Rafał Trzaskowski: Próbowaliśmy dogadać się z .N, ale Petru zaczyna mówić językiem PiS. Trzeba się bić!

03.11.2017 06:59

„Próbowaliśmy dogadać się z Nowoczesną, ale Ryszard Petru zaczyna mówić językiem PiS, że PO nie może wystawić swojego kandydata, bo będzie on obciążeniem. Zawsze będę szukał porozumienia z Nowoczesną, ale trudno stać w kącie. Trzeba się bić! Rozgrywka o samorząd w Warszawie będzie fundamentalna” – mówi gość Radia ZET, kandydat Platformy Obywatelskiej na prezydenta Warszawy Rafał Trzaskowski. „Ja idę walczyć z PiS, a nie Nowoczesną. Po pierwsze Nowoczesna ma swojego kandydata od miesięcy, który prowadzi swoją kampanię. Po drugie, ile można stać z opuszczonymi rękami, jak z lewej i z prawej pojawiają się ciosy?” – dodaje. „Już wszyscy zaczęli kampanię, a my będziemy czekać i zastanowić się co dalej? Był już taki kandydat PO, który czekał, zaczął kampanię parę miesięcy później, niż ten, który został prezydentem” – komentuje Trzaskowski. Polityk dodaje, że uderzyć się w pierś powinien ten, kto zaczął i to na pewno nie jest Platforma. To koniec programu „zjednoczona opozycja”? „Nie. To dopiero początek” – uważa gość Radia ZET.

Konrad Piasecki: Rafał Trzaskowski, poseł z Krakowa, kandydat Platformy na prezydenta Warszawy, dzień dobry, witam.

Rafał Trzaskowski: Dzień dobry.

Pan panie pośle jest bardziej kandydatem na złość PiS, czy .Nowoczesnej?

No na pewno ja idę walczyć z PiS, a nie z .Nowoczesną.

Ale na razie walczy pan, walczycie głównie z .Nowoczesną. Od miesięcy mówicie chcemy porozumienia i zjednoczenia opozycji, po czym bez konsultacji, bez porozumienia, bez zjednoczenia opozycji mówicie Trzaskowski na prezydenta.

Nikt w Platformie Obywatelskiej nie walczy z .Nowoczesną, a na pewno nie ja.

To po co pańska kandydatura? W tym momencie, kiedy opozycja miała się dogadywać, a nie dzielić.

Panie redaktorze, po pierwsze .Nowoczesna ma swojego kandydata o miesięcy, który prowadzi kampanię wyborczą. A po drugie ile można stać z opuszczonymi rękami, jak z lewej i z prawej pojawiają się ciosy?

Ale nikt nie każe panu stać z opuszczonymi rękami i PO.

Ale jeżeli się nie jest…

Z Trzaskowskim nie jako kandydatem na prezydenta też można walczyć.

Nie, dlatego że jeżeli nie jest się kandydatem, to zawsze się musi człowiek zastrzegać, jak będę, zobaczymy, etc., były już taki kandydat PO, który czekał, zaczął kampanię parę miesięcy później niż ten, który został prezydentem tego kraju. Nie można czekać.

Czyli nie chcecie powtarzać grzechów i błędów Bronisława Komorowskiego.

No wie pan, czekać do nie wiem, do marca, do kwietnia? Już wszyscy zaczęli kampanię, a my będziemy czekać i się zastanawiać, co dalej.

Trzeba się było może szybciej dogadać z Petru?

Próbowaliśmy.

I stworzyć zjednoczoną opozycję.

Próbowaliśmy. Ale jeżeli .Nowoczesna mówi, że ma swojego kandydata. Jeżeli Ryszard Petru zaczyna mówić językiem PiS, że tak naprawdę Platforma nie może wystawić kandydata, bo on będzie obciążeniem, to trudno w tym momencie stać w kącie. Trzeba się bić, dlatego że ta rozgrywka o samorząd w Warszawie będzie fundamentalna dla przyszłości naszego kraju i Warszawy.

Ale też trudno powiedzieć, że pańska kandydatura to jest metoda szukania porozumienia w opozycji.

Ja zawsze będę szukał porozumienia z .Nowoczesną i same dobre rzeczy mogę powiedzieć.

To jest metoda faktów dokonanych i stawiania .Nowoczesnej przed sytuacją, w której już właściwie nie ma wyboru.

No dobrze, ale kto wybrał swojego kandydata wcześniej? Kto mówił, że Platforma nie powinna wystawiać w Warszawie kandydata? No więc umówmy się, niech się uderzy w piersi ten, który zaczął, a nie my. My chcemy się bić z PiS, a nie z .Nowoczesną, z .Nowoczesną chcemy się dogadać, ja mogę same dobre rzeczy o .Nowoczesnej panu powiedzieć. I też, niech pan pamięta, że tu nie chodzi tylko o prezydenta, tu trzeba wygrać jeszcze radę Warszawy, dzielnice, a to może zrobić tylko zjednoczona opozycja.

To niech pan nie mówi samych dobrych, tylko niech pan mówi same prawdziwe, to koniec planu zjednoczona opozycja?  

Nie, to jest dopiero początek.

I z kandydatami Rabiejem i Trzaskowskim będziecie się teraz dogadywali, co zrobić?

No dobrze, ale proszę pamiętać, ja zresztą Pawła Rabieja zapraszam do współpracy, i proszę też pamiętać…

Ale proponuje mu pan na przykład wiceprezydenturę u siebie?

Ja proponuję mu przede wszystkim rozmowy. Oczywiście, że jeżeli będzie taka wola Pawła Rabieja ja chcę współpracować z .Nowoczesną, oczywiście, że tak. Ja chcę współpracować z .Nowoczesną.

Czyli gdyby Rabiej powiedział okej, ale niech Trzaskowski, tylko pod warunkiem, że ja zostanę, czy .Nowoczesna by powiedziała, że Rabiej zostanie wiceprezydentem u Trzaskowskiego…

Ja jestem i Platforma Obywatelska otwarta na wszystkie rozmowy. Proszę pamiętać, że to .Nowoczesna powiedziała na samym początku, jeszcze parę miesięcy temu, akurat w Warszawie my chcemy iść pod własnym szyldem, jeżeli chodzi o prezydenta. Natomiast jeszcze jest ponad sto miast prezydenckich w tym kraju, są wszędzie sejmiki, w każdym regionie, tutaj jest mnóstwo miejsc, gdzie się musimy dogadać żeby PiS nie wygrało tych wyborów.

Ale panie pośle, gdyby się okazało, że to pan jest kością niezgody, gdyby się okazało, że to pan jest tym najbardziej uwierającym cierniem w stopie opozycji, jest pan gotów dla potrzeb opozycyjnej zgody się wycofać?

Mnie to wie pan interesuje i zastanawia, bo do tej pory przez cały czas mówiono, właściwie wszyscy komentatorzy, że to średnie pokolenie, bo jesteśmy prawie w tym samym wieku, więc nie będę mówił, że młode…

Nie, pan o sobie mówi, że młody, niech się pan nie krępuje.

Nie będę mówił, że młode…

Czternaście miesięcy nas dzieli, ale proszę bardzo.

Właśnie bałem się, bałem się tych przytyków, że my powinniśmy przejmować odpowiedzialność, że musimy iść do przodu, że potrzebna jest odnowa na opozycji.

Ale Rabiej chyba jest młodszy, czy nie?

Starszy chyba. Jak pada…

Sprawdzimy to.

Jak pada, wreszcie padają decyzje, że jest to pokolenie średnie, chce się bić z PiS, to wszyscy w tej chwili mówią, że ja jestem cierniem i problemem. No to trochę tak od, jeszcze wczoraj byłem rano byłem nadzieją, a dzisiaj już jestem cierniem i problemem. Kocham media po prostu.

Ale gdyby się okazało, nie to było pytanie takie z pewną tezą, ale tezą nieprzesądzającą.

No rozumiem, dobrze.

Gdyby się okazało, że Trzaskowski jest cierniem wycofa się pan?

Każdy polityk ma wielkie ego, mi ego nie przesłania absolutnie wszystkiego panie redaktorze.

Czyli jest pan jeszcze gotów się wycofać?

Nie, ja jestem gotów walczyć z PiS.

Ale z PiS będzie pan musiał walczyć, chociaż są dzisiaj bardzo zadowoleni.

I na tym niech się skupią.

Od razu powiedzieli, Trzaskowski to Gronkiewicz w krawacie, skompromitowany grzechami…

Oni nie są, panie redaktorze…

Jej grzechy spadają na niego.

Pan ich świetnie zna i widzi pan, że oni są spanikowani, a nie ucieszeni. A ja się nazywam Trzaskowski, Rafał Trzaskowski i to przyklejanie mnie do Hanny Gronkiewicz-Waltz i do reprywatyzacji jest po prostu śmieszne, dlatego że oczywiście, że Warszawa…

No nie, panie pośle, jedno trzeba powiedzieć, nie jest śmieszne, w 2010 pan był szefem kampanii wyborczej Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Ale czy w 2010 r. ktokolwiek mówił o reprywatyzacji?

Nie. Ale pan, będąc szefem jej kampanii wyborczej w pewnym sensie odpowiada za to, że dzisiaj Hanna Gronkiewicz-Waltz jest przez trzecią kadencję prezydentem Warszawy.

Ale panie redaktorze, tylko że ci co atakują pracowali w sztabach, na przykład Jan Śpiewak w sztabie Gronkiewicz-Waltz, albo byli w Platformie w 2006 r., jak Hanna Gronkiewicz-Waltz zostawała prezydentem i jak Patryk Jaki, no nie wpadajmy.

Ale to prehistoria.

Ale nie wpadajmy w tego typu skrajności. No ja nie ponoszę żadnej odpowiedzialności za reprywatyzację, ale ja przede wszystkim chcę zmiany.

Ale uderzyłby się pan dzisiaj, wiem, zmiana to dzisiaj jest super hasło w polityce.

Ale ono jest konieczne w Warszawie.

Każdy podręcznik polityki to powie, że kandydat musi mówić o zmianie.

Ale ta zmiana jest konieczna i proszę mi nie odmawiać, ja tylko jedno powiem, proszę mi nie odmawiać prawa do zmiany, dlatego że ja jestem tym politykiem Platformy i opozycji, który mówi od miesięcy, o ile nie od lat, że Platforma musi się zmienić, bo inaczej przegra wybory, zacznijmy od Warszawy, zacznijmy od zmiany priorytetów, spojrzenia, bo jest potrzebne spojrzenie kogoś z otwartą głową, tolerancyjnego, liberalnego, który nie będzie Warszawy grodził, który nie będzie pozwalał na to żeby ONR szalał na ulicach, żeby zakazać spożywania piwa na bulwarach, to wszystko, co nam zafunduje PiS, cenzurować kultury. Przecież wiadomo, co by było, jakby PiS rządził Warszawą! Panie redaktorze…

Ale uderzy się pan w pierś za wspieranie Hanny Gronkiewicz-Waltz dzisiaj?

Nie, nie uderzę się…

Powie pan, to był błąd.

Nie, nie, dlaczego. Nie oddaliśmy PiS Warszawy.

A na pytanie, takie, jak się zadaje w barometrze warszawskim, jak pan ocenia działania prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz dobrze, źle, nie mam zdania, Rafał Trzaskowski odpowiedziałby co?

Nie odpowiem na to pytanie, dlatego że znam…

Ale to jest pytanie, jakie zadaje się warszawiakom.

Ale ja znam za wiele szczegółów. Uważam, że jeżeli chodzi o reprywatyzację zostały popełnione błędy, natomiast pani prezydent ma bardzo wiele zasług dla tego miasta. Każdy widzi…

To ogólna ocena Rafała Trzaskowskiego Hanny Gronkiewicz-Waltz jest jaka?

Każdy widzi, pan chce mnie skleić, jak PiS z Gronkiewicz-Waltz.

Nie, ja chcę pańskiej oceny. Pan jest warszawiakiem? Takie pytanie zadaje się warszawiakom w barometrze warszawskim.

Ale ja sobie zdaję sprawę z tego, jaki będzie pasek, powiedział Trzaskowski, że ocenia pozytywnie Gronkiewicz-Waltz i będzie to interpretowane tak jak ja bym nie miał żadnych zarzutów. Otóż ja panu powiem, uważam, że to miasto potrzebuje zmiany. Uważam, że pewne rzeczy trzeba absolutnie budować dalej, zbliżać Warszawę do Wisły, kontynuować budowę metra, natomiast konieczna jest zmiana, bo nie może wyglądać sytuacja w ratuszu tak, jak dziś. Trzeba odzyskać zaufanie dla ratusza. Nie może być takiego nieładu w przestrzeni, jaki mamy dziś, który ja nazywam za Szczerkiem „szyldozą”. Trzeba walczyć również z korkami, ze smogiem, którym się nikt nie zajął w tym mieście. Jest mnóstwo rzeczy do zrobienia.

O smogu, o zmianie, wszystko pan powiedział.

I nie zgadzam się, i nie zgadzam się z tym żeby mi odmawiać prawa do zmiany, bo ją zapowiadam od wielu, wielu miesięcy panie redaktorze.

A gdyby to od pana zależało Hanna Gronkiewicz-Waltz zostałaby usunięta z Platformy dzisiaj?

Ja nie wyrzucam nikogo znikąd. Taką mam filozofię, ja uważam, że trzeba z ludźmi rozmawiać. Zawsze próbowaliśmy nakłonić panią prezydent żeby poszła do komisji, stawiła czoło tym zarzutom.

To dlaczego jesteście tak nieskuteczni?

Natomiast ja nie jestem, no widać nie mamy wpływu i ja nie mam osobiście wpływu na panią prezydent.

Jak pan nie jest w stanie przekonać swojej koleżanki partyjnej, to jak pan chce warszawiaków przekonać?

Warszawiaków będę się starał przekonać, pani prezydent w tej sprawie jest wyjątkowo trudna do przekonania i to też pokazuje, że nie mam na nią wpływu mimo tego, co mówi PiS.

Platforma chce Trzaskowskiego, a Trzaskowski chce siebie na prezydenta?

Oczywiście, że tak.

Bo długo, przyzna pan szczerze, długo pan nie był przekonany do tego pomysłu.

Zgadza się. Rok temu, ponieważ ja się zajmowałem zawsze polityką zagraniczną to jest to, co mnie pasjonuje.

I co się nagle stało, że pan się chce zająć szyldami i zbliżaniem Warszawy do Wisły.

To, że trzeba iść… Po pierwsze będę się zajmował też zdobywaniem pieniędzy europejskich, które PiS marnuje, ściąganiem tutaj inwestorów, technologiami, na których się znam, zarządzania miastem.

O ile kiedykolwiek zostanie pan prezydentem.

Oczywiście. Mówię o tym, co miałbym robić, gdybym został prezydentem.

To jedno pytanie…

Natomiast, ale odpowiem na to, o co pan pyta. Natomiast dzisiaj walka, fundamentalna walka o przyszłość toczyć się będzie w Warszawie. I ja mam już dosyć w sejmie, czy w programach telewizyjnych i mówienia ja panu nie przeszkadzałem, czy pani nie przeszkadzałem, ja się chcę iść bić z PiS, ponieważ nie zgadzam się na to żeby moje ukochane miasto oddać w ręce PiS, który będzie po prostu wprowadzał wszystko to z czym ja się nie zgadzam. Będzie mi robił miasto nietolerancyjne, grodził place, budował pomniki i mówię, pozwalał na to żeby tutaj maszerował ONR i cenzurował kulturę. Po prostu nie ma to zgody! I dlatego się zdecydowałem kandydować. I dlatego znajduję w sobie energię żeby z panem redaktorem o tak wczesnej porze dyskutować.

Nie jest tak bardzo wcześnie, 8.11.

No już nie, 8.11.

Ale czy nie jest, a propos tego ukochanego miasta, nie boi się, że z tego wszystkiego dostanie pan rozdwojenia jaźni?

Dlaczego mam dostać rozdwojenia.

Dwa lata temu przekonywał pan kocham Kraków, za mną stoją krakowskie „czy” pokolenia Trzaskowskich, to chłop, co umi sprzedawać obwarzanki ze solą, na pole wychodzi…

Oczywiście, ale musiałem się uwiarygodnić.

Teraz pan będzie wychodził na dwór i sprzedawał sojowe latte.

Ale jako warszawiak, nie wie pan co, dlatego że jako warszawiak musiałem się uwiarygodnić w Krakowie, fakt faktem, że mój ojciec, dziad i pradziad to są krakusy. Natomiast cała rodzina mojej matki oraz ja urodzony na Powiślu i mieszkający całe życie na Starówce jestem warszawiakiem.

Czyli pan jest jak Bronisław Komorowski z całej Polski.

I nigdy, nie, ale ja tego nigdy nie ukrywałem. Przecież te wszystkie spoty w Krakowie były z przymrużeniem oka, bo wszyscy w Krakowie wiedzieli, że jestem warszawiakiem.

Mówi pan Warszawa potrzebuje kogoś młodego, kto ma tutaj rodzinę, małe dzieci, kto jeździ komunikacją publiczną i rowerem po tym mieście.

Nie mówię tego takim tonem, jak pan redaktor.

Nie, ja mówię to na prawach cytatu, to jest świetna kampania dla Patryka Jakiego.

Dla Patryka Jakiego? Patryk Jaki nie ma…

Tak, młody, ma rodzinę, małe dzieci, jeździ komunikacją publiczną.

Nie jest warszawiakiem i z tego, co zapowiada to on chce tylko samochodów, samochodów, samochodów. Mówił o tym, że rowery, bus pasy to aberracja.

Ale jest młodszy od pana o czternaście lat.

No jest. Ale ja uważam…

Ale nie uważa pan, że jak 46-latek mówi o sobie per młody to troszkę śmieszne?

No nie, wie pan co trochę, wszystko jest relatywne. Natomiast to o mnie mówią w ten sposób, bo tu chodzi o pewną energię, a nie o metrykalną młodość. Ja zawsze mówię i się zastrzegam, że to jest oczywiście kwestia, która jest relatywna. Uśmiecham się, jak ktoś mówi, że jestem młody. Wielokrotnie sobie z tego żartowałem, bo mam do tego wielki dystans. Cytowałem to, jak moja córka oglądała telewizję i mówiła tato kłamią w telewizji, bo mówią, że ty jesteś młody. Natomiast u chodzi o pewną energię. Uważam, że mam energię. Uważam, że jestem jednak przedstawicielem trochę innego pokolenia niż Gronkiewicz-Waltz, mam co innego do zaproponowania i też znane mi są te problemy, które są znane warszawiakom, którzy są w średnim i młodym wieku, czyli właśnie problemy małych dzieciaków w mieście, czy jeżdżenia komunikacją miejską, bo ja jeżdżę metrem dosyć często. A Patryk Jaki opowiada tylko o tym, jak jeździ limuzyną i że denerwują go bus pasy, więc pewna różnica jest.

Czy młody człowiek z metra jest gotowy na mały test o Warszawie? Prosty.

No i już zaczyna się.

Jeździ pan metrem, tak?

Proszę bardzo.

Pierwsza i ostatnia stacja metra.

No pierwsza to jest Kabaty, na której mieszkam, a ostatnia to Młociny.

A drugiej linii?

Z drugą będzie, zaczyna się na placu ONZ, a kończy się w tej chwili, co mamy za stadionem, kończy się Wileńska, chyba Wileńska jest ostatnią stacją.

Dworzec Wileński. A z drugiej strony nie plac, tylko rondo ONZ i też nie jest…

No rondo ONZ.

Ale nie, moim zdaniem rondo Daszyńskiego.

Daszyńskiego, okej. Dobrze.

A koszt biletu w Warszawie?

4.40.

A dwudziestominutowego?

Chyba 3.40, tylko wie pan co, ja jeżdżę metrem

Tak, tak, ma pan rację 3.40, 4.40., ale ma pan miesięczny, nie, pan nie płaci za bilet.

Nie, jestem posłem. Miesięczny wie pan, miesięczny sprawdziłem tylko, że to zależy czy na okaziciela, czy nie, itd., itd.

Około stu złotych dla dorosłej osoby.

Tak jest, koło stówy, możemy się torturować dalej, trzymiesięczny, sześciomiesięczny…

Rafał Trzaskowski, dziękuję bardzo.

Rafał Trzaskowski, zdecydowanie!

"Podczas rywalizacji z Jakim będzie większa adrenalina. Karczewski może udawać mniej pisowskiego"

Większa adrenalina będzie z Patrykiem Jakim. Marszałek Karczewski może udawać, że jest trochę mniej pisowski i próbować odwoływać się do szerszego elektoratu – mówi Rafał Trzaskowski, pytany w internetowej części programu o kontrkandydata w wyborach na prezydenta Warszawy. Polityk PO dodaje, że każdego kandydata należy traktować poważnie i z respektem. Nie boję się nikogo, ale każdy ma inną specyfikę – komentuje.

Pytany o swoją żoną, która pracuje w warszawskim ratuszu, odpowiada: Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ja jestem prezydentem, a moja żona pracuje dla miasta. Rozmawiamy o tym. Żona bardzo lubi pracę w mieście, ale będziemy musieli wspólnie podjąć decyzję, jeśli zostałbym prezydentem – mówi gość Konrada Piaseckiego.

Prezydent Trzaskowski zdystansuje się od Grzegorza Schetyny? Ja chodzę swoimi ścieżkami. Do wszystkich mam szacunek, ale też od nikogo się nie odcinam – odpowiada polityk PO. Pracowałem też dla Saryusz-Wolskiego, który poparł Jakiego. Przykro? Chyba trochę tak. W ataku na PO przechodzi sam siebie. To był mój szef przez 12 lat, bardzo dobry – dodaje.

Rafał Trzaskowski odpowiada również na pytania o Warszawę, Hannę Gronkiewicz-Waltz i zjednoczoną opozycję.

RADIO ZET/MA