Słuchaj
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Konrad Piasecki
Aga Kołodziejska, Tomek Florkiewicz
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Michał Korościel
Justyna Dżbik, Roman Osica
Marcin Wojciechowski
Hubert Radzikowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

"Cztery to mało" - nowy felieton Marzeny Chełminiak [PRZECZYTAJ]

02.11.2017 12:00

„Życie ma znacznie więcej pór niż rok” ¬ usłyszałam i pomyślałam,  że to bardzo mądry komentarz  do niespodziewanych  i przewrotnych ludzkich losów

"Cztery to mało" - nowy felieton Marzeny Chełminiak [PRZECZYTAJ]

T. jeszcze 12 lat temu towarzyszył żonie w walce z rakiem. Walka była przegrana. On – który został przy życiu – też czuł się przegrany. Coś się nagle skończyło, a nastało obce. Wtedy skrzyżowały się nasze ścieżki. Ja akurat znalazłam się po tej lepszej stronie statystyki. On został z przyjaciółmi, pracą, dorastającymi córkami oraz ogromną pustką ¬ ja z nową siłą, nowym zachwytem, przyklejona do życia jak nigdy wcześniej. Obserwowałam, jak T. dzielnie oswaja nową codzienność. Jak rozdaje siebie innym, sam nie sięgając po wiele. Przez lata był zupełnie niegotowy, by zbudować coś nowego, by nawet o tym pomyśleć bez lęku. Wypełniały go poczucie odpowiedzialności za córki i oddanie przyjaciołom, nie wyobrażał sobie, że mógłby porwać się na więcej.

„Życie ma znacznie więcej pór niż rok” ¬ usłyszał T. kilka dni temu z ust księdza podczas własnego ślubu. W otoczeniu rodziny i wieloletnich przyjaciół wchodził w nowy etap. Kiedyś w tym samym kościele żegnał swoją ukochaną, a teraz witał. Wtedy towarzyszyły mu żal i smutek, teraz nadzieja i szczęście. Trudno było nie odczytać tej symboliki.

Czy to nie najlepszy dowód na to, że wszystko płynie? Po każdym deszczu w końcu wychodzi słońce. Spod kłębowiska chmur wyłania się choćby skrawek błękitnego nieba. Czy to nie najlepszy dowód na to, że nic nie jest nam dane z gwarancją niezmienności? Czy nie będzie dla nas lepiej, jeśli nauczymy się akceptować, że zarówno najpiękniejsze, jak i najgorsze chwile mogą przeminąć? Że wiosny bywają za krótkie i zbyt kapryśne, a zimy za długie i za mroźne? Że czasem dzień po dniu budzimy się i deszcz dzwoni o szyby, a za oknem jest szaro i ponuro? Że zdarzają się poranki, kiedy nie chce nam się logować do rzeczywistości, bo po co? Że podobieństwo jesiennych wieczorów wysysa z nas energię, odbierając wiarę w inny scenariusz...

Na pewno po prostu lepiej to wiedzieć i pokornie przyjąć jako element istnienia. Sama, by zrozumieć to, co nas spotyka, czasem gapię się na porastający dom winobluszcz. Zmieniają się kolory, znikają liście, zostają same suche łodygi, ale przecież pnącze nie umiera. Żyje w rytmie czterech pór roku. A ja codziennie doświadczam tego, że życie ma tych pór znacznie więcej.

Felieton pochodzi z miesięcznika "SENS".