Słuchaj
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Konrad Piasecki
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Michał Korościel
Justyna Dżbik, Roman Osica
Marcin Wojciechowski
Hubert Radzikowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Krzysztof Łapiński w Radiu ZET: Prezydent powie dziś na koniec dnia: „No, udało się, to była dobra wizyta”

06.07.2017 15:18

„Prezydent Duda ma świadomość, że zakładane cele zostały spełnione. Wszystko poszło bardzo dobrze. W kategoriach ludzkich - pewnie Andrzej Duda powie na koniec dnia: No, udało się. To była dobra wizyta” – mówi, tuż po wizycie Donalda Trumpa, Gość Radia ZET, rzecznik Andrzeja Dudy Krzysztof Łapiński. „Moje wrażenie jest takie, że została nawiązana nić porozumienia między panami. Prezydent Duda był zadowolony, że prezydent Trump interesował się jego spojrzeniem na pewne sprawy i zadawał pytania, pytał o opinię” – dodaje Łapiński. Jego zdaniem nasi partnerzy i sąsiedzi dostrzegają to, że wydarzyła się bardzo ważna rzecz. „Obok mnie przy stoliku siedział wicepremier Słowacji i powiedział mi: ‘Gdybym był Polakiem, to byłbym dumny z tego, co dziś stało się w Warszawie’. Prezydent Rumunii powiedział mi: ‘To był megahit’” – mówi rzecznik polskiego prezydenta. Gwizdy na pl. Krasińskich, kiedy padło nazwisko Wałęsy? „Ja nie gwizdałem. Akurat w tym miejscu gwizdy w stosunku do Lecha Wałęsy były niestosowne. Na szczęście były krótkie i nie były gromkie” – ocenia Gość Radia ZET.

Krzysztof Łapiński

fot. Radio ZET

 

Konrad Piasecki: To specjalne wydanie programu Gość Radia ZET, moim gościem jest człowiek ze środka wydarzeń prosto z Zamku Królewskiego, rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński, dzień dobry, witam

Krzysztof Łapiński: Dzień dobry, witam.

Jak dużo zabrakło dziś do ideału i spełnienia wszystkich politycznych marzeń związanych z wizytą Donalda Trumpa?

Panie redaktorze szukałem takiego krótkiego podsumowania tej wizyty, to co się wydarzyło i szukałem tego na Twitterze. Znalazłem taki wpis: „polskie passusy pewnie się nie przebiją w świat, ale ostrzeżenie Rosji spełnienia art. 5 sprawiły, że ranga tego wystąpienia była potężna”. No i to się zgadzam, o patrzę, że to

Konrad Piasecki to napisał jakieś pół godziny temu na Twitterze.

To pan napisał, Konrad Piasecki, dokładnie.

Cieszę się, że pan sięga najlepsze, krótkie streszczenia tego, co się wydarzyło…

A że akurat to jest pana stwierdzenie i że się z nim zgadzam to jeszcze lepiej.

Ale poza tym było parę momentów, które przyzna pan nie wyglądały aż tak dobrze, jak to wystąpienie na Placu Krasińskich.

To zależy z jakiej perspektywy. Ja, żeby tutaj przyjść do studia, urwałem się z obiadu, który jeszcze pan prezydent Duda wspólnie z panią prezydent Chorwacji wydali dla wszystkich prezydentów, którzy tutaj są. I tam na przykład podczas tego obiadu prezydent Rumunii Joanis mówił: to był megahit. Obok mnie przy stoliku siedział wicepremier Słowacji i on mi mówi tak: gdybym był Polakiem, to byłbym dumny z tego, co się dzisiaj stało w Warszawie. Więc ja powiem tak, że częściej…

Że pan jest dumny.

Częściej, podejrzewam, że jakieś tam dzielenie włosów na czworo, roztrząsanie czy szklanka jest do połowy pusta, czy pełna będzie w Polsce, a jednak nasi partnerzy, nasi sąsiedzi i zagranica to dostrzega, że wydarzyła się bardzo ważna rzecz.

Powie pan z ręką na sercu: wszystko poszło tak, jak pójść miało, tego chcieliśmy, to czego chcieliśmy to osiągnęliśmy.

Wszystko poszło bardzo dobrze. Prezydent Trump na Placu Krasińskich wygłosił świetne przemówienie i pod względem historycznym, ale padło też bardzo ważne zdanie, które może zacytuję „Stajemy ramię w ramię broniąc art. 5 dla wspólnego zobowiązania dla obrony kolektywnej”, to co zarzucono prezydentowi Trumpowi, że nie powiedział tego podczas wizyty w Brukseli, tutaj padło. I padło jeszcze

I bez wątpienia było pójście do przodu, bo w Brukseli

I wcześniej dużo ważnych słów…

Bo w Brukseli tego w ustach prezydenta Trumpa zabrakło. Ale jak pan obserwował prezydenta Dudę z kolei, jest szczęśliwy i spełniony?

Nie wiem czy to są kategorie polityczne szczęśliwy, spełniony…

Nie, ja pytam o kategorie ludzkie.

O kategorie polityczne na pewno mamy świadomość tego, prezydent ma, że zakładane cele zostały osiągnięte, a pewnie w kategoriach takich czysto ludzkich to na koniec dnia powie no, udało się dzisiaj, dobra wizyta.

To było to, o co mi chodziło. To ja teraz dorzucę do tej beczki miodu, który pan tutaj wylał trochę  dziegciu, dlaczego prezydenci podczas spotkania w cztery oczy nie rozmawiali o amerykańskich gwarancjach bezpieczeństwa dla Polski, przecież to jest rzecz dla Polski absolutnie kluczowa.

Ale była później też rozmowa delegacji. Nie tyle, że może nie rozmawiali, co tak ta deklaracja nie padła z ust prezydenta Trumpa.

Prezydent Trump został na konferencji prasowej zapytany, czy była mowa o gwarancjach bezpieczeństwa, odpowiedział nie rozmawialiśmy o tym, dlatego że nie jesteśmy do tego upoważnieni, czy nie jesteśmy umocowani do takich rozmów.

Bo to jest często kwestia precyzji. Ja oczywiście na tym spotkaniu w cztery oczy nie byłem, bo ono było w cztery oczy, jak sama definicja mówi, ale później było spotkanie delegacji i pan prezydent Trump mówił, że nasze wojska już tu są w Polsce i my cały czas zwiększamy naszą obecność wojskową. My jesteśmy zainteresowani żeby Polska się zbroiła, także w sprzęt amerykański, a wiadomo jest, że Amerykanie nie sprzedają sprzętu krajom, które by potem wystawiły na pastwę losu żeby ten sprzęt dostał się w ręce wroga.

Będziemy się zbroić, będziemy za 30 mld system antyrakietowy, ale pytanie, dlaczego prezydent Duda podczas takiej ważnej rozmowy, pierwszej swojej rozmowy z prezydentem Trumpem w cztery oczy nie mówi o gwarancjach bezpieczeństwa, nie pyta o gwarancje bezpieczeństwa, nie mówi, jak one są dla Polski ważne. Bo takiej rozmowy nie było, skoro prezydent Trump to powiedział.

Ale takie kwestie były też poruszane podczas spotkania….

To rozumiem, ale dlaczego w cztery oczy o tym nie rozmawiano, umie pan to wytłumaczyć?

Znaczy w cztery oczy taka, jakby deklaracja z ust prezydenta Trumpa nie padła, natomiast nie znaczy, że w jakiś sposób ten wątek bezpieczeństwa nie był poruszony.

Nie, no potem został poruszony, jak pan mówi przez samego Trumpa.

Chociażby, chociażby i… znaczy przez prezydenta Trumpa

Ale z ręką na sercu, jak pan usłyszał prezydenta Trumpa mówiącego nie, nie rozmawialiśmy o gwarancjach bezpieczeństwa, nie zrobiło się panu zimno i gorąco na przemian?

Nie, bo domyślałem się, że najważniejsze rzeczy, znaczy najważniejsze, że publicznie swoje deklaracje dotyczące bezpieczeństwa prezydent Trump chce powiedzieć o 13. na Placu Krasińskich. Byłem o to spokojny, naprawdę.

To wiedzieliście, rozumiem i taka była umowa, że tam padną te najważniejsze słowa.

No już wczoraj dostaliśmy takie deklaracje, że tam naprawdę padną ważne słowa i padły. Wprost już expressis verbis wymieniono art. 5, ale także jeśli spojrzymy na całe to przemówienie to jeśli, wiadomo, że w dyplomacji się też czyta między wierszami i tam było dużo takich odnośników historycznych dotyczących, czy okupacji sowieckiej, czy komunizmu, jak z tego wychodziliśmy, które w pewnych stolicach, a szczególnie pewnie w jednej dobrze odczytają.

Dziennikarze Piotr Semka na Twitterze jest szczęśliwy, że prezydent Trump takie rzeczy mówi z głowy, mówił z głowy?

Mówił od siebie.

Od siebie, ale rozumiem notatki i promptery, jakie mają amerykańscy prezydenci były na Placu Krasińskich.

Każdy amerykański prezydent posiłkuje się nowoczesnymi technologiami, czyli promterem, co nie jest ani niczym złym, ani niczym nadzwyczajnym i to jest oczywiste.

A jak pan ocenia to, że kiedy padło nazwisko prezydenta Wałęsy na Placu rozległy się gwizdy?

Ja nie gwizdałem.

Podobało się to panu?

Ja nie gwizdałem.

To rozumiem. Ale pytam się, czy się to panu podobało? Czy uważa pan, że nie powinno się coś takiego na Placu Krasińskich dzisiaj wydarzyć?

Nie, ja uważam, że akurat w tym miejscu niekoniecznie, że w tym miejscu akurat te gwizdy były niestosowne. Na szczęście o nie były krótkie i nie były jakieś gromkie.

Ma pan, panie ministrze takie poczucie, wrażenie, że dzisiaj udało się zbudować jakieś szczególne, specjalne relacje między, osobiste relacje, między Andrzejem Dudą a Donaldem Trumpem?

Myślę, że tak, no bo rozmowy obie były dobre, mówię o tych rozmowach, o tej rozmowie dwustronnej w cztery oczy, rozmowie delegacji. Jeszcze mieliśmy taki aspekt, że byliśmy na Zamku Królewskim, więc zanim panowie prezydenci przeszli do tej komnaty, gdzie rozmawiali, to jeszcze kilka komnat przeszli, tam prezydent też pokazywał niektóre obrazy, które tam były.

Widzieliśmy Rejtana matejkowskiego i obu prezydentów przed nim, rozumiem, że to było wdrażanie prezydenta Trumpa w tajniki historii Polski.

Myślę, że nie doceniamy często prezydenta Trumpa, on te tajniki historii Polski, oczywiście w ogóle, nie w szczególe, był wdrażany, kiedy przedstawiano mu konspekt przemówienia, bo musiał przynajmniej znać dlaczego akurat o tych sprawach i o tych sytuacjach ma w przemówieniu powiedzieć.

Ale ma pan wrażenie, że jakaś chemia się pojawiła między oboma panami?

A to trzeba pytać obu panów.

Ale rozumiem, że miał pan jakiś kontakt z prezydentem po tej rozmowie?

Tak, moje wrażenie jest takie, że to były naprawdę dobre rozmowy, że taka nić porozumienia między panami takiego już czysto ludzkiego została nawiązana.

A coś ujawnił panu w rozmowie po tym spotkaniu prezydent Duda, co tam się wydarzyło za tymi zamkniętymi drzwiami, coś zdradził z tych kulisów?

Ona była w cztery oczy, nawet…

Tym bardziej Andrzej Duda mógł coś powiedzieć o niej.

To nie ujawniamy. Był prezydent zadowolony, że to była dobra rozmowa, że prezydent Trump interesował się spojrzeniem prezydenta Dudy na pewne sprawy.

Jak pan mówi na pewne sprawy, to ja muszę zapytać na jakie sprawy?

I między innymi zadawał pytania, co pan, panie prezydencie sądzi na ten temat, na tamten, itd., więc to było też na takiej zasadzie, że jest jedna strona, a z drugiej strony a jakie jest pana opinia, czy stanowisko w tej sprawie.

Czyli prezydent Trump badał opinie prezydenta Dudy na temat czego? Na temat sytuacji w regionie, gospodarki, współpracy gospodarczej?

Panie redaktorze, no chyba nie jest tajemnicą, jaka, w jakim położeniu jesteśmy geograficznym, z kim graniczymy, w jakich tematach na przykład jesteśmy, mówimy jako Polska, czy Polacy ekspertami, które można, jakie tematy są szczególnie dla nas ważne, istotne.

Za tymi zamkniętymi drzwiami spotkań, rozmów, przechadzek po Zamku Królewskim wydarzyło się coś nieoczekiwanego, coś, co zburzyłoby taką dyplomatyczną rutynę tego rodzaju spotkań, utkwiło panu coś takiego w pamięci?

Nie. Nic, co byłoby w jakiś sposób, nie wiem, jakimś takim zgrzytem.

Nie, nie, ja nie mówię o zgrzycie, o czymś, co na przykład pana zaskoczyło.

Nie, nie, nic takiego nie było. Wszystko przebiegało zgodnie z harmonogramem, jakiś nie było specjalnie, czy opóźnień, czy…

A utkwiła panu w pamięci konferencja prasowa, bo ona była, pan ją prowadził, a ona była dosyć gorąca, jak na takie konferencje prasowe, prawda.

Ale, bo to jest, konferencja jest zawsze spontanem. Ona nie jest wyreżyserowana, nie znamy pytań, to nie jest tak, że można wszystko wyreżyserować. I na tym polega też jakby piękno polityki, że wstaje dziennikarz, zadaje pytanie, a jeden prezydent, czy drugi wchodzi na przykład w polemikę.

A Donald Trump zaczyna walczyć z własnymi dziennikarzami i mówić im, jak są źli, jak jeden bardzo przekłamuje rzeczywistość.

No właśnie.

A swoją drogą, Andrzej Duda też parę gorzkich słów skierował pod adresem jednej z telewizji, która nie pokazała jego wizyty w Chorwacji. Myśli pan, że to było szczęśliwe?

Ale panie redaktorze, pewnie domyślamy się o jaką telewizję chodzi, ale proszę zobaczyć, były tylko dwa pytania ze strony polskiej…

Jeśli domyślamy się, że o tę samą, czyli o TVN24, to się dziwię, bo wiem, że TVN24 pokazywał wizytę prezydenta w Chorwacji, więc chyba trzeba lepszy …, czy lepszy bryk prezydentowi dostarczyć.

Dobrze, ale  nieważne, ale prezydent mówił zdaje się na podstawie jednego z artykułów prasowych, natomiast proszę zauważyć, że TVN miał 50 proc. pytań, znaczy 50 proc. ze strony polskiej pytań na konferencji prasowej, 25 ze wszystkich.

Tak jest, Marcin Wrona zadawał pytania podczas konferencji.

No tak. I to też była…

Co zresztą było to pytanie o gwarancje bezpieczeństwa, na które tak nieszczęśliwie z kolei odpowiedział prezydent Trump.

No tak, ale też pokazuje, że to nie było żadnych takich czy ustawek, czy coś, że daliśmy wypowiedzieć się i telewizji publicznej i także zapytać telewizji prywatnej, a naprawdę przy tego typu konferencjach, gdzie jest czas tylko na dwa pytania dla każdej ze stron, dwa pytania ze strony amerykańskiej, dwa z polskiej, no to było naprawdę bardzo duży gest pokazujący, że w Polsce z mediami wszystko jest okej. A pan prezydent…

No prezydent twierdzi, że nie jest okej, bo nie pokazują jego wizyty w Chorwacji.

Ale nasz, nie, ale z naszej, z punktu widzenia władzy, że władza w żaden sposób nie ogranicza wolności słowa. Natomiast prezydent Polski lekko polemizował ewentualnie z mediami, nie było aż takich zgrzytów.

To ostatnie pytanie o rewizytę, pojawił się taki wątek, że prezydent Trump zaprosił do rewizyty, coś więcej już jesteśmy w stanie o niej powiedzieć, kiedy może do niej dojść?

No, szczegóły to będą dogrywane, ale myślę, że perspektywa następnego roku jest perspektywą realną.

Czyli 2018, wizyta Andrzeja Dudy.

Tak. Aczkolwiek na razie bez konkretnych dat, tylko taki horyzont czasowy. Ale to jest teraz czas właśnie do pracy dla dyplomatów.

Jaki obraz będzie stawał panu przed oczyma, kiedy pan będzie wspominał ten dzisiejszy dzień?

Prezydenta Stanów Zjednoczonych, który składa kwiaty i pokłania się wraz ze swoją małżonką przed pomnikiem powstania warszawskiego, który mówi o bohaterstwie Polaków, o umiłowaniu wolności, który w tym miejscu symbolicznym mówi o gwarancji bezpieczeństwa i art. 5.

Krzysztof Łapiński, bardzo dziękuję.

Ja również dziękuję, do widzenia.

RADIO ZET/MA