Słuchaj
Tomek Florkiewicz, Aga Kołodziejska
Konrad Piasecki
Tomek Florkiewicz, Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Michał Korościel
Marcin Wojciechowski
Justyna Dżbik, Marcin Łukasik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Felieton Marcina Wojciechowskiego: Bovska. Kto w ul dmuchnie, temu pysk spuchnie

21.04.2017 15:04

Zbieram płyty, grzechem byłoby powiedzieć, że wpadłem w rutynę kopert z muzyką, które otrzymuję z racji swojej pracy. Zawsze z takim samym entuzjazmem otwieram paczki z płytami w okolicach piątku. Jakiś czas temu wśród białych kopert rzuciła mi się w oczy piękna, różowa. 

Felieton Marcina Wojciechowskiego: Bovska. Kto w ul dmuchnie, temu pysk spuchnie

Zbieram płyty, grzechem byłoby powiedzieć, że wpadłem w rutynę kopert z muzyką, które otrzymuję z racji swojej pracy. Zawsze z takim samym entuzjazmem otwieram paczki z płytami w okolicach piątku. Jakiś czas temu wśród białych kopert rzuciła mi się w oczy piękna, różowa.

Starannie zaadresowana. Wiedziałem, że to coś wyjątkowego. Otworzyłem, a tam prawdopodobnie najpiękniej wydana płyta polska od lat. List z informacją o muzyce, digipack z przepiękną wycinanką w kształcie tygrysiego pyska. Do tego dołączona papierowa maska tygrysa, którą zaprojektowała Bovska. Całość potęguje gra kolorów.

To nie zdarza się często, żeby artysta tak zaangażował się w całość. Autorka ma talent potwierdzony dyplomem ASP i wyższej szkoły muzycznej. Zawartość? Podchodziłem do tej płyty kilka razy, nadal podchodzę i nie mogę ustabilizować swoich odczuć. Pierwszy raz włączyłem ten album późnym wieczorem, byłem zmęczony i chyba potrzebowałem czegoś na uspokojenie.

Bovska angażuje. Wytrąca. Nie jest to idealna muzyka towarzysząca, co oczywiście w dobie nijakości i windowej poprawności muzycznej sama artystka może traktować jak komplement. Bovska ma świetny głos i bawi się nim. Nie byłbym sobą, gdybym nie kojarzył muzyki z tymi, których znamy. W niektórych utworach przypomina się maniera Doroty Masłowskiej z pastiszowego „Chleba”, w innym utworze słyszę Justynę Steczkowską, czasami płyta kojarzy mi się z twórczością Brodki, ale nie sugerujcie się. Jest autorsko i ciekawie. Pop 2017 roku. Nie będę ukrywał, że nie jest to końca moja bajka. Brakuje mi melodii, momentami album jest zbyt absorbujący, musiałem słuchać go „na raty” bo mnie zwyczajnie męczył, ale szacunek dla Bovskiej, jej talentu, otwartej wyobraźni i pracowitości sprawia, że zrzucam to na swój gorszy nastrój.

Jest jeszcze jedna opcja. W liście do płyty autorka sugeruje, żeby „Pysk” traktować z przymrużeniem oka i dystansem, aby „nie dać się zwariować” i to mnie przekonuje, żeby płyty nie rzucić na smutną półkę mojej kolekcji.

Jakie jest Wasze zdanie?

Marcin Wojciechowski