Teraz gramy

Stanisław Karczewski: Rekonstrukcja rządu będzie średnia – wymiana więcej niż 5 ministrów, a mniej niż 10

08.01.2018 07:30

„Emocje są zbyt wysokie. Warto je obniżyć i rozmawiać” – mówi gość Radia ZET Stanisław Karczewski, pytany o protest rezydentów. „Rozmowy z rezydentami były jedynie o pieniądzach, a one wcale nie są takie małe. Pamiętam swoje początki – pieniądze były dużo mniejsze” – dodaje marszałek Senatu i lekarz. Jego zdaniem oczywiście zarobki mają znaczenie, ale nie powinny być głównym punktem rozmów i „nie powinny być na pierwszym miejscu”. „Jeżeli są na pierwszym miejscu, to trzeba zastanowić się, czy warto być lekarzem. Rozmawiamy z młodymi lekarzami, którzy rozpoczynają swoją karierę. To najpiękniejszy na świecie zawód, który daje wielką satysfakcję” – uważa polityk. Pytany o rekonstrukcję rządu odpowiada, że będzie ona „średnia”. „Zostanie wymienionych mniej niż 10 ministrów, ale więcej niż 5” – zapowiada gość Radia ZET w internetowej części programu. Marszałek Senatu dodaje, że liczba ministrów do wymiany wcale go nie zaskoczyła. „Spodziewaliśmy się takiej rekonstrukcji” – komentuje. Pytany o czwartkowe spotkanie władz Prawa i Sprawiedliwości, odpowiada, że wtedy „były jeszcze pewne znaki zapytania” odnośnie do nowych członków rządu.

Konrad Piasecki: Stanisław Karczewski i w polityce marszałek Senatu, w cywilu lekarz gościem Radia ZET, dzień dobry, witam.

Stanisław Karczewski: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Wspomoże pan panie marszałku jakoś ministra zdrowia w spacyfikowaniu kolegów po fachu? Protestujących?

To nie jest kwestia pacyfikacji. Chyba to jest kwestia dialogu, rozmowy i przekonania…

Nie mówię spacyfikowaniu w tym sensie żeby ich spacyfikować, uspokoić, ukoić ich emocje, ich postulaty i żądania.

Nie, nie, nie. Emocje są na pewno zbyt wysokie. Warto, aby obniżyć te emocje.

Emocje wysokie, bo pieniądze małe.

Rozmawiać. Pieniądze nie są takie małe. Ja pamiętam swoje początki i pamiętam początki moich kolegów, którzy pracują to były dużo mniejsze pieniądze.

Ale w jakich latach pan zaczynał, panie marszałku? Pewnie w latach 80.?

Ja myślę panie redaktorze, że to nie jest istotne w jakich latach, no w 80., tak, na początku lat 80.

W tym sensie, że nie za bardzo pan miał jakieś inne alternatywy. Nie mógł pan wsiąść w samochód, spakować paszportu albo dowodu osobistego do kieszeni i wyjechać do Wielkiej Brytanii, Norwegii, Szwecji?

Ale jak to nie? Mogłem. A jak to nie? Było nieco trudniej, ale te wyjazdy były. One były i w tamtym czasie i są teraz i one będą w przyszłości.

Będzie pan powtarzał pieniądze dla mnie nie miały znaczenia, więc dla nich też nie powinny?

Wie pan, pieniądze mają znaczenie, ale nie powinny być głównym punktem rozmów, a tak było podobno podczas rozmów. Rozmawiałem i z panem ministrem Radziwiłłem i z panem ministrem Markiem Suskim, więc obydwaj mówili, że głównie o pieniądzach, nie głównie, jedynie o pieniądzach.

Bo im brakuje pieniędzy! Oni, był tu w środę lekarz mówił 435 godzin w miesiącu pracuje na to żeby zarabiać przyzwoite pieniądze. Miesiąc ma 720 godzin, szokujące!

Ale rozmawiamy panie redaktorze z rezydentami. Rozmawiamy z młodymi lekarzami, którzy rozpoczynają swoją karierę. Rozpoczynają piękny zawód. To jest najpiękniejszy zawód na świecie, będę to powtarzał, dający wielką satysfakcję, jeśli coś się uda. A udaje się bardzo często uratować życie ludzkie, zdrowie, więc to naprawdę wielka satysfakcja, wielka radość. I radość chorego i radość rodziny.

Będzie mnie pan przekonywał, że pieniądze dla lekarza nie powinny mieć znaczenia.

Mają znaczenie, ale nie mogą być na pierwszym miejscu. Jeśli są na pierwszym miejscu no to trzeba się zastanowić czy warto być lekarzem. Jeżeli naprawdę pieniądze są na pierwszym miejscu to trzeba się poważnie nad tym zastanowić. I są takie zawody, są takie zawody…

No nie, nie są na pierwszym miejscu. Ale skoro ci ludzie ciężko pracują to chcą mieć za to przyzwoite pieniądze, zwłaszcza, że zachód Europy ich kusi, przyjedźcie do nas, będziecie zarabiali cztery, pięć razy więcej.

Tak, ale warto też powiedzieć panie redaktorze, że młodzi lekarze, którzy uczą się, chociażby w Stanach Zjednoczonych, pracują i mieszkają w szpitalach i są gotowi w każdej chwili umyć się do zabiegu, pójść do izby przyjęć, obejrzeć ciężkie przypadki. Zresztą muszę powiedzieć i pochwalić się, że miałem podobny charakter pracy, ponieważ mieszkałem 50 metrów od szpitala, więc byłem na każde zawołanie, na każdy telefon. Ja do tej pory nie wyłączam telefonu, dlatego że mam to już po prostu w swojej naturze, nie wyłączam telefonu, czekam na telefon. Jestem potrzebny, jadę, pomagam, nigdy nie odmówiłem. Zawsze byłem gotowy, nawet niestety czasami musiałem iść z jakiejś imprezy też trzymać haki, prawda swoim starszym kolegom i w jakiś sposób pomagać. Były różne sytuacje. I tak się pracowało. I każdy, kto szedł na medycynę, każdy kto rozpoczynał ten zawód wiedział, jak się pracuje w medycynie. Wiedział, jak się pracuje jako lekarz.

Muszę powiedzieć, że spojrzałem w pańskie oświadczenie majątkowe z początku pracy w Senacie, rzeczywiście pan się na tej medycynie nie dorobił. Po 25 latach pracy jako lekarz ordynator pan miał zero złotych oszczędności, zero papierów wartościowych, 80 metrowy dom i hektar działki. Mało.

80-metrowy, no mało.

Takie są oświadczenia z 2009 r. pańskie, majątkowe.

Tak, zastanawiam się teraz, w tej chwili w jakim okresie, o jakim okresie pan mówi.

A dzisiaj jest lepiej, pocieszę pana, dom większy, mieszkanie się pojawiło, oszczędności cały czas brak.

No brak, bo mam duży kredyt.

Strasznie pan jest nieoszczędny panie marszałku.

Nie potrafię oszczędzać, to prawda.

Ale wchodząc na grunt polityczny. Przyzna pan, że Konstanty Radziwiłł ma jakiś problem w radzeniu sobie z protestami. Zamiast pogadać, jak człowiek z człowiekiem, jak lekarz z lekarzem wzbudza raczej niechęć i agresję młodych lekarzy.

Nie, nie powinien wzbudzać i nie wzbudza, ja byłem podczas tej rozmowy.

Wzbudza, bo jakoś nie są w stanie przyjąć jego argumentów, może ich nie ma.

A może nie chcą przyjąć. Może to jest tak…

A może jest tak, że zbyt kostyczny, że to nie jest właściwy człowiek na właściwym miejscu?

Panie redaktorze, pan minister Radziwiłł jest pierwszym ministrem, który w tak krótkim czasie zrobił tak dużo dla służby zdrowia. Bardzo dużo. 6 proc., ta ustawa zwiększająca finansowanie dla służby zdrowia…

Ale może dwa lata i wystarczy?

Ale co, dwa lata?

Jego ministrowania.

Dwa lata dojścia do 6 proc.?

Tak, nie jego ministrowania, czas na kogoś lepszego. Zresztą ja słyszę, już jest kandydat.

A kto? Bo nie wiem. To może pan…

To pan powinien wiedzieć, bo to pan uczestniczy w gremiach politycznych, które wybierają tego kandydata.

Ale owszem, uczestniczę, ale jestem ciekawy, jakie…

Słyszę, że jest lekarz, człowiek, fachowiec, spoza środowiska politycznego.

Chyba pan blefuje, panie redaktorze.

Nie, nie blefuję, mówię co słyszę.

Aha, no dobrze, no to jakieś tam plotki.

A pan co słyszy? Chyba, że pan zostanie ministrem zdrowia?

Nie, ja mam inne plany. I rozmawiamy o mojej przyszłości, ale w innym kontekście, nie w kontekście skierowania mnie…

To o tej przyszłości, to tak zróbmy teraz nawias i porozmawiajmy o tej przyszłości.

Chociaż, bo jeśli pan pyta, czy jest, bo nie odpowiedziałem panu na pierwsze pytanie, czy jestem gotów. Jestem, oczywiście. Jestem gotów również wziąć udział w rozmowach, jeśli takie będą toczyły się z ministrem, z premierem, czy z prezydentem, bo również i taka pojawia się propozycja, wczoraj Paweł Kukiz zaproponował żeby to pan prezydent porozmawiał z rezydentami.

Czyli jest pan gotów się włączyć do rozmów?

W każdej chwili.

Ale również objąć stanowisko ministra zdrowia, gdyby trzeba było?

Panie redaktorze, ale nie było takiej rozmowy, więc no nie, to bardzo daleko idące spekulacje. Musiałbym się bardzo poważnie nad tym zastanowić. Oczywiście, że miałem wcześniej taką propozycję, ale nie to, że odmówiłem, tylko w rozmowie. Wie pan, to rozmawiamy na temat przyszłości rządu rozmawiamy, bo o rekonstrukcji.

No i mieszacie figury na szachownicy i pana partia postawiła pana dzisiaj na szachownicy w roli marszałka Senatu.

Nie, ale to nie jest tak, że ktoś, kogoś stawia. Po prostu bardzo mocno zastanawiamy się i długo zastanawiamy się, analizujemy, bierzemy pod uwagę różne warianty, więc to są decyzje, które zapadają w wyniku długotrwałych debat, dyskusji.

Ale przyzna pan, że minister zdrowia Konstanty Radziwiłł jest ministrem do odwołania podczas tej rekonstrukcji?

Panie redaktorze zrobił…

Która pewnie dzisiaj, jutro nastąpi.

Zobaczymy, jak będzie.

No nie, ale pan to już wie, panie marszałku.

Ja wiem, ja wiem, tak, jestem w trudnej sytuacji nie mogę panu powiedzieć.

Ale może pan kiwnąć głową.

Nie, nie, nie, nie będę ani kiwał ani w jedną, ani w drugą stronę. Panie redaktorze, taką decyzję podejmuje premier i premier, pan Mateusz…

Słyszałem, że decyzja zapadła, tak? W tej sprawie?

Pan Mateusz Morawiecki ogłosi tą decyzję na początku tego tygodnia.

Radziwiłł, Szyszko, Waszczykowski, Streżyńska, być może Maciarewicz, to jest podobno lista do wymiany.

Panie redaktorze, pan premier Mateusz Morawiecki w tym tygodniu, być może na początku, być może w środku tygodnia, ogłosi zmiany w rządzie.

A Antoni Macierewicz, pańskim zdaniem, zagrożony?

Panie redaktorze pan…

Bo to on będzie takim papierkiem lakmusowym tego, jak głęboka będzie ta rekonstrukcja.

Trzeci raz mogę odpowiedzieć na to pytanie w ten sam sposób.

Że pan nic nie powie?

Nie, no powiem tylko tyle, że pan premier Mateusz Morawiecki w tym tygodniu…

Ogłosi to.

Na początku, bądź w środku tygodnia, no może się zdarzyć taka sytuacja, że może to być koniec tygodnia.

A to prawda, że pan głosował, bo nie mieliśmy okazji rozmawiać od tego czasu, przeciwko temu żeby Mateusz Morawiecki został…

Nie, to jest fake news.

Był pan za?

Byłem za, tak. To już wypowiadałem się na ten temat, mówiłem publicznie, tak. Owszem wypowiadałem swoje zdanie, mówiłem bardzo dobrze…

Entuzjastą pan tej zmiany nie był, ale nie głosował pan przeciwko?

To nie jest kwestia entuzjazmu, w polityce nie są ważne moje, osobiste odczucia, wrażenia, to musi być czysta kalkulacja. Czysta kalkulacja była taka, że głosowałem za.

Czysta kalkulacja podpowiada chyba partii żeby pan nie walczył o prezydenturę Warszawy?

Dlaczego? Nie.

Takie mam wrażenie, że coraz więcej w partii jest takiego przekonania, że chyba jednak Patryk Jaki, jest na fali.

Nie, no tak, ale panie redaktorze jest na fali, jest na pewno politykiem, który robi bardzo dobrą robotę.

Grilluje Hannę Gronkiewicz-Waltz.

To nie jest kwestia grillowania.

Jest trochę.

Panie redaktorze, to jest kwestia dochodzenia do prawdy. I to jest jego zadanie i robi to w sposób fantastyczny, bardzo skuteczny i obnaża beznadziejną prezydenturę pani Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Ale pan jeszcze o tej prezydenturze Warszawy myśli, czy już na rzecz Jakiego pan porzucił tą myśl.

Ależ oczywiście, ależ oczywiście, że tak. Nie, że rozmawialiśmy w tej chwili w partii na ten temat, nie zastanawialiśmy się.

Czyli nie wycofuje się pan z rozgrywki?

Nie, nie wycofuję, ale to nie jest kwestia rozgrywki panie redaktorze. Jest to kwestia po prostu wysunięcia przez PiS takiego kandydata, który będzie mógł po pierwsze wygrać wybory, a po drugie będzie skutecznie, dobrze zarządzał Warszawą.

Nie wycofuje się pan z tego, żeby pan wziął odpowiedzialność za to wysunięcie pańskiej, skromnej osoby na to stanowisko?

Tak jest. Dziękuję bardzo za taką precyzyjną odpowiedź.

14-letnia Turczynka pobita w Warszawie, Hindus zaatakowany przez pijanych Polaków we Wrocławiu, w Częstochowie Hindus zaatakowany przez pijanego, co się dzieje z Polakami panie marszałku?

No na szczęście są to incydentalne…

Tak, incydenty z ostatnich dni. Z początku stycznia.

No tak, ale są. Ja wiem, no panie redaktorze potępiam to, nie zgadzam się. Wszystko trzeba zrobić żeby do takich incydentów nie dochodziło.

A nie czuje pan panie marszałku, że budowanie pewnej atmosfery przez rządzących, budowanie pewnej atmosfery niechęci, takiego równania muzułmanie, choroby, getta, terroryzm przyczynia się właśnie do takich sytuacji?

Panie redaktorze, zero tolerancji dla rasizmu, zero! Zawsze jakiś margines jest. Trzeba ten margines krytykować, eliminować i tak jest.

Zero tolerancji? To ja panu…

Zero tolerancji. I z mojej strony i ze strony wszystkich polityków PiS. I kropka.

To ja panu podsunę parę cytatów z pańskich kolegów partyjnych: „Kraje arabskie to jest syf, kiła i mogiła”, „tych ludzi nie da się ucywilizować”, „nie dajcie sobie wmówić, że niechęć do uchodźców to coś złego”, „nie wolno wpuszczać wroga do swojego domu”, to są wypowiedzi i twitty polityków PiS.

Panie redaktorze i powiedziałem zero tolerancji dla rasizmu i tak będzie. I to jest oficjalne…

Panie marszałku, ale pan mówi zero tolerancji, a słowa są słowami, atmosfera budowana, atmosfera z budowaniem z atmosfery.

Ale dobrze, ale panie redaktorze, to proszę zaprosić tych polityków z nimi rozmawiać. Ja takich twittów nie pisałem i nigdy w życiu nie napiszę.

Spojrzałem na pana wczorajszego twitta, a propos tiwttów „Historia Aleppo, jego mieszkańców od lat łamie nasze serca. Zachęcam wszystkich do niesienia pomocy przez wysyłanie esemesów”, piękny twitt, tylko wie pan ile myśmy, my, Polska przyjęliśmy na przykład dzieci z Aleppo na leczenie w Polsce?

A czy te dzieci chcą przyjechać tutaj i chcą się leczyć? Jeśli jest taka potrzeba to możemy to robić.

Te dzieci jeżdżą do krajów Europy Zachodniej, chore na różne choroby…

I na pewno będziemy to robić.

Bo przyjęliśmy do tej pory zero, ani jednego dziecka.

Ale panie redaktorze, jeśli chodzi o leczenie, jeśli chodzi o udzielanie pomocy możemy taką pomoc udzielać i będziemy takiej pomocy udzielać. Natomiast pomoc finansowa dla tych, dla rodzin, to piękna akcja Caritasu „Rodziny - rodzinom”. I ja wspieram tą akcję, będę wspierał, sam będę płacił również i wspierał rodziny, już to rozpocząłem wczoraj.

To jeden cytat na temat właśnie takiego leczenia: „Każdy kto zna zasady związane z kulturą islamu wie, że nawet jeżeli przyjmiemy tych kilkoro dzieci na leczenie, to one już nie mają prawa powrotu do swoich rodzin”. To Beata Kempa kiedyś tak mówiła. To może dobrze obrazuje stosunek polskiego rządu do właśnie takiego przyjmowania i pomocy.

Panie redaktorze nie, nieprawda. Ten stosunek jest zupełnie inny. I może pan zaprosić panią minister Beatę Kempę i panu dokładnie wytłumaczy swoje słowa, a przede wszystkim wytłumaczy to, co mamy zamiar robić, w jaki sposób mamy zamiar wspierać chociażby dzieci z Aleppo.

Jakoś słowa z czynami się rozmijają.

Nieprawda panie redaktorze.

A i słowa czasami bywają bardzo okrutne.

Dlatego, że wspieraliśmy, wspieramy i będziemy wspierać dzieci z Syrii.

Stanisław Karczewski, bardzo dziękuję.

Bardzo dziękuję panie redaktorze i dziękuję państwu.

„Popieram działania WOŚP”

Popieram działania. Zawsze dawałem i zawsze będę dawał – odpowiada Karczewski, pytany w internetowej części programu o Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Budowa nowej siedziby Senatu? Podtrzymuję ten pomysł, ale brakuje miejsca. Szukamy – mówi marszałek. Dodaje, że jest „kilka ciekawych lokalizacji”. Być może nawet w przyszłym tygodniu zrobimy wizje lokalne z prezydium i wybierzemy nowe miejsce – zapowiada polityk.

Karczewski zdradza, że jedną z przyczyn, przez które Jarosław Kaczyński nie zdecydował się na bycie premierem, były problemy z kolanem. Dodaje także, że były również inne powody. Prezes, który jest architektem dobrej zmiany, musiałby się zająć sprawami tylko i wyłącznie rządu a sprawy inne pozostałyby w cieniu – tłumaczy gość Radia ZET.

Byłem i jestem przekonany – mówi Karczewski o wymianie premiera. Dodaje jednak, że Beata Szydło bardzo dobrze sobie radziła. Na pierwszej zmianie świetny wynik, przekazanie pałeczki następcy i teraz cała drużyna biegnie dalej – podsumowuje polityk partii rządzącej.

Marszałek Senatu odpowiada również na pytania o Antoniego Macierewicza, wady prezesa PiS, zmianę premiera i bieganie.

RADIO ZET/MA