Milionerzy: mogła mieć 250 tysięcy, ale nie posłuchała mamy

05.04.2017 11:20

Katarzyna Romanek z Krakowa w 30. odcinku "Milionerów" świetnie radziła sobie z kolejnymi zagadnieniami na drodze do miliona. Zostały jej trzy pytania i jedno koło ratunkowe - telefon do przyjaciela. Koło wykorzystała, ale nie chciała ryzykować.

Milionerzy

fot. screen

Pani Katarzyna Romanek, polonistka, redaktorka i korektorka z Krakowa, może obejść się smakiem - walczyła o milion złotych i mogła mieć już 250 tysięcy. Mogła, bo nie skorzystała z sugestii swojej mamy, do której zadzwoniła po pomoc. W 30. odcinku "Milionerów" uczestniczka udzieliła 9 poprawnych odpowiedzi i skorzystała z 2 kół ratunkowych (pytania do publiczności i 50:50), a w 31. części programu miała przed sobą już tylko trzy pytania do głównej wygranej. Niestety, jej przebojową grę zakończył... "Szał uniesień" - a dokładnie to, czym autor obrazu, Władysław Podkowiński, zniszczył wspomniane dzieło.

1(1)

Uczestniczka postanowiła skorzystać z ostatniego koła ratunkowego - telefonu do przyjaciela. Po pomoc zadzwoniła zatem do swojej mamy, Marii. Pani Maria nie była pewna swojego typu i nawet nie chciała córce sugerować odpowiedzi. Ostatecznie jednak wskazała, że Podkowiński pociął swoje dzieło nożem. Mimo to, uczestniczka stwierdziła, że nie będzie ryzykować, bo zbyt wiele może stracić.

Hubert Urbański zachęcał ją do wskazania odpowiedzi, jednak Romanek postanowiła się wycofać i zatrzymać 125 tysięcy w kieszeni. Już po potwierdzeniu rezygnacji zdradziła, że gdyby grała, raczej stawiałaby na odpowiedź mamy. I rzeczywiście - gdyby wybrała wariant C, to miałaby ćwierć miliona. Kto wie, co działoby się dalej?

Zagłosuj

Znałbyś/znałabyś poprawną odpowiedź na to pytanie?

Hubert Urbański podsumował to słowami: "Podobno trzeba się słuchać mamy!".

RadioZET.pl/SA