Krzysztof Czabański: Nie do końca zgadzam się z wizją TVP Kurskiego. Są zjawiska, które mnie niepokoją

13.10.2017 06:53

„Wielokrotnie zwracałem się do kierownictwa TVP z prośbą o wyjaśnienie pewnych zjawisk. Są wśród nich takie, które mnie niepokoją. Z wizją telewizji Jacka Kurskiego nie do końca się zgadzam. Zwłaszcza wizją elementów dotyczących kultury. Ale dyskutujemy” – mówi gość Radia ZET, szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański. Jego zdaniem w telewizji publicznej trzeba popracować nad warsztatem. Czabański dodaje, że „jest wiele pracy do zrobienia w TVP i mediach publicznych”. Pytany o główny problem informacji w TVP odpowiada, że jest nim kwestia „dotarcia do czegoś istotnego, by nie tylko żuć papkę, którą żują wszystkie media i czasem warto przynieść własnego newsa”. „Jedną z wad telewizji publicznej jest to, że nie jest prowadzony systematyczny monitoring wewnętrzny tego, co jest na ekranie i nie są wyciągane na bieżąco wnioski.  Będziemy to naprawiać i  prowadzimy takie dyskusje z kierownictwem TVP” –mówi szef Rady Mediów Narodowych. Pytany przez Konrada Piaseckiego o pozycję Jacka Kurskiego, ocenia, że jest niezagrożona, „jeżeli będzie robił telewizję, która będzie spełniała misję kultury”. Czabański uważa, że telewizja stoi kulturą. Gość Konrada Piaseckiego dodaje, że cały czas stara się mówić szefom mediów publicznych o pracy, która ich czeka, a nie chwalić za to, co zrobili. „Chociaż jest wiele rzeczy, za które można ich pochwalić” – komentuje. „Media to nie jest fabryka gwoździ. Mają obowiązki, niezależnie od tego, czy są prywatne, spółdzielcze, narodowe” – uważa Czabański.

Konrad Piasecki: Przewodniczący mediów narodowych, Krzysztof Czabański, dzień dobry witam panie ministrze.

Krzysztof Czabański: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Przewodniczący, oraz jak twierdzi uporczywie powracająca plotka, kandydat na prezesa TVP.

Hm… ha, ha, ha…

Śmieje się pan złowieszczo

Nie, śmieję się, wie pan telewizja to jest taki moloch, który wymaga nieprawdopodobnej energii.

I panu tej energii brakuje?

Energii nie, ale to trzeba mieć o dwadzieścia lat mniej.

Krótko mówiąc nie ma pan ochoty.

Proszę pana, moim zdaniem nie byłoby to dobre rozwiązanie, nie mówiąc o tym, że jest prezes aktywny, dynamiczny, który ma wizją telewizji, z którą ja nie do końca się zgadzam, w pewnych elementach się zgadzam, w niektórych - zwłaszcza dotyczących kultury - się nie zgadzam, ale dyskutujemy.

Ale rozumiem nie jest to prezes, który spełniałby pańskie wyobrażenia i marzenia o idealnym prezesie, idealnej telewizji publicznej?

Ja nie mam wyobrażeń idealnego prezesa, ja mam wyobrażenia na temat dobrej telewizji. I to mnie bardziej interesuje. Jeżeli są elementy dobrej telewizji się pojawiają, a zaczynają się pojawiać, bo choćby teatr telewizji, który w tej chwili zaczyna być elementem stałym w polskiej telewizji, a zniknął przecież na ładnych, parę lat.

Ogromny szacunek dla teatru telewizji, teatrem telewizji wszakże telewizja polska nie stoi.

Tak, ale…

Co innego jest w niej najbardziej zauważane. Co innego w niej najbardziej doskwiera, przyzna pan.

Ale to, ja wiem pan zaraz przejdzie do spraw bieżących, politycznych…

Dobrze, to zanim przejdziemy, zapytam czy…

A ja uważam, że nie ma pan racji. Telewizja stoi kulturą.

Czy pozycja Jacka Kurskiego jest niezagrożona?

Pozycja Jacka Kurskiego, jeżeli będzie robił taką telewizję, która będzie spełniała misję, pod tytułem misja kultury, jest niezagrożona.

Nawet, gdy bierze 800 milionów złotych kredytu jedną ręką, a drugą hojnie rozdaje premie i gdy spada mu oglądalność, a oceny medialnych znawców są takie, że można tylko siąść i płakać?

Nie do końca się z panem zgadzam, różne są oceny różnych, nie można tak do jednego worka wszystkiego wrzucać, ale zacznę od sprawy generalnej. To nie Jacek Kurski jest winien temu, że telewizja musiała dostać pożyczkę. I dostała pożyczkę i dobrze…

Ale pytam, czy Jacek Kurski właściwie obraca pieniędzmi, które telewizja ma do dyspozycji.

A to jest pytanie, na które odpowiedź będzie miała rada nadzorcza telewizji i walne zgromadzenie, jak zostanie przeprowadzony audyt za rok 2017, więc poczekajmy spokojnie, a nie kierujmy się jakimiś doniesieniami tabloidalnymi.

Patrząc też już politycznie na to, co robi Jacek Kurski, nawet odsunięcie szefowej Wiadomości mu nie zaszkodzi, bo ono też budziło mnóstwo wątpliwości i uznane zostało za walki frakcyjne wewnątrz obozu, więc pytanie, czy frakcja broniąca szefowej Wiadomości nie uderzy dzisiaj w Jacka Kurskiego?

Proszę pana, odłóżmy takie rozważania paratelewizyjne, tak naprawdę próbujące z telewizji robić poligon walk politycznych.

Ale dzieją się tam walki polityczne i rozgrywają.

Tam się dzieją walki o jakość programu i takie się powinny odbywać. Mam nadzieję, że się odbywają. Jedną z wad telewizji polskiej jest to, że nie jest prowadzony systematyczny monitoring wewnętrzny tego, co jest na ekranie i nie są wyciągane w związku z tym na bieżąco wnioski. Ale to też będziemy naprawiać mam nadzieję, bo takie rozmowy z kierownictwem telewizji prowadzimy.

Panie ministrze to będzie pytanie do szefa Rady Mediów Narodowych, ale to będzie też pytanie do wieloletniego dziennikarza. Gdy wieloletni dziennikarz patrzy na to, co robi telewizja publiczna w sferze informacyjno-publicystycznej czuje dumę czy wstyd?

Proszę pana to jest w kategoriach takich, że do tego przekazu informacyjno publicystycznego zostały dopuszczone rzeczy, które przez lata były niedopuszczane, albo wręcz wyśmiewane i niszczone.

Ale dzisiaj to jest…

Więc jeżeli pluralizm dzięki temu medium się powiększył, to ja jestem z tego zadowolony.

Ale czy powiększył się pluralizm mediów publicznych?

A inną sprawą są sprawy warsztatowe. Bo pan tutaj dwa porządki jakby poruszył.

No dobrze, ale to spójrzmy na ten pluralizm, czy pluralizm w telewizji publicznej jest zachowany pański zdaniem?

Na rynku medialnym dzięki telewizji jest pluralizm.

Ale nie, ale telewizja publiczna ma…

Ale ona nie żyje w oderwaniu. Ona…

Ale telewizja publiczna ma być sama w sobie pluralistyczna.

Ale ona nie żyje w oderwaniu i ona, oczywiście, że też jest pluralistyczna, proszę popatrzeć na debaty różne, na dyskusje i ile się tam osób przychodzi ze sobą spierać. No niech pan mi nie mówi, że ona jest niepluralistyczna.

Tak, tak, ale to, że się zaprasza czasami przedstawiciela opozycji…

Nie czasami, tylko codziennie.

Nawet to, że się codziennie zaprosi…

Proszę włączyć TVP Info choćby teraz, prawdopodobnie trafimy na przedstawiciela opozycji.

Panie ministrze tyle, że pluralizm telewizji publicznej nie polega na tym, że zaprosi się tam nawet codziennie przedstawiciela opozycji. Polega na tym, że informacje, publicystyka mają wymiar pluralistyczny i obiektywny, a z tym jest gigantyczny problem, przyzna pan.

Ja nie bardzo rozumiem pana tezę o tym, że informacja ma wymiar pluralistyczny. Informacja ma odzwierciedlać rzeczywistość możliwie ściśle.

Tak, publicystyka pluralistyczna, informacja obiektywna.

Bo oczywiście wiemy, że informacja jest swojego rodzaju wyborem.

Czy informacja podawana przez telewizję publiczną jest podawana w sposób obiektywny?

Jest podawana w sposób, moim zdaniem taki, który odsłania rzeczywistość i polską i międzynarodową. A co do spraw warsztatowych na ile to jest robione dobrze, nie dobrze, to zawsze można usiąść i dyskutować, ale tak samo w pańskim radiu można usiąść dyskutować, w innych telewizjach, itd.

Dyskutować oczywiście można, tyle że telewizja publiczna podlega jednak szczególnym ocenom i szczególnej wrażliwości?

Ale dlaczego?

Dlatego, że jest telewizją publiczną, dlatego że jest telewizją, która jak mówi ustawa o radiofonii i telewizji powinna wykazywać się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem, niezależnością i wysoką jakością przekazu. Wykazuje się?

Ta ustawa, o ile się nie mylę obowiązuje od roku 92.

Nie myli się pan, obowiązuje od roku 92.

To dobrze. Jeden fakt ustaliliśmy.

I artykuł 21 mówi ma być bezstronna telewizja publiczna.

Jest to fakt pluralistyczny, tak, skoro pan, czy ta informacja pluralistyczna, obiektywna czy obowiązująca…

Jest obiektywna, że obowiązuje od 92 roku.

…od 92 r., tak jest. I niech pan mi powie dlaczego teraz, nagle jest taka wielka dyskusja, że telewizja jest nieobiektywna. Ona jest w sensie wyboru informacji, wyboru rzeczy, które się pokazuje, wyboru, doboru gości ona jest przez lata podobna. To znaczy ona musi zawężać i zawęża, tylko zawężała przedtem w taki sposób, że wykluczała 30 proc. obywateli i ich poglądy.

Panie ministrze szanowny, świętą zasadą obiektywnej informacji, co do czego się zgodzimy, pan jako eksdziennikarz, a ja jako dziennikarz wciąż uprawiający ten zawód, jest to, że podając informacje nie używa się przymiotników oceniających, prawda? To jest święta zasada?

Tak jest, święta zasada i polecam w tym kontekście lekturę „Gazety Wyborczej”, szanowny panie redaktorze.

Ale „Gazeta Wyborcza” może robić, co chce.

Nie, a…

„Gazeta Wyborcza” jest prywatnym medium.

A, a widzi pan, to ja się nie zgadzam z takim rozumowaniem.

O tam, co robi „Gazeta Wyborcza” i „Gazeta Polska” nie rozmawiamy, bo rozmawiamy o mediach narodowych, które są naszym wspólnym dobrem, na które wszyscy płacimy ciężkie pieniądze.

Dobrze, dobrze, tylko że ja się nie zgadzam…

I której długi będziemy długo spłacać.

Ja się nie zgadzam z tym podejściem, które pan zaprezentował. Otóż media to nie jest fabryka gwoździ. I media mają pewne obowiązki niezależnie od tego czy są prywatne, czy są spółdzielcze, czy są narodowe, itd.

Ale „Gazeta Wyborcza” podobnie, jak „Gazeta Polska” nie podlegają przepisom ustawom o radiofonii i telewizji, a telewizja publiczna podlega.

Bo nie są radiem, ani telewizją.

Tak jest. I telewizja publiczna, zgodnie z ustawą ma być bezstronna, a telewizja publiczna, i obiektywna, telewizja publiczna na przykład patrząc na paski TVP Info - „szokujące zapowiedzi opozycyjnych bojówkarzy”, „klęska totalnej opozycji”, to jest obiektywna informacja?

No, panie redaktorze jeżeli ma pan zastrzeżenia do poszczególnych audycji, do poszczególnych redaktorów proszę zaprosić tutaj prezesa Kurskiego, albo dyrektora anteny i położyć im na stole i niech powiedzą…

Ale pytam, jak ocenia to, a ja proszę pana, pana dziennikarza, pana szefa Rady Mediów Narodowych, proszę o ocenę tego, czy to jest obiektywny sposób podawania informacji?

Ja wielokrotnie zwracam się do kierownictwa telewizji z prośbą o wyjaśnienia pewnych zjawisk, które się tam dzieją.

Które pana niepokoją, rozumiem.

Które również są wśród nich takie, które mnie niepokoją.

A dostrzega pan, rozumiem, że w TVP dzisiaj działania władzy są zawsze mądre, dobre, słuszne, że one prowadzą kraj ku świetlanej przyszłości, a opozycja jest zawsze totalna, radykalna, zagubiona, agresywna?

Wie pan, ja dostrzegam rzeczywistość. A rzeczywistość jest taka, że rząd realizuje swoje zapowiedzi. I to jest rzecz, która no jest pewnym ewenementem w historii politycznej po 89 r.

I telewizja publiczna jest od tego żeby to chwalić.

I to jest zaleta.

Jest od tego żeby o tym informować, a nie żeby chwalić.

Jest od tego żeby o tym informować. No, ale jeżeli ludzie chwalą, to dlaczego ma tego nie robić, jeżeli sondaże są tak wysokie, jakie są to co, ma ukrywać te sondaże, no niech pan powie.

Nie, niech sondaże pokazuje, ale niech nie okrasza ich przymiotnikami, opisującymi i wartościującymi.

Ale jeszcze, przymiotniki w ogóle są zabójcze dla wszelkiego rodzaju przekazu dziennikarskiego, tu się zgadzamy.

A telewizja publiczna je uwielbia.

No więc dlatego mówię o warsztatowych sprawach, nad którymi trzeba pracować.

To nie jest problem tylko warsztatu panie ministrze.

Ja mam inną opinię niż pan w tej sprawie.

Proszę powiedzieć, czy z pańskiego punktu widzenia, to, jak wygląda informacja w telewizji publicznej zasługuje na pochwałę?

Jest wiele pracy do zrobienia w telewizji publicznej, w mediach publicznych. I ja cały czas staram się mówić szefom tych mediów o tym, o pracy, która ich czeka, a nie chwalić ich za to, co zrobili, chociaż jest wiele rzeczy, za które można ich pochwalić.

Uważa pan, że jeśli coś jest głównym problemem tej informacji w telewizji publicznej to jest co?

Myślę, że po pierwsze jest kwestia oryginalnej informacji, dotarcia do czegoś istotnego żeby nie tylko, przepraszam za wyrażenie, żuć papkę, którą żują wszystkie media. To trochę z jednej strony, no czasem wydarzenia są takie, że jest oczywiste, że wszyscy się tym zajmują, ale warto też spojrzeć na różne problemy w Polsce od innej strony, znaleźć coś nowego, przynieść, państwo to nazywają, ja też kiedyś nazywałem własnego newsa. I to jest ten walor, jeden z największych, reporterów, którzy tego szukają. Więc oryginalność w doborze informacji, ale nie oryginalność w sensie takiego doboru żeby on unikał rzeczywistości, tylko oryginalność żeby on pokazywał lepiej tę rzeczywistość jest jak najbardziej ceniona.

Ale zauważył pan, a propos oryginalności, że telewizja publiczna słabo na przykład zauważała protest głodowy lekarzy.

A tego nie zauważyłem.

A jak zauważyła to zrobiła natychmiast sondę uliczną, czy lekarze klepią biedę? I oczywiście ludzie na ulicach odpowiadali nie, nie klepią.

Jeżeli chodzi o protest lekarzy to mam tak zwane mieszane uczucia, szczerze powiem, dlatego że bardzo mi się nie podobały hasła, które lekarze rezydenci wysuwali.

Ale te hasła mogą się nie podobać, ale misją mediów publicznych jest informowanie o tym.

To prawda.

A one o tym nie informowały. One unikały tego tematu.

To pełna zgoda. No z moich krótkich, bo krótkich, ale jednak oglądów, bo była sesja sejmu, były różne gorące sprawy…

No tak, w którymś momencie zaczęto…

To jednak nie można oglądać telewizji na okrągło, zresztą nikomu bym nie polecał oglądania telewizji, jakiejkolwiek, podkreślam jakiejkolwiek, na okrągło i słuchania radia jakiegokolwiek na okrągło. Bo trzeba mieć trochę czasu na własne, szare komórki.

Ale myśli pan, że telewizja publiczna powiedziała wczoraj o zawołaniu posłanki Hrynkiewicz „to niech wyjadą”. Tak na pańską intuicję, ten okrzyk z sali sejmowej znalazł się na antenie telewizji publicznej, czy nie?

Jeżeli pan mnie o to pyta, to prawdopodobnie po to żeby powiedzieć, że nie pokazała, tak, bo inaczej by mi pan tym nie mówi. No przecież znamy ten sposób…

A ja powiem szczerze, nie wiem tego, ale ciekawy jestem pańskiej intuicji w tej sprawie.

Znamy te sztuczki. Ja tylko wiem, że ta uwaga „niech wyjadą” została przedstawiona w innym świetle niż intencje pani prof. Hrynkiewicz miała wypowiadając te słowa.

Krzysztof Czabański, bardzo dziękuję.

Dziękuję uprzejmie.

"Stały system finansowania mediów publicznych najwcześniej, ale i nie później, niż od 2019 roku"

Stały system finansowania mediów publicznych najwcześniej, ale i nie później, niż od 2019 roku – mówi gość Radia ZET Krzysztof Czabański, pytany w internetowej części programu o abonament. Szef Rady Mediów Narodowych tłumaczy, że są różne pomysły na zmianę tego prawa. Są określone warunki, które musi spełnić nowe rozstrzygnięcie. Musi być w nieodległym czasie. To są sprawy związane też z podatkami. Po drugie musi być to rozwiązanie, które zapewni przychód wszystkim mediom publicznym na poziomie mniej więcej 2,5 mld złotych rocznie. I musi to być rozwiązanie, które zostanie zaakceptowane przez obywateli – wylicza gość Konrada Piaseckiego. Jedno rozwiązanie jest sygnalizowane przez Ministerstwo Kultury i ono zakłada płatność razem z PIT-em, CIT-em i KRUS-em. Ale moim zdaniem ten wariant nie spełnia tych wszystkich warunków. Trwają poszukiwania innego rozwiązania – dodaje Krzysztof Czabański. Zapewnia także, że na najbliższy rok jest zapewniony byt finansowy mediów publicznych. Fundusze mediów publicznych, poza opłatami z abonamentu – mam nadzieję, że KRRiT i poczta przyłożą się do tego, by była wyższa ściągalność – to będą też wpływy z tytułu rekompensat za ulgi, które przyznał ustawodawca. Tych ulg być może będzie więcej, ale rząd będzie pokrywał wpłaty, które nie wpłynęły przez ulgi. Rząd weźmie na siebie ten ciężar i znajdzie w budżecie pieniądze, by przekazać je mediom – mówi gość Radia ZET.

Artur Dmochowski odszedł, bo rada nadzorcza uważała, że w ostatnich tygodniach, miesiącach, była źle informowana o finansach PAP. A to ciało., które głównie pilnuje sfery finansowej i odpowiada za to. Doszło do dyskusji między prezesem, który uważał, że wszystko jest w porządku a radą nadzorczą, która uważała, że jest niedoinformowana – mówi Krzysztof Czabański. Mam głębokie przekonanie i mówię to z ręką na sercu, patrząc panu w oczy wprost. Jego odejście nie miało nic wspólnego z polityką - komentuje. Wiceprezes Polskiej Agencji Prasowej z doświadczeniem z  Agencji Nieruchomości Rolnych? Szef Rady Mediów Narodowych odpowiada, że Hanna Myjak od ćwierć wieku specjalizuje się i cały czas pracuje w sferze finansowej. Musi tam być ktoś, kto to ogranie i silną ręką będzie to prowadzić – dodaje.

RADIO ZET/MA