Barwy szczęścia: aktorzy odejdą z serialu przez córkę Englerta?

23.01.2018 15:26

Córka Jana Englerta i Beaty Ścibakówny po raz pierwszy pojawiła się w serialu „Barwy szczęścia” w połowie 2016 roku. Miała zagrać epizod, a została na dłużej. Jak się jednak okazuje, nie wszyscy są z tego zadowoleni. Wszystko przez specjalne traktowanie początkującej gwiazdy.

Helena Englert fot. ons.pl

18-letnia już Helena trafiła do „Barw szczęścia”, by zagrać tam epizodyczną rólkę. Jak powiedziała w jednym z wywiadów, do „Barw szczęścia” trafiła bardzo normalnie. „Dostałam telefon z agencji o zdjęciach próbnych, poszłam, najwyraźniej się spodobałam no i jestem. Już od jakiegoś czasu myślałam, żeby spróbować aktorstwa. Chciałam zobaczyć czy będą aktorką, czy to nieuniknione w moim przypadku, tak jak wielu sądzi. Ludzie zawsze mówili i będą mówić, co będą chcieli. Ja na razie nie czuję się w żaden sposób wyróżniana, czy inaczej traktowana z powodu mojego nazwiska”.

Zdaje się, że od tamtej pory sporo się zmieniło, bo młoda aktorka pozostała w „Barwach szczęścia” na dłużej, a nawet ma za sobą pierwszą „łóżkową scenę”. Teraz okazuje się, że na planie serialu dochodzi do zgrzytów, których podłożem są aktorskie gaże. Jak informuje „Fakt”, córka Jana Englerta już na początku pracy w serialu dostawała 600 złotych za dzień na planie. To pięć razy mniej niż bardziej doświadczeni i utalentowani aktorzy, jednak — w ogólnym rozrachunku — mając znacznie więcej pracy niż oni, zarabia więcej. Spędza na planie 10 dni w miesiącu, podczas gdy inni zaledwie 1-2 dni. Czarę goryczy przelała wieść o podwyżce dla młodej aktorki: z 600 na 1000 zł.

Podobno niezadowolenie na planie osiągnęło taki poziom, że niektórzy aktorzy rozważają porzucenie „Barw szczęścia”. Czy do tego dojdzie? Na pewno nie chcieliby tego fani serialu.

RadioZET.pl/Fakt/SA

Oceń