Chłopiec się topił. Mężczyzna rzucił się mu ratunek. Potem dostał TAKI list

Pan Zbigniew to prawdziwy bohater. Uratował topiącego się Miłosza i nikomu nawet o tym nie powiedział. Dostał jednak od chłopczyka ten wzruszający rysunek.

Na początku września 8-letni Miłosz poszedł na plażę w Ustce z rodzicami i dwójką niepełnosprawnego rodzeństwa. Jego tata stał na brzegu z dwuletnią córeczką na rękach, a mama siedziała na plaży z najstarszym bratem – informuje TVN24.

Miłosz bawił się w morzu, aż nagle porwała go jedna fala i rzuciła pod falochron. Chłopczyk  nie mógł się wydostać. A jego ojciec nie mógł mu pomóc – bał się zostawić niepełnosprawną siostrę Miłosza sama.

Na szczęście wszystko widział pan Zbigniew Kaliszewski, który odruchowo rzucił się do wody w ubraniu i uratował życie chłopca – podaje policja.

Okazało się, że pan Zbigniew jest policjantem z komendy w Gliwicach. Tym razem był na wakacjach – zatrzymał się nawet w tym samym ośrodku co rodzina Miłosza.

Miłosz w ramach wdzięczności wręczył panu Zbigniewowi rysunek. Do tego nakleił muszelki, które znalazł na plaży. Całość podpisał:

„Bardzo dziękuję za uratowanie mi życia. Miłosz" 

Pan Zbigniew nie opowiedział historii swoim przełożonym, kiedy wrócił z wakacji. O wszystkim dowiedzieli się z listu od świadka zdarzenia. Wówczas policja zdecydowała się wydać oficjalny komunikat.

Jak się okazało, to nie pierwszy raz, gdy Zbigniew Kaliszewski uratował ludzkie życie. W 2011 roku podczas wybuchu gazu w budynku przy ul. Słowackiego w Gliwicach wraz z kolegami z patrolu prowadził akcję ratowniczą. To on jako jeden z pierwszych wszedł do częściowo zawalonego bloku i prowadził ewakuację poszkodowanych. Poza tym, jako zastępca oficera dyżurnego obsługując numery alarmowe 997 i 112, wielokrotnie przeprowadzał działania ratujące życie innych.

Radio ZET/SI