Daria Zawiałow "A Kysz": Recenzja Marcina Wojciechowskiego

Długo zapowiadany debiut, singiel z pierwszymi utworami dostałem już kilka miesięcy temu. Nie oglądałem występów Darii w programie telewizyjnym, zacząłem od płyty, tak lubię. Nie słyszałem sugestii jurorów. “Malinowy Chruśniak” zwrócił moją uwagę jeszcze w wakacje, ale albo byłem w letnim nastroju, albo materiał wydał mi się za trudny na ten czas, nie miałem potrzeby analizowania tekstów, wsłuchiwania się.

Może to nie jest dobra droga, ale tak lubię porównania i wyszukiwanie inspiracji, czasami jestem przekonany, że gdzieś to słyszałem, tylko gdzie? Ja tu słyszę mocne lata 80. Przez chwilę usłyszałem najlepsze czasy Bandy i Wandy, Melę Koteluk. Są też melodie i dobre, naturalnie brzmiące numery, które nie sprawiłyby, że zmieniłbym płytę w aucie. (“Skupienie”).

Ładnie wchodzą “Lwy”. Od pierwszego momentu przywołują jedną z moich ulubionych płyt lat 90. czyli “Kolory” Firebirds wyprodukowaną przez Edytę Bartosiewicz. “Król lul” ostrzejszy i tak bardzo dla mnie prawdziwy, “nie mam pomysłu na sen”. Przy okazji chciałbym napisać, że wierzę Darii w tych piosenkach.Autorskie teksty, przemyślenia, marzenia i momentami abstrakcyjne wizje rzeczywistości.

Nie wiem czy Daria zabezpieczyła się przed krytyką mówiąc, że te piosenki powstały dla niej i najbliższych, ale muszą to być lubiani ludzie, skoro są adresatami tej muzyki i tych tekstów. Słychać też, że dobrze Jej się grało z zespołem, przekonamy się niebawem przy okazji majowych imprez plenerowych, w czasie których Daria zaśpiewa materiał na żywo. Nie słyszę tu kandydata na mocny, radiowy przebój niestety, ale czy o to chodzi? Odnoszę wrażenie, że Daria to taka trochę młodsza Anita Lipnicka, za 5 lat nagra zaupełnie inną płytę i z sentymentem będzie wspominać “A Kysz!”.

Czego Jej życzę? Żeby robiła swoje i nigdy nie musiała dośpiewywać polskich zwrotek hiszpańskojęzycznym przystojniakom, a płytę polecam ludziom, którzy lubią dobry, poprawnie zagrany, melodyjny pop/rock. Gatunkowanie muzyki zostało mi jeszcze z lat 90. Moim faworytem jest “Niemoc”.

Marcin Wojciechowski

Więcej: