Słuchaj
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Konrad Piasecki
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Michał Korościel
Justyna Dżbik, Roman Osica
Marcin Wojciechowski
Hubert Radzikowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Stanisław Karczewski: Pan Tusk jest krętaczem. Ja ręki do niego jako pierwszy nie wyciągnę

13.11.2017 06:49

11.11 Stanisław Karczewski „wyściskał się” z Donaldem Tuskiem? „Widziałem go, ale w dużej odległości i nie mogliśmy wyciągnąć do siebie dłoni” - odpowiada gość Radia ZET, marszałek Senatu. „Ja jestem obrażony, bo powiedział kiedyś o mnie bardzo niedobre słowa. Jeżeli to odwoła, to chętnie wyciągnąłbym do niego rękę. Ale na razie nie” – mówi polityk PiS. Jego zdaniem były premier jest „krętaczem, jeśli mówi, że zaproszenie Andrzeja Dudy było serdeczniejsze, chyba wyczuł to po kolorze zaproszenia”.

Konrad Piasecki: Marszałek Senatu i kandydat na prezydenta Warszawy, najpewniej, Stanisław Karczewski, dzień dobry, witam.

Stanisław Karczewski: Dzień dobry panie redaktorze.

Patrzę panu w oczy czy pan zaprzecza, ale pan nie zaprzecza temu prezydentowi Warszawy?

Nie zaprzeczam, nie potwierdzam panie redaktorze. Decyzje przed nami. Najprawdopodobniej na początku przyszłego roku podejmiemy takie ostateczne decyzje.

Ale nie czas żeby one już zapadły? Nie męczy to pana, że pan taki jest kandydat w połowie drogi?

Nie. Mam naprawdę panie redaktorze bardzo dużo pracy. Zajmuję się pracą, swoją pracą, swoimi obowiązkami.

Czyli nie naciska pan na kolegów, chłopaki zdecydujmy wreszcie, co robimy?

Nie, nie, panie redaktorze. Odpowiednie decyzje muszą zapadać w odpowiednim czasie.

No tak, ale Trzaskowski już walczy, Rabiej walczy, Jaki wylewa mi się z lodówki…

Nie, no wie pan…

Tylko pana nie widzę.

Ja czytam wszystkie wywiady pana Trzaskowskiego. Wszędzie pisze i mówi to samo. Właściwie tak, jak płyta. Najprawdopodobniej chodzi do dziennikarzy z jedną płytą i mówi cały czas to samo.

To się nazywa jedna narracja, jeden przekaz.

Ale nie, ale dobrze…

PR-owcy tak teraz zalecają.

Ale potrzeba jakiejś inwencji, czegoś nowego. No właśnie Warszawa potrzebuje czegoś nowego. Potrzebuje takiego nowego otwarcia, nowej wizji.

Ale pan tak wewnętrznie już wie, czy pan będzie startował, czy nie? Bo pan też mówi to samo, Warszawa potrzebuje nowego, Warszawa potrzebuje nowej wizji, Warszawa potrzebuje odspawania się od Platformy Obywatelskiej, Stanisław Karczewski.

Tak, tak mówię.

Copyright

Tak, mówię, ale tutaj również i jakieś smaczki, coś takiego atrakcyjnego, nowego, oryginalnego, a tam jest cały czas to samo.

Ale pan wewnętrznie już wie, czy pan będzie startował?

Ja wewnętrznie, panie redaktorze, jestem przygotowany na każdą decyzję. Jeśli będę startował, to będę robił wszystko żeby wygrać. Żeby odspawać PO od Warszawy i żeby nie dopuścić PO. Warszawa wymaga na pewno audytu, takiego natychmiastowego audytu. Zostaje ktoś prezydentem, zostaje Jaki albo ja, pierwsza rzecz to jest audyt. Czy taki solidny audyt zrobi…

To jest smaczek na dzisiaj, audyt, bo o audycie do tej pory nie słyszałem.

Czy zrobi ten, do takiego audytu dojdzie…

Hanna Gronkiewicz-Waltz już zrobiła audyt.

Jaki audyt? No panie redaktorze… mocno się uśmiecham, niech pan powie radiosłuchaczom.

Panie marszałku, wracając, to przed nami, a co za nami wyściskał się pan świątecznie i niepodległościowo z Donaldem Tuskiem.

Widziałem pana Donalda Tuska.

Podanie dłoni było?

Ale z dużej odległości, także nie mogliśmy wyciągnąć do siebie dłoni.

Ale wyciągnąłby pan, gdyby ta odległość była mniejsza, albo miałby pan dwumetrową rękę.

Wie pan, gdyby wyciągnął do mnie, tak.

Pan pierwszy by nie wyciągnął?

Nie, no też panie redaktorze. Przechodził w dużej odległości ode mnie, patrzyłem na to, jak składa kwiaty, czy składa wieniec pod Grobem Nieznanego Żołnierza. Ale powiem tak panie redaktorze, cieszę się, że przyjechał. Tak naprawdę to cieszę się, cieszę się…

A cieszy się pan, że prezydent go zaprosił?

Cieszę się, że przyjechał, ale pan prezydent zapraszał, pan prezydent Komorowski zapraszał wszystkich byłych prezydentów, wszystkich premierów…

I prezydent Duda kontynuuje…

Momencik, marszałków, wicemarszałków. Zawsze miałem od prezydenta Komorowskiego zaproszenie. Czasami korzystałem, częściej nie korzystałem, ale czasami bywałem.

Czyli dobry obyczaj podtrzymany przez prezydenta Dudę.

Taki jest obyczaj. Ale jest krętaczem pan Tusk, jeśli mówi, że było serdeczniejsze zaproszenie.

A może wyczuł, że było serdeczniejsze!?

Nie, chyba po kolorze, po kolorze zaproszenia. Zaproszenia były w tym samym kolorze…

Może coś sympatycznym atramentem było to pisane?

Chyba że coś zobaczył i tak, zobaczył coś, co było napisane.

Albo może prezydent Duda zadzwonił do ekspremiera Tuska i powiedział panie Donaldzie zapraszam?

Z informacji, jakie mam nie słyszałem o tym.

Rozumiem, że są w ojczyźnie rachunki krzywd między panami, między panem i Donaldem Tuskiem wyjątkowo one głębokie są, bo kiedyś mocno się…

Tak, to prawda, wypowiedział się bez zrozumienia mojego…

Poobrażaliście nawzajem.

Tak, ja jestem obrażony, jeśli odwoła to, co powiedział, bo powiedział o mnie bardzo niedobre słowa, jeśli to odwoła, to chętnie bym wyciągnął do niego rękę. Ale na razie nie.

Ale musi odwołać. Ale jak pan go sadza na ławie oskarżonych, czy w Trybunale Stanu, to też nic dziwnego, że czasami się odwinie.

Panie redaktorze, ale panie redaktorze, nie, nie, to jakby pan Donald Tusk przeczytał dokładnie to, co kiedyś tam powiedziałem to by coś innego powiedział, ale to nie wracajmy do tego. To nie są osobiste przede wszystkim panie redaktorze urazy, tylko to jego całościowej polityki, całości działania. Jeżeli polityk powiedział, że Polska to nienormalność, no to sorry panie redaktorze, to dla mnie taki polityk… No, powiedział, czy nie powiedział?

Nie powiedział, napisał w latach 80. w artykule, w tekście, który jest, był raczej esejem filozoficznym niż deklaracją polityczną. Panie marszałku w esejach się naprawdę pisze różne rzeczy. Warto się wczytać w ten artykuł, bo on jest ciągle przywoływany i ciągle powtarzacie ta Polska to nienormalność, warto przeczytać ten artykuł.

Ale jeżeli napisał to gorzej, bo jeżeli coś się mówi, czasami są emocje i można coś palnąć, to tak czasami jest, to się zdarza, prawie każdemu, mnie też czasami coś się, teraz uważam żeby nic złego nie powiedzieć, ale

To zaraz o tym, co pan napisał porozmawiamy.

Aha, no dobrze.

Ale w każdym razie siurpryzę wam zrobił Donald Tusk tym przyjazdem, przyzna pan.

Ale jeśli ktoś, coś napisał, wie pan, zawsze jednak to, co się napisze czyta się, czyta się już ze zrozumieniem prawda, bo samego siebie czyta się ze zrozumieniem. No to ja, gdybym coś takiego palnął, to bym wykreślił natychmiast. No pan Donald Tusk jednak tego zdania, czy tej frazy nie wykreślił i to był jego błąd, jednak to jest jego myśl, głęboka myśl, skoro została nawet napisana.

Ale cytując, nie palnął pan wczoraj, zapowiadając zawiadomienie Prokuratury na temat wypowiedzi dziennikarza, cytującego z kolei wulgarne hasła z Marszu Niepodległości?

Panie redaktorze, absolutnie podtrzymuję to. Grałem wczoraj spokojnie, ze swoim wnukiem w szachy, ponieważ interesuje się wiadomo wszystkim, co się dzieje wokół polityki…

Miał pan włączone TVN24, a tam Piotr Stasiński cytował, co kobiety blokujące Marsz Niepodległości słyszały od uczestników tego marszu.

Miałem włączone TVN24, panie redaktorze mnie to nie interesuje, mnie to nie interesuje czy zacytował. Dobrze, a gdybym ja w tej chwili zacytował frazy jakiegoś przekleństwa powiedzmy trzyminutowego, byłby pan zadowolony i radiosłuchacze byliby zadowoleni, nie! Nie można zasłaniać się parawanem cytatu.

Ale ten cytat oddaje to, co się działo. To nie jest tak, że ten dziennikarz przyszedł do medium i klnie, tylko przyszedł i opisuje, co się działo na moście Poniatowskiego.

Ale użył wulgarnych słów. Na te słowa mój wnuk zareagował, chociaż był skoncentrowany na grze, bo była naprawdę fascynująca…

Kto wygrał?

No niestety wygrał wnuk, jestem już teraz jego sparingpartnerem, bardzo dobrze gra.

Czyli nie zdekoncentrowały go te słowa na tyle żeby przegrał z panem w szachy?

Ale nie wiem, ja już teraz nie pamiętam, bo przegrał jednak jakieś partie, być może…

No słucha, słucha, słucha i Piotr Stasiński mówi słowa na k, które słychać było na moście Poniatowskiego.

Tak i on mówi dziadek, no właśnie, a dlaczego pan teraz nie cytuje. Widzi pan, bo pan jest kulturalnym człowiekiem i pan nie zacytował całości tych słów. I Piotr Stasiński, pan wiceredaktor „Gazety Wyborczej” mógł powiedzieć tak, jak pan, bo tego wymaga po prostu kultura.

Panie marszałku, tylko rozumiem, że pana to zbulwersowało, tylko…

Ja jestem lekarzem panie redaktorze i proponuję, mam taką receptę do niektórych komentatorów, niektórych dziennikarzy - wylać zimny kubeł wody na głowę. Wylać, niech pan Stasiński wróci do domu, weźmie zimny kubeł wody, wyleje sobie na głowę, może mu przejdzie.

Rozumiem pańską wrażliwość, tym bardziej rozumiem wrażliwość pańskiego 12-letniego wnuka, tylko nie rozumiem w takim razie braku wrażliwości policji, która widzi to, co się dzieje wokół takiego marszu, słyszy te wulgarne słowa, widzi transparenty „Europa będzie biała, albo bezludna”, „Biała siła”, „Ku Klux Klan”, „Cała Polska śpiewa z nami wyp…ać z uchodźcami” i policja nie reaguje!? A pan, siedząc w domu jest bardziej wzburzony tym, że ktoś na prawach cytatu opisuje to, co tam się działo.

Panie redaktorze, ja absolutnie potępiam tego rodzaju zachowania, tego rodzaju wypowiedzi, tego rodzaju transparenty. Odcinam się od nich i na pewno również politycznie…

Ale wie pan, że żadna z tych osób nie trafiła na komisariat, nie została spisana, natomiast ci, którzy próbowali blokować marsz, 45 osób trafiło na komisariat.

Panie redaktorze ja nie widziałem tego marszu, nie byłem na tym marszu przede wszystkim. Ale oglądałem jakieś urywki. I jeśli się koncentrujemy tylko i wyłącznie na tych…

Oczywiście były różne rzeczy, ale ja mówię też o rzeczach, które są bulwersujące podczas tego marszu i policja na nie, nie reaguje, a powinna, bo jednak jest to rasizm.

Większość rzeczy, większość tych rzeczy, które działa się na marszu wolności była piękna. Marsz, który szedł pod hasłem „My chcemy Boga” jest naprawdę prawdziwym wyrazem tego, co myśli większość Polaków.

Ale hasło, no nie wiem czy większość Polaków, ale hasło - hasłem, a rzeczywistość tego marszu jest zupełnie inna i tam w tej rzeczywistości niewiele jest o Bogu…

Panie redaktorze potępiam wszystkie akty rasistowskie.

…a dużo o białej rasie.

Ale wszystko to potępiam, nie zgadzam się z tym panie redaktorze, no co mam zrobić jeszcze więcej? Wiem, że Prokuratura tym się zajmie, bo zajmie się z urzędu, jeśli doszło do tego.

A to może by pan zawiadomił właśnie prokuraturę po tym, co pan zobaczył w telewizji?

Nie byłem tam, jeżeli byli tam ci ludzie, panie redaktorze ja to słyszałem byłem zbulwersowany tym, co powiedział pan Stasiński i to zrobię. Dziś, zaraz idę do prawników, nie wiem, jakie są podstawy prawne, że będę musiał to oczywiście dokładnie sprawdzić w paragrafach, bo jeśli nie będę miał szans na wygranie tej sprawy to będę się zastanawiał. Ale wewnętrznie jestem przekonany o słusznej decyzji.

A czytał pan, panie marszałku…

Przerwałem tą grę i napisałem tego twitta tak, myślałem, że jeszcze, wie pan, prowadząca też mogła zwrócić uwagę panu redaktorowi. No też wymaga tego kultura i naprawdę słuchają ludzie wrażliwi, nie tylko tacy, którzy myślą podobnie, jak Stasiński. A nawet ci, którzy myślą podobnie, jak pan Stasiński to też na pewno zostali urażeni niepotrzebnie.

Ale tego, co dzieje się na Marszu Niepodległości, też to obserwuje zagranica, obserwują ludzie wrażliwi, z zagranicy obserwują media w Izraelu i też wystawia on Polsce fatalne świadectwo.

Odcinam się od tego i potępiam wszystkie hasła, które były, czy miały, czy mogły być rasistowskimi hasłami, absolutnie tak.

A czytał pan, panie marszałku, wypowiedź rzecznika Młodzieży Wszechpolskiej?

Nie.

„Uważamy, że osoba czarnoskóra nie jest Polakiem”, pan Pławski wczoraj w „Do Rzeczy”.

Panie redaktorze, no dobrze, ale co ja mam z nim wspólnego?

Wie pan co, a wie pan, co ma pan wspólnego? Wie pan, że prezydent zaprosił organizatorów Marszu Niepodległości do komitetu stulecia obchodów niepodległości?

To wie pan…

A organizatorzy marszu to jest właśnie Młodzież Wszechpolska, czyli ten człowiek za chwilę być może będzie w komitecie obchodów.

To z drugiej strony bardzo dobrze. Wie pan, rozmawialiśmy przed, panie redaktorze rozmawialiśmy przed chwilką, przed wejściem na antenę rozmawialiśmy o tym, jak będzie wyglądać, jak będą wyglądały uroczystości za rok. Ja bym chciał żeby naprawdę był wspólny marsz. Żebyśmy, no nie wiem, poszli…

Ale przyzna pan, że 99 rocznica źle rokuje temu, co będzie za rok?

A nie, a ja jestem, wie pan, już rozmawialiśmy na ten temat, ja jestem optymistą, jestem optymistą, można zrobić i ten ruch pana prezydenta był absolutnie słuszny i potrzebny.

I chętnie pan zobaczy Młodzież Wszechpolską!? W składzie komitetu?

Ale ja, ale ja, panie redaktorze ja jestem gotów pójść na marsz z panem Rafałem Trzaskowskim, z Młodzieżą Wszechpolską, z…

A z tymi, którzy krzyczeli „wyp…ać z uchodźcami” też, tak?

Również, ale jeżeli to będziemy mieli przed sobą setną rocznicę odzyskania niepodległości, wielkie święto, powinniśmy się bardzo z tego cieszyć. Powinniśmy być razem, powinniśmy być wspólnie, powinniśmy również z Polonią, z Polakami mieszkającymi za granicą, również świętować. Oni tego chcą. Bardzo potrzebują. Senat bardzo mocno wspiera Polonię i Polaków mieszkających za granicą. To też warto powiedzieć panie redaktorze, bo…

Tak, ale może też warto powiedzieć, że we wspólnocie…

Platforma Obywatelska w ogóle nie widziała tego problemu, w ogóle nie widziała.

Może też warto powiedzieć, że we wspólnocie narodowej…

Przez dziesięć lat nie zwiększała środków na pomoc dla Polaków mieszkających za granicą. My teraz o 25 mln, czyli o ponad 30 proc. zwiększamy tak żeby naprawdę Polacy mieszkający za granicą czuli więź, żebyśmy budowali wspólnotę nie tylko tu w Polsce, ale również z Polakami mieszkającymi za granicą.

Może warto też panie marszałku powiedzieć, że we wspólnocie narodowej nie ma miejsca dla pewnych haseł.

Nie ma miejsca dla…

Nie ma miejsca dla rasizmu, nie ma dla mówienia, że…

Nie ma, nie ma, nie ma.

…czarnoskóry człowiek nie może być Polakiem.

Ale to panie redaktorze zgadzamy się.

Zgadzamy się. To jeszcze na koniec, czy zgodzimy się w przekonaniu, że pani premier chyba przestanie być panią premier?

Panie redaktorze decyzje są przed nami. Będą podjęte…

Ale przecież rozmawiacie, no było 16-osobowe spotkanie…

No było i powiedzieliśmy sobie, że…

I co?

…nie będziemy nic mówili o tym spotkaniu. I ja dotrzymuję słowa, nic nie mówię.

Ale pan wyszedł z przekonaniem, że pan już wie czy premier pozostanie panią premier?

Ja wyszedłem z bardzo dobrym, ja wyszedłem z dobrym przekonaniem z tego spotkania.

Bo ja mam poczucie, że my żyjemy w jakimś matrixie, wszyscy politycy PiS mówią wiadomo, że Jarosław Kaczyński zostanie premierem i tylko jedna Beata Szydło snuje wizję, jak będzie wyglądał jej rząd po rekonstrukcji.

Panie redaktorze, jak zapadną decyzje zostaną one upublicznione, przyjdę do pana i je skomentuję.

Ale rozmawiacie w szesnaście osób i nie wiecie, czy Beata Szydło pozostanie premierem, czy Jarosław Kaczyński nim będzie?

Panie redaktorze wiemy, ale nic na ten temat nie będę mówić.

Ale już wiecie.

Natomiast, jak zapadną decyzje, zostaną upublicznione, przyjdę do pana redaktorze i…

Zapraszam gorąco. Ale to pan wie, czy pan nie wie, co się wydarzy?

Panie redaktorze w dużej mierze wiem, natomiast nie zostały ostatecznie podjęte decyzje, czekamy też na te decyzje, będziemy się pewno jeszcze spotykać i ustalać ostateczne rozwiązanie.

To ja to czytam tak, skoro pan wie, ale pan nie mówi, to znaczy, że zmiana premiera będzie.

Panie redaktorze to pana jest interpretacja, ja bym wolał na ten temat nie rozmawiać, nie chcę w ogóle rozmawiać.

Ja już wszystko rozumiem i nasi słuchacze też rozumieją, bo to są inteligentni ludzie.

Nie, nie, nic nie, panie redaktorze…

Stanisław Karczewski, bardzo serdecznie dziękuję.

Bardzo dziękuję panie redaktorze, źle pan zinterpretował moje słowa. 

„Jeżeli Jaki będzie kandydatem PiS w Warszawie, to ja mogę być szefem jego sztabu”

Jestem gotowy na różne rozwiązania. Jeśli byłaby taka decyzja, że Patryk Jaki staje się naszym kandydatem, to ja mogę być szefem jego sztabu wyborczego – mówi Karczewski w internetowej części programu. Dodaje: Mam doświadczenie i na pewno byśmy wygrali. Polityk PiS zaznacza, że jest trzecią osobą w państwie i jest dumny z tego, że może być marszałkiem Senatu.

Praca dla idei? Idea w tej wypowiedzi to chęć pokazania, że rezydenci pracują dla innych ludzi. By na początku swojej pracy zawodowej nie zapominali o tym, co jest w tej pracy najważniejsze. W tym kontekście nie jest ważny pieniądz, tylko idea. A idea jest wspaniała. Na pieniądz i tak przyjdzie pora, bo lekarze świetnie zarabiają – komentuje gość Radia ZET.

Ryszard Terlecki do posła Nowoczesnej „ty głupku, zjeżdżaj”? To siłą ekspresji. Ja bym do nikogo nie powiedział głupku, ale jak pan marszałek Terlecki już się zdenerwował i ktoś się głupio zachowywał… - ocenia polityk PiS. Jego zdaniem posłowie opozycji zachowują się w Sejmie „dziwnie”. Ja jestem bardzo zadowolony, bo w Senacie nie mamy takich problemów – mówi gość Konrada Piaseckiego.

Stanisław Karczewski odpowiada także na pytania o Bogdana Borusewicza, Marsz Niepodległości i reformą sądownictwa.

RADIO ZET/MA