Słuchaj
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Konrad Piasecki
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Michał Korościel
Justyna Dżbik, Roman Osica
Marcin Wojciechowski
Hubert Radzikowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Grzegorz Schetyna: PiS jest silny słabością opozycji. Odpowiedzią na to musi być zjednoczenie

13.09.2017 06:52

„Odpowiedzią na kiepskie sondaże może być dobra współpraca partii opozycyjnych. Były sygnały niekoniecznie gruntujące tę naszą współpracę” – mówi Gość Radia ZET, lider PO Grzegorz Schetyna. Pytany przez Konrada Piaseckiego o to, czy PiS jest silny przez słabość opozycji, odpowiada: „Uważam, że tak jest”. „Jesteśmy po wakacjach i po przemyśleniach. Mamy dużo projektów, które będziemy realizować. Jednoczenie opozycji też” – zdradza przewodniczący Platformy. „Szukamy wariantu, który doprowadzi nas do wspólnej listy wyborczej, samorządowej, ale to musi wynikać z naturalnego zbliżenia” – zapowiada Schetyna. Jego zdaniem to będzie prawdziwy sprawdzian na dojrzałość opozycji. Grzegorz Schetyna był również pytany przez Konrada Piaseckiego o jego 18 miejsce w sondażu zaufania. „Trzeba pracować nad tym, by to poprawić” – mówi polityk. „Jarosław Kaczyński zawsze był na czele sondażu nieufności, przegrał 8 razy wybory. Ja nie chcę przegrywać 8 razy z rzędu. Sam sobie na to nie pozwolę” – odpowiada Gość Radia ZET

Konrad Piasecki: Lider Platformy Obywatelskiej, Grzegorz Schetyna, dzień dobry, witam.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Pan, panie przewodniczący jest z Mariuszem Błaszczakiem na ty?

Nie.

Wczoraj pan mówił z trybuny sejmowej: „zajmą się tobą ci, którzy się powinni zająć za to, co robisz”, dowodzi to relacji bliskich, acz niekoniecznie przyjaznych.

Emocje, bo zostałem zaatakowany przez ministra Błaszczaka.

A, czyli emocje pana poniosły.

Czasami tak bywa, panie redaktorze.

Bywa, oczywiście, że bywa.

Sprawa jest emocjonalna i ważna. Mówiłem też po trzech wizytach tam na Kaszubach, znam tą sprawę i wiem o czym mówiłem. Po prostu byłem zbulwersowany poziomem kłamstwa, które używa min. Błaszczak.

Ale czy emocje powinny lidera opozycji tak bardzo ponosić żeby na trybunie sejmowej przechodził z szefem MSWiA, wiceprzewodniczącym partii rządzącej na ty?

To jednostkowy wybryk.

Ale wybryk. Pański własny wybryk.

Incydent, o, tak bym powiedział żeby siebie nie samobiczować. Czasami tak bywa. Dużo rzeczy kłamliwych zostało powiedzianych i musiały się spotkać z twardą reakcją. Przerywał mi wtedy, kiedy to powiedziałem, to była reakcja przecież nie reżyserowana, tylko emocjonalna. Prowadzący marszałek Brudziński mówił żebym skończył zadawać pytanie, a minister Błaszczak przerywał i dopowiadał.

Ale widzę, że jest w panu jakieś zakłopotanie, żeby nie powiedzieć zawstydzenie po tym wybryku, po tym incydencie.

Mnie, nie, to źle pan widzi.

Bo pan mówi wybryk, incydent, ale też mówił pan, tym razem już na pan Mariuszowi Błaszczakowi: za to pan zapłaci nie tylko politycznie. To jak zapłaci?

Prawnie. Bo to jest zaniechanie, fatalne decyzje, brak nadzoru. Minister spraw wewnętrznych i administracji w takich sytuacjach, kiedy są kataklizmy i klęski żywiołowe musi reagować. A tutaj min. Błaszczaka nie było, państwa nie było.

O tym państwie jeszcze za chwilę, bo jeszcze pan powiedział „to zajmą się tobą ci”, niezależnie od tej formy na „ty”, „zajmą się tobą ci, którzy się powinni zająć za to, co robisz”, to kim są ci, którzy się zajmą, prokuratorzy?

No tak, prawo się zajmie. Państwo polskie się zajmie tymi, którzy popełniają, łamią prawo, czy nie wykonują swoich obowiązków. A tutaj jest klasyczny tego przypadek. To, co działo się minutę, minuty, godziny, dni po nawałnicy, po tym co zdarzyło się w trzech województwach będzie analizowane, jestem przekonany, naprawdę. To jest przypadek…

Warto to oczywiście analizować, bo zawsze warto się lepiej przygotowywać do klęsk żywiołowych. Pytanie jest inne, czy państwo PiS radzi sobie w sytuacji klęski żywiołowej rzeczywiście gorzej niż radziło sobie państwo Platformy?

I teraz panu powiem tak: oczywiście, że tak. I powiem szczerze, i powiem otwarcie tak, jak obserwowałem to, jak reagowali wtedy i w następnych dniach, jak reagował rząd PiS, czy państwo PiS, wydaje mi się, że całe państwo dzisiaj tak wygląda, jak właśnie ta sytuacja w Suszku, w Lotyniu, czy w Rytlu, kompletny bałagan, kompletny brak organizacji i zorganizowany zewnętrzny pic. Robienie, co jest odpowiedzią na - już tylko proszę mi dać zdanie skończyć - co jest odpowiedzią na nawałnice i ofiary śmiertelne? Wideokonferencja, w której ściąga się panią premier z Juraty z urlopu, dojeżdża wojewoda, a minister jest w Warszawie. Jest udawanie wszystkiego, a następny sygnał jest dopiero, następne decyzje są w poniedziałek, po dwóch dniach.

Ale reakcją państwa Platformy na takie sytuacje było to, że premier Tusk zakładał swoją ulubioną taką kurteczkę…

brązową…

brązową kurteczkę, kurteczkę grozy, jak to wszyscy mówili i ruszał w tereny objęte powodzią, pożarem, różnymi innymi klęskami żywiołowymi.

I żeby dopowiedzieć panie redaktorze, ruszał z ministrem spraw wewnętrznych, miałem przyjemność być wtedy ministrem i z jego zastępcą, czyli Tomaszem Siemoniakiem. I my w następnych dniach byliśmy tam z Siemoniakiem, my podejmowaliśmy decyzje, jako przedstawiciele ministerstwa i rozwiązywaliśmy problemy.

A pamięta pan powódź z 2010 r.?

Wszystko pamiętam.

To była ta powódź, podczas której od momentu, gdy rządowe centrum bezpieczeństwa wiedziało o zagrożeniu do momentu zebrania się rządowego zespołu zarządzania kryzysowego minęło pięć dni. To była ta powódź, kiedy premier Tusk tłumaczył, że strażakowi na dole nie pracuje się lepiej od tego, że w Warszawie zbierze się jakiś zespół.

To jest tak, to nie jest taki przypadek klęski żywiołowej, mówię o tej powodzi 2010, ja byłem marszałkiem wtedy. Ja pamiętam jakby ją z innej strony, bo potem robiliśmy - przypomnę - nie wprowadziliśmy stanu klęski żywiołowej dlatego, że były wybory, była sytuacja dodatkowego posiedzenia sejmu w sali kolumnowej, ale mówię, że przy tej sytuacji, kiedy rośnie poziom wody jest czas na podejmowanie decyzji, można je konsultować i przygotowywać.

Ale wtedy też państwo miało problem z rozpędzeniem się…

Nie, przepraszam, przepraszam, nie…

…państwo też wtedy miało problem ze zrozumieniem, co się dzieje, państwo też wtedy miało problem z reakcją.

Ale proszę się nie denerwować.

Ja się w ogóle nie denerwuję, ja przypominam.

Proszę nie, właśnie źle pan przypomina, bo są inne decyzje w momencie, kiedy jest żywioł, jest kataklizm, coś dzieje się nagle i wtedy państwo musi reagować natychmiast. W takiej sytuacji, jaka była w 2010 r.

A powódź to nie jest żywioł i kataklizm?

Nie, ale ona, akurat podnoszenie się poziomu wody tak, jak było wtedy na Wiśle to trwało, to trwało dni. Ja mówię o reakcjach państwa w takiej sytuacji, że jeżeli wybuch, jeżeli jest tornado, trąba powietrzna, jeżeli jest huragan trzeba reagować natychmiast. Tutaj sytuacja była, ta, o której pan mówi, trochę inna.

Ale przyzna pan, że wtedy też państwo miało problem z reakcją, niezależnie od tego czy rządzi Beata Szydło, czy rządzi Donald Tusk, państwo ma problem z reakcją.

Tylko, żeby być już zupełnie precyzyjnym, mogę panu powiedzieć, dzisiaj możemy pojechać do Błotnicy Strzeleckiej, gdzie pamiętają, jak przechodziliśmy tornado w 2008 r., jak na to reagowaliśmy. Tornado po południu w piątek, my z Tuskiem i z Siemoniakiem byliśmy w sobotę rano.

Ale uważa pan, że od tej bytności was, tam sytuacja po tornadzie się zrobiła lepsza nagle?

Tak, bo potem, bo w środę byliśmy następnym razem już z wiceministrem Siemoniakiem i podejmowane były decyzje odszkodowawcze. Ja mówię, ja nie atakuję rządu PiS jako rządu, który sobie w ogóle nie poradził, ja mówię o konkretach. A konkret był bardzo widoczny, bo o 13.30 było wiadomo, że idzie wielki huragan, wielka nawałnica i nie było żadnej reakcji, ponieważ nie było urzędników, którzy podejmowali decyzje.

Z tą wiedzą też było różnie, ale zmieniając temat, Kantar 38 do 16, Ibris 38 do 20, Estymator 38 do 22, we wszystkich sondażach Platforma zdecydowanie przegrywa z PiS, mimo protestów, mimo wet, mimo klęsk żywiołowych - ma pan na to jakieś dobre wytłumaczenie?

Uważam, że odpowiedzią na to może być dobra współpraca partii opozycyjnych. Kiedy opozycja nie współpracuje, nie jest alternatywą…

Ale to wydawało się, że w wakacje akurat zaczęliście współpracować. To był ten moment, kiedy zaczęliście współpracować.

Początek, ale potem już były też takie sygnały niekoniecznie gruntujące tą współpracę, tak powiem delikatnie.

Czyli odpowiedzią na to jest, że wynika to ze słabości opozycji.

Tak, ja uważam, że Polacy muszą mieć pewność, a przynajmniej wiarę, że opozycja jest w stanie stworzyć taką konstrukcję polityczną, wyborczą, która pokona PiS.

Ale nie jest w stanie.

Ale poczekajmy, przecież wybory nie w perspektywie najbliższych tygodni.

Wybory samorządowe już za pasem niemalże.

No tak, za rok, ponad rok. Zrobimy wszystko, ja też mówię to wielokrotnie i podkreślam, zrobię wszystko żeby tak się stało.

Czyli pan mówi, że PiS jest silny słabością opozycji.

Tak, uważam, że tak jest.

Ale to jest trochę autokrytyczne.

Tak, oczywiście.

Czy samokrytyczne.

Jesteśmy po wakacjach, po pewnych przemyśleniach i też mam dużo takich projektów, które będziemy teraz realizować. Też rozmawiamy o nowych scenariuszach.

Ale pański, powakacyjny projekt to jest projekt na jednoczenie opozycji?

Też, absolutnie tak.

Ale jednoczenie takie, że zlewacie się wszyscy w jedno drzewo oliwne, polskie?

Nie, szukamy wariantu, który doprowadzi nas do wspólnej listy wyborczej już samorządowej. I to jest kwestia zrobienia tego w taki sposób, że to musi wynikać jednak z naturalnego zbliżenia, a nie z narzucenia zewnętrznego.

Ale jak pan rozmawia o tym z Petru to jesteście się w stanie dogadać, porozumieć, tak, listę robimy wspólną na wybory samorządowe?

Ja myślę, że to będzie dojrzewać i, że to jest prawdziwy sprawdzian właśnie na dojrzałość opozycji, czy te różnice personalne, programowe są w stanie podzielić, czy jednak to przekonanie, że trzeba być razem zwycięży.

A po wakacyjne przekonanie, czy przemyślenia lidera o tym, czy lidera partii opozycyjnej o tym dlaczego jest 18 w sondażach zaufania jest jakie?

Jest takie, że trzeba pracować nad tym żeby to poprawić.

Ale pan pracuje od lat, pan jest w polskiej polityce od dwudziestu pięciu lat.

I zawsze miałem sondaże, wie pan w maju to te sondaże bardzo się zmieniają, są bardzo emocjonalne, bo to jest kwestia, pół roku temu byłem w sondażach za prezydentem Dudą.

I co się stało, że dzisiaj pan jest osiemnasty, za Antonim Macierewiczem?

Moim zdaniem to jest kwestia jednak tego frontu i linii, i twardego dyskursu politycznego i twardej walki politycznej, w której jestem, którą prowadzę.

Ale wie pan, że to będzie dobry argument dla młodych wilków żeby twardo podgryzać Grzegorza Schetynę.

Jarosław Kaczyński przoduje w tych sondażach od lat i zaufanie, przegrał osiem razy wybory, ja nie chcę iść tą drogą.

Ale potem się musiał zasłonić Beatą Szydło i Andrzejem Dudą żeby wygrać.

Ja nie chcę przegrywać ośmiu wyborów z rzędu, na to sam sobie nie pozwolę.

Ale będzie się pan w stanie zasłonić jakimś młodym wilkiem żeby to on wziął na siebie ciężar sukcesu, albo porażki?

Za rok sytuacja będzie zupełnie inna, bo będziemy gotowi do wyborów i jestem przekonany z jedną, opozycyjną listą, która wygra z PiS. Już wybory samorządowe w tych wielkich miastach i w sejmikach. I to będzie pierwszy sprawdzian tak naprawdę. Nie można na podstawie sondaży przebudowywać, czy zmieniać polityki partii politycznej.

To na koniec pytanie, czy Hanna Gronkiewicz-Waltz jest tą drugą Hanką, za którą Platforma stoi murem, tak jak za Hanką łódzką?

Jest wiceprzewodniczącą Platformy, tak. I rozmawiamy i ma…

Ale czy w unikach, nie stawianiu się przed komisją, brakiem poczucia odpowiedzialności za aferę reprywatyzacyjną Hanna Gronkiewicz-Waltz ma pełne wsparcie Platformy?

Tak, bo jest wiceprzewodniczącą Platformy Obywatelskiej. Natomiast ta sprawa reprywatyzacji jest także przez nią i musi być, wyjaśniana w pełny sposób.

Ale ona nie za bardzo ją wyjaśnia, bo trochę mediów unika, a już komisji absolutnie unika.

Ale wyjaśniają pełnomocnicy. Ale przyzna pan są pełnomocnicy, zależy nam na tym żeby tę sprawę wyjaśnić. Tutaj nie będziemy nikogo chować, czy nikogo uniewinniać przed rozstrzygnięciem sądowym.

Ale pan ma osobiste poczucie, że ona jest absolutnie niewinna.

W tej sprawie, prawnej sprawie, w sprawie reprywatyzacji jest niewinna.

A moralnie i politycznie.

Jako prezydent miasta w oczywisty sposób ma polityczną odpowiedzialność za to, co działo się w ciągu jej kadencji, w czasie, kiedy była prezydentem.

To dlaczego w takim razie to Hanna Gronkiewicz-Waltz jest reprezentantką Platformy w komitecie obchodów stulecia niepodległości?

Ponieważ jest gospodarzem miasta i wiceprzewodniczącą Platformy Obywatelskiej.

Ale macie wielu innych gospodarzy miast.

Gospodarzy Warszawy, nie, nie mamy.

Gospodarzy Warszawy nie, ale innych miast.

Wszystkie największe uroczystości odbędą się w Warszawie i pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz jest przedstawicielem PO w tym komitecie.

Ale był to taki gest zaufania do niej, rozumiem, czy wsparcia?

Potwierdzający jej pozycję, tak.

Mimo wszystko.

Trzeba, ja wierzę w ludzi i wierzę w przyzwoitość. Nie wierzę w projekt tej komisji. Ona dzisiaj bardzo wyraźnie widać, że jest realizacją politycznego planu, uderzenia w Hannę Gronkiewicz-Waltz i w Platformę Obywatelską i będziemy się bronić.

Grzegorz Schetyna, dziękuję bardzo.

Dziękuję.  

„Jeśli wygramy wybory, to Donald Tusk będzie kandydatem w wyborach prezydenckich”

Jeżeli wygramy wybory parlamentarne, to w sposób naturalny będzie kandydatem w wyborach prezydenckich, które będą w maju – mówi lider PO, pytany w internetowej części programu o Donalda Tuska. Jeżeli uda nam się wygrać, to sytuacja Tuska i jego obecność w polskiej polityce będzie dużo bardziej naturalna, niż jest teraz w naszych wizjach. Wiele się wtedy zmieni – dodaje. Pytany o to, czy jego partia jest gotowa poprzeć Andrzeja Dudę, odpowiada: Nie widzę tego i nie zobaczę. To abstrakcyjne.

Andrzej Duda i PiS zaczęli iść własnymi ścieżkami? Wiele na to wskazuje, ale po czynach ich poznacie. Poczekam na dalsze kroki polityczne prezydenta – mówi Schetyna.

Przewodniczący PO był również pytany o słowa swojej posłanki – Joanny Muchy - która uważa, że Polsce potrzebna jest nowa partia młodych ludzi. Każdy ma prawo tworzyć własne scenariusze polityczne. Zapraszam. Wszystkim, którzy o tym mówią mogę tylko powiedzieć, że założenie partii, zbudowanie jej nie jest łatwe – ocenia gość Konrada Piaseckiego.

Grzegorz Schetyna odpowiada również na pytania o spotkanie z prezydentem, uchodźców i edukację.

RADIO ZET/MA