Jennifer Lawrence przeżyła chwile grozy. Wysiadły silniki samolotu, którym leciała

12.06.2017 13:33

Aktorka Jennifer Lawrence może mówić o ogromnym szczęściu. Samolot, którym leciała, zmuszony był do awaryjnego lądowania po tym, jak zawiodły silniki.

Jennifer Lawrence katastrofa lotnicza

fot. ons.pl

Katastrofy lotnicze zdarzają się bardzo rzadko, ale kiedy do nich dochodzi, najczęściej są bardzo tragiczne w skutkach. O ogromnym szczęściu mówić może Jennifer Lawrence. Aktorka podróżowała prywatnym samolotem, kiedy nagle jeden z silników przestał pracować. Do awarii silnika doszło, gdy maszyna znajdowała się na wysokości ponad 30 tysięcy kilometrów nad Ziemią. Pilot zdecydował o konieczności lądowania awaryjnego. Samolot wylądował na nowojorskim lotnisku Buffalo Niagara, jednak podczas podejścia do lądowania nie obyło się bez kolejnych komplikacji - przestał działać drugi silnik.

Trudno jest sobie wyobrazić, co mogą czuć pasażerowie samolotu, kiedy dowiadują się, że silniki maszyny, którą lecą, nie działają. Jednak każdy, kto choć raz leciał samolotem, na pewno wie, że to ogromny stres i nerwy. Na szczęście w tym przypadku wszystko skończyło się dobrze.

Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę (10/11.06.) lokalnego czasu. Oświadczenie w tej sprawie wydała Federalna Administracja Lotnictwa. Jak wskazują eksperci, awaria dwóch silników jest bardzo rzadka, dlatego wszczęto dochodzenie, które ma ustalić, jak doszło do takich trudności.

RadioZET.pl/WP/SA