Słuchaj
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Konrad Piasecki
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Mateusz Ptaszyński
Kamila Terpiał , Roman Osica
Marcin Wojciechowski
Hubert Radzikowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Marcin Mastalerek: PiS narkotyzuje się sondażami, a to dzięki prezydentowi i jego wetom ma dobre notowania

07.02.2018 06:51

 „Kierunek zmian Prawa i Sprawiedliwości jest dobry, ale czasem styl nie jest najlepszy. Można lepiej komunikować” — uważa gość Radia ZET, były rzecznik PiS Marcin Mastalerek. Dodaje: „Dziwię się, że PiS często wchodzi w pułapki tak słabej opozycji i daje sobie narzucać tematy”. Mastalerek podkreśla także, że „razi” go to, że obecna partia rządząca „narkotyzuje się sondażami”. „Zamienili się z Platformą Obywatelską. W opozycji mówiliśmy, że sondaże się nie liczą, słuchaliśmy ludzi, a dziś widzę rozradowanych polityków PiS, którzy sprawiają wrażenie, jakby już wygrali wybory” — komentuje były polityk. Jego zdaniem kalendarz wyborczy jest nieprzychylny dla partii rządzącej — pierwsze są najcięższe, samorządowe, potem równie ciężkie europejskie. Gość Radia ZET uważa, że to będzie „twarda walka z przeciwnikiem, który jeszcze dziś się nie ujawnił”. „Nie wierzę, że PiS będzie walczyło w wyborach ze Schetyną i Lubnauer. To będzie walka z Tuskiem” — mówi Marcin Mastalerek. „Radziłbym osobom decydującym w PiS, kiedy zastanawiają się, co robić, żeby robili to, co zrobiliby w kampanii w 2015 roku — wtedy była strategia, plan i konsekwentna realizacja” — komentuje.

Konrad Piasecki: Niewidziany i niesłyszany od ponad dwóch lat. Marcin Mastalerek, były rzecznik prasowy Prawa i Sprawiedliwości. Zrywa pan śluby milczenia? Milczał pan przez dwa i pół roku. Tak pan przeżył skreślenie z list PiS-u przez Jarosława Kaczyńskiego?

Marcin Mastalerek: Mój świat się nie zawalił od tego, mówiłem to od początku. Są ważniejsze sprawy w Polsce niż kariera Marcina Mastalerka. Mam się dobrze, jak widać, nie zniknąłem w połowie, nie cierpię głodu. Bo niektórzy byli rzecznicy znikają...

Trochę pan zniknął, w sensie wagowym. Ale byli rzecznicy PiS-u z reguły znikają wagowo.

Trochę się staram, bo popatrzyłem na Adama Hofmana i pomyślałem: nie będzie Hofman pluł mi w twarz, muszę go doścignąć. Jeszcze się nie udało.

Wie pan, dlaczego pan został wtedy skreślony z tych list? Jaka jest tajemnica zniknięcia Mastalerka wtedy?

Nie powiedziałem tego wtedy i nie ma powodu, żebym mówił to dzisiaj.

Podobno był pan krnąbrny i niegrzeczny wobec prezesa. Nie chciał pan przeprosić, prezes się zdenerwował i powiedział: „O nie, takiego Mastalerka to nie potrzebujemy w PiS-ie”.

Jest taka stara Bismarckowska zasada, której zawsze hołdowałem: „Grzeczność aż do stóp szafotu”.

I był pan grzeczny?

Zawsze staram się być grzeczny.

Prezes chyba nie miał takiego wrażenia.

Mówiłem to wtedy i powtórzę teraz: są ważniejsze sprawy niż kariera Mastalerka. Radzę sobie, dziś stoję z boku, z boku lepiej widać, obserwuję, czasem doradzę, jak ktoś się mnie zapyta, radzę sobie nieźle, realizuję projekty dla prywatnych podmiotów w tej branży, na której się znam, czyli w komunikacji, w PR-ze, w marketingu.

Pracował pan też w Orlenie, rozumiem, trochę z nominacji partyjnej. Tak na otarcie łez to była praca dla Mastalerka?

Wiele się tam nauczyłem. Pracowałem w korporacji. Mogłem pracować z doświadczonym menedżerem, prezesem Wojciechem Jasińskim...

Który właśnie został odwołany z tegoż Orlenu...

Tak, ale miał świetne wyniki.

Czemu? Rozumie pan tę decyzję?

Kurs akcji, a także...

Proszę teraz nie mówić jak PR-owiec Orlenu. Tylko proszę powiedzieć, dlaczego Jasiński został odwołany, czy pan wie i rozumie?

Myślę, że są ważniejsze sprawy również niż kariera Wojciecha Jasińskiego. Życzę powodzenia nowemu prezesowi. Trzeba dać mu szansę. Poczekajmy rok, rok obrotowy, zobaczymy, jakie będą wyniki. Dziś wielu już twierdzi, że na pewno mu się nie uda. Twierdzili też tak o innych menadżerach, którzy wchodzą do spółek Skarbu Państwa. Powiedzmy uczciwie, że wyniki spółek za PiS-u są wielokrotnie lepsze niż za PO. Tam mieli być świetni menadżerowie i co? I nic.

Pytam o pańskie relacje z PiS-em, bo opinia w PiS-ie i nie tylko w PiS-ie jest taka, że pan po tym rozstaniu wykonał gest słodkiej zemsty na PiS-ie, jakim były lipcowe weta prezydenta wobec ustaw sądowych, że to pan był spiritus movens wobec tego weta. Był pan?

Wyrosłem z PiS-u, mam tam mnóstwo znajomych i przyjaciół, ale prezydent wyjaśnił, że przesądziła w  sprawie weta pani Zofia Romaszewska.

Ale pan namawiał prezydenta na te weta?

Ja rozmawiam z prezydentem, mamy relacje koleżeńskie, może nawet przyjacielskie, o ile można o takich mówić między mężczyznami, którzy poznali się w polityce. Też dlatego mam dobre relacje z prezydentem, że nie zdradzam, o czym rozmawiamy. Mamy kontakt, nie mam się co wypierać.

Skoro macie kontakty, prosi pana prezydent o radę i coś mu pan wtedy doradzał?

Dziwiłem się wtedy i dziwiłem się dziś. Na szczęście ustały te ataki na prezydenta po tych wetach. Bo to była dobra decyzja dla Polski i ona dała bardzo dużą premię PiS-owi i obozowi dobrej zmiany. Proszę sprawdzić, od kiedy rosną te sondaże, na które tak powołują się politycy PiS-u — właśnie od tego momentu. To był taki przełom w tej kadencji.

A może to była taka gierka, taki pozór? Że prezydent wetuje, a za chwilę zgłasza swoje ustawy i wszyscy wychodzą zadowoleni?

Niech pan sobie przypomni te emocje, tam nie było żadnej gry. Prezydent zgłosił projekt zgodny z programem PiS-u i dobry dla Polski. I jeszcze raz chciałbym to podkreślić: to dzięki prezydentowi i jego decyzji dziś są tak dobre sondaże dla Prawicy.

Brzmi pan jak rzecznik prezydenta. Dostał pan propozycję, żeby to pan był dziś Krzysztofem Łapińskim?

Prezydent ma tak dobrego rzecznika, że nie miałbym szans się z nim mierzyć. Znam Krzysia od 2007 r. i mówię z ręką na sercu: jest lepszy ode mnie.

Ale była propozycja, żeby to pan był rzecznikiem?

Mówię, nie zdradzam rozmów z prezydentem...

Rozumiem, że jeśli Marcina Mastalerka zobaczymy w kancelarii przy boku Andrzeja Dudy, nie mamy powodu, żeby się specjalnie dziwić?

Panie redaktorze, są ważniejsze sprawy.

Ale może pan powiedzieć, czy pan miał propozycję ministrowania w kancelarii prezydenta?

Nie mogę powiedzieć o tym, o czym rozmawiam z prezydentem.

Aż tak intymne są te rozmowy?

Nie wyciśnie pan ze mnie nic więcej. Życzę prezydentowi jak najlepiej, życzę obozowi dobrej zmiany jak najlepiej. Stoję z boku, czasem doradzę, myślę, że z tej perspektywy widać lepiej. Ja widzę — jestem poza polityką od dłuższego czasu — widzę, czym żyją Polacy. Oni często nie żyją tym, czym się wydaje politykom, że żyją.

A dzisiaj żyją prezydencką decyzją w sprawie ustawy o IPN? Pytam pana jako papierka lakmusowego tego, czym żyją Polacy.

To oczywiście bardzo ważna decyzja...

I oczywiście pan powie, że bardzo dobra?

Tak, bo to jest bardzo dobra decyzja...

A rozumie pan działania obozu rządzącego w tej sprawie? Po co im był konflikt z Izraelem, USA, nawet z Kanadą?

Rozumiem główne założenie. Tutaj rząd ma rację, słuszność. Tylko w polityce racja nie ma żadnego znaczenia. Jest powiedzenie, że cmentarze są pełne kierowców, którzy mieli rację na drodze, pierwszeństwo. Podobnie bywa w polityce. Ja bym radził zawsze, żeby, kiedy zastanawiają się osoby decydujące w PiS-ie, co robić, żeby zrobili to, co zrobiliby w kampanii w 2015 r. Wtedy była strategia, plan i konsekwentna realizacja tego planu. I były cięższe warunki, bo zawsze rządowi jest łatwiej narzucać tematy. My byliśmy wtedy opozycją. Dziwię się, że PiS często wchodzi w pułapki tak słabej opozycji i daje sobie narzucać tematy. Jeżeli chodzi o zasadę, tak, rozumiem...

Ale po co było brnięcie w tę ustawę? Widać było po przyjęciu jej przez Sejm, że czarne chmury zbierają się nad tą historią. Po co było przeforsować ją w Senacie tak szybko, po co było zmuszać prezydenta, żeby ją podpisał? Można to było rozegrać subtelniej, inteligentniej.

Prezydent nie był zmuszony. Nie możemy sobie pozwolić jako suwerenne państwo na to, żeby zagranica dyktowała nam, jakie mamy podejmować ustawy.

Nikt nam nie dyktuje. Ale skoro rozmawialiśmy z ambasadą Izraela, to znaczy, że jakiś głos Izraela w tej sprawie bierzemy pod uwagę.

Ale to było przy konsultacjach ustawy, a nie wtedy, kiedy jest ona przyjmowana. My jesteśmy lojalnym partnerem USA, może nawet przyjacielem i myślę, że tak zostanie. Gdyby prezydent zawetował tę ustawę, działałby wbrew interesowi Polski, ale zadziałałby zgodnie z własnym prywatnym interesem. Jak byłby poklepywany na Zachodzie, na świecie za taką decyzję. Przed nim stałyby wykłady, może funkcje międzynarodowe... Donald Tusk na jego  miejscu wybrałby swoją karierę. Andrzej Duda wybrał dobro Polski. Jestem dumny, że mogłem przyłożyć cegiełkę, żeby taki człowiek został prezydentem.

Andrzej Duda wetując tę ustawę, podpadł elektoratowi PiS-owi. O podpadnięciu prezesowi już nie wspominam.

Dziwię się też, że do dziś nie powstała instytucja, o której mówiliśmy w kampanii wyborczej w 2015 r. Bo miała powstać instytucja, która za duże pieniądze będzie na świecie poprzez światowe kancelarie osoby szkalujące Polskę. Myślę, że to byłby też skuteczny instrument, nie wiem, czy skuteczniejszy niż ta ustawa. Wydaje mi się, że tak.

Ta ustawa będzie nieskuteczna.

Myślę, że warto wrócić do tego pomysłu. To był pomysł z 2015 r., dobry. Pozywajmy na świecie, za grube miliony dolarów. To działa odstraszająco na osoby, które świadomie kłamią lub nieświadomie.

Za styl i treść rządzenia po dwóch i pół roku rządzenia PiS-u wystawia pan swojej byłej partii... Pan jest jeszcze członkiem PiS-u?

Wydaje mi się, że jestem.

To wystawia pan swojej partii, w której wydaje się panu, że jest, jaką ocenę?

Nie wiem, czy jestem, bo nie jestem aktywny.

Składki pan płaci?

Chce pan, żeby mnie wyrzucili za niepłacenie składek? Może mnie wyrzucili. Nie jestem politykiem. Nie wiem, czy jestem członkiem PiS.

Państwa ocena rządów PiS-u po 2,5 roku?

Ocenę wystawią wyborcy w kampanii wyborczej. Wtedy będzie taki moment...

Raczej pana oczarowują i ujmują czy rozwścieczają i rozczarowują?

Kierunek jest dobry, zmiany są w Polsce dobre. Czasem styl jest nie najlepszy, można by lepiej komunikować. Jedno mnie razi: pamiętam, że po kampanii prezydenckiej powiesiłem sobie sondaż, gdzie Andrzej Duda miał 7%, a Bronisław Komorowski ok. 60%  i obok powiesiłem artykuł redaktora Świetlika, który przestrzegał przed pychą w polityce. Razi mnie to, że PiS narkotyzuje się tymi sondażami. Zamienił się z PO. Tak jak w opozycji mówiliśmy: sondaże się nie liczą, liczą się wybory, słuchamy ludzi, tak dziś widzę rozradowanych polityków, którzy sprawiają wrażenie, jakby już wygrali wybory. Przyjdzie kampania, bardzo trudna, to będą symboliczne wybory po 30 latach od pierwszych wolnych wyborów. Kalendarz jest nieprzychylny dla PiS-u, bo pierwsze są najcięższe wybory samorządowe, potem równie ciężkie europejskie. I to będzie twarda walka z przeciwnikiem, który jeszcze dziś się nie ujawnił. Bo ja nie wierzę, że PiS będzie walczyło z Grzegorzem Schetyną i panią Lubnauer. To będzie walka z Donaldem Tuskiem. Czy on będzie startował... Bo nie musi startować jak Aleksander Kwaśniewski — w 2007 przecież był patronem lewicy.

Ucieszył się pan ze zmiany Morawiecki za Szydło?

Nie ma to dla mnie żadnego wpływu.

Pan z Beatą Szydło chyba nie jest w najlepszych relacjach po tym, jak nie zaproponowała panu miejsca w rządzie swoim?

Mogę Beatę Szydło serdecznie pozdrowić. Pozdrawiam cię, Beata, z Radia Zet.

Ucieszył się pan z tej zmiany czy była dla pana obojętna?

Najważniejsze, żeby zachować kierunek zmian i żeby były one dynamiczne. Ja nie mam na to wpływu i się tym nie ekscytuję.

To jaka ocena po dwóch latach rządów PiS-u. Piątka? Szóstka? Czy raczej trzy z plusem?

Zależy, w jakiej skali.

Od 1 do 6.

Zdradzę panu w następnej rozmowie.

Bardzo dziękuję.

„Denerwuję się, jak słyszę o Polskiej Fundacji Narodowej. Nie ma tam żadnych działań, strategii i rozliczeń”

Denerwuję się, jak słyszę o Polskiej Fundacji Narodowej. Jestem zszokowany i dla mnie to jest rzecz niespotykana, że nie ma tam żadnych działań i rozliczeń — mówi gość Radia ZET Marcin Mastalerek, w internetowej części programu. Mam nadzieję, że szybko jakieś decyzje tam zapadną — dodaje były rzecznik Prawa i Sprawiedliwości. Jego zdaniem PFN nie ma żadnego planu ani strategii.

Trochę dziwię się politykom prawicy, że tak pompują oczekiwania przed wyborami, szczególnie samorządowymi. To jest złe — ocenia Mastalerek. Oczekiwania przed wyborami trzeba jak najbardziej obniżać, tonować. Poprzeczka przed PiS jest bardzo wysoko — uważa gość Konrada Piaseckiego. Pytany o kandydata Prawa i Sprawiedliwości w wyborach w Warszawie odpowiada, że nie rozumie sytuacji, gdzie o nominację partii ubiega się trzecia osoba w państwie, czyli marszałek Senatu. To błąd, bo to za bardzo podnosi poprzeczkę — komentuje były polityk.

Pytany o to, czy ma żal do Jarosława Kaczyńskiego odpowiada, że na ogół nie ma żalu do ludzi. Polityka jest dla dużych chłopców i dziewczynek. Żal to mi głodnych i skrzywdzonych dzieci lub głodnych zwierząt. Nie ma w polityce żalu — komentuje. Powrót do polityki? Na razie nie planuję, ale nie zamykam sobie żadnych drzwi. Jak będzie propozycja, to zawsze ją rozważę — odpowiada były rzecznik PiS.

Gość Radia ZET odpowiada także na pytania o spór Polska-Izrael, Beatę Mazurek i Antoniego Macierewicza.

RADIO ZET/MA

Oceń