Słuchaj
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Konrad Piasecki
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Michał Korościel
Justyna Dżbik, Roman Osica
Marcin Wojciechowski
Hubert Radzikowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Nowoczesna zmienia nazwę partii. Katarzyna Lubnauer: Znika nazwisko Petru. Mamy wielu liderów

08.09.2017 06:55

„Zmiana nazwy naszej partii to inicjatywa Ryszarda Petru. Najwyższy czas, żeby Ryszard odzyskał swoje nazwisko teraz, kiedy jesteśmy partią wielu liderów i twarzy. Nie będzie się nazywała .Nowoczesna Ryszarda Petru a po prostu .Nowoczesna” – mówi Gość Radia ZET, szefowa klubu Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. Dopytywana przez Konrada Piaseckiego o to, czy zmiana nazwy oznacza też zmianę lidera, odpowiada, że na razie nie. Lubnauer nową szefową? „Jesteśmy w trakcie rozgrywek politycznych, nie ma sensu zmieniać lidera. Ja na dziś mam inne plany polityczne, ale nikt nie może powiedzieć, co będzie w przyszłości” – ocenia posłanka. „Każdy ma buławę marszałkowską w plecaku” – komentuje.

Katarzyna Lubnauer Gościem Radia ZET

fot. Radio ZET

 

Konrad Piasecki: Prześladująca i krytykująca prowadzącego „Gościa Radia ZET” szefowa klubu .Nowoczesnej, Katarzyna Lubnauer dzisiaj gościem Radia ZET, dzień dobry witam.

Katarzyna Lubnauer: Dzień dobry, witam państwa.

O kulisach tych prześladowań za chwilę, poskarżę się, a jakże, a na razie o tożsamości .Nowoczesnej, która już za chwilę, jak rozumiem, zmienia swoją nazwę.

Jest taka inicjatywa Ryszarda Petru, przewodniczącego, żeby…

I ta nowa nazwa .Nowoczesnej to…

Zamiast .Nowoczesnej Ryszarda Petru, po prostu Nowoczesna.

Rozumiem kropka zostaje, Nowoczesna zostaje, Ryszard Petru znika.

Kropka w ogóle jest znakiem graficznym, kropka nie jest elementem nazwy. Jest znakiem graficznym.

No tak, bo trudno by ją w nazwie zwerbalizować.

Dokładnie, jest to po prostu wynikający z kształtu powstania .Nowoczesnej, takie były fajne karteczki, na których zapisywaliśmy różne pomysły Polaków na to, jak powinna wyglądać Polska i one miały kształt kwadracików i ten kwadracik, ta kropka przed nazwą, to jest po pierwsze symbol tej karteczki, a po drugie tego, że to jest nowy początek jakby, kończy się coś i się zaczyna coś nowego.

Czyli będzie kropka Nowoczesna Ryszard Petru skreślony, bo...?

Dlatego, bo jest to taki naturalny proces dojrzewania partii. Myślę, że wtedy, kiedy w nazwie pojawił się Ryszard Petru, chodziło o to żeby był dużo bardziej rozpoznawalny niż partia.

Czyli wy, w ramach dojrzewania, dojrzałego Ryszarda Petru strącacie z drzewa.

Wychodzimy z założenia, że Ryszard Petru zaproponował, że w momencie, w którym już jesteśmy partią wielu liderów, wielu twarzy, jesteśmy już ugrupowaniem, które jest taką partią z krwi i kości, która ma 6 tys. członków, to najwyższy czas żeby Ryszard Petru odzyskał swoje nazwisko.

I .Nowoczesna bez Ryszarda Petru będzie od kiedy?

No mamy w listopadzie, 25-26 listopad konwencję.

Czyli w listopadzie Ryszard Petru zostaje skreślony.

To jest oczywiście musi być decyzja struktur.

Oczywiście. Ale, jak Ryszard Petru zaproponuje…

Ryszard Petru ma prawo do swojego nazwiska.

Ale rozumiem, że to też nie jest tak, że skoro z nazwy znika Ryszard Petru, to Ryszard Petru też znika z fotela szefa .Nowoczesnej?

Nie, myślę że wręcz nie będzie miał innych konkurentów.

No pani mu rękawicy nie rzuci? Bo o pani się mówi, że miałaby pani, ma mieć ochotę…

Na dzień dzisiejszy mam inne plany polityczne.

A na dzień listopadowy, 25 dzień listopadowy?

Też myślę. Jestem przekonana, że Ryszard Petru będzie jedynym kandydatem. Tak realnie rzecz biorąc jesteśmy w tej chwili w trakcie pewnych działań politycznych, rozgrywek, bardzo mamy gorący okres w polityce.

Czyli nie ma sensu zmieniać lidera dzisiaj.

Dokładnie, nie ma sensu zmieniać lidera.

Ale za jakiś czas?

Nikt nie może powiedzieć, co będzie w przyszłości. Nie, na razie nikt nie kwestionuje pozycji Ryszarda Petru.

Raczej widzę, że gdzieś tam głęboko ukryty w pani, głęboko ukryta ochota na rzucenie rękawicy jest.

Ale słyszał pan, że każdy ma buławę marszałkowską w plecaku, w związku z tym…

Oczywiście, sam lansuję to hasło.

Nie, żartuję oczywiście.

Nie, nie, ale dostarczy pani wielu okazji do spekulacji.

Oczywiście, uwielbiam spekulacje.

Tym, co pani przed chwilą powiedziała. Nie wiem czy Ryszard Petru będzie zachwycony.

Z Ryszardem Petru nam się bardzo dobrze współpracuje. Ryszard Petru wie, jakie ja mam plany zawsze, w związku z tym nie ma problemu.

A jak go pani widziała w czasie wakacji na zdjęciach w tabloidach, mówiąc kolokwialnie nie wkurzało to pani nieco?

No cóż, zazdrościłam, że mnie nie pokazują. Nie, oczywiście żartuję…

Ale tak serio, nie uważa pani, że jak już człowiek jedzie na wakacje w nowej sytuacji życiowej i nazywa się Ryszard Petru to naprawdę warto żeby pojechał w jakieś inne miejsce niż Paryż, gdzie liczni, polscy turyści fotografują go na potęgę.

Myślałam, że pan porozmawia ze mną o moich wakacjach, no ale cóż…

A pani wakacje były gdzie?

Wybrałam się, krótkie były moje wakacje, niestety pierwsze plany wakacyjne miałam na okres końca lipca.

To był zły czas na wakacje?

Tak, dokładnie, to się okazał bardzo zły czas na wakacje, w związku z tym zrezygnowałam z wyjazdu. Potem udało mi się na trzy dni wyskoczyć z mężem na żagle, a potem wyjechałam na tydzień z mamą, zawsze staram się jeden tydzień poświęcić rodzinie.

I paparazzi tam nie było.

No właśnie nie.

A u Ryszarda Petru byli.

No cóż…

To może warto żeby się bardziej skrył podczas wakacji niż pokazywał w środku Paryża, w środku wakacji.

Ja myślę, że chyba większość Polaków gdzieś wyjeżdża na wakacje, albo nad morze, albo do znajomych, albo do rodziny, albo do Paryża, w związku z tym myślę, że nie było to nic niezwykłego.

Lubi duże miasta Ryszard Petru. Lizbona go zgubiła.

Tak…

No dobrze, nie męczę panią o jego wakacje, ale zazdroszczę, zazdrościmy Paryża. Na pytanie łączyć się, czy dzielić, jednoczyć, czy pięknie różnić w opozycji, Katarzyna Lubnauer odpowiada…

Myślę, że kiedyś będziemy musieli pomyśleć o koalicji, ale że to będzie taka koalicja rozsądku i racjonalizmu, a nie miłości.

Czyli małżeństwo raczej z rozsądku,  niż małżeństwo z miłości.

Małżeństwo z rozsądku.

A jeśli małżeństwo to z Platformą i PSL, i kim jeszcze?

Przede wszystkim będzie trzeba przyjrzeć się, jak wygląda scena polityczna. To jest jeszcze bardzo długi marsz, bo to jeszcze są prawie dwa lata.

Do wyborów parlamentarnych, ale do wyborów samorządowych ten marsz zaczyna być coraz szybszy.

W wyborach samorządowych, wybory samorządowe kierują się, rządząc się swoimi prawami.

I co w czasie wyborów samorządowych zrobicie? Wspólna lista z Platformą na przykład do sejmików wojewódzkich wchodzi w grę, czy nie.

Myślę, że do sejmików wojewódzkich nie. Myślę, że sejmiki wojewódzkie raczej będziemy startować, jestem przekonana, że będziemy startować samodzielnie.

Wspólni kandydaci na prezydentów miast?

Można przyjąć, że gdzieś takie układy będą, szczególnie że…

Ale raczej gdzieś, niż wszędzie, bo rozumiem, że w Warszawie wystawiacie Rabieja, oni pewnie Trzaskowskiego i będziecie się zwierać.

No mamy, wiadomo, że mamy kandydata. My zaproponowaliśmy to żeby w drugiej turze się popierać wzajemnie. Nie wiadomo jeszcze, co nam przyszykuje PiS jeśli chodzi o ordynację wyborczą.

I czy będzie druga tura.

Dokładnie, czy będzie druga tura. Jeżeli by nie było drugiej tury, to oczywiście zupełnie trzeba zmienić koncepcję startu i wtedy trzeba się dogadywać ze względu na to, że trzeba zablokować przejmowanie miast przez PiS.

Czyli, jak rozumiem na wybory samorządowe porozumienia polityczne nieśmiałe w opozycji, a na wybory parlamentarne nie wiadomo? Bo w lipcu już wydawało się, że to lada chwila właściwie ogłosicie niemalże zjednoczenie, a rozumiem, że przyszedł wrzesień i o zjednoczeniu mowy mniej.

To wie pan, chłodniejsze pogody, chłodniejsze nastroje.

To i miłość zaczyna topnieć.

To i miłość chłodniejsza. Nie, tak całkiem poważnie. Zaczyna pracować w sejmie od 13 września zespół taki parlamentarny, pracujący nad reformą sądownictwa, złożony z przedstawicieli opozycji, z Platformy Obywatelskiej, PSL i z .Nowoczesnej. Niewątpliwie my jesteśmy różnymi ugrupowaniami, mamy różne programy, będzie bardzo trudno znaleźć takie minimum programowe, ale są rzeczy, które nas łączą. Właśnie na przykład podejście do praworządności, kwestia podejścia do Unii Europejskiej. Tutaj wszystkie te ugrupowania są mocno prounijne, aczkolwiek my jesteśmy zwolennikami przyjęcia euro, co nas też różni od tych ugrupowań.

Ale na koniec tego wątku, rozumiem stwierdzamy razem, że szanse na to, że Platforma i .Nowoczesna się stopią ze sobą są równe zeru.

Stopienia się na pewno, my chcemy zachować swoją tożsamość. Jesteśmy ugrupowaniem liberalnym, jesteśmy ugrupowaniem, które jest za rozdziałem Kościoła i państwa…

Szczyt projektu to wspólna lista parlamentarna, choć i na nią wielkich szans nie macie.

Koalicyjna. Nie, dlaczego. Ja myślę rozsądek powoduje, że musimy o tym myśleć bardzo poważnie, dlatego że mamy system liczenia głosów D’Hondta, mamy system, który premiuje listy, które otrzymują więcej głosów, w związku z tym trzeba pomyśleć o tym żebyśmy takie wybrali rozwiązanie, które da nam największe szanse na zwycięstwo. I teraz niech pan spojrzy na dwie rzeczy. Po pierwsze, żeby zwyciężyć trzeba sięgnąć, jak najdalej do swoich elektoratów, czyli zachować swoją tożsamość, tak żeby elektorat, który głosuje na .Nowoczesną, który głosuje na partię liberalną, liberalną światopoglądowo, gospodarczo znalazł swoich kandydatów na tej liście. A z drugiej strony zmobilizować swoich wyborców, bo to jest też bardzo ważne, bo jeżeli oni nie znajdą swoich kandydatów to nie pójdą na wybory. I wtedy znaleźć minimum programowe i stworzyć być może taką listę rozsądku, nie miłości.

13 września, dobrze usłyszałem 13 września rusza zespół, który będzie pracował nad reformą sądownictwa .Nowoczesnej i Platformy?

Ten zespół…

13 września to już prezydent zdąży złożyć swoje ustawy, a wy dopiero się ruszycie do roboty.

Nie, ten zespół, przepraszam, ja akurat nie pracuję w tym zespole…

Ale on coś robił do tej pory? Czy czekał?

Ten zespół wysłał pewne projekty już do pana prezydenta związane ze stowarzyszeniem Iustitia, zaproponował pewne rozwiązania, zaproponował rozmowy. Wysłał list do pana prezydenta z propozycją współpracy. Natomiast, wie pan, te ustawy pana prezydenta to powstają w takim stylu, który ja nazywam ogólnopisowski. Styl ogólnopisowski polega na tym, że robi się coś bez konsultacji, samodzielnie, bez porozumienia ze środowiskiem sędziowskim, bez porozumienia z jakimikolwiek partnerami z opozycji. Po prostu u siebie, tam w małej swojej piaskownicy ktoś coś długie i na końcu…

Czyli rozumiem, macie żal do prezydenta o sposób procedowania, o sposób prac nad tymi ustawami.

Jeżeli miały być te weta jakimkolwiek otwarciem, jeśli chodzi o styl pracy, to na pewno okazało się, że to jest wielka hucpa.

Czyli to znaczy, że już teraz deklaruje pani, że nie ma mowy o poparciu pisanych w ten sposób ustaw?

Nie kupujemy na pewno kota w worku, czyli na pewno nie możemy zadeklarować, że poprzemy…

Ale nie dusicie też kota w tym worku.

Nie, nigdy nie należy dusić kota w worku, w ogóle z zasady. Natomiast trzeba by zobaczyć te projekty. Tam jest kilka już informacji, które są bardzo niepokojące. Na przykład to, że jeżeli nie osiągnięte zostanie, w ogóle my jesteśmy przeciwnikami tego żeby sędziów do KRS wybierali politycy. A tam jest jeszcze dodatkowo taki zapis, że jeżeli trzy piąte nie uzyskaliby w sejmie, to wtedy tych przedstawicieli do KRS wybierałby albo prezydent, albo Senat. To w takim razie mielibyśmy typowe z nadania PiS, tu ma PiS większość i ma swojego prezydenta. Tam jest i kwestia tej apelacji, jakiejś nadzwyczajnej ze względów na poczucie społecznej krzywdy, czy coś

Czyli na dobry rozsądek macie zły początek i złe spojrzenia z tą ustawą.

Niestety, na razie brzmi to niepokojąco.

To na koniec o tych prześladowaniach, bo zaczęliśmy od tego, musimy skończyć, pięć najwybitniejszych kobiet w polskiej polityce?

Niewątpliwie, ja co prawda miałam tutaj różne pretensje wtedy, kiedy byłam w tej partii, ale niewątpliwie Hanna Suchocka miała swoje miejsce w polityce. Dulębianka, która wpłynęła dość silnie na to, że my, jako Polki mamy prawa wyborcze. Tylko niech pan pamięta, że my jesteśmy jednym z tych krajów, które wcześnie, to już mija sto lat.

Wiem, wszystko wiem w 1918 r., tak jest.

To jest 1918 r.

Wraz z początkiem niepodległej Rzeczpospolitej, to dwie. Jeszcze trzy.

No widzi pan, to wiedziałam, że jednak będą jakieś prześladowania, tylko nie wiedziałam jakie.

Bo pani mnie prześladuje, że ja za rzadko zapraszam kobiety, wobec czego ja odpowiadam: tak krawiec kraje, jak mu materii staje…

Ja niewątpliwie bardzo ceniłam zawsze Olgę Krzyżanowską.

Ale sama pani ma problem z wymienieniem tej piątki.

Nie, gdybym się chwilę zastanowiła to na pewno bym, mnie bardzo dobrze się pracowało i uważałam, że duży miała swój udział w reformie edukacji na przykład Irena Dzierzgowska, która rzeczywiście, Zofia Kuratowska. Wie pan, problem polega na tym, że…

Pięć nazwisk padło. Dobrze, to na zgodę posypię głowę popiołem i obiecam więcej kobiet będzie w tym sezonie. Zapraszam panią premier, panie minister, panie posłanki, panie prezes…

Rozumiem. Ja przepraszam, bo ja wyliczyłam się zdaje się padło, że było jeden na czterdzieści osiem, jedna kobieta…

Ale to dzisiaj proporcje zmieniliśmy. Katarzyna Lubnauer.

Tak, jest dwa na pięćdziesiąt dwa.

Katarzyna Lubnauer, bardzo dziękuję.

Dziękuję bardzo.

"Ilekroć rozmawiam przez telefon – zastanawiam się, czy ktoś mnie nie podsłuchuje. Mieliśmy w partii dziwne przypadki"

Ile razy dzwonię i rozmawiam z kimś przez telefon, to cały czas zastanawiam się, czy ktoś jeszcze to słyszy oprócz mojego rozmówcy – mówi szefowa klubu Nowoczesnej, pytana w internetowej części programu o inwigilację opozycji. Mieliśmy u siebie w partii takie przypadki, że ktoś otrzymał telefon, po czym jak odbierał, to odsłuchiwał fragment poprzedniej rozmowy - dodaje Katarzyna Lubnauer. Jej zdaniem w wielu państwach  "takie inwigilowanie opozycji, jakie miało miejsce podczas lipcowych protestów, byłoby uznane za powód, by zdymisjonować rząd, a przynajmniej ministra, który za to odpowiada”. Gość Konrada Piaseckiego uważa, że jest to „nierówna gra”. Polityka polega m.in. na tym, że partie ukrywają przed sobą swoje plany. Jeżeli przedstawiciele opozycji są inwigilowani, to znaczy, że ktoś ma dostęp do ich planów politycznych – mówi Lubnauer. Dodaje, że ma poczucie, że PiS nadużywa swojej władzy.

Wybory prezydenckie? Myślę, że będziemy mieli swojego kandydata na prezydenta, ale nie prowadzimy jeszcze strategii na wybory w 2020 roku – odpowiada szefowa klubu Nowoczesnej. Dodaje, że „PiS oszukało społeczeństwo robiąc listki figowe, jakimi teraz są Beata Szydło i Andrzej Duda”.

Katarzyna Lubnauer odpowiada także na pytania o finansowanie Nowoczesnej oraz KRS i SN.

 

RADIO ZET/MA