Ryszard Petru: Prezydent organizuje hucpę. Będę nawoływał do bojkotu obu referendów

20.06.2017 06:52

„Jeżeli oba referenda – ws. konstytucji i uchodźców - będą takie, jak w tym momencie są pisane, to będę nawoływał do bojkotu. Nie jestem zwolennikiem, żeby uczestniczyć w hucpie referendum konstytucyjnego, organizowanej przez prezydenta. Jeżeli będzie ono z pytaniami, które przygotuje sobie Andrzej Duda, to nie widzę powodu, żeby w nim uczestniczyć. Referendum uchodźcze w dzień wyborów parlamentarnych – to jest chore” – zapowiada Gość Radia ZET, lider Nowoczesnej Ryszard Petru. Jego zdaniem referendum ws. konstytucji w dniu obchodów odzyskania niepodległości to „hucpa” i upartyjnienie tego święta. Polityk dodaje, że dyskusja o konstytucji powinna już dziś toczyć się ponad podziałami. „Nie może być tak, że prezydent ogłasza referendum konstytucyjne. To zaprzeczenie idei wspólnotowej” – uważa Ryszard Petru. „Polacy przyłożyli małą wagę do referendum organizowanego przez Komorowskiego. Tu może być podobnie” – komentuje.

Konrad Piasecki: Lider .Nowoczesnej, Ryszard Petru gościem Radia ZET, dzień dobry, witam.

Ryszard Petru: Witam serdecznie.

Czy Polska i Polacy zasługują na zgodę?

Zawsze.

Zawsze.

W każdym kraju potrzebna jest zgoda narodowa.

A w stulecie niepodległości, zasługują?

Przydałaby się zgoda, ale pod warunkiem, że osoby, które tą wielką uroczystość przygotowują, mają chęć prawdziwej zgody, a nie udawanej. I dlatego też .Nowoczesna odmówiła udziału w komitecie przygotowującym stulecie obchodów.

Właśnie do tego nawiązuję, bo pan namawiał kiedyś do tej zgody Jarosława Kaczyńskiego, pisał pan „Polska i Polacy zasługują na zgodę”, a teraz się pan wypisuje z komitetu, który właśnie do tej zgody miał się przyczynić, aby stworzyć tę krótką przerwę na kłótnie polskie, żeby się Polacy pogodzili 11 listopada roku 2018.

Po pierwsze się nie wypisuję, tylko się nie zapisałem, to jest różnica fundamentalna.

Prezydent zaprasza, a pan nie przyjmuje zaproszenia.

Zaprasza, a mam prawo…

Czyli tak, jakby się pan wypisywał.

Wie pan co, mam prawo nie przyjąć zaproszenia. Nie uważam, że od prezydenta zawsze się zaproszenia przyjmuje. W sytuacji, kiedy prezydent zaproponował, aby tego dnia odbyło się też referendum konstytucyjne, uważam, że to jest upartyjnienie tego ważnego święta, w ogóle PiS i prezydent Andrzej Duda mają tendencje do upartyjniania ważnych uroczystości polskich i w związku z tym uważam, że to jest w kontrze do idei zgody.

Ale czy Ryszard Petru nie może oddzielić referendum od świętowania niepodległości. Rano pan pójdzie na referendum, potem pan stanie na trybunie obok prezesa i prezydenta…

Mogę. Panie redaktorze, to wie pan co, tylko niech pan, ja odmówiłem udziału w komitecie honorowym. Nie chcę współuczestniczyć, nie chcę firmować…

A cóż jest strasznego w komitecie honorowym?

Ale mogę dać, bo to się firmuje całe to przedsięwzięcie. Potem się okaże, że ten komitet honorowy tak naprawdę przygotuje, no nie mamy wtedy kontroli nad sytuacją, przygotuje to referendum, które uważam, że jest hucpą, nie powinno się referendum odbywać w dniu  niepodległości…

Czyli pan uważa, że to jest jakiś wybieg prezydenta…

Proszę mi dać skończyć.

…że on zaprasza pana do komitetu honorowego żeby pan przygotowywał też referendum?

Siłą rzeczy, jeżeli prezydent Andrzej Duda proponuje takie rzeczy, referendum, jest tu upolitycznienie tego, jestem przeciwko. A teraz, pan powiedział, czy nie można być na trybunie. Czym innym jest uczczenie tego święta i zobaczymy, czy będzie istniała możliwość wspólnego obchodzenia, czy też nie. Miesięcznice smoleńskie pokazują, że z PiS trudno się dogadać co do jakiejkolwiek uroczystości.

O miesięcznicach jeszcze porozmawiamy.

Ale to jest ważne, bo to jest połączone. To nie jest tak, że oni robią 10 i miesięcznica 11, panie redaktorze, 10…

Nie, ale to wszystko się panu kojarzy ze wszystkim, miesięcznica z obchodami, 11 listopada z 10 kwietnia…

Nie, nie, nie! Nie, nie, nie!

Tak, tak.

10 są miesięcznice, 11 jest święto.

I?

Wyobraża pan sobie sytuację, kiedy 10 PiS w takiej agresywnej retoryce mówi to, co mówi, Jarosław Kaczyński z podestu, a potem mamy niby święto, w którym też są, znaczy niby, niby organizację tego święta, a potem mamy referendum, które jest tak naprawdę zaprzeczeniem idei wspólnotowej. Dyskusja o konstytucji powinna już dzisiaj toczyć się ponad podziałami. Jeżeli istnieje potrzeba jej zmiany, mam zupełnie inne poglądy jeżeli chodzi o potrzebę zmiany konstytucji, ale nie robi się w ten sposób. To nie może być tak, że prezydent ogłasza referendum konstytucyjne, tylko powołuje się zespół ekspertów. Wszystkie kluby parlamentarne powinny uczestniczyć w wielkiej komisji konstytucyjnej i wtedy dopiero można dyskutować.

Ale to się wszystko może zdarzyć przy okazji referendum, albo po referendum, wobec czego…

To uważam, że to są rzeczy niezależne.

Nie za bardzo rozumiem dlaczego pan łączy referendum akurat z obchodami, chociaż one się, dzień 11 listopada będzie ten sam.

Dlatego łączę, że prezydent połączył.

Ale to nie można obok referendum mieć zgodnych obchodów rocznicowych i zgodnie się do nich przygotowywać?

No wydaje mi się, dlaczego, zgodnie się przygotowywać nie można za bardzo, bo jeżeli prezydent robi jedne i drugie, to trudno te rzeczy oddzielić i uważam, że opozycja nie powinna uczestniczyć w hucpie organizowanej przez prezydenta.

Czyli co, czyli namawia pan całą opozycję do bojkotu komitetu?

On upartyjnia, oczywiście, że tak powinno być, natomiast każda partia podejmuje decyzje indywidualnie.

A bojkotu referendum też? Ryszard Petru zbojkotuje referendum?

Ale które referendum?

Oba referenda, bo właściwie będą już wiemy dzisiaj, że będą dwa. Po pierwsze konstytucyjne, po drugie uchodźcze, wobec czego, co pan zrobi z konstytucyjnym? Wezwie pan do bojkotu swoich nielicznych zwolenników?

Na dzisiaj, panie redaktorze zwolennicy są liczni, tylko muszą być przekonani żeby głosowali. Nie ma w tym momencie wyborów, przypomnę.

Wobec czego licznych, nielicznych będzie pan namawiał do czegoś.

Ale panie redaktorze, proszę mi dać dokończyć, kurczę.

Tak, ale nie odpowiada pan kurcze na pytania.

Ale jeszcze raz, bo ważne jest jakie referendum. Pan mówi, czy będę nawoływał do bojkotu referendum? Zależy, jakie będzie referendum.

Referendum konstytucyjne.

Jeżeli referendum konstytucyjne z pytaniami, które przygotuje sobie Andrzej Duda, nie widzę powodu żeby w takim uczestniczyć referendum. A pamięta pan wszystkie trzy pytania referendalne Komorowskiego?

Jednomandatowe okręgi wyborcze, no i dalej mam problem, ale ja nie uczestniczyłem w tamtym referendum, bo byłem mu przeciwny.

Ale pan jest redaktorem politycznym, który…

A pan pamięta?

Oczywiście, że nie pamiętam tych wszystkich, tylko chcę pokazać, jak mało…

To czemu pan mnie przepytuje, jak pan sam nie pamięta?

Bo to jest tylko pokazanie, jak małą wagę Polacy przyłożyli do tamtego referendum i tu może być podobnie. W związku z tym nie jestem zwolennikiem tego żeby uczestniczyć w hucpie referendum konstytucyjnego, które przygotowuje Andrzej Duda. Drugie referendum, jakie będzie?

Uchodźcze.

Kiedy?

Jak mówił to wczoraj…

W dzień niepodległości.

Nie, jak mówił tu wczoraj rzecznik prezydenta będzie wspólnie z wyborami parlamentarnymi.

To też jest chore, bo łączenie, albo referendum, albo …

Bardzo wygodne. Bardzo wygodna polaryzacja nastrojów przed wyborami parlamentarnymi i na dzień wyborów parlamentarnych.

Tak. I to jest w porządku? No widzi pan, jak oni podchodzą. Właśnie w związku z tym nie podoba mi się taka polityka. To jest moja dezaprobata, dezaprobata dla…

Czyli obu referendum pan mówi nie.

Oczywiście, że tak, jeżeli one będą takie, jak w tym momencie są pisane tak.

I oba pan zbojkotuje.

I będę nawoływał do bojkotu, bo z tych referendów nic nie wynika. Polska, przypomnę, ręką pani premier Kopacz podpisała zgodę na przyjęcie uchodźców. Możemy dyskutować, czy 7 tys., czy 15 tys., czy 60…

A dzisiaj pan uważa tą zgodę za błąd?

Nie, dlatego że w tym momencie Polska jest w stanie 7 tys. przyjąć uchodźców, tylko nie do jednego miejsca, tylko rozlokowane w kraju w sposób skuteczny, bezpieczny, w kooperacji z samorządami i z parafiami na przykład.

Ale widzi pan też, że mało kto w Europie, mało kto…

I jest ciągłość rządu.

Mało kto w Europie się tą zgodą z 2015 r. dzisiaj przejmuje. Właściwie nikt nie przyjmuje uchodźców.

Przyjmują uchodźców w mniejszych ilościach…

Przyjmują, ale kompletnie nie w tych liczbach, do których się wszyscy zobowiązali.

No dobra, ale postawa polskiego rządu jest głupia po prostu, dlatego że polski rząd mówi w ten sposób: nie, bo nie. Ja nie słyszałem żeby w dyplomacji ktokolwiek mógł na takiej tępej postawie wygrać. Nie, bo nie, jest głupią postawą.

No tak, ale nie, za tym nie, bo nie to jednak coś idzie. Nie, bo nie, bo uchodźcy to problem, bo uchodźcy są niezweryfikowani, bo nie jesteśmy w stanie ustalić tożsamości uchodźców, nie jest to nie, bo nie.

Nie, to jest nie, bo nie, dlatego że jeżeli mówi pan przyjąłbym, ale… Niech pan zobaczy, jaka jest inna retoryka, przyjąłbym uchodźców, ale pod warunkiem, że będę w stanie ustalić tożsamość, itd., itd.

I tak mówią, tak rządzący mówią.

Nie, oni mówią nie, bo nie i taka jest percepcja Polski w Brukseli, przepraszam bardzo, ale mogę powiedzieć tylko tyle, polski rząd ma najbardziej takie, po węgierskim, chyba skrajne stanowisko, pamiętajmy o tym, że w ten sposób się niczego nie załatwi. My mamy też całą masę interesów z Brukselą i z UE i dziwię się postawie takiej zamykającej. Postawa zamykająca nigdy nie jest czymś, na czym można wygrać.

Ale pan europejskich kolegów liberałów, będzie namawiał do tego żeby maksymalnie rząd polski przyciskali, zmuszali, karali i stawiali pod ścianą w tej sprawie?

W czwartek będę w Brukseli na spotkaniu premierów i szefów partii centrowych, której jesteśmy członkiem, do których prawdopodobnie…

I zapytają pana, co pan radzi. I co pan poradzi?

Nie będą pytali co radzę, tylko co sądzę. Uważam, że akurat tutaj nie ma potrzeby naciskania na polski rząd, po prostu polski rząd się zobowiązał do pewnych rzeczy, może je wykonać, lub też nie.

Ale dzisiaj mówi, że te zobowiązania są nieaktualne.

Zobowiązania są zawsze aktualne, tylko można ich po prostu nie wykonywać, nie realizować, to jest zupełnie coś innego. Nie słyszałem o takim sformułowaniu, że zobowiązania są nieaktualne.

Nie, no że sytuacja się zmieniła i zobowiązania są nieaktualne, tak mówią rządzący.

No tak, ale z punktu widzenia formalnego…

To tak od momentu pierwszych zamachów w Paryżu.

Ale wie pan formalnie, panie redaktorze, formalnie się jakby polski rząd nie wycofał się z tego, o ile pamiętam.

Nie, formalnie nie.

W związku z tym zobowiązania się nie zmieniły.

Czyli cisnąć, czy nie cisnąć?

Ja uważam, że ciśnięcie nie jest właściwe, tylko po prostu mówienie o konsekwencjach. Zauważmy, że inne kraje, nie robiąc takiego rabanu, jak Polska, przyjmują mniejszą ilość uchodźców, niż się zobowiązały, bo być może nie są w stanie, albo nie ma takiego oczekiwania i w związku z tym nie są pod presją, która moim zdaniem jest niekorzystna dla nas. Wizerunkowo jesteśmy krajem, który wypada jakby z tego centrum UE, chociażby dlatego, że po zwycięstwie Macrona ewidentnie będzie olbrzymia tendencja do tworzenia Unii Europejskiej w ramach strefy euro. I nas tam zupełnie nie będzie, a postawa polskiego rządu, włącznie z tym pomysłem referendum jeżeli chodzi o uchodźców, pokazuje, że jesteśmy zupełnie poza UE.

To teraz wracając do miesięcznic, będzie pan 10 lipca blokował miesięcznicę smoleńską?

Jak będzie blokował?

Blokował, tak jak blokował Władysław Frasyniuk, tak, jak blokowała pańska posłanka Schoering-Wielgus 10 czerwca.

O ile pamiętam oni tam byli po prostu.

Ale Władysław Frasyniuk siedział na ulicy. Nie wiem, jak Joanna Schoering-Wielgus, bo nie widziałem jej siedzącej, ale…

Ja też nie widziałem jej siedzącej.

Ale Władysław Frasyniuk mówi, że dzielnie tam stawała i walczyła.

O ile mi wiadomo, ani Władysław Frasyniuk nie walczył, ani Joanna Schoering nie walczyła, tylko była tam.

Władysław Frasyniuk dał się wynieść. Nie marzy się panu taki obrazek, Ryszard Petru wynoszony przez policję Mariusza Błaszczaka?

Ale wie pan co, to mieliby problem z posłem jako takim, posła jest trudniej wynieść formalnie niż byłego opozycjonistę. Natomiast mogę powiedzieć tylko tyle, że to, co zrobił Władysław Frasyniuk jest dobrym przykładem tego, jak bardzo absurdalne są przepisy w tym momencie. Przecież on nie walczył tam, on tam nie walczył. On tam był. I swoją postawą…

Wie pan, żadne przepisy nie uniemożliwiają blokowania innym prawa do demonstrowania.

Ale on tą swoją postawą pokazał absurd tej miesięcznicy smoleńskiej.

Nie odpowiedział pan na pytanie, 10 lipca będzie pan blokował następną miesięcznicę?

Na razie się nie wybieram.

A posłom, którzy tam się wybiorą, swoim własnym, da pan błogosławieństwo?

Każdy poseł jest wolny, nie widzę problemu żeby tam byli oczywiście tak.

I jak pan słyszał, widział Joannę Schoering-Wielgus nie miał pan nic przeciwko temu, że ona tam stała, blokowała.

Nie, w żadnym wypadku, wręcz… Była.

Była, czy była.

Przepraszam bardzo, była. Jak najbardziej tak.

A wie pan, co ona tam robiła? Czy blokowała, czy nie?

Panie redaktorze to nie jest tak, ja nie jestem Jarosław Kaczyński, że wszystkich posłów muszę kontrolować, co w każdej chwili dnia robią.

Bo pan apeluje do prezesa PiS żeby w ogóle zrezygnował z miesięcznic. Dziwny to jest apel.

Dlaczego? Pan uważa, że te miesięcznice cokolwiek wnoszą, że one są pozytywne? Że one…

Wie pan…

Nie, ale nie uważa pan, że w polskiej tradycji jest coś takiego, że żałoba trwa do roku, a nie przez siedem lat?

Nigdy bym nie śmiał dyktować komuś, jak ma przeżywać żałobę.

A ja nie dyktuję, tylko sugeruję, nie dyktuję.

Ja bym też nie śmiał sugerować.

To jeżeli to ma być forma przeżywania żałoby, to jest bardzo zła forma. Najgorsza z możliwych. To jest forma agresji, to nie są żadne akty religijne, to jest po prostu jeden wielki jad, który sączy się z ust Jarosława Kaczyńskiego. Uważam, że dzieli Polaków, nic nie wnosi i jest bardzo niebezpieczny. A zauważmy też, że…

Ale nie uważa pan, że im bardziej się protestuje przeciwko tym miesięcznicom tym właśnie ich nastrój jest bardziej bojowy i bardziej gromki.

Nie, ale wie pan co, to już tyle trwa, że wypadałoby skończyć. I czasami może jest tak, że Jarosławowi Kaczyńskiemu ktoś musi tak zwrócić uwagę na to: a może by pan skończył.

I myśli pan, że jak pan zwróci uwagę, to coś to zmienia?

To na tej zasadzie w ogóle polega cywilizacja, że mówi się o pewnych rzeczach, które są w kontrze do reszty, a potem ktoś przyznaje komuś rację.

Ryszard Petru, dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.

„Frasyniuk chce być namawiany. Namawiam go cały czas do zaangażowania politycznego”

Zapraszam Władysława Frasyniuka do zaangażowania się politycznego. Cały czas go namawiam i na razie odmawia. Znam go dobrze - on chce być namawiany – mówi Petru w internetowej części programu. Dodaje, że namawiał Frasyniuka już w momencie startu Nowoczesnej. Kropla drąży skałę – komentuje polityk. Jego zdaniem były opozycjonista „bardzo się odmłodził”. Znam go dobrze, byłem jego asystentem przez parę lat. Lepiej byłoby, gdyby zaangażował się politycznie – uważa Gość Radia ZET.

Pytany o niekorzystne dla Nowoczesnej sondaże odpowiada, że trzeba wyciągnąć z nich średnią, która ostatnio była na poziomie 7,8 proc. Zmiana lidera? Zdaniem Petru jedynym momentem sprawdzającym są wybory, a nie sondaże.

Paweł Rabiej kandydatem Nowoczesnej na prezydenta Warszawy? To nie ja wystawiam, tylko struktury warszawskie. Był zjazd, prawie 200 osób zagłosowało demokratycznie. Ponad 160 zagłosowało, by to właśnie on był kandydatem – odpowiada Gość Radia ZET. Zaznacza, że szanuje ten wybór i cieszy się, że Nowoczesna ma kandydata, który jest „zaangażowany i chce”.

Ryszard Petru odpowiada także na pytania m.in. o TVP, uchodźców i podwyżkę cen piwa.

RADIO ZET/MA