Sellin: Pomniki smoleńskie będą na Krakowskim Przedmieściu. Niezależnie od małostkowego oporu władz W-wy

02.11.2017 06:46

„Ustawa o dekoncentracji mediów jest możliwa do przeprowadzenia w każdym momencie, ponieważ mój resort jest przygotowany. Ale czekamy na decyzję polityczną, czy ruszamy z tym tematem. Jeszcze nie zapadła, ale jak tylko zapadnie – jesteśmy gotowi” – mówi gość Radia ZET, wiceminister kultury Jarosław Sellin. Pomniki smoleńskie na pl. Piłsudskiego? „Raczej nie” – odpowiada wiceminister kultury. „Wola mojego środowiska jest taka, że powinny stanąć tam, gdzie wskazali Polacy, czyli na Krakowskim Przedmieściu” – mówi gość Radia ZET. Pytany przez Konrada Piaseckiego o to, co w sytuacji, jeśli rada Warszawy nie będzie się na to zgadzała, odpowiada, że one i tak powstaną, „przez pozytywną decyzję konserwatora zabytków”. „Pomniki smoleńskie powstaną na Krakowskim Przedmieściu niezależnie od małostkowego oporu władz Warszawy” – dodaje.

Konrad Piasecki: Polityk Prawa i Sprawiedliwości, wiceminister kultury Jarosław Selin, dzień dobry witam.

Jarosław Sellin: Dzień dobry.

A pan by się na ten płot wokół sejmu zgodził?

Wie pan, no jest pewnym walorem ta otwartość i dostępność budynku parlamentu polskiego dla ludzi.

Piękny, demokratyczny obyczaj.

Którzy tam przechodzą, idą do pracy, wracają z pracy, idą do szkoły w pobliżu.

Zobaczą parlamentarzystę, zdziwią się, że tak wygląda.

Ale z punktu widzenia pewnych standardów bezpieczeństwa, które obserwujemy, które są wprowadzane w różnych krajach Europy, a jeżdżę trochę po świecie i widzę, jak to jest zorganizowane i z punktu widzenia tego, co się też w świecie dzieje, jednak coraz intensywniejsze zamachy po prostu w Europie, na szczęście Polska jest krajem bezpiecznym, ale zawsze trzeba dmuchać na zimne, to tak totalna dostępność do miejsc, gdzie przechodzą najważniejsi politycy, wysiadają z samochodów, przechodzą do budynków, albo z budynku do samochodu, budzi pewne wątpliwości. Myślę, że…

Czyli rozumiem, że ministerstwo kultury raczej będzie bliższe decyzji na tak.

Specjaliście od bezpieczeństwa mogą się trochę dziwić.

Niż na nie.

Nie znam jakiejś opinii takiej twardej, czy my to popieramy, czy nie popieramy, ale wydaje mi się, że pewne zabezpieczenia powinny być wprowadzone.

Jarosław Sellin to także pełnomocnik rządu do spraw obchodów stulecia niepodległości, czy w tych obchodach warszawski Plac Piłsudskiego odegrać ma jakąś nadzwyczajną i kluczową rolę?

Zawsze najważniejsze wydarzenia państwowe odbywają się albo na Placu Piłsudskiego, niektóre na Placu Zamkowym w Warszawie, to są takie…

Na Placu Krasińskich też czasami…

To są takie główne…

Na Krakowskim Przedmieściu.

Tak, to są takie główne miejsca.

Na Placu Defilad, na Nowym Świecie…

Ale Plac Piłsudskiego jest moim zdaniem jednak kluczowy, bo ja pracuję w ministerstwie kultury, które akurat jest obok Placu Piłsudskiego i okna i drzwi z mojego gabinetu wychodzą na Plac Piłsudskiego i proszę mi wierzyć, że…

I denerwuje pana, że on jest wciąż w rękach Hanny Gronkiewicz-Waltz i miasta.

Nie, proszę mi wierzyć, co innego chciałem powiedzieć, że co trzeci, czwarty dzień ja słyszę jakąś uroczystość państwową. Salwy honorowe, przemówienia…

Ale odbywają się te uroczystości i odbywają się bez żadnych wstrętów ze strony prezydenta miasta.

Odbywają się uroczystości państwowe. Nie samorządowe,

Tak, ale cóż takiego się dzieje akurat w październiku i listopadzie roku 2017, że ten plac ma zostać przekazany w ręce wojewody, czyli w ręce rządu.

Plac należy do skarbu państwa.

Ale zarządzany przez prezydenta miasta. Cóż jest w tym strasznego?

Tylko zarządzane są elementy skarbu państwa, są zarządzane przez starostów, w przypadku Warszawy tym starostą jest prezydent miasta Warszawy. Natomiast taka bezpośrednia podległość myślę, że jest bardziej efektywna, dlatego że…

Ale skoro pan widzi te uroczystości, które się tam codziennie odbywają, to znaczy, że efektywne zarządzanie dzisiaj tym placem nie budzi żadnych wątpliwości, nie rodzi żadnych problemów.

Ale ja nie wiem, bo takiej wiedzy nie mam, czy przypadkiem sytuacja taka, w której ten plac jest zarządzany przez władze samorządowe jakoś nie wydłuża na przykład procedury podejmowania decyzji, ustalania szczegółów poszczególnych uroczystości, itd. Może to jest jakiś problem.

Ale pan, pełnomocnik, miał jakieś problemy związane z tym placem i z organizacją jakichkolwiek uroczystości przy okazji stulecia?

Ja się nie zajmuję, jako pełnomocnik rządu do spraw obchodów stulecia odzyskania niepodległości, ja się nie zajmuję organizowaniem normalnych, tradycyjnych, które się co roku odbywają celebr o charakterze państwowym.

Tak, ale to stulecie ma być właśnie szczególnie jakoś…

Tak, tylko organizowaniem różnego rodzaju wydarzeń raczej o charakterze kulturalnym, czy z debaty historycznej, z dziedziny debaty historycznej, związanymi z tymi obchodami.

Panie ministrze, ale cytat „nie mogę pozwolić żeby podczas setnej rocznicy zdać się na decyzje Hanny Gronkiewicz-Waltz, chodzi o powagę państwa” - mówi wojewoda, pan coś z tego rozumie? Znaczy, gdzie, jaką powagę państwa?

To trzeba zapytać pana wojewodę, być może jakieś problemy są.

Ale do tej pory państwo było niepoważne, bo Placem Piłsudskiego zarządzał prezydent miasta?

Ale w komunikacji między władzą państwową, a władzą samorządową może jakieś problemy były, ale to proszę pytać jego, bo ja nie mam wiedzy na ten temat.

Ale rozumiem, że dzisiaj nie ma pan takiego poczucia, jako pełnomocnik, że plac w rękach władz Warszawy jest jakiś skażony, trędowaty, chromy, gorszy?

Ja mam poczucie, że to jest absolutnie najważniejsze miejsce z punktu widzenia celebry państwowej i wydaje mi się, że lepiej jeśli takie miejsce jest pod bezpośrednim zarządem władzy państwowej, czyli rządu, a wojewoda jest przedstawicielem administracji rządowej w terenie.

Ten wniosek, czy te decyzje mają jakikolwiek związek z batalią o pomniki smoleńskie?

Moim zdaniem nie, bo jeśli mówimy o pomnikach smoleńskich…

Czy to nie jest argument w dyskusji, my ci zabierzemy Plac Piłsudskiego, chyba że zgodzisz się na pomniki.

Jeśli mówimy o pomnikach smoleńskich to mówimy owszem o miejscach w pobliżu Placu Piłsudskiego, ale jednak nie na Placu Piłsudskiego.

Ale czy nie jest tak, że, bo wielu podejrzewa, że to przejęcie Placu Piłsudskiego służyć ma albo postawieniu w tym miejscu pomników smoleńskich, to pan wyklucza?

Pomniki smoleńskie, moim zdaniem powinny i taka jest też wola mojego środowiska politycznego…

Stanąć na Krakowskim Przedmieściu, zawsze do tego przekonywaliście.

Powinny stanąć tam, gdzie Polacy wskazali, że chcą celebrować, czy upamiętniać ofiary katastrofy smoleńskiej.

Czyli Plac Piłsudskiego wykluczony?

Czyli okolice Krakowskiego Przedmieścia. Plac Piłsudskiego moim zdaniem, jeśli chodzi o pomniki smoleńskie, raczej nie.

Czyli nie o to chodzi w tej batalii?

Moim zdaniem nie.

A nie o to chodzi żeby z Hanną Gronkiewicz-Waltz przeprowadzić jakieś takie negocjacje właśnie pomnikowo-placowe?

Tu żadne negocjacje nie są potrzebne, dlatego że jeśli chodzi o pomniki smoleńskie to one na Krakowskim Przedmieściu powstaną, niezależnie od małostkowego oporu władz miasta stołecznego Warszawy w ostatnich latach.

A jak rada Warszawy zgadzać się nie będzie to jak powstaną?

Poprzez decyzje…

Siłą?

Moim zdaniem poprzez decyzję pozytywną konserwatorów zabytków, bo to w ich rękach jest ta decyzja.

I decyzje rady Warszawy nie będą miały żadnego wpływu na decyzje państwa?

Wie pan, rada Warszawy w takim składzie za chwilę będzie w innym składzie, za rok mamy wybory samorządowe.

Albo władza Platformy się umocni.

Zobaczymy.

A propos Warszawy i władzy Platformy, zauważył pan, co stało się we wtorek na komisji reprywatyzacyjno-weryfikacyjnej?

Nie tyle obserwowałem, co słuchałem relacji radiowych.

Krótko mówiąc okazało się, że decyzje w jednej, czy o jednej z najgłośniejszych, najbardziej takich bandyckich reprywatyzacji związanych…

Nabielaka 9.

Tak jest, śmierć Jolanty Brzeskiej, podjął komisarz Warszawy wyznaczony przez PiS. Jak to możliwe?

Był przesłuchiwany, bo uważam, że każdy ma obowiązek stawić się przed komisją weryfikacyjną i on tutaj uników nie robił w przeciwieństwie do Hanny Gronkiewicz-Waltz. To przesłuchanie spowodowało, że są poważne wątpliwości, co do właściwości jego działania i nadzoru.

Okazało się, krótko mówiąc, że grzechy reprywatyzacji nie spadają tylko na jedną partię, nie mają jednolitych  barw partyjnych. Jak sobie z tym poradzicie?

Ale jest też świadectwo, że kiedy prezydent Lech Kaczyński dowiedział się, że są oddawane w Warszawie kamienice z mieszkańcami, to zabronił tego procederu. Mało tego ten jeden z głównych oskarżonych o uruchomienie tego procederu przechwytywania kamienic, a potem czyszczenia tych kamienic, Lech Kaczyński wydał decyzję, że ma być przeganiany z ratusza, nikt nie ma prawa z nim rozmawiać.

Tylko, że dzisiaj tenże człowiek, który doprowadził do tej reprywatyzacji jest wiceprezesem Orlenu z ramienia PiS. Powinien nim pozostawać?

Ja uważam, że jakąś ocenę, jego akurat działania, komisja weryfikacyjna powinna uczynić.

Czyli, gdyby wezwała do jego odwołania pan się podpisuje?

Zresztą słyszę już krytyczne oceny przewodniczącego komisji weryfikacyjnej.

I pan je podziela.

Uważam, że tutaj z tego, co słuchałem, to nadzoru właściwego nad tym procesem nie było i takiego zainteresowania szczegółowego w sprawie tych reprywatyzacji konkretnych i skarg obywatelskich, które z tym były związane.

Czyli Kochalski powinien przestać być wiceprezesem Orlenu w konsekwencji, czy nie?

To jest decyzja oczywiście rady nadzorczej, ale myślę, że w domenie publicznej jest tak, że powinniśmy obserwować kto, jakie standardy reprezentuje.

A Kochalski reprezentuje zły standard.

W tym przypadku okazało się, że nie dopełnił obowiązków tak, jak należy.

Panie ministrze, co ujrzymy wcześniej pokój na Bliskim Wschodzie, czy ustawę o dekoncentracji mediów?

Ustawa o dekoncentracji mediów jest możliwa do przeprowadzenia w każdym momencie, bo moje ministerstwo jest do tego przygotowane. Natomiast czekamy na decyzje polityczną, czy z tym tematem ruszamy, czy nie.

Bo to jest tak, zespół tworzący tę ustawę powstał na początku roku. W maju usłyszeliśmy, że ustawa będzie w połowie roku, w połowie roku dowiedzieliśmy się, że w lipcu, w lipcu, że wczesną jesienią, wczesną jesienią nie zobaczyliśmy nic, za to w połowie jesieni słyszymy od członkini Rady Mediów Narodowych, że sprawa zostaje odłożona. Zostaje rzeczywiście?

To jest kwestia, ja uważam, że sprawa jest poważna i powinna być rozwiązana, bo takiej sytuacji…

A Elżbieta Kruk mówi, że powinna zostać odłożona.

Bo takiej sytuacji w dużych, poważnych państwach europejskich nie ma, że jest tak nadmierna koncentracja przestrzeni medialnej, w dodatku w pewnej przestrzeni medialnej kapitału zagranicznego, konkretnie niemieckiego, takiej sytuacji w żadnym kraju, mimo zasady wolnego przepływu osób, kapitału, nie ma. Państwa się przed taką sytuacją bronią i słusznie.

Ale zna pan, jakieś państwo, które ma przepisy, które godzą w kapitał z rynku unijno-europejskiego? Bo kapitał unijno-europejski nie jest traktowany jako kapitał zagraniczny.

Wie pan, ja nawet widziałem dokumenty Komisji Europejskiej i Rady Europy, to jest ta szersza struktura, która skupia wszystkie państwa europejskie, nie tylko te z UE, zachęcające do dbania o pluralizm w przestrzeni mediów, również pluralizm własnościowy, podkreślam.

Ja mam akurat wrażenie, że jeśli chodzi o pluralizm na polskim rynku mediów to naprawdę nie można narzekać, przyzna pan.

Ale na rynku prasowym nadmiernego pluralizmu jeśli chodzi o własność kapitałową, czy właścicielską nie ma.

A co przeszkadza tworzyć nowe tytuły prasowe?

Wie pan, no z jakiegoś powodu…

No nic. Pan może dzisiaj wziąć parę złotych, milion złotych i założyć nową gazetę, cóż panu szkodzi?

Panie redaktorze, traktujemy… Bardzo wiele osób z elity politycznej, czy społecznej, czy medialnej w Polsce traktuje takie państwa, jak Francja i Niemcy, jako bardzo poważne państwa. Państwa, które często są wzorem jeśli chodzi o jakieś rozwiązania w życiu publicznym. I jakoś te państwa, właśnie bardzo dbają o to żeby był pluralizm właścicielski, podkreślam, na rynku mediów.

Ale w Polsce jest pluralizm właścicielski na rynku mediów.

I żeby nie było kapitału zagranicznego, dominującego w przestrzeni medialnej.

Ale dobrze, panie ministrze, to co z tą ustawą? Dlaczego tej decyzji politycznej nie ma? Albo może ona już jest właśnie żeby ją odłożyć ad Calendas Graecas.

Prosta sprawa, no działania reformatorskie, działania polityczne planuje się etapowo. No najpierw jedno załatwiamy, potem drugie, potem trzecie.

Ale z niektórymi ustawami nie macie takiego problemu. Planujecie etapowo, a te etapy trwają po trzy dni.

Ale nie wiem jakie działania pan ma na myśli, ale…

Na przykład z ustawami sądowymi tak było, tymi lipcowymi?

No dobrze, ale decyzja zapadła i robimy reformę sądownictwa.

A tutaj nie zapadła.

A tu jeszcze nie zapadła. I dlatego na nią czekamy.

A nie jest tak, że ta ustawa raczej ma odgrywać rolę straszaka, ma wisieć nad mediami, ma szeptać im na ucho, jak nas będziecie denerwować to uderzymy w was ustawą, a jak będziecie grzeczni to może jednak nie.

Ja się nie kieruję w swoich działaniach etyką nadmiaru podejrzliwości, którą pan redaktor teraz wykazał. Nie, ta ustawa jeśli będzie decyzja, że ona ma wejść w życie, ona ma po prostu rozwiązać bardzo poważny problem i pewną patologię, która w 25 latach istnienia wolnej Polski się pojawiła.

Rozumiem, że Jarosław Kaczyński tej decyzji jeszcze nie podjął.

Ja nie słyszałem jeszcze decyzji rządowej, ani politycznej żeby z tym tematem ruszyć. Ale jak tylko taka decyzja zapadnie to jesteśmy do tego gotowi.

To jeszcze nawiązując do tematu Bliskiego Wschodu, zaprowadzanie pokoju na Bliskim Wschodzie, czy zmiana premiera są bardziej prawdopodobne, polskiego premiera?

Decyzje o tym, kto tworzy rząd, kto stoi na czele tego rządu zapadają…

Na Nowogrodzkiej.

…w kierownictwie.

Ale co panu podpowiada intuicja? Będzie nowy premier w listopadzie, czy nie?

Panie redaktorze, pan rozmawia z członkiem rządu, no jakiej odpowiedzi pan się spodziewa.

Członek rządu, też ma jakieś intuicje chyba? Czy członek rządu wyzbywa się intuicji na czas wchodzenia do rządu.

Ja jestem podwładnym pani premier Beaty Szydło w strukturze rządowej, a podwładnym pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego w strukturze partyjnej. Jakiej odpowiedzi pan się spodziewa?

Prawdziwej. O ile można się od polityka spodziewać odpowiedzi prawdziwej. Ale ja się spodziewam prawdziwych odpowiedzi od moich rozmówców, wobec czego proszę powiedzieć, co panu podpowiada intuicja?

Nie intuicja, wiedza mi podpowiada, że będą decyzje personalne związane ze strukturą, ze składem rządu w połowie listopada, bo to już zostało zakomunikowane. Natomiast jakie to będą decyzje? Ja nie wiem.

A ja nie pytam o pańską wiedzę, tylko o pańską intuicję.

Ale myśli pan, że ja się będę intuicjami dzielił?

Tak, tak właśnie myślę.

Członek rządu, na antenie radia!?

Tak, taką mam nadzieję.

Radia, które jest słuchane przez kilkaset tysięcy, a może milionów ludzi? Żartuje pan.

Zero intuicji, nie dowiem się, jakie są pańskie intuicje?

Czekam z zainteresowaniem na informacje o tym, jak ma się zmienić skład rządu.

Kto jest pańskim szefem.

Bo będzie taka zmiana, bo już została zapowiedziana przez panią premier.

No tak, tylko pytanie czy sięgnie też premiera? Tego nie wie nikt, może Jarosław Kaczyński, chociaż nie wiem czy on też. Jarosław Selin, bardzo dziękuję.

Dziękuję.

"W przyszłym roku uporządkowanie spraw polskich symboli narodowych. Możliwe zalecenie, by śpiewać 3 zwrotki hymnu"

Będzie uporządkowanie spraw związanych z naszymi symbolami narodowymi, bo jest tu czasem dużo chaosu – zapowiada w internetowej części programu, gość Radia ZET, wiceminister kultury Jarosław Sellin. Dodaje: Myślę, że w przyszłym roku będzie przedstawiona jakaś propozycja ustawowa w tej sprawie. Polityk PiS zapowiada również, że może pojawić się zalecenie, by śpiewać 3 zwrotki hymnu. Warto. Polski hymn nie jest długi i ograniczenie go tylko do 1 zwrotki jest przesadą – uważa gość Konrada Piaseckiego.

Kondycja mediów publicznych? Z punktu widzenia pluralizmu treści – uważam, że teraz jest większy, niż przed 2015. W TVP również – odpowiada Jarosław Sellin. Dziś jest pewien polityczny pazur widoczny w dziennikach TVP. Prywatne media mają inne narracje – ocenia polityk. Jego zdaniem idealna byłaby sytuacja, gdybyśmy mieli obiektywizm we wszystkich mediach. Ale ja tego nie widzę, by media prywatne wywiązywały się z takiego obowiązku. W sytuacji, kiedy nikt takiego obowiązku nie wypełnia, media publiczne mają prawo podejmować decyzje, że bardziej szczegółowo, w sposób bardziej rzetelny i obiektywny opowiadają o działaniach rządu – mówi gość Radia ZET.

Polityk PiS odpowiada również na pytania o służbę zdrowia i muzeum w Rapperswilu.

RADIO ZET/MA