo novus polityki francuskiej.

Nie, bo ja mu się przyglądam, to nie jest taki człowiek, który się pojawił wczoraj.

Oczywiście, jakiś tam, jakąś przeszłość, tzw. rekord polityczny ma.

Tak, to jest minister finansów, o nim się bardzo dawno mówiło, że to jest taka nadzieja socjalistów.

Ale jednak facet strasznie młody, bez wielkich osiągnięć, bez wielkiego doświadczenia.

No nie, ja mówię, jak na Francję te osiągnięcia są całkiem spore, dlatego żeby wystąpić przeciwko establishmentowi francuskiemu i gaullistowskiemu i socjalistycznemu, jeżeli chodzi o liberalne traktowanie gospodarki, jeżeli chodzi o deregulację, to trzeba naprawdę mieć cojones. On to udowodnił, że potrafi zarządzać trudnym ministerstwem. To jest człowiek zdecydowanie z przyszłością. Jest ciekawe oczywiście, jak on zbuduje ten obóz polityczny wokół siebie, bo część socjalistów go poparła, duża część liberałów go poparła. Nawet, domyślam się, że niektórzy, którzy wcześniej głosowali na gaullistów go poparli już w pierwszej turze.

Ale jak jest się już prezydentem Francji to obóz łatwiej będzie budować.

Zdecydowanie.

Jeśli wygra.

Natomiast jest to dobry prognostyk, miejmy nadzieję, że Macron wygra, trzymam za niego kciuki.

I ten Macron, 39-latek, niemal pełny zwycięzca, nie pobudza, nie potęguje pańskiej wyobraźni, ambicji i marzeń? Pańskich osobistych.

Ja dzisiaj, dzisiaj jest taki cytat, że marzenia to są zarezerwowane dla życia osobistego, a w polityce są cele. Natomiast Macron…

Nazywa się pana w „Newsweeku” golden boy, Rafał Trzaskowski.

Tak, niestety nie ma się kontroli nad tytułami. Śmieszy mnie, jak ktoś mówi o człowieku, który ma 45 lat boy, ale okej, zostawmy to na boku.

Może to kwestia aparycji, dosyć młodzieżowej.

Dobrze.

Więc golden boy, rozumiem tytuł…

Poczytuję to sobie za komplement w takim razie.

Tytuł golden boy trochę pana zabolał.

Nie, w tym sensie no nie ma się niestety kontroli nad tytułami. Rzeczywiście brzmi jakbym był jakimś nieprawdopodobnym kabotynem, ale to nie ja o sobie mówię w ten sposób, tylko tyle mogę powiedzieć i uspokoić słuchających nas Polaków.

A wracając do ambicji, marzeń wzbudzanych przez Macrona, skoro we Francji zamieszał 39-latek, to może nie oddawać kandydowania w wyborach prezydenckich 60-latkowi?

Ale wybory…

Nie myśli pan tak sobie?

Ale wybory, panie redaktorze, prezydenckie mamy za trzy lata. To może się wszystko wydarzyć.

Ten 60-latek, który wczoraj obchodził urodziny, 63 będzie miał.

Ja zawsze powtarzam to, że w polskiej polityce już wielu się witało z gąską, a potem znajdowali się poza polityką, więc trzeba trzymać emocje na wodzy. Na razie mamy…

A z pałacykiem się nie witać.

Na razie mamy wybory samorządowe, potem mamy parlamentarne, najbardziej chyba fundamentalne, jeżeli chodzi o przyszłość Polski, a wybory prezydenckie to na razie naprawdę daleka bardzo perspektywa.

Ale robiąc prezent 60-latkowi, wczorajszemu, czyli Donaldowi Tuskowi powie pan, że w tej formie, z tym przyjęciem, jakie dostał na Dworcu Centralnym, to niemal pewny kandydat na prezydenta Platformy¤

Jarosław Kaczyński robi wszystko żeby budować Donalda Tuska. Na razie mu się to fantastycznie udaje, dużo lepiej niż nam, bo chyba Jarosław Kaczyński ma tu większy udział w budowaniu ostatnio Donalda Tuska.

Może ma większe przekonanie do talentów politycznych Tuska niż Grzegorz Schetyna.

I Grzegorz Schetyna i my wszyscy mamy olbrzymi szacunek dla talentu Donalda Tuska.

A Schetyny na dworcu nie widziałem, a pana owszem.

Grzegorz Schetyna o tym mówi otwarcie. Tak, dlatego że to nie była impreza partyjna i specjalnie Grzegorz Schetyna podjął taką decyzję żeby tam nie iść, bo by było, że to Platforma Obywatelska organizuje.

A miał pan okazję chociaż tego Tuska zobaczyć na dworcu, w tym tłumie?

Z daleka.

Czyli nie wyściskał go pan?

Nie, bo ja nie mam w sobie takiego instynktu żeby się pchać gdzieś tam pod kamery i musieć koniecznie Donalda Tuska uściskać. Ja go uściskałem już wcześniej, gratulując mu wyboru na drugą kadencję. Widzimy się za tydzień na szczycie, IPP przed szczytem poświęconym brexitowi. Ja nie mam takiego w sobie imperatywu żeby biec i koniecznie musieć przy kamerach…

A to po co pan tam poszedł?

Po to żeby zademonstrować…

Żeby pokazać mu z daleka: tu jestem!

Nie! Żeby zademonstrować swoją europejskość, żeby być wśród ludzi, którzy byli uśmiechnięci i również żeby wyrazić swój sprzeciw wbrew temu, co robi PiS, tej politycznej hucpie targania premiera po to żeby był świadkiem w jakiejś wyimaginowanej aferze, której nie ma. Bo wiadomo, że ta umowa z Rosjanami była po to żeby chronić naszych żołnierzy wracających z Afganistanu. Tam nie ma żadnego problemu z tą umową. To jest tylko próba, taka pisowska, żeby kogoś ochlapać błotem.

Aczkolwiek prokuraturę może zaangażować do wyjaśnienia tej sprawy. Rozumiem, nie widzi pan w tym niczego jakiegoś straszliwego?

Nie, ale wiemy, że to jest motywowane politycznie. Tak, jak CBA, które nagle się pojawiał w KRS i nagle bada oświadczenia majątkowe sędziego, który im się nie podoba, to jest korzystanie z tych instrumentów państwowych po to żeby uprawiać politykę. I powiem tylko tyle, to PiS zrobił całą tę szopkę, dlatego że można było spokojnie premiera Tuska, przewodniczącego Tuska, przesłuchać jako świadka w Brukseli, w konsulacie.

No tak, ale to śledztwo jakieś straszliwie tajne, wobec czego prokuratura tłumaczy, że musiała robić to w prokuraturze.

Ale tam, tajne. Oczywiście.

A jeszcze wracając do pańskich ambicji, czy pan już tą decyzję o kandydowaniu na prezydenta Warszawy w sobie podjął, czy wciąż się pan z nią zmaga?

Ja się zmagam z bardzo wieloma decyzjami…

Dlaczego pan się tak uśmiechnął?

Nie, bo człowiek się zmaga z wieloma kwestiami, natomiast jeżeli chodzi…

Z czym się pan zmaga najmocniej?

Decyzję podejmiemy wspólnie.

No tak, ale czy pan sobie wewnętrznie ją podjął, że pan chciałby.

Ale już od wielu, wielu tygodni mówię, łże żaden poważny polityk nie wyklucza tego typu wyzwania.

Ale kiedyś pan wykluczał, jednak.

Kiedyś miałem do tego stosunek bardziej…

Pański sen o Warszawie był znacznie bardziej czarny.

Nie, czarny nigdy, zawsze w różowych barwach widzę to miasto. Natomiast rzeczywiście, miałem większy dystans, w tej chwili uważam, że to jest jedno z najważniejszych wyzwań, które trzeba podjąć i to wyzwanie na teraz, dlatego że opozycja opozycją, ale trzeba w tej chwili zdobywać instrumenty po to żeby w sposób skuteczny walczyć z PiS.

I pan rozumiem jest gotów je podjąć.

Jeżeli wspólnie podejmiemy decyzje, bo kandydatów jest bardzo dobrych trzech. Grzegorz Schetyna podejmie decyzję, zarząd, wszyscy podejmiemy wspólną decyzję taką żeby była najlepsza dla Warszawy.

I jeśli to będzie decyzja Rafał Trzaskowski, pan się nie uchyli? Krótko mówiąc.

Ja się generalnie nie uchylam od odpowiedzialności.

Pamięta pan, jak pańska partia ustami swego premiera mówiła „koszt wdrożenia w życie 500 plus przekracza nasze możliwości budżetowe”?

Pamiętam.

Wie pan, że choćby w wystąpieniu Grzegorza Schetyny, tym sejmowym, ostatnim pańska partia mówi „Tak szybko, jak w 2016 r. nie zadłużaliśmy się od dziesięciu lat”. Nie czuje pan śmieszności, gdy ta sama partia nagle ogłasza, że 500 plus to da każdemu i jeszcze trzynastą emeryturę emerytom?

Nie, nie. Powoli, więc tak, po pierwsze jeżeli chodzi o 500 plus leitmotivem kolejnej kampanii  będzie to, że my chcemy odebrać ten program. Nie chcemy go odebrać.

Ale to już powiedzieliście tysiąc razy.

Chcemy go racjonalizować.

Nie, wy teraz chcecie zderacjonalizować ten program i rozdać każdemu dziecku 500 plus.

Nie, nieprawda. Ja uważam

Cytuję pańskich liderów…

Ja uważam, że ten program musi być potraktowany w sposób racjonalny. Ludzie bogatsi nie powinni tych pieniędzy dostawać i tu musi być rozmowa o kryterium dochodowym. Natomiast matki z jednym dzieckiem, które tych pieniędzy potrzebują powinny takie pieniądze otrzymać. Tylko jedno zastrzeżenie, w tej chwili rząd PiS wydaje pieniądze, które myśmy oszczędzili. Zobaczymy, co będzie w kolejnych latach.

Ale panie pośle, doskonale pan wie…

My te pieniądze wygospodarujemy.

Doskonale pan wie, że jak partia, która mówiła na 500 plus nie ma pieniędzy ogłasza, że teraz będzie dawała każdemu dziecku, nawet jeśli to będzie w ramach tej samej kwoty i jeszcze w dodatku mówi, że ta trzynastą emeryturę, emerytom, to naraża się na śmieszność. Naraża się na takie poczucie, że oto w wyścigu na populizm nie ma właściwie żadnego kagańca.

To nie jest wyścig na populizm.

A co to jest?

To jest wyciąganie wniosków z tego, co zrobiło PiS.

Czyli, że trzeba się pościgać na populizm.

Nie, nie, które stwierdziło, że obywatele chcą poczuć pieniądze w kieszeni. Myśmy dużo więcej pieniędzy wydali na politykę prorodzinną i dużo więcej zrobiliśmy w tej kwestii niż PiS, żłobki, przedszkola, urlopy macierzyńskie, urlopy dla ojców, ale ludzie chcą poczuć pieniądze w kieszeni. My wciągamy wnioski z tego, co mówią nam obywatele, bardzo proste.

Ale wie pan doskonale, że z konsekwencją, ze spójnością programu to ma tyle wspólnego, co dzisiejsza pogoda z piękną, słoneczną i ciepłą wiosną.

Panie redaktorze, mamy nowego ekonomistę…

Który to wszystko ustali.

Ale którego znamy z poglądów dosyć liberalnych, racjonalnych i rozsądnych. Proszę mi wierzyć, że PO jako rozsądna partia przygotuje ten program tak żeby on się spinał budżetowo.

Ale uważa pan, że dzisiaj nie rzucając na stół kolejnych obietnic z PiS się nie da wygrać?

Da się wygrać, da się wygrać.

To po co rzucacie na stół nierealne obietnice, obietnice, o których sami byście mówili rok temu, że są nierealne.

Natomiast uważam, że musimy wyciągać wnioski z tego, co mówią nam obywatele.

Że trzeba rozdawać.

Nie, którzy chcą te pieniądze, które myśmy przeznaczali na modernizację gospodarki ludzie chcą poczuć bardziej we własnej kieszeni i my to obiecujemy.

Ale to jest zwrot programowy radykalny.

W ten sposób będziemy traktować poważnie obywateli. Natomiast na pewno nie zrobimy tego w sposób nieodpowiedzialny. Jeżeli nie będzie pieniędzy w budżecie to wtedy będziemy adaptować swój program. Są jeszcze dwa lata do wyborów, pójdziemy z bardzo konkretnym programem wyborczym tam, gdzie będzie dokładnie powiedziane, co obiecujemy, skąd weźmiemy na to pieniądze. W tej chwili mieliśmy do czynienia z taką dosyć ogólną zapowiedzią w momencie, kiedy Grzegorz Schetyna mówił o wotum nieufności dla rządu. Będą konkretne propozycje. I jeżeli to się nie będzie domykać to się pod tym nie podpiszemy.

To po co to ogłaszać dwa lata przed wyborami?

To jest pytanie o dobór momentu. Chciał Grzegorz Schetyna…

Przyzna pan, słaby.

Chciał Grzegorz Schetyna poważnie potraktować

Gwiazda tej debaty.

Nie, chciał poważnie potraktować wyborców w momencie, kiedy składaliśmy konstruktywne wotum nieufności dla rządu.

Rafał Trzaskowski, PO, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.

„Chcemy pomóc PiS-owi, by usunęli najgorszego szkodnika – Macierewicza”

 

Chcemy pomóc PiS, żeby usunęli najgorszego szkodnika, jakiego ma w swoich szeregach. Gdybyśmy my nie zgłaszali takiego wniosku, to wyborcy stwierdziliby, że nie jesteśmy poważni – mówi Rafał Trzaskowski, pytany w internetowej części programu o wniosek o wotum nieufności dla Antoniego Macierewicza. Polityk PO uważa, że obecny szef MON to najgorszy minister w rządzie Beaty Szydło. Niszczy polską armię, niszczy wiarygodność państwa i zatrudnia dziwnych ludzi. Najbardziej ze wszystkich ministrów szkodzi Polsce – ocenia Gość Radia ZET. Dodaje, że „może pierwszy raz PiS wykaże się rozsądkiem” i zagłosuje za odwołaniem Macierewicza. Sam prezydent wyraża przecież wątpliwości. Może przyjdzie czas otrzeźwienia – komentuje Rafał Trzaskowski.

Polityk Platformy był również pytany o posłów Nowoczesnej, którzy przeszli do PO. To wartościowi ludzie i wzmocnienie partii – ocenia Trzaskowski. Jeżeli ktoś się źle czuje w jakiejkolwiek partii, a pasuje do nas programowo, to nie będziemy takich ludzi odpychać – deklaruje. Dodaje, że również w Kukiz’15 jest kilka osób, które byłby w stanie wyobrazić sobie w Platformie.

Gość Radia ZET odpowiada również na pytania o opozycję, relacje z Grzegorzem Schetyną i targi w Hanowerze.

 

RADIO ZET/MA

Oceń