Słuchaj
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Konrad Piasecki
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Michał Korościel
Justyna Dżbik, Roman Osica
Marcin Wojciechowski
Hubert Radzikowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Stanisław Karczewski: Musimy poprawić relacje Duda-Macierewicz. Dogadają się i będzie OK

11.09.2017 07:19

„Był pewnego rodzaju zawód, bo myśleliśmy, że jednak prezydent podpisze nasze ustawy. Może nie zgadzamy się z prezydentem w jakimś fragmencie, ale mamy z tyłu głowy te same zmiany. Jesteśmy jedną drużyną i mamy takie same poglądy” – mówi Gość Radia ZET, marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Dopytywany przez Konrada Piaseckiego o to, czy PiS poprze prezydenckie ustawy o sądach, odpowiada „zobaczymy”. „Nigdy nie kupowałem kota w worku” – dodaje. „Dziś będę rozmawiał z prezydentem i prezesem Kaczyńskim. Intuicja podpowiada mi, że w piątek rozmowa była konstruktywna i że jest zdecydowanie lepiej” – mówi Karczewski o relacjach PiS-Andrzej Duda i zaznacza, że jego partii zależy na ich ociepleniu. „Nie sądzę, by prezydent chciał podziału, rozdźwięku w pięści PiS. Jesteśmy drużyną” – komentuje. Relacje prezydent-Antonii Macierewicz? „Trzeba poprawić te relacje na pewno. Myślę, że się dogadają i będzie OK” – odpowiada marszałek Senatu.

Stanisław Karczewski gościem Konrada Piaseckiego

fot. Radio ZET

 

Konrad Piasecki: Marszałek Senatu, Stanisław Karczewski, dzień dobry, witam.

Stanisław Karczewski: Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu.

Czy PiS i prezydent, panie marszałku, są znów, jak jedna, zwarta pięść dobrej zmiany?

Jesteśmy jedną drużyną. Mamy takie same poglądy.

Ale w tej drużynie ostatnio niesnaski, blizny, rany były potężne.

Potężne to bym przesadził. To jest za dużo powiedziane. Był pewnego rodzaju zawód, bo jednak myśleliśmy, że pan prezydent podpisze te ustawy, to mówię bardzo szczerze. Natomiast być może skieruje je, takie było przewidywanie moje, osobiste…

Oczekiwanie i nadzieje, rozumiem, były na Trybunał Konstytucyjny, tak?

Nie, tak, TK tak myślałem, natomiast no cóż, ustawy przed nami. Bardzo ważne zmiany, niezwykle potrzebne. 80 proc. obywateli mówi tak, potrzebne są zmiany. Ja mówię, że one są konieczne. Tak naprawdę to wymiar sprawiedliwości, panie redaktorze, szanowni państwo to jedyna dziedzina, która nie została tknięta przez ponad 25 lat.

To…

Ale momencik jeszcze, panie redaktorze. Jeśli chodzi o oświatę, dwie reformy. Dwukrotnie już robiliśmy. Służba zdrowia, administracyjna reforma, terytorialna, powiaty, samorządy terytorialne. Mieliśmy również reformę rent i emerytur. A tutaj nic. To tkwi tak jak…

Nawet dwie reformy emerytur.

Tak.

Podwyższenie wieku, obniżenie wieku i wróciliśmy do tego, jak było przed 89.

Proszę bardzo, no i też. Tak. Nie, nie, nie…

To PiS wróciło do tego.

No tak, ale do wieku. No bo taka była potrzeba i takie było oczekiwanie i mamy na to i pieniądze i środki.

Będzie mnie pan przekonywał, że sądy nie zostały zreformowane…

Tak i tkwimy jeszcze głęboko w PRL. I to trzeba zmienić.

I kampania będzie mnie do tego też przekonywała, o tej kampanii za chwilę, o tej potrzebie zmiany. Tylko chciałem zapytać, czy po piątkowym spotkaniu prezydenta z prezesem te rany zostały zabliźnione, a rowy zasypane?

Panie redaktorze, to było na pewno dobre spotkanie.

Ale zna pan jego rezultaty, rozmawiał pan z prezesem po, z prezydentem?

Nie, nie rozmawiałem. Dziś będę rozmawiał i z prezydentem i z prezesem i będę wiedział, mniej więcej.

Ale czuje pan, intuicja podpowiada panu, że jest lepiej niż było.

Intuicja podpowiada mi, że jest zdecydowanie lepiej, że rozmowa była konstruktywna, że była w dobrej atmosferze, takie były doniesienia i pani rzecznik…

Miło, rozumiem, wcześniejszych wypowiedzi prezydenckiego rzecznika, że gdyby prezydent chciał zmian w rządzie to rozmawiałby o tym z prezesem, a nie z panią premier, co pana bardzo oburzyło.

Mnie oburzyło, dlatego że powinien jeszcze dodać i z panią premier, bo to jest zupełnie naturalne i tak powinno być. Ja sam również rozmawiam o wszystkich ważnych sprawach z szefem mojej partii.

Ale gdyby pan chciał zmiany na przykład ministra zdrowia, bo to jest bliska panu dziedzina to porozmawiałby pan najpierw z panią premier, czy najpierw z prezesem?

Gdybym tak uważał to ja bym porozmawiał i z panią premier i z panem prezesem.

Ale wiedziałby pan, że w gruncie rzeczy wszystko zależy od prezesa.

Razem byśmy podejmowali decyzje, wspólnie, to znaczy pani premier z panem prezesem ostateczną kropkę na i, i wniosek do pana prezydenta złożyłaby pani premier.

Formalnie rzecz biorąc tak.

Ja mam bardzo dobre relacje z panem Krzysztofem Łapińskim, przecież byliśmy kolegami w trakcie kampanii, byliśmy również i pani premier robiła też i w jego okręgu kampanię naszą, jego kampanię, także zżyliśmy się i bardzo dobrze się rozumiemy. Ja nie krytykowałem całości działania pana Krzysztofa Łapińskiego. To jedno sformułowanie, które było niefortunne, to również przyznał…

Ale, jak pan napisał, że oczekiwałby pan, że zostanie odwołany, to jednak jest krytyka całokształtu, a nie fragmentu.

Nie, nie, nie, a nieprawda panie redaktorze, tak nie napisałem.

Gdybym był szefem, to bym odwołał.

Ale to ja nie mówię, że oczekiwałbym, to jest zupełnie coś innego. Ja może jestem takim bardziej radykalnym szefem.

A dzisiaj radykalnie pan cały czas by Łapińskiego ściął o głowę, politycznie?

Nie, politycznie absolutnie, absolutnie.

Wyrzucił z kancelarii prezydenta?

Absolutnie nie.

Czyli nie oczekuje pan dzisiaj jego dymisji.

Ale panie redaktorze, ja tylko mówię o tym sformułowaniu, które było niezręczne, niepotrzebne i ja je skrytykowałem, ale to w jednym fragmencie, krótko skrytykowałem, kropka.

A nie sądzi pan, że dla takich sformułowań i dla różnych, innych działań prezydent daje zielone światło? Jak widzieliśmy to zdjęcie na przykład współpracownika prezydenta, zdjęcie takie tuż przed spotkaniem z prezesem kanapy, czy takiego fotela przygotowanego dla Jarosława Kaczyńskiego…

Nie widziałem tego zdjęcia, nie widziałem.

Pobrzmiewało to „Uchem prezesa” i takim zasugerowaniem, że tutaj teraz prezes będzie czekał na prezydenta.

Nie, biegałem, odpoczywałem po bieganiu, więc nie widziałem tego zdjęcia. Nie mogę skomentować tego zdjęcia.

A nie uważa pan, że to prezydent daje zielone światło dla takich wypowiedzi też, jak ta z kim rozmawiać o zmianach w rządzie?

Nie, ale nie, to była niezręczna wypowiedź, zakończmy, kropka. Nie sądzę żeby pan prezydent chciał podziału, chciał jakiegoś rozdźwięku tak, jak pan mówi, w tej naszej pięści PiS. Jesteśmy drużyną. Mówiliśmy o tych samych sprawach. Zresztą nawet również wczoraj pan prezes podczas wystąpienia swojego na miesięcznicy mówił, że nie zgadzamy się w jakimś fragmencie, ale jesteśmy jedną drużyną. Naprawdę mamy w głowie, z tyłu głowy te same problemy, te same zmiany chcemy wprowadzać.

I rozumiem, po wakacjach chcecie raczej z prezydentem zacieśniać, ocieplać stosunki, niźli je znowu rozdrapywać?

Nie raczej, tylko tak. Oczywiście, że tak.

Chcecie ocieplenia.

Ależ oczywiście, że tak. To jest zupełnie zrozumiałe, bo jesteśmy tak, jak mówię, pochodzimy z jednej formacji politycznej, jesteśmy i kolegami, ale przede wszystkim mamy takie same poglądy. Chcieliśmy zmieniać Polskę. Jak rozmawialiśmy, co jest naszym celem, zawsze sobie powtarzaliśmy, wie pan, żeby zmienić to, co było  złe w Polsce. Zmieniamy. Jesteśmy konsekwentni.

A czy na ołtarzu tego ocieplenia, panie marszałku można by położyć Antoniego Macierewicza?

Ale ja tego nie wiem, czy pan prezydent rozmawiał z panem prezesem. Nie wiem.

Ale dostrzega pan, że między prezydentem a Antonim Macierewiczem atmosfera jest dramatycznie zła.

No nie ma dobrego, ale…

Nie ma dobrego, czego?

Ale ja bym nie używał takiego określenia, że dramatycznie zła.

A jakiego by pan używał.

Że może jest, może trzeba poprawić te relacje na pewno, ale myślę, że to jest kwestia i dialogu…

Ale próbujecie je poprawiać od dwóch lat i nic nie wychodzi.

Ale nie, no panie redaktorze, przecież współpraca…

Niesnaski między prezydentem, a Antonim Macierewiczem są praktycznie od początku.

Oj nie, przesadza pan panie redaktorze, nie sądzę żeby tak było.

To nigdy nie było tak źle, jak dzisiaj, w każdym razie.

Panie redaktorze, na pewno jest możliwa poprawa tych relacji. Pracują dwie jednostki, czyli BBN z Ministerstwem Obrony Narodowej nad zmianami w zarządzaniu w armii. Myślę, że się dogadają i będzie okej.

A nie boli pana, bo pan mówi jesteśmy jedną drużyną, ale widać wyraźnie, że ta kampanijna trójka, czyli kobieta, zacznę od kobiety, Beata Szydło, prezydent Andrzej Duda i marszałek Stanisław Karczewski, to dzisiaj nie jest jedna drużyna, że wy się rozsypaliście.

Ale absolutnie jesteśmy…

Zwłaszcza na linii prezydent - pani premier nie jest, najdelikatniej powiedziane, nie jest tak dobrze, jak było.

To jest pana ocena. Ja znam być może nieco więcej faktów niż pan redaktor i wiem, że są bardzo dobre relacje. Ta trójka jest…

Nie, nie, nie, po tym orędziu w dniu weta prezydenckiego, które pani premier wygłosiła, moim zdaniem tam są rowy nie do zasypania.

Ale panie redaktorze nieprawda.

I tak słyszę od polityków bliskich jednemu i drugiemu.

Nie, nieprawda. Są dobre relacje, będą dobre relacje i zapewniam pana, że będziemy dalej zmieniać Polskę, bo tego oczekują Polacy.

I rozumiem są pełne szanse żeby PiS poparł prezydenckie ustawy.

Panie redaktorze ja przed chwileczką dostałem, wchodząc tutaj do studia, do pana redaktora otrzymałem esemesem wynik najnowszego sondażu, więc Polacy dobrze oceniają PiS. Ale dobrze też oceniają tak naprawdę, oceniając PiS, również i działania pana prezydenta i tą rozmowę, która miała miejsce kilka dni temu.

Pytam o szanse na poparcie ustaw, pełne?

Ale nie, panie redaktorze, zobaczymy.

W ciemno ich nie kupujecie, rozumiem.

Nie, to już kiedyś mówiłem, powtórzę, ja nigdy w życiu nie kupowałem, pan redaktor też nigdy nie kupił, kota w worku. Zobaczymy, obejrzymy. Ta rozmowa była na pewno potrzebna, dobra i na pewno idzie w dobrym kierunku.

„Promocja i ochrona wizerunku Rzeczpospolitej Polskiej oraz polskiej gospodarki”, wie pan kto wytycza, czy raczej wytyczał sobie taki główny cel działalności?

Nie wiem, tak dokładnie nie, ale podejrzewam, że chodzi panu redaktorowi o Polską Fundację Narodową.

Tak jest, założoną za pieniądze spółek skarbu państwa. Co z promocją i ochroną wizerunku Rzeczpospolitej Polskiej ma piętnowanie sędziego z Puław za to, że po godzinach zajmował się lichwiarstwem?

Panie redaktorze, chodzi tutaj o dobry wizerunek Polski.

Ale to wzmacnia dobry wizerunek Polski? Informacja, że sędzia z Puław zajmował się lichwiarstwem!?

Cała akcja, która ma, ja nie wiem, jak jest ona prowadzona. To nie jest ani partyjna, ani rządowa…

Ale ona tak jest prowadzona, bo przeczytałem panu to, co przeczytałem na stronie tejże kampanii, robionej za pieniądze spółek skarbu państwa.

Panie redaktorze to nie jest akcja, która jest akcją partyjną, w przeciwieństwie do tej, którą pamiętam…

To jakaż ona jest, ale jakaż ona jest?

…zrobił pan Donald Tusk, nie wiem czy pan pamięta „Hej Jude” taką piosenkę i taki spot.

„Hej Jude” pamiętam, taką piosenkę Beatlesów.

No nie, ale w wykonaniu Donalda Tuska.

A potem Donalda Tuska, też śpiewał, tak.

To był spot wykonany za chyba 6 mln, chyba najdroższy spot, to nawet Madonna nie miała takich drogich spotów.

A to, to co to jest, jak nie partyjna propaganda.

A to jest promocja, to jest dbanie o dobre imię Polski i Polaków.

Ale błagam, panie marszałku, o dobre imię Polski i Polaków dba się tak, że się robi strony, na których się pokazuje, jakie mają sędziowie grzechy na sumieniu!?

Panie redaktorze, cierpliwość i konsekwencja, mówił pan prezes wczoraj. To są słowa takie, które ja sobie często właściwie powtarzam i tutaj jesteśmy zgodnie z panem prezesem absolutnie, zgodnie i trzeba konsekwencji. Zobaczymy, jak ta akcja będzie się rozwijała.

Ale już ją widzimy.

Ale nie, ale to jest początek, ale panie redaktorze…

Już widzimy i porównujemy słowa pani premier „fundacja będzie miała za zadanie pokazywać Polskę piękną, przyjazną, oraz ambitną, taką, do której warto przyjechać” - mówiła Beata Szydło.

Tak jest, tak jest i poczekajmy panie redaktorze. Nie znam tej akcji, ale tak, jak się znam na marketingu i tak, jak się znam na akcjach promocyjnych, to jest to dopiero początek, więc zobaczymy, jak ona będzie wyglądała. Nie oceniajmy niczego…

Ale po pierwszych owocach ich czynów poznacie ich, co to ma wspólnego z celami fundacji!?

Ale panie redaktorze, jak się robi remont mieszkania i pan wchodzi, są porozrzucane drabiny to momencik, no trzeba poczekać. Poczekajmy. To się rozpoczęło.

Ale dlaczego takie rzeczy robi się za pieniądze spółek skarbu państwa?

A dlaczego nie mamy dbać o dobry wizerunek…

Dlaczego spółki skarbu państwa mają piętnować sędziego z Puław?

Poczekajmy na rozwój całej akcji, bo naprawdę to nie jest cała akcja, krytyka jednego sędziego, tylko zobaczymy, jak ona będzie wyglądała. To jest przede wszystkim początek. Mamy kolor czarny, być może będzie jakiś inny kolor, poczekajmy, nie wiem. Jak ja bym robił…

A kto panie marszałku…

Ale momencik, proszę dać mi jeszcze dokończyć. Wracam do pana redaktora, bo jeszcze jeden dzień dłużej, kilka godzin, bym na pewno dłużej został w Krynicy, byłem na Forum Ekonomicznym w Krynicy i tam cały czas mówiliśmy o marce polskiej, o dobrym wizerunku Polski.

I to sprzyja marce i dobremu wizerunkowi.

Tak naprawdę powinniśmy robić wszystko żeby ten wizerunek był dobry. Powstała wyrwa, bo jednak politycy totalnej opozycji powyjeżdżali za granice i szkalowali Polskę, szkalowali polski rząd zupełnie niepotrzebnie, szkodliwie, bo powinniśmy tu rozwiązywać swoje…

Ale posługując się pańskim językiem to też jest szkalowanie Polski.

Nie.

Jak nie?

To jest panie redaktorze pokazywanie tego, że te zmiany, które wprowadzamy są potrzebne i one dobrze służą Polsce i dobrze będą służyły również dobremu wizerunkowi Polski.

I to, że na tym przedsięwzięciu zarabiają niedawni współpracownicy Beaty Szydło też pana nie wzburza?

Ale też ja nie wiem czy oni zarabiają, czy nie zarabiają.

Zarabiają, to mówi nawet wiceszef Polskiej Fundacji Narodowej, że trzeba brać ludzi, do których ma się zaufanie.

Są świetnymi, ja mogę powiedzieć tylko tyle, że są świetnymi marketingowcami. Prowadzili marketingowo dwie kampanie, które wygraliśmy.

To niech pracują w kancelarii premiera, a nie zarabiają na takich układach i układzikach.

Ale to nie jest kwestia zarabiania, tylko to jest troszeczkę szerzej, nie o wizerunek partii, nie o wizerunek rządu, tylko chodzi o dobry wizerunek na świecie, w Europie Polski i panie redaktorze porozmawiajmy za kilka miesięcy i będziemy wyciągać wnioski. Nie na początku kampanii.

Puentuję to tylko tak, że chyba mamy kompletnie różne pojęcie o tym, jak się buduje wizerunek, dobry wizerunek Polski.

Dobry wizerunek Polski, cierpliwie, troskliwie i wytrwale. To jest początek takiej szerokiej akcji, żeby Polska była dobrze odbierana na Zachodzie.

Już się boję, już się boję.

Nie, nie, nie.

Stanisław Karczewski, bardzo dziękuję.

Może pan być spokojny i nie straszmy Polaków, będzie okej, wszystko już będzie dobrze. Dziękuję bardzo.

"Mój start na prezydenta Warszawy jest prawdopodobny. Znam i czuję stolicę, tu się urodziłem, uczyłem się i wychowywałem"

Jest to prawdopodobne. Ale jeszcze nie mówię ani tak ani nie – mówi marszałek Senatu Stanisław Karczewski, pytany w internetowej części programu o swój start w wyborach na prezydenta Warszawy. Jestem związany z Warszawą w sposób naturalny – tu się urodziłem, uczyłem się i tu się wychowywałem. Zresztą bardzo blisko Jarosława Kaczyńskiego, bo mieszkałem może z kilometr od niego – dodaje polityk PiS. Mam tu wielu przyjaciół, rodzinę. Byłem na emigracji wewnętrznej, ale Warszawę znam i czuję ją. Mam wiele pomysłów – zapewnia Karczewski. Pytany przez Konrada Piaseckiego o to, skąd wziął się pomysł startu w wyborach na prezydenta stolicy, odpowiada: Z naszych dyskusji. Marszałek Senatu dodaje, że jego start jest możliwy, jeżeli PiS w gronie politycznym stwierdzi, że ta kandydatura będzie dobra dla Warszawy.

Wybory prezydenckie w 2020 roku? Andrzej Duda będzie naszym kandydatem – mówi polityk PiS.

Pytany o to, dlaczego biega z BOR-em, odpowiada, że są pewne standardy, na które nie wpływa. Przedstawiam szefowi grupy swój plan wyjazdów, aktywności i to oni decydują, czy są ze mną czy nie. Biegam również rano wokół Łazienek i zawsze sam. Tak się umówiliśmy – dodaje. Karczewski zdradza, że jego planem na przyszły rok jest przebiegnięcie 34 km.

Gość Konrada Piaseckiego odpowiada także na pytania o referendum, spotkanie prezesa PiS z prezydentem i kampanie.

 

RADIO ZET/MA