Szef BBN: Prezydent oczekuje od MON dodatkowych informacji ws. nominacji generalskich

10.11.2017 06:53

„Szef MON złożył 14 wniosków nominacyjnych. Nie odmówiliśmy, ale 11 listopada nie będzie nominacji. Prezydent zgłaszał ogólne uwagi. Zwrócił się do resortu obrony i oczekuje dodatkowych informacji, odpowiedzi na pytania i pewne sugestie również dotyczące nominacji” – mówi gość Radia ZET, szef BBN Paweł Soloch, pytany o nominacje generalskie. Minister tłumaczy, że chodzi o to, by gwiazdkę otrzymały osoby, które pełnią funkcję na stanowisku generalskim, a mają stopień pułkownika.  Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego dodaje: „Mam nadzieję, że minister Macierewicz nie wywiera presji na pana prezydenta”. Soloch uważa, że proces wymiany informacji prezydent-MON jest „za wolny”. „Na niektórych płaszczyznach przebiega również przy różnicy zdań” – komentuje. Pytany przez Konrada Piaseckiego o to, czy przypadkiem BBN nie chce dokonać handlu wymiennego z MON, jeśli chodzi o wnioski nominacyjne, Soloch odpowiada, że to kuchnia, która jest najciekawsza. „Ale trawestując Bismarcka - pozostawmy robienie kiełbasy tym, którzy ją robią. Niech ci, którzy będą ją konsumować, otrzymają gotowy produkt. Trwa wymiana informacji z MON” – komentuje gość Konrada Piaseckiego.

Paweł Soloch gościem Radia ZET i Konrada Piaseckiego

fot. Radio ZET

Konrad Piasecki: Szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Paweł Soloch, dzień dobry, witam panie ministrze.

Paweł Soloch: Dzień dobry, dzień dobry panie redaktorze.

Ilu nominacji generalskich 11 listopada oczekiwał od prezydenta minister obrony narodowej?

Minister złożył czternaście wniosków nominacyjnych.

I wszystkim odmówiliście?

Nie odmówiliśmy, tylko 11 listopada nie będzie nominacji. Pan prezydent zwrócił się o dodatkowe informacje, zresztą przedstawił swoje sugestie za pośrednictwem biura również w zakresie polityki kadrowej.

Ale to jest tak, że propozycje ministra obrony narodowej po prostu wam się nie spodobały personalne, czy też raczej uważacie, że na obecnym etapie stosunków między Ministerstwem Obrony Narodowej a Pałacem Prezydenckim nominacje w ogóle nie wchodzą w grę.

Nie, nie, nie. Pan prezydent, powtórzę raz jeszcze oczekuje odpowiedzi na pytania, oczekuje odpowiedzi na pewne sugestie.

Ale pytania dotyczące tych nominacji?

Również dotyczące tych nominacji.

Ale też na inne pytania rozumiem.

Ale też na inne pytania i również tutaj w grę wchodzą kwestie związane z reformą systemu kierowania i dowodzenia. Ale to nie znaczy, że nominacji w ogóle nie będzie, tylko nie będzie ich 11 listopada.

Rozumiem, że tych 14 nominacji to są wszystkie nominacyjne…

Wszystkie nominacje, które złożył minister obrony.

I to są w ogóle wszystkie nominacyjne spory, jakie istnieją między Pałacem Prezydenckim a MON? Czy też tak, jest tak, że są jeszcze jakieś zaległe nominacje z poprzednich świąt narodowych?

Nie, nie, nie. My nie mówimy, pan prezydent nie mówi o nominacjach, bo jedną sprawą jest polityka personalna, nominowanie konkretnych osób, a drugie są też uwagi ogólne pana prezydenta, które zresztą zgłosił w ostatnich wywiadach.

Tak, tak, ale pytałem, czy tych 14 nominacji to są wszystkie nominacje, cała pula nominacji kontrowersyjnych między MON, a pałacem.

Te nominacje, jeszcze raz powtórzę, nie są kontrowersyjne. Każdą z tych nominacji, każdą z tych osób należy rozpatrywać odrębnie. I pan prezydent oczekuje tutaj dodatkowych informacji, również w zakresie tych nominacji, ale także w ogóle w zakresie polityki kadrowej, czyli również i kwestii nominacji związanych na przykład z reformą sił zbrojnych.

Bo minister mówi tak „dłuższe przetrzymywanie tych nominacji generalskich grozi bezpieczeństwu armii. Ona potrzebuje nominacji. To niepoważna zabawa”.

Jeśli chodzi o struktury dowódcze armii, prezydent mianował, mamy wszystkich dowódców rodzajów sił zbrojnych, mamy wyznaczonych dowódców. Chodzi oczywiście o to żeby osoby, które pełnią funkcje na stanowisku generalskim, a są na przykład w stopniu pułkownika otrzymały gwiazdkę, ale w tym celu również musimy mieć uzgodnioną wizję całości sił zbrojnych systemu kierowania i dowodzenia.

Panie ministrze, ale to jest poważny zarzut. Jeśli szef resortu obrony stawia prezydentowi zarzut, że ten się „niepoważnie bawi”, nominacjami generalskimi…

To chyba tak dokładnie, pan redaktor tutaj troszeczkę zmienił słowa pana ministra, ale…

Taką, taki cytat przeczytałem, taki cytat uczciwie panu przedstawiłem, jeśli, to gdzieś przekłamanie na łączach, „niepoważna zabawa”, taki był fragment. Mogę sprawdzić.

Ja bym powiedział tak, pan prezydent oczekuje dokonania stosownych uzgodnień i również udzielenia mu stosownych informacji. Na dzień dzisiejszy wszystkie stanowiska dowódcze, te zwłaszcza, które większość z nich jest jednak w gestii ministra, a nie prezydenta, są obsadzone, armia ma kierownictwa, ma system dowodzenia.

Czyli uważa pan, że minister trochę panikuje, naciskając, czy wywiera presję na prezydenta, niepotrzebną.

Mam nadzieję, że pan minister nie wywiera presji na pana prezydenta.

Nie, mówiąc że grozi bezpieczeństwu armii, to jest swoista presja na prezydenta.

Ja uważam, że na dzień dzisiejszy, zwłaszcza, że ciągle mamy nieuzgodniony system reformy, system dowodzenia, kierowania armią jest zabezpieczony i armia w takim kształcie, w jakim jest, system dowodzenia jest zabezpieczony.

Ale nie jest tak, że wy chcecie z MON jakiegoś handlu wymiennego dokonać, że jeśli oni przedstawią te wnioski nominacyjne, których wy byście oczekiwali to wtedy wy zaaprobujecie te, których oni oczekują?

Panie redaktorze, pan mnie pyta o kuchnię, o kulisy…

Kuchnia jest najciekawsza panie ministrze.

Kuchnia jest najciekawsza, to prawda, ale pozostawmy tutaj, trawestując Bismarcka robienie kiełbasy tym, którzy robią, niech ci, którzy będą ją konsumować już tylko otrzymają gotowy produkt, także no, jesteśmy w kontakcie z MON. Trwa wymiana informacji. To jest pewien proces. Ten proces jest oczywiście za wolny, ten proces przebiega również na niektórych płaszczyznach przy różnicy zdań jakiś, ale to nie jest tak, że wszystko jest zablokowane.

Namówię pana teraz na kilkanaście sekund absolutnej szczerości i otwartości?

Zależy, jakie pan mi pytanie zada.

Bez naruszania tajemnicy państwowej. Panie ministrze, nie uroniłby pan łzy, gdyby rekonstrukcja rządu objęła ministra obrony narodowej?

Nie, to są, te pytania to są pytania tego rodzaju, które wydaje mi się, że…

Na które można szczerze odpowiedzieć, nie naruszając tajemnicy państwowej, nie uroniłby pan?

Nie, nie naruszając tajemnicy państwowej można powiedzieć, że zainteresowaniem pana prezydenta, a co za tym idzie moim zadaniem jest z jednej strony zapewnienie panu prezydentowi realnego zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi, z drugiej uzgodnienie z ministerstwem obrony, niezależnie kto będzie stał na jego czele, stosownych rozwiązań w tym względzie.

To zapytam inaczej, czy przy ministrze obrony narodowej, który nazywa się Antoni Macierewicz jest pan w stanie zapewnić prezydentowi konstytucyjną zwierzchność nad siłami zbrojnymi.

Prezydent sam sobie zapewnia tą zwierzchność, oczywiście używając do działań moją osobę, jako jego ministra do działań bezpośrednich, ale również w kontakcie z MON. Tak, jak powiedział pan prezydent, rzeczywiście są tarcia, są różnice zdań. Mamy system, układ prawny taki, jaki mamy właśnie, to znaczy, że prezydent na czas pokoju wykonuje zwierzchnictwo sił zbrojnych poprzez ministra obrony, który bezpośrednio zarządza armią, no i przy takich rozwiązaniach systemowych niezbędny jest konsensus i dobra wola z dwóch stron, ponieważ nie wszystkie rzeczy wynikają automatycznie z przepisów prawnych.

Ale po cichu przyzna pan, że łatwiej by się panu żyło, gdyby to nie Antoni Macierewicz był ministrem?

Ja mogę mówić tylko na głos, więc nie będę tego komentował.

Ale po cichu pan przyzna. Może pan kiwnąć głową…

Nie kiwnę głową.

Bo tak też głośno słyszymy ostatnio kolejnych generałów, którzy po odejściu z armii biją w dzwony alarmowe. Ma pan pewność, że MON prowadzi armię w dobrym kierunku?

Ja mam świadomość tego, że stan armii jest efektem wieloletniej polityki, wieloletnich zaniedbań, które trudno odrobić w ciągu dwóch lat.

Tyle, że ci generałowie twierdzą, że nawet z tym odrabianiem jest krucho. Mówią, że programy obrony przeciwrakietowej, przeciwlotniczej, programy śmigłowcowe, programy modernizacji marynarki wojennej, że to wszystko wygląda tragicznie.

Mamy deklarację ministra w tym względzie i spodziewamy się, że w najbliższym czasie, czyli mam na myśli tutaj miesiące, tak wynika z tych deklaracji, właśnie te kwestie czy obrony przeciwrakietowej, czy decyzje modernizacyjne i weryfikacja planu modernizacji, one zapadną w najbliższym czasie, będziemy widzieć tego efekty.

No tak, tyle że deklaracjami Polski się nie obroni.

To prawda, dlatego też wierzymy w to, że wkrótce zobaczymy namacalne efekty deklaracji, które padły.

A wierzy pan w te opowieści, że w razie ataku ze wschodu w cztery godziny byśmy stracili całe nasze lotnictwo?

Ja nie jestem zawodowym wojskowym. To jest pan gen. Drewniak…

A kiedy zawodowi wojskowi tak mówią?

Tak mówią.

To trzeba im wierzyć.

To znaczy muszą sobie zdawać sprawę z wagi tego, co mówią, bo to jest bardzo silne stwierdzenie i ja nie chciałbym tego komentować.

Minister obrony narodowej, podczas kiedy generałowie mówią, że armia w fatalnej kondycji zajmuje się protestami przeciwko wypowiedzi szefowej niemieckiego MON, ona chce wspierać zdrowy, demokratyczny opór młodego pokolenia. Ma rację minister, że stawia pod ścianą attache wojskowego, niemieckiego?

Ja nie będę komentował formy działań, jakie podjął pan minister. Tutaj pierwszy ruch chyba powinien należeć do MSZ, tak mi się wydaje, naszego. Słowa były niefortunne, jaka powinna być reakcja polska, czy i jaka, to już jest tutaj pan minister podjął działania w tym względzie. Ale zwróćmy uwagę na to, że co do zasady współpraca wojskowa między Polską a Niemcami, ona przebiega dobrze, a momentami bardzo dobrze.

Bo MSZ skupia się raczej na Ukrainie.

To prawda.

I minister spraw zagranicznych mówi, że będzie się zastanawiał, czy nie ma pewności, czy będzie rekomendował prezydentowi wyjazd do Kijowa. Co z tym poczniecie?

Tak, jak powiedział pan prezydent…

Zostanie w Polsce?

Nie, powiedział, że planował wizytę w Kijowie w kontekście przede wszystkim, miałaby to być wizyta robocza w kontekście objęcia od stycznia przyszłego roku miejsca niestałego członka Rady Bezpieczeństwa w ONZ, zresztą po Ukrainie i tam jest kwestia misji OBWE w Donbasie. I to jeden element. Drugi element to była wizyta na grobach żołnierskich. Teraz oczywiście stanęła kwestia, zwłaszcza polityki historycznej między Ukrainą a Polską.

Warto ją tak bardzo stawiać na ostrzu noża?

Warto oczekiwać od Ukrainy jednak odblokowania i powstrzymania się od pewnych działań takich, jak chociażby zakaz ekshumacji szczątków polskich.

Ale tak mocnymi ruchami, jak zakaz wjazdu do Polski urzędnikom ukraińskim?

To była wypowiedź ministra.

Słyszymy, że szef IPN ukraińskiego nie wjedzie do Polski.

Za słowami nie poszły jeszcze czyny. Natomiast rzeczywiście mamy z jednej strony ładny gest swego czasu prezydenta Poroszenki, który złożył wieńce przy pomniku w Warszawie pomordowanych na wschodzie, ale brak jest konsekwencji w polityce ukraińskiej. Niedobrze byłoby, gdyby tego rodzaju rzeczy położyły się cieniem na naszych relacjach, ponieważ mamy wspólny interes bezpieczeństwa, mamy wspólne zagrożenie ze wschodu i co do zasady powinniśmy bardziej patrzeć w przyszłość, a przeszłość powinna być rzeczywiście uregulowana, tylko że ruch tutaj jest po stronie ukraińskiej.

Czy prezydent wiedział i akceptował fakt, że w czasie uroczystości 11 listopada ma odbyć się odsłonięcie tablic upamiętniających walki z Ukraińską Powstańczą Armią?

To jest inicjatywa ministerstwa obrony…

Ale jakoś skonsultowana rozumiem z pałacem.

I z tego, co wiem to odsłonięcie ma być dokonane dzisiaj, nie jutro. Rzeczywiście jakiś czas temu dostaliśmy o tym informację, zostaliśmy o tym poinformowani. W kwestiach polityki…

I akceptowaliście tą decyzję?

Nie mamy jeszcze, nie dostaliśmy scenariusza uroczystości z tym związanych. Decyzja byłaby podjęta w momencie, gdyby tutaj zachodziła kwestia uczestnictwa w niej pana prezydenta. Na chwilę obecną nie dostaliśmy scenariusza.

Paweł Soloch, dziękuję bardzo.

Dziękuję.

"Służby podległe min. Kamińskiemu pomagają nam sprawdzać przeszłość pracowników BBN. MON milczy w tej sprawie"

Zwróciliśmy się do różnych instytucji o przekazanie szczegółowych informacji dotyczących naszych pracowników. W związku z tym, że kwestie personalne stały się przedmiotem spekulacji medialnych, to chcielibyśmy wszcząć działania dodatkowe i one zostały podjęte. Ściśle współpracują z nami służby, które podlegają ministrowi Kamińskiemu – mówi gość Radia ZET, szef BBN Paweł Soloch, pytany internetowej części programu o przegląd życiorysów pracowników Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Dodaje: Zwróciliśmy się także do MON z prośbą o udzielenie nam informacji, ale na razie oczekujemy na odpowiedź. Gość Konrada Piaseckiego tłumaczy, że chodzi nie tylko o zbadaniem PRL-owskiej przeszłości, ale również o bezpieczne funkcjonowanie BBN.

Aneks do raportu WSI? Nie mogę stwierdzić, skąd ta chęć posiadania aneksu, skoro wszystko na to wskazuje, że materiały, na podstawie których aneks został stworzony, są w posiadaniu SKW – mówi gość Konrada Piaseckiego.

Pytany o książkę o Antonim Macierewiczu, odpowiada, że tylko ją przeglądał i czytał artykuły na jej temat. Mam bardzo mieszane uczucia. Sprawa wrażenie nie do końca udokumentowanej. Tezy? Są bardzo fantastyczne, na pierwszy rzut oka wyglądają wielce nieprawdopodobnie – ocenia szef MON.

Paweł Soloch odpowiada także na pytania o system prezydencki i Ukrainę.

RADIO ZET/MA