Pierwszy tysiąc mil morskich już za rufą Katharsis II - w trakcie rejsu non-stop dookoła kontynentu Antarktydy [RELACJA]

29.12.2017 18:12

Wigilia na pokładzie jachtu Katharsis II odbyła się zgodnie z tradycją. Był opłatek, kolędy, dwanaście potraw i nawet Święty Mikołaj pamiętał o załodze. Świętowanie nie trwało jednak zbyt długo. Nadchodzący sztorm wymusił szybkie tempo spożywania kolacji i powrót do trybu roboczego.

Pierwszy tysiąc mil morskich już za rufą Katharsis II - w trakcie rejsu non-stop dookoła kontynentu Antarktydy [RELACJA]

Żeglarze płyną w systemie 4 dwuosobowych wacht 3-godzinnych, z wachtą schodzącą będącą w trybie czuwania tak, by w każdej chwili móc wyskoczyć na pokład i wspomóc działania ekipy pracującej na zewnątrz. Noc wigilijna była pełna wrażeń i silnego wiatru. Główny żagiel - grot został zwinięty do 3-go refu, a z przodu powiewał mały zredukowany sztaksel. Mimo tego i tak udało się przepłynąć w ciągu 24 godzin - 200 mil morskich (prawie 400 klm). Jacht żeglował w półwietrze i fale co jakiś czas wlewały się z impetem na pokład. Jedna z nich miała taką siłę, że wyrwała nawet szpryc-budę (owiewkę), ale na szczęście przelatujący metalowy stelaż nikogo nie staranował. Woda wypełniając kokpit po jego brzegi, wlała się przez otwór wentylacyjny do kabiny na lewej burcie.

Po południu główna owiewka kabiny została naprawiona i powróciła na swoje miejsce. Bez ochrony przed mroźnym wiatrem trudno było by funkcjonować. Zabezpieczono również ciężko pracujący dodatkowy elastyczny zbiornik awaryjny na dziobie przed groźbą uszkodzenia przez przelewające się fale. Kolejne nadchodzące sztormy zweryfikują skuteczność obecnych napraw.

Kolejne mile szybko znikają za rufą. Poza pierwszym dniem ze słabym wiatrem, teraz jacht przepływa około 200 mil na dobę.  Mniejszy dystans był  jeszcze 26 grudnia, kiedy wiatr zelżał po sztormie, a jacht dodatkowo zmagał się z silnym przeciwnym nurtem  o prędkości koło 3 węzły (ok. 6 km/h). W ten sposób z załogą Katharsis II żegnał się słynny prąd morski - Agulhas, wytwarzając zawirowania nawet kilkaset mil od lądu.

W trakcie obecnej żeglugi kapitan Koper stara się oszczędzać jacht. Ta wyprawa to nie to samo, co krótkodystansowe regaty. Jacht jest mocno obciążony, bo załoga musi być w pełni samowystarczalna przez najbliższe minimum 100 dni. Przed Katharsis II jeszcze szmat drogi do przebycia po bardzo zdradliwych wodach. Jest coraz chłodniej. Trudno wytrzymać na zewnątrz bez czterech warstw pod sztormiakiem. Na szczęście pod pokładem można się ogrzać, czekają gorące płyny i pyszny obiad przygotowywany codziennie przez kolejną wachtę. Nastroje wśród załogi są dalej fantastyczne. Oby tak do końca.

Oceń