Jacek Protasiewicz: Rozmawiam z Petru o współpracy. Możliwe przejście do Nowoczesnej

18.04.2017 07:15

„Połączenie Unii Europejskich Demokratów i Nowoczesnej to byłoby coś, czego wyborcy oczekują. Rozmawiam z Ryszardem Petru o współpracy. Przyłączenie UED do Nowoczesnej jest możliwe” – mówi Gość Radia ZET, wiceprzewodniczący UED Jacek Protasiewicz. Dodaje, że jego koło poselskie jest gotowe na „bliższą współpracę w parlamencie, bo trzeba łączyć siłę”. Protasiewicz, Kamiński i Niesiołowski w Nowoczesnej? Gość Konrada Piaseckiego odpowiada, że to zależy przede wszystkim od partii Petru.

Konrad Piasecki: Europejski demokrata Jacek Protasiewicz gościem Radia ZET, dzień dobry, witam.

Jacek Protasiewicz: Dzień dobry panu i państwu.

Kwiaty, transparenty, dzieci w strojach łowickich, wszystko już gotowe?

Transparenty tak, bo widziałem nawet zdjęcie jednej z grup bemowskiej bodajże KOD, z przygotowywania transparentów „Witamy prezydenta Europy”, a więc to nie jest…

Czyli to na poważnie wszystko. Rzeczywiście odbędzie się jutro wielkie powitanie Donalda Tuska na Dworcu Centralnym? Bo ja myślałem, że to jest jakiś happening, jakiś flash mob, jakiś performance artystyczny?

To jest trochę flash mob, bo rzeczywiście jakby formuła zwoływania się przypomina właśnie najbardziej tę współczesną formę komunikacji za pomocą mediów społecznościowych.

Ale po co? Panie przewodniczący po co to?

Po to żeby zademonstrować przywiązanie, szacunek dla człowieka, który staje się coraz bardziej nie tylko jako punkt odniesienia po siedmiu latach spokojnych, rzetelnych rządów naszą ojczyzną, ale również jako i punkt odniesienia dla tej, przez pana prezesa nazywanej gorszej Polski, ale my nie mamy wątpliwości, że lepszej, europejskiej Polski.

Ale takie wielkie powitanie na Dworcu Centralnym, to jakby toutes proportions gardées z Magdeburga wracał ten Donald Tusk vel Józef Piłsudski.

Ale wiadomo, że nie wraca…

On od paru dni jest w Polsce, już zwiedził Muzeum II wojny światowej, już święta, już koszyczek poświęcił w Trójmieście i co, i nagle na Dworcu Centralnym, to że przyjeżdża na Dworzec Centralny ma być wielkim wydarzeniem polskiej polityki?

Tak, jak w przypadku tego typu akcji ona jest spontaniczna. Rzeczywiście pomysłodawcą zorganizowania jakiejś manifestacji wsparcia dla Donalda Tuska w dniu, w którym będzie przesłuchiwany przez prokuraturę wojskową wyszła od nas z Unii Europejskich Demokratów.

Tak, to Michał Kamiński pierwszy ogłosił w „Piaskiem po oczach” pamiętam.

Tak, po konsultacjach z kierownictwem partii.

Z władzami partyjnymi, tak.

Z zarządem, którego jest członkiem, a potem rzeczywiście tę inicjatywę przejął mazowiecki KOD i ona w internecie rozrosła się już do takiej akcji nie tylko organizujemy przy prokuraturze event, ale witamy Tuska i towarzyszymy mu w drodze na Nowowiejską.

To przymknijmy na chwilę oczy i zastanówmy się, jak to będzie wyglądać. Jutro jest 10.40, Dworzec Centralny i co?

Myślę, że będzie tam…

Nadjeżdża Pendolino z Gdańska.

Myślę, że na pewno nie będzie, myślę, że będzie nawet kilkaset osób, będą oklaski, jak Tusk wyjdzie.

Jacek Protasiewicz w pierwszym rzędzie, jak Adam Koc 10 listopada 1918 r.

Niekoniecznie, niekoniecznie…

Oddaje władzę Donaldowi Tuskowi.

Niekoniecznie. Tam będą, myślę, że przyjadą ludzie nie tylko z Warszawy, więc to oni powinni być w pierwszym rzędzie i to znowu będą takie autentyczne, prawdziwe, szczere wyrazy sympatii, czy takie emocje, które były na przykład przy okazji Tuskobusa w 2011 r.

I potem schodami ruchomymi wjeżdżacie na górę. I co dalej? Idziecie razem do prokuratury w barwnym korowodzie…

Tak, w barwnym to niekoniecznie, aczkolwiek z jednym, czy z dwoma transparentami i na pewno wiem, że premier Tusk nie ma zamiaru korzystać z żadnego transportu, zwłaszcza prywatnego.

Czyli na piechotkę sobie przejdziecie.

To nie jest daleko.

Patrząc na dzisiejszy śnieg w Warszawie to może być trudny spacer, ale dla chcącego, nic trudnego…

Dokładnie tak. Do wytrzymania.

Ale to miało tak się kojarzyć z 10 listopada, czy to tak tylko wyszło.

Nie, nie, tak tylko wyszło w związku z tym, że Pendolino pomiędzy Gdańskiem a Warszawą funkcjonuje nieźle i że premier Tusk wybrał ten środek komunikacji.

Bo historia, jeśli się powtarza to wie pan, że przeważnie jako farsa, albo jako dramat, ale w tym przypadku chyba farsa raczej.

No tak. Ale po pierwsze to rzeczywiście nie jest powrót z twierdzy. Po drugie nie wraca do polityki polskiej tak jak wówczas marszałek wracał. A rzeczywiście poza przywitaniem marszałka Piłsudskiego było jeszcze przywitanie Ignacego Jana Paderewskiego w grudniu 18 r. w Poznaniu i są dobre przykłady z historii, ale to nie jest próba prostego powtarzania.

No tak, marszałek potem został, następnego dnia właściwie niemalże został naczelnikiem państwa, Ignacy Paderewski został potem premierem Rzeczpospolitej, więc rozumiem do tego wszystkiego się odwołujecie i do tego nawiązujecie.

Mówiąc krótko…

Mówiąc krótko, albo pytając krótko, w Tusku istotnie wiąże pan jakieś nadzieje dla polskiej polityki?

Oczywiście, że tak, aczkolwiek po zakończeniu misji przewodniczącego Rady Europejskiej.

A skąd pan wie, że on nie ma dosyć tej polskiej polityki i w gruncie rzeczy nie zostanie w Brukseli, na świecie, nie wiem, gdziekolwiek indziej, że przyjedzie tutaj i będzie się zmagał z PiS?

Bo zawsze, zawsze mu na Polsce zależało. Ja współpracuję z Donaldem Tuskiem od 91 bodaj roku i wiem, że nigdy sprawy krajowe nie były mu obojętne. Bywało również w polityce, w jego własnej karierze również, były wzloty, były upadki…

Obojętne to pewnie mu nigdy nie będą, skoro był przez siedem lat premierem, a wcześniej w tej polityce wiele działał, tylko pytanie, czy chce mu się szarpać jeszcze w tej polskiej polityce?

Jest taka konieczność, tego wymaga interes, powiedziałbym górnolotnie ojczyzny. Naprawdę, to co się dzieje…

Myśli pan, że Schetyna z Petru go nie zastąpią godnie w polskiej polityce?

Będą mieli okazję obaj zresztą, bo najpierw będą wybory parlamentarne spróbować stawić czoła PiS, oby się udało. Ale…

Pan to rozumiem tak widzi, że oni rady sobie nie dadzą specjalnie i wtedy na białym koniu z Brukseli przyjedzie Tusk i zostanie prezydentem? Bo rozumiem, że na kampanię prezydencką by go pan chciał namawiać i przygotowywać.

Życzyłbym sobie żeby dali radę. Tylko, że widać nawet po sondażach, które oczywiście są krzepiące, ale mają jedną zakodowaną informację, którą trzeba czytać wprost, że nawet jeżeli jest bardzo bliski wynik PiS i Platformy, to niestety suma głosów na Platformę i .Nowoczesną ciągle jest mniejsza niż ta, która planowana jest, może paść na PiS i co tu dużo mówić na koalicjanta PiS, jakim jest ruch Kukiza, bo Kukiz nie jest prawdziwą opozycją.

Ale a propos słowa zakodowane, rozumiem na KOD już pan postawił krzyżyk, czy jeszcze pan jakiekolwiek nadzieje z nim wiąże?

Ewidentnie, dzisiaj nawet sam Mateusz Kijowski mówi o tym, że są na etapie, czy w fazie turbulencji. Życzę im jak najlepiej, ale gołym okiem widać też, że ta formuła KOD, która do tej pory nieźle się sprawdzała, niezależnie od tych kryzysowych, kryzysów wizerunkowych już się wyczerpała.

Trochę jest tak, że KOD zrobił swoje, KOD może odejść.

KOD zrobił bardzo dużo, ale widać, że ludzie się tym, nieskutecznymi, demonstracjami rozczarowali.

I czas na politykę partyjną.

Równie dobrze mógłby wejść, bo nawet w tym sondażu, o którym przed chwilą było w serwisie, widać, że jest miejsce na nową siłę polityczną i to byłoby miejsce dla KOD owszem, ale widać, że w KOD, przynajmniej Mateusz Kijowski hołduje takiej idei bycia kibicem, który tylko i wyłącznie oklaskuje grających, a ludzie, spora część członków KOD chciałaby mieć wpływ na ten mecz. Po to się angażują, po to chodzą na demonstracje i po to protestują.

A pan taki sondaż, jak ten dla Radia ZET i Faktu, w którym 24 chyba procent Polaków mówi czekamy na nową siłę polityczną, przyjmuje z radością, bo pan siebie w roli tej nowej siły politycznej widzi?

Może nie tyle z radością ile myślę, że to jest bardzo rzetelny sondaż, bo on pokazuje z jednej strony, że rzeczywiście wspólne siły opozycyjne .Nowoczesna, Platforma i PSL mają 36 proc., czyli coś w rodzaju wyniku wyborczego Bronisława Komorowskiego z pierwszej tury, czyli widać, że jest niestety constans i, że ciągle jest oczekiwanie na nową siłę polityczną, myślę że dużo bardziej liberalną niż ta oferta, którą formułuje zwłaszcza Platforma.

Ale gdyby pan miał zabawić się we wróża, to uważa pan, że na jesieni 2019 r. wystąpi wspólny front opozycyjny, koalicyjny przeciwko PiS, czy to jednak wielowątkowość, wielotorowość tych dróg doprowadzi nas do wyborów 2019 r.

18, czyli w wyborach parlamentarnych, tak?

Tak, tak, nie, wybory parlamentarne będą w 2019 r.

W 19, ma pan rację.

Jeszcze dwa i pół roku musi pan czekać.

Tak jest. Polska dynamika jest bardzo dynamiczna i widać, jak wiele zmieniło się w ciągu ostatniego roku. Nikt by nie przewidywał takich radykalnych przemeblowań, jak chociażby w KOD, czy z KOD, ale widać dzisiaj gołym okiem, że w pojedynkę żadna siła polityczna szansy na to ażeby odsunąć rządy PiS, ewentualnie PiS i takich prawicowych koalicjantów spod znaku Pawła Kukiza nie jest w stanie. Więc bez wspólnego frontu szanse na zwycięstwo nie istnieje

No tak, tylko że to może być wielo, wspólny front, który pójdzie w kilku odsłonach do wyborów, a wspólny taki koalicyjny front będzie tworzyło dopiero po wyborach, można to sobie wyobrazić.

Tyle tylko, że to jest oczywiście osłabianie skuteczności, dlatego że jeśli nie będzie zmian w ordynacji, czego wykluczyć nie można, to system D’Hondta promuje jednak zwycięzców i tych, którzy zdobywają lepsze wyniki. Tym niemniej widać po tych 23 proc. w sondażu, przywoływanym sondażu, że jest zapotrzebowanie na nową siłę polityczną, która będzie inna, zwłaszcza niż Platforma, myślę, że to jest ciągle wołanie dużej części Polaków, również młodych, o taką naprawdę nowoczesną centrolewicę. O liberalne centrum. Coś w rodzaju prawdopodobnego prezydenta Francji, oby zdarzyło się to w najbliższy weekend.

A pan rozmawia z .Nowoczesną i z Ryszardem Petru o połączeniu sił?

O współpracy rozmawiamy.

Ale o takiej współpracy, w której pan Michał Kamiński, Stefan Niesiołowski dołączycie do Ryszarda Petru i do .Nowoczesnej, albo zjednoczycie siły Europejskich Demokratów i .Nowoczesnej?

Każdy wariant jest możliwy.

Ale to też jest możliwe.

Też jest możliwe. Z naszej strony, my od samego początku chcemy działać na rzecz współpracy formacji opozycyjnych.

I chcielibyście się połączyć z Petru.

Na początku jesteśmy gotowi na współpracę bliższą w parlamencie, bo trzeba łączyć siły, nie tylko w postaci wspólnych podpisów pod projektami ustaw, czy uchwał, ale bliższej, skoordynowanej współpracy klubu .Nowoczesnej i koła Europejskich Demokratów. A jeśli będzie wola to również i zjednoczenie, również bardzo atrakcyjnych, cennych środowisk pozaparlamentarnych, które mają zbliżony do naszego i do .Nowoczesnej program. To byłoby, myślę, coś na co wyborcy oczekują i co dają sygnał w tym dzisiejszym sondażu mówiąc, że 23 proc. gotowych jest oddać głos na nową siłę polityczną, liberalne centrum.

Czyli szansa na to, że Protasiewicz, Kamiński, Niesiołowski do .Nowoczesnej tak, czy inaczej dołączą, te szanse ocenia pan dzisiaj na ile procent, 50, 60, 80?

Aż takich rozmów nie rozpoczęliśmy, ale to oczywiście zależy przede wszystkim od .Nowoczesnej.

Ale by pan chciał.

My musielibyśmy przeprowadzić konsultacje w naszej formacji, bo nie jesteśmy wyłącznie kołem poselskim, ale reprezentujemy partię polityczną, jedną z najstarszych w Polsce z najpiękniejszymi tradycjami.

Unię Wolności, potem Partię Demokratów…

Unię Demokratyczną i Unię Wolności.

Ale rozumiem, że tam by sprzeciwu nie było, bo oni raczej są partią, która powiedzmy podupada.

Musielibyśmy podyskutować, poprzekonywać kolegów, ale przede wszystkim musi być wola współpracy, musi być wola jednoczenia, ale ten sondaż jest kolejnym argumentem, że to jest potrzebne.

Jacek Protasiewicz, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Dziękuję.

„Tusk ma wielkie szanse, żeby zostać prezydentem w 2020 roku”

 

Donald Tusk ma wielkie szanse na to, żeby wygrać wybory prezydenckie w 2020 roku – uważa Jacek Protasiewicz w internetowej części programu. Jest zaniepokojony tym, co się dzieje w Polsce – dodaje.

Wyrzucenie z PO? Do dziś nie wiemy, dlaczego zostaliśmy wykluczeni. Jeśli to była zemsta za porażkę w wyborach regionalnych, to nie sposób znaleźć wspólną płaszczyznę porozumienia.  Albo uznajemy, że wybory demokratyczne pozwalają na to, żeby kandydować, konkurować i ewentualnie zwyciężać, albo jest jeden lider wobec którego nie można zgłaszać sprzeciwu – odpowiada polityk. Zaznacza, że wspólnie z Kamiński i Niesiołowskim może nie byli szczęśliwi z powodu wyboru Schetyny na szefa PO, ale nigdy tej decyzji nie kwestionowali. Jego zdaniem nawet sms od Donalda Tuska niewiele by zmienił w tej sprawie.

Jacek Protasiewicz był również pytany przez słuchaczy o to, jaki jest poziom dyktatury w Polsce w skali od 1 do 10. Jesteśmy w okolicach 7. Mamy może nie dyktaturę wprost, ale demokraturę. Formalnie mamy demokracje, ale niszczy ona to, co stanowi zabezpieczenie mniejszości przed dyktatem większości – uważa Gość Radia ZET. Jego zdaniem za rządów PO „Polska miała może 1,1 - Tusk szanował porządek konstytucyjny”.

RADIO ZET/MA