Dziewięciolatek sprzedaje lemoniadę, żeby zarobić… na własną adopcję

Państwo Davis chcieliby adoptować 9-letniego Tristana, ale nie stać ich na pokrycie kosztów adopcji. Do uzbierania 5 tysięcy dolarów postanowił włączyć się sam chłopiec. Tristan rozstawił stoisko z lemoniadą, a ta nietypowa akcja dziecka sprawiła, że jego historia nabrała rozgłosu.

 

Państwo Davis opiekują się Tristanem od 4 lat. Opłacenie prawnika, który poprowadziłby sprawę adopcyjną dziecka to minimum 5 tysięcy dolarów.

Niestety dochody Davisów znacznie odbiegają od tej kwoty. Dlatego przyszli rodzice zgodzili się, aby Tristan sam włączył się w uzbieranie potrzebnej sumy pieniędzy. Chłopiec wymyślił, że rozstawi pod domem stragan z lemoniadą, którą sam sporządzi.

Ten pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Przechodnie wspomogli finansowo chłopca. Jego sprawą zainteresowały się również lokalne media. Rodzina Davisów założyła w internecie stronę, na której wystosowali także apel o dobrowolne wpłaty na konto 9-latka.

Internauci nie zawiedli – do tej pory uzbierano ponad 12 tysięcy dolarów, a to oznacza, że Davisowie mogą rozpocząć procedurę adopcyjną Tristana.

Milionerka adoptowała 75 dzieci

Histroria Tristana przywraca wiarę w ludzi. Na świecie jest wiele sierot, które czekają na dom. Wzorem do naśladowania dla dobrze usytuowanych osób, które stać na adopcję, jest Li Lijuan – była milionerka z Chin.

Kobieta wydała wszystkie swoje pieniądze na pomoc osieroconym dzieciom. Chinka nie tylko wspierała finansowo sierocińce, ale adoptowała też ich wychowanków. Pierwsze dziecko przygarnęła w 1994 roku, a w następnych latach kolejne 74. Rodzice wybranych przez nią dzieci zmarli albo porzucili je na wieść o tym, że są nieuleczalnie chore.

Porzucone dziecko zasługuje na drugi dom

Australijska fundacja wspierającą adopcję porzuconych dzieci, a także przeciwdziałająca przemocy w domu, przeprowadziła eksperyment społeczny. Na jednym z najbardziej zatłoczonych deptaków w Brisbane pojawiła się dwójka zagubionych dzieci. Twórcy kampanii chcieli sprawdzić, ile osób pomoże samotnych dzieciom. Wyniki eksperymentu nie satysfakcjonowały Australijczyków.

"

Dzieci i młodzież w Australii, ale również z innych krajów, potrzebują rodziców zastępczych z wielu powodów. Niektóre dzieci są zaniedbywane przez biologicznych rodziców, wychowywane w patologii, padają ofiarą przemocy psychicznej i seksualnej. Wiele z nich trafiło do domów dziecka. Nawet jeśli wyglądają na szczęśliwe, ich wcześniejsze doświadczenia wpłyną na ich rozwój – czytamy na stronie fundacji. "

Wzruszył Was pomysł 9-latka, który postanowił sam zarobić na swoją adopcję?

Więcej: