Uwaga na wadliwe chińskie prezerwatywy!

Ponad 1,2 miliona wadliwych prezerwatyw wyprodukowanych w Chinach trafiło na rynek w Chile. Rząd tego kraju sprowadził je na potrzeby programu, mającego zapobiec szerzeniu się HIV i innych chorób przenoszonych drogą płciową.

Jak wynika z oficjalnych danych, w Chile ponad 25 tysięcy osób to nosiciele wirusa HIV. Szacuje się, że kolejne 14 tysięcy mogło być narażone na kontakt z nim. W związku ze wzrostem liczby zarażonych, obserwowanym w tym kraju od ostatnich 10 lat, jego władze postanowiły rozpocząć program dystrybucji prezerwatyw. Niestety, kondomy marki Kaiju Condom, które zostały przez Chile zamówione w Chinach, okazały się wadliwe - zbyt często pękały. Ich opakowania były ponadto za małe i niszczyły się nawet od zwykłego trzymania w dłoni.

Chilijski Instytut Zdrowia Publicznego wydał oficjalne oświadczenie, w którym wzywa obywateli, którzy otrzymali kondomy w ramach rządowego programu, by nie korzystali z nich do czasu wyjaśnienia całej sprawy.

Na odpowiedź Kaiju Condom nie trzeba było długo czekać. Przedstawiciele marki twierdzą, że tylko dlatego, że produkt jest chiński, nie można od razu twierdzić, że jest gorszej jakości. Bronią się, że ich prezerwatywy przeszły wszelkie testy, zanim zostały wysłane do Chile, jednak nie sprawdziły się ze względu na... rozmiar chilijskich penisów.

Czy rzeczywiście "chiński" oznacza "gorszej jakości"? W Polsce taka opinia jest powszechna, choć być może jest to pewien stereotyp. Niezależnie od tego, prezerwatywy - zarówno te "made in China", jak i inne - zawsze powinny pochodzić z pewnych źródeł i być przechowywane w odpowiedni sposób.

Więcej: