Słuchaj
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Konrad Piasecki
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Michał Korościel
Justyna Dżbik, Roman Osica
Marcin Wojciechowski
Hubert Radzikowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ryszard Czarnecki: Nie chcemy wojny z Andrzejem Dudą, ale Macierewicza nie poświęcimy

07.09.2017 06:52

Wojna na linii prezydent-PiS? „W tym względzie jesteśmy pacyfistami – żadnej wojny. Treuga dei, czyli pokój boży” – mówi Gość Radia ZET, polityk PiS Ryszard Czarnecki. „Żaden konflikt z prezydentem nie opłaca się rządowi. Prezydentowi nie opłaca się też konflikt z rządem i PiS” – uważa. Dopytywany przez Konrada Piaseckiego o wypowiedź prezydenckiego rzecznika nt. zmian w rządzie konsultowanych z Jarosławem Kaczyńskim, odpowiada: „Ewentualne zmiany (kiedyś tam) w rządzie powinny być konsultowane z prezesem partii, która tworzy rząd i to jest naturalne”.

Zdaniem polityka PiS, Krzysztof Łapiński „mógł swoje słowa ubrać w ładniejszą formę, a jego wypowiedź mogła być mniej kontrowersyjna”. Dymisja Łapińskiego? „Każdemu dobrze życzę, ale pewnie na jego miejscu sformułowałbym słowa inaczej” – odpowiada Czarnecki.

Ryszard Czarnecki Gościem Radia ZET

fot. Radio ZET

 

Konrad Piasecki: Polityk PiS, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, Ryszard Czarnecki, dzień dobry, witam.

Ryszard Czarnecki: Witam pana, witam państwa serdecznie.

Rozdźwięki na linii prezydent - partia rządząca wkraczają w fazę otwartej wojny?

Absolutnie nie. W tym względzie jesteśmy pacyfistami, żadnej wojny…

W innych względach pacyfistami nie jesteście…

W innych względach pacyfistami nie jesteśmy, pan ma rację. Koncepcja klasy, jednej klasy wojskowej w każdym powiecie świadczy o tym, że nie jesteśmy pacyfistami i nie powinniśmy być pacyfistami.

Ale z prezydentem chcielibyście zawrzeć traktat pokojowy.

No tregua Dei, pokój boży mówię to jako historyk.

Ale wie pan, że treuga Dei trwał tylko od środy do niedzieli, a w poniedziałek i wtorek można było się bić.

To prawda. Chcemy znacznie dłużej. Zdał pan egzamin z historii średniowiecza, brawo. Natomiast tak już śmiertelnie poważnie mówiąc to absolutnie żaden konflikt z prezydentem się nie opłaca rządowi i też prezydentowi nie opłaca się konflikt z rządem i główną partią polityczną w Polsce. Chcemy współpracować, będziemy współpracować.

Tyle, że ta współpraca dzisiaj wygląda tak, że rzecznik prezydenta mówi, że gdyby Andrzej Duda chciał zmian w rządzie powiedziałbym to prezesowi Kaczyńskiemu. Marszałek Senatu reaguje na to stwierdzeniem, że on to by takiego rzecznika zwolnił. Nie wygląda to na treuga Dei, czyli pokój boży.

To jest oczywiste, że potencjalne, ewentualne, kiedyś tam w przyszłości, zmiany w rządzie powinny być konsultowane z prezesem partii politycznej, która rząd tworzy.

Czyli rozumiem, że gdyby pan chciał zmiany w rządzie, to by pan poszedł do prezesa Kaczyńskiego też, tak jak prezydent.

Na pewno bym konsultował z prezesem Kaczyńskim, od tego pewnie bym zaczął.

To dlaczego marszałek Senatu…

Ale oczywiście, to przecież pani prezes rady ministrów, pani premier Beata Szydło dokonuje takich zmian.

Musi napisać taki wniosek, oczywiście.

Dokonuje takich zmian, więc i prezes Kaczyński i pani premier Beata Szydło są osobami, bez których takie zmiany są niemożliwe.

Żeby być precyzyjnym zmian dokonuje prezydent na wniosek prezesa rady ministrów, tak mówi konstytucja, która wciąż obowiązuje.

Oczywiście tak, myślę, że pod tym względem się nie zmieni.

Ale też w takim razie dlaczego marszałek Senatu tak nerwowo reaguje na to stwierdzenie, które także panu wydaje się oczywistością.

Jak sądzę marszałek Karczewski, trzecia osoba w państwie, gdy chodzi o protokół dyplomatyczny, po prezydencie, po marszałku sejmu jest dżentelmenem i dla niego ważna jest forma. Mówię to jako przyjaciel ludzkości, człowiek, który ludzi, myślę że rzecznik prezydenta mógłby to w jakąś ładniejszą formę ubrać te swoje słowa.

Czyli problem w formie, a nie w treści.

Czasem forma nie jest wyrazem treści, ale w tym wypadku problem w formie.

Pytanie tylko, czy rzeczywiście PiS dzisiaj oczekuje dymisji rzecznika prezydenta i czy ten problem jest rzeczywistym problemem relacji na linii PiS - prezydent?

Pan prezydent dobiera sobie ludzi takich, jakich chce i ma do tego pełne prawo. Trudno żebyśmy w to ingerowali. Natomiast rzeczywiście wypowiedź Krzysztofa Łapińskiego mogłaby być taka mniej kontrowersyjna, jak widać.

Ale pan jego dymisji nie oczekuje?

Ale że tak powiem, ja generalnie każdemu dobrze życzę. Natomiast pewnie na jego miejscu bym to sformułował inaczej.

A czy nie jest tak, że rzeczywiście dla relacji prezydencko-partyjnej, czy prezydencko-pisowskiej, odejście Antoniego Macierewicza nie byłoby złą wróżbą?

Na pewno nie będziemy poświęcać dobrego ministra narodowej…

Nawet za cenę właśnie treuga Dei, trwałego treuga Dei z prezydentem?

Nie ma takiej możliwości, abyśmy poświęcali dobrych ministrów, dobrego rządu. Pan minister Macierewicz wykonuje swoją pracę świetnie, szczyt NATO był także jego osobistym sukcesem, powstanie wojsk obrony terytorialnej kraju jest bardzo ważnym elementem odstraszania potencjalnego agresora ze wschodu i na pewno go nie poświęcimy.

Ale dostrzega pan, że tej jakości, wysokiej jakości ministra obrony narodowej prezydent nie dostrzega?

Są różnice zdań, przypomnę panu…

Ale tak potężne, że rzeczywiście prezydentowi żywot z Antonim Macierewiczem układa się, jak po kolcach, a nie jak po różach.

Pan ma dobrą pamięć, ja mam dobrą pamięć, więc pamiętamy obaj, że za czasów poprzedniego prezydenta i poprzedniego rządu doszło do tego, że prezydent Komorowski zawetował kluczową ustawę dotyczącą obronności, którą zgłosił rząd PO - PSL i minister obrony z PO. Jak widać to takich sytuacji teraz nie było, także apeluję o zachowanie proporcji.

Ale u was była taka sytuacja…

Znaj proporcje mocium panie.

Znaj proporcje mocium panie i pamiętaj o tym, co wydarzyło się 15 sierpnia, kiedy to rozdźwięki na linii prezydent - minister obrony sprawiły, że nie było nominacji generalskich.

Ale ja panu przypomnę, że w listopadzie zeszłego roku też nie było 11 listopada tych nominacji, były 29 listopada. Co się odwlecze to nie uciecze. Naprawdę ja nie widzę w tym jakiegoś wielkiego problemu.

Czyli zgoda, zgoda, a Bóg wtedy rękę poda… do tego odwołując…

Też Fredro, to z literatury polskiej też pan zdał egzamin, naprawdę, naprawdę chapeau bas…

Odwołując się w takim razie do tegoż fredrowskiego zawołania, czy jest tak, że rozejście się dróg PiS i prezydenta do tego stopnia żeby w 2020 r. to nie Andrzej Duda był kandydatem waszym na prezydenta, wydaje się panu rozumiem rzeczą niewyobrażalną.

Nie, naprawdę nawet nie myślimy o takich scenariuszach. Andrzej Duda jest naszym prezydentem. Wierzę, że to, co przygotuje teraz, gdy chodzi o reformę tego, co było przez lata wymiarem niesprawiedliwości, a ma stać się wymiarem sprawiedliwości będzie bardzo poważną propozycją. Będzie to szło w duchu tego, co minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro czynił przez te ostatnie dwa lata i tego, co chcą posłowie PiS. Naprawdę nie szukajmy pól konfliktu między rządem, jego zapleczem parlamentarnym a prezydentem, bo jest…

Wie pan, nie trzeba ich szukać… wystarczy spojrzeć na prezydenckie weto do waszych ustaw.

Bo jest chęć i wola polityczna tego, aby była współpraca. Każdy prezydent, tu odpowiadam na pańską, na pańskich zwischenruf , że tak powiem, każdy prezydent i prezydentowi Komorowskiemu to się zdarzało i prezydentowi Kwaśniewskiemu to się zdarzało, nawet częściej, wetował czasem ustawy wychodzące z jego zaplecza politycznego w parlamencie. Naprawdę nihil novi sub sole, nic nowego pod słońcem.

I rozumiem, że w ramach gestu dobrej woli w takim razie PiS zagłosuje za przyjęciem prezydenckiego weta do tychże ustaw.

Czekamy na te projekty.

Nie, ale mówię o prezydenckim wecie, które już jest w parlamencie i, które trzeba będzie przegłosować, trzeba będzie być za, albo przeciw, albo się wstrzymać, wobec czego, co zrobi PiS?

Czekamy też na projekty pana prezydenta…

Ale projekty projektami, a weto wetem, to są rozdzielne sprawy.

Jasne.

Wobec czego pytanie, co zrobicie z wetem?

Myślę, że ja bym jednak tego tak całkiem nie oddzielał.

Ale nie oddzielając trzeba będzie jakoś zagłosować w sprawie weta. Wobec czego, co zrobi PiS w tym głosowaniu?

Ja bym chciał poznać projekty pana prezydenta.

Ale nie, ale panie przewodniczący, no na miłość boską, pan był trochę parlamentarzystą polskim, teraz jest pan europejskim, ale pamięta pan, jak to wygląda w parlamencie, przychodzi do głosowania w sprawie weta i trzeba będzie się opowiedzieć za, albo przeciw wetu. Wobec czego co zrobi PiS w tym głosowaniu?

No tak, nie wiem kiedy będzie to głosowanie.

Nie ważne kiedy będzie, ono będzie.

No tak, jest to ważne, ale akurat się z panem nie zgodzę po raz pierwszy w czasie tej rozmowy, ponieważ jednak ja bym gdybym był posłem krajowym, poczekał na kształt, treść projektów prezydenckich.

Czyli stanowisko PiS wobec weta będzie zależało od kształtu prezydenckich ustaw sądowych, tak?

Uważam, że to jest przecież, to są rzeczy komplementarne. To jest tak naprawdę dotyczy tego samego obszaru wymiaru niesprawiedliwości, żeby nie powiedzieć sprawiedliwości i myślę, że tego nie należy rozdzielać.

Chociaż formalnie rzecz biorąc to jest absolutnie rozdzielone.

Oczywiście tak.

Tu się zgodzimy.

Tu się zgodzimy.

I zgodzimy się, że PiS będzie musiało podjąć decyzje w sprawie weta, nawet nie widząc ustaw prezydenckich, bo prezydent nie musi ich dostarczyć wtedy, kiedy będzie głosowanie w sprawie weta.

Mam nadzieję, że będziemy znali te założenia, im szybciej tym lepiej.

Umierają ostatnie nadzieje rządzących, Trybunał Sprawiedliwości odrzuca skargi na decyzje o przyjmowaniu uchodźców, rozumiem, że na panu to nie robi najmniejszego wrażenia?

Zero zaskoczenia, nie było niespodzianki.

Bo żadne trybunały nie przekonają was, że białe jest białe, a czarne jest czarne…

Spodziewaliśmy się takiej…

I że zobowiązań państwa należy dotrzymywać.

Spodziewaliśmy się takiej decyzji. Natomiast zwracam uwagę, że to jest tak naprawdę przyznanie się do wielkiej porażki ze strony Unii Europejskiej. Jeżeli na 160 imigrantów w obozach we Włoszech i w Grecji, udało się rozdzielić raptem jedną ósmą, trochę ponad 12 proc., 20 tys., to oznacza, że poza dwoma krajami Finlandią i Maltą, pozostałe kraje członkowskie Unii  broniły się rękami i nogami żeby tych imigrantów nie brać.

Ale pamięta pan, panie przewodniczący, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej?

Wie pan, a po wtorku jest środa, a po wiośnie jest lato.

Tak, wobec czego, jak pan mówi to jest porażka Unii Europejskiej to jest także porażka Polski, jako członka UE.

No tak, tylko że…

Wobec czego porażka UE to porażka Polski.

…porażka UE w sensie polityki imigracyjnej, która znalazła się stosunkowo niedawno jako część wspólnych polityk unijnych, dopiero od 2009 r. traktatu lizbońskiego. Problem pojawił się tak naprawdę poważnie całkiem niedawno na skutek błędów pani kanclerz Merkel i innych polityków krajów członkowskich Unii, którzy otworzyli wrota wręcz, nawet nie drzwi, dla nielegalnych w różnym stopniu imigrantów spoza Europy, w dużym stopniu muzułmańskich. I czemu mamy płacić, jako Polska z cudze błędy. Polski rząd…

Ale za chwilę będzie nie będzie wyjścia i będziemy musieli za to płacić. Płacić żywą gotówką.

Polski rząd i polscy obywatele nie chcą importu przestępczości, importu gwałtów, przestępstw seksualnych, rozbojów, kradzieży, a to stało się w wielkiej mierze udziałem imigrantów spoza Europy, w różnych krajach Europy północnej, południowej…

Ale nie będzie pan mnie przekonywał, że w Polsce, w której uchodźców dzisiaj nie ma, nie ma gwałtów, nie ma przestępstw, nie ma kradzieży, nie ma przemocy seksualnej.

Ale oczywiście, ale to proszę w naszej dyskusji nie kierować do jakiś ad absurdum. Oczywiście, że to w Polsce się zdarza, ale my nie chcemy żeby tego było dużo więcej. A tak się właśnie stało we Francji, Belgii, Holandii, Hiszpanii, Włoszech.  

To proste pytanie, wolimy płacić niż przyjmować uchodźców, jesteśmy gotowi na scenariusz płacenia, zamiast przyjmowania uchodźców.

Kategorycznie nie będę wdawał się w takie spekulacje. W tej chwili czekamy na to, co UE w tym zakresie zrobi. My uważamy, że należy…

Wiadomo, co zrobi, Komisja Europejska….

My uważamy, że należy zweryfikować politykę imigracyjną Unii.

Komisja Europejska zwróci się do następnego Trybunału i ten zapewne nałoży na Polskę kary. I teraz pytanie czy te kary zapłacimy i będziemy płacić, czy też zaczniemy przyjmować uchodźców.

Jak się zwróci, to pan mnie zaprosi, to o tym porozmawiamy. Ja wyrażę taką opinię, że nie powinniśmy przyjmować imigrantów spoza Europy, obojętnie od decyzji instytucji Unii Europejskiej.

Ryszard Czarnecki dziękuję bardzo.

Czerwone światło dla emigrantów spoza Europy, głównie muzułmańskich.

Czarnecki o reparacjach: Niemcy skutecznie uciekają od roli agresora. Przypominanie im tego na forum międzynarodowym będzie dla nich niewygodne. Chcą tego? Bardzo proszę! Skoro oni tak, to my tak!

Skoro Szef MSZ Niemiec mówi znowu o karaniu finansowym Polski w kontekście nieprzyjmowania uchodźców, to dlaczego my mamy nie mówić o reparacjach? Reparacje nam się należą – mówi Ryszard Czarnecki w internetowej części programu. Skoro oni tak, to my tak! – dodaje wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego. Tu nie chodzi o gonienie króliczka, tylko o to, żeby go złapać i dostać pieniądze – mówi polityk PiS. Pytany przez Konrada Piaseckiego o to, czy w ogóle jest taka szansa, by Polska otrzymała pieniądze, odpowiada: Jest pytanie co do skali, pytanie kiedy i ile, a nie pytanie czy. Czarnecki zaznacza, że jeżeli nie dojdzie do negocjacji bilateralnych między Warszawą a Berlinem w kwestii reparacji, to sprawa ta zostanie przeniesiona na forum międzynarodowe. Niemcy konsekwentnie uciekają od historycznej roli agresora. Przypominanie im tego na forum międzynarodowym będzie dla nich bardzo niewygodne. Chcą tego? Bardzo proszę! – mówi Gość Radia ZET.

Zbyszku, nie będę kandydował na prezesa PZPN. Śpij spokojnie – zwraca się Gość Radia ZET do Zbigniewa Bońka, pytany o jego wymianę twitterową z prezesem PZPN. Zibi jest człowiekiem dowcipnym, czasem aż za bardzo. Zareagował dość nerwowo na sugestię jednego z posłów Nowoczesnej, który napisał, że będę się za 3 lata ubiegał o fotel prezesa PZPN – tłumaczy Czarnecki.

Polityk odpowiada także na pytania o polskiego kibica pobitego przez duńską policję.

 

RADIO ZET/MA