Automaty z prezerwatywami w szkołach? Kościół oburzony

Automaty z prezerwatywami trafią prawdopodobnie do węgierskich szkół średnich. Ten pomysł podoba się większości uczniów, ale środowiska prawicowe są mu przeciwne. 

Młodzi ludzie nie zabezpieczają się przy współżyciu, bo wstydzą się kupować prezerwatywy. - Automaty zapewniają tego rodzaju anonimowość, na którą w sklepach czy w aptekach nie ma co liczyć - twierdzi autorka inicjatywy, która chce, by automaty z prezerwatywami pojawiły się w każdej szkole średniej na Węgrzech.

Tanie prezerwatywy dla wszystkich nastolatków

Bettina Langmár jest właścicielką firmy sprzedającej automaty z prezerwatywami. Wymyśliła także specjalną aplikację dla nastolatków LoveInfo, z której młodzi ludzie mogą czerpać informacje na temat dojrzewania, współżycia czy środków antykoncepcyjnych. Teraz Langmár walczy o to, by każdy nastolatek miał dostęp do prezerwatywy. Jej koncepcja zakłada jak najniższą cenę za kondom – jeden kosztuje w przeliczeniu 2, 80 zł.

W Székesfehérvár są już dwie szkoły średnie, gdzie wprowadzono automaty. Dyrektor jednej z nich powiedział, że spotkały się one z pozytywną reakcją nauczycieli i rodziców, a uczniowie chętnie z nich korzystają. Langmár chce, by w każdej szkole średniej na Węgrzech znajdował się podobny automat. Niektórzy dyrektorzy szkół mają jednak pewne wątpliwości, co do zasadności pomysłu:

- W szkołach średnich też nie powinno się reklamować tych urządzeń. Nie jestem zwolenniczką tego, aby uczniowie wcześnie zaczynali aktywność seksualną. Zgadzam się natomiast z tym, że jest kluczowe, aby uczniowie od 7. klasy otrzymywali staranną edukację seksualną. Automaty z prezerwatywami powinny pojawić się raczej w klubach, na festiwalach czy w aptekach – mówi Gabriella Hajnal, dyrektorka szkoły podstawowej i dwujęzycznej szkoły średniej. 

Nie tylko na Węgrzech

Automaty z prezerwatywami w szkołach nie są żadną nowością. Dostęp do takich urządzeń mają chociażby nastolatkowie z Włoch czy Stanów Zjednoczonych. W niektórych stanach kondomy są dostępne nawet za darmo – po to, by młody niepracujący człowiek nie musiał zastanawiać się, czy warto wydać kilka dolarów na prezerwatywę.

Oburzenie prawicy

Konserwatywne środowiska są oburzone pomysłem Langmár. Ich zdaniem udostępnienia prezerwatyw prowadzi do rozpasania seksualnego i jest swego rodzaju zachętą do uprawienia seksu - i to także w szkole.

Radio ZET/SI